Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

OBIETNICA
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Ulubiony bohater?
Gillian
55%
 55%  [ 5 ]
Katherine
11%
 11%  [ 1 ]
Brodick
22%
 22%  [ 2 ]
Ramsay
0%
 0%  [ 0 ]
Douglas
11%
 11%  [ 1 ]
Erin
0%
 0%  [ 0 ]
Wszystkich Głosów : 9

Autor Wiadomość
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 9:21:29 18-11-07    Temat postu:

ODCINEK 5

Nie wiedziała czemu, ale bała się tej rozmowy. Zresztą kogo ona oszukiwała? Bała się być z nim sam na sam. Popatrzyła w jego kierunku. Rozmawiał właśnie ze Stephenem. Musiała przyznać, że był bardzo przystojny. Wpatrywała się w niego przez dłuższą chwilę. Najwyraźniej musiał poczuć, że jest obserwowany bo podchwycił jej spojrzenie. Uśmiechnął się do niej i skinieniem głowy zachęcił by podeszła.
- Stephenie możesz odejść. Muszę porozmawiać z Gillian.
Rozłożył obok drzewa swój płaszcz.
- Usiądź.
- Co chcesz wiedzieć? Myślałam, że wuj wszystko wyjaśnił ci w tym liście.
- Znam tylko powód dla którego musisz odnaleźć Kate... I dlaczego jest tak ważna dla króla.
- Czy wspominał o czymś jeszcze?
- Tak.
- O czym?
- Opowiedz mi po kolei całą tą historię - zignorował jej pytanie.
Ciężko westchnęła. Brodick był trudnym człowiekiem. Najwyraźniej nie miał zamiaru odpowiadać na jej pytanie. Powróciła pamięcią szesnaście lat wstecz i zaczęła opowiadać.
- Morgan zaatakował zamek mojego ojca, gdy miałam sześć lat. Nasi żołnierze dzielnie walczyli, jednak wojska Morgana miały dużą przewagę... Pamiętam jak razem z siostrą czekałyśmy na papę w jego komnacie. Gdy wreszcie się zjawił powiedział bardzo dziwne słowa. Wtedy ich nie rozumiałam, ale wuj Douglas wszystko mi wyjaśnił - powiedziała smutno - Ojciec dał mi na przechowanie stary list... Pamiętam, że oddałam go Kevinowi - popatrzyła przed siebie - Do tej pory nie wiem co zawierał... Pożegnał się z nami i wyszedł. Nigdy więcej już go nie zobaczyłam. Wuj powiedział, że papa zginął tamtej nocy z ręki Morgana - zacisnęła pięści.
- Co było później? - zachęcił by mówiła dalej.
- Liam i Kevin wyprowadzili nas z zamku. Wiem tylko tyle, że mieli wywieźć nas do Szkocji. Jednak rankiem oddział żołnierzy Morgana dogonił nas -mówiła z trudem - Kevin zdążył uciec z Kate, ale Liam i ja... Liam zginął broniąc mnie - pokręciła głową jakby odganiała smutne myśli. W jej oczach zalśniły łzy - Zabrali mnie do domu. Płakałam i krzyczałam, gdy zaprowadzili mnie na spotkanie z Morganem... Był wściekły, że pozwolili uciec Kate. Ja nie byłam mu na nic potrzebna. Odesłał mnie do wuja. Zgarnął cały majątek mojego ojca - powiedziała z żalem - Nie mam żadnej pamiątki ani po moim papie, ani po mamie.
Brodick słuchał w skupiniu jej opowieści. Współczuł jej. Była jeszcze taka młoda, a już zdążyła doświadczyć takiego zła. Zacisnął pięści. Jak po ziemi mogą chodzić ludzie pokroju Morgana?!
- Król nic nie zrobił?
- Król był przekonany, że mój ojciec go zdradził. Morgan jest jego dobrym przyjacielem jak i przyrodnim bratem - wyjaśniła - Król mu ufa. Uwierzył, że papa zabił Kate. Morgan wmówił mu, że najechał na Carlisle w celu pomszczenia jej śmierci... Ale papa kochał ją jak własne dziecko - zaczęła mówić nieświadoma tego, że łzy spływają jej po policzkach - Nigdy by jej nie skrzywdził. Kate była i jest moją siostrą!
Miał ochotę ją przytulić, ale nie wiedział jakby na to zareagowała. Lepiej jeśli ich stosunki nie będę zbyt zażyłe.
- Dlaczego po tylu latach Morgan chce ją odnaleźć? Dlaczego akurat teraz? I skąd wie gdzie ma jej szukać?
- Przez dwa pierwsze lata szukał jej w całej południowej Szkocji. Nadaramnie. Wreszcie zaprzestał poszukiwań, ale niedawno na zamek powrócił jeden z jego ludzi. Będąc w Szkocji zajechał do małej wioski... Tam dowiedział się, że przed szesnastoma laty zjawił się tam Anglik z dzieckiem, z dziewczynką. We wsi czekał już na niego Szkot z północy - zaczerpnęła tchu by mówić dalej - Tym Szkotem był Sinclair. Anglik oddał mu dziecko. Już następnego dnia odjechał z dziewczynką. Anglik został jeszcze we wsi czekając na kogoś, ale ten ktoś nie zjawił się. Po tygodniu zrezygnowany wyruszył za Sinclairem.
- Wiele się wyjaśnia. Nie rozumiem tylko jednego. Do czego potrzebna jest Morganowi Kate?
Gillian popatrzyła na Brodicka z pobłażliwym uśmiechem, jakby tłumaczyła dziecku, że nie powinno bawić się ogniem.
- Mówiłam ci, że Morgan jest przyrodnim bratem króla. I równocześnie jednym z pretendentów do tronu w razie jego śmierci. Chce zabić Kate, żeby utorować sobie drogę do korony. Oczywiście jeśli ją odnajadzie postara się też o śmierć Jana. Morgan ma swoich szpiegów na dworze. Były już trzy próby zabicia króla - powiedział smętnie - Teraz rozumiesz dlaczego muszę odnaleźć siostrę? Król musi się dowiedzieć, że ona żyje. Musi się dowiedzieć, że jeden z jego lordów spiskuje przeciw niemu. I muszę uratować wuja!
- Ufasz mi? - zapytał nagle.
- Nie znam cię zbyt długo, a komuś ufać muszę - patrzył na nią wyczekująco - Tak, ufam ci... Ufam, ale tylko tobie.
- Wyruszamy z samego rana. Mój przyjaciel nam pomoże.
- Skąd masz taką pewność? - zapytała niedowierzając.
- Ramsay jest nowym wodzem Sinclairów już od pół roku. Po śmierci ojca przejął opiekę nad klanem. Może jeszcze nie znać wszystkich członków, ale klanowa starszyzna powinna wiedzieć coś o twojej siostrze. Jeśli nie, możemy liczyć na to, że odnajdziemy chociaż mężczyznę, z którym uciekała Kate. Wiem, że minęło wiele lat, ale czy pamiętasz jak on wyglądał?
- Kevin był wtedy niewiele starszy od ciebie. Nie powinien się bardzo zmienić. Na pewno go poznam jeśli przyjdzie się nam spotkać.
- W takim razie ruszamy z samego rana. A teraz idź spać, jesteś zmęczona.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23526
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdziekolwiek Ty jesteś...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:15:49 18-11-07    Temat postu:

Aktor do roli wujka Douglasa bardzo mi pasuje . Co do Brodicka, to poszukam . Ciekawe, czy mam racje, ze bedzie z Gillian i ze kiedys...uratuje jej zycie? . A odcineczek ciekawy, sporo wyjasnil .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jeanette
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 3980
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Ciudades Mágicas De La Hada
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:32:15 18-11-07    Temat postu:

Co będzie gdy odnajdą Kate
Współczuje Gilian ciężkie życie miała
Czekam na kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 14:13:26 19-11-07    Temat postu:

Tak szybko nie odnajdą Kate. Będą małe komplikacje, ale to przeczytacie wkrótce. Dzieki, że to czytacie i jeszcze się nie zraziłyście do mojego opka :*
BlackFalcon--> Czy Brodick będzie z Gillian? Nie wykluczone ja już mam wszystko zaplanowane dużo do przodu Brodick uratuje jej zycie? hmm... a nie pomyślałaś, że może będzie odwrotnie
KrólewnaZDrewna--> zdradzę tylko tyle, że gdy ją odnajdą to zawiozą ją na dwór, król przecież musi poznać swoją córkę

To są moje propozycje aktorów. Piszcie śmiało czy Wam pasują

[link widoczny dla zalogowanych] Casper Van Dien jako Brodick co? Jeśli macie inne propozycje to poczekam

Katherine (poznacie ją w odcinku 7):
Rachel de Thame
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monioula
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 3628
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sevilla
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:17:56 19-11-07    Temat postu:

A jednak Gillian zaufała Mam przeczucie, że połączy ją coś z Brodickiem, poczekam i się przekonam Odcinek rzeczywiście zakreślił mi historię i mam teraz lepszy wgląda na wszystko.
Super, dziękuję :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karolllina
Generał


Dołączył: 28 Gru 2006
Posty: 7848
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 19:36:51 21-11-07    Temat postu:

Asiu widzę, że i tutaj wstawiasz Obietnicę Super teraz będę komentować raz tu, a raz na romci a co do aktorów Brodricka i Katherine to mi pasują tylko nie mogę sobie przypomnieć w jakim filmie grał ten aktor, heh no ale sklerozę mam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 19:47:46 21-11-07    Temat postu:

Ten aktor grał m.in w Wybrańcach fortuny, przynajmniej ja znam go tylko z tego serialu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karolllina
Generał


Dołączył: 28 Gru 2006
Posty: 7848
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 19:50:01 21-11-07    Temat postu:

kurczę, ja go znam z innego, ale nie mogę sobie rpzypomnieć, heh sklera
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23526
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdziekolwiek Ty jesteś...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:33:21 23-11-07    Temat postu:

Kiedy new? A tu Casper - [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 22:25:56 23-11-07    Temat postu:

Newik mogę wstawić nawet teraz Mam nadzieję, że Casper pasuje do roli Brodicka, ale jeśli macie inne typy to chętnie je poznam
Pozdrawiam

ODCINEK 6

Promienie słońca leniwie przedzierały się przez liście, gdy musieli jechać dalej. Brodick nie miał serca odbierać jej snu, którego tak bardzo potrzebowała, ale nie mógł też opóźniać podróży. Podszedł do śpiącej Gillian. Wpatrywał się w nią bez słowa. Była bardzo piękna. Nie lubił kobiet, które za bardzo przejmowały się swoim wyglądem i ku jego zadowoleniu Gillian zdawała się do nich nie zaliczać. Odkąd ją znał, a było to zaledwie od wczoraj, nie usłyszał z jej ust żadnej skargi co do jej nowego ubioru, podczas, gdy inna już dawno kłóciłaby się o lepszą suknię.
Usłyszał jak cicho westchnęła. Przykucnął. Włosy opadły jej na twarz zasłaniając oczy i usta. Zauważył, że miała piękne usta. Pogładził je wierzchem kciuka. Piękne i miękkie.
Strąciła jego dłoń mrucząc coś pod nosem. Nie dosłyszał jej słów, ale gotów był przysiąc, że powiedziała: Głupi.
- Gillian, czas wstawać.
Nie zareagowała.
- Wstawaj bo odjedziemy bez ciebie - widząc, że najwyraźniej kobieta go nie słucha pozwolił sobie na małą groźbę - Jeśli zaraz nie wstaniesz zaniosę cię do jeziora i wrzucę do zimnej wody.
Dziewczyna gwałtownie poderwała się z ziemi. Patrzyła niepewnie na mężczyznę stojącego naprzeciw.
- Nie zrobiłbyś tego.
- Chcesz się przekonać? - zapytał z łobuzerskim błyskiem w oku.
- Wszystko mnie boli - zignorowała jego słowa. Przeciągnęła się - Dlaczego nie rozkładacie namiotów? Wuj zawsze to robi, gdy podróżuje.
- Tak jest o wiele szybciej - spojrzał na nią z ironią - Poza tym lubię spać pod gołym niebem.
- A co robisz, gdy na przykład pada?
- Moknę - odpowiedział krótko. Zauważył, że Gillian jest najwyraźniej zgorszona jego odpowiedzią. Jednak nie wydusiła z siebie żadnego słowa. Teraz pewnie ma go za jakiegoś dzikusa, który nie wie nic o cywilizacji.
A co mnie obchodzi co ona o mnie myśli!
- Zjedz to - powiedział podając jej kawałek chleba i sera. Jeszcze nigdy tak proste jedzenie nie smakowało tak wyśmienicie. Podziękowała mu -Niedługo wyruszamy.
Przerzuła ostatni kęs. Brodick siodłał konia, gdy do niego podeszła. Zdobyła się na odwagę by wydusić z siebie wreszcie te słowa.
- Zetniesz mi włosy?
- Widzę, że się uparłaś - przewrócił oczami - Jeśli naprawdę ci przeszkadzają to dlaczego ich po prostu nie zwiążesz?
- Nie mam czym.
- Już masz.
Rozerwał jej starą suknię i podał Gillian kawałek materiału.
- Proszę.
- Czy mógłbyś? - odwróciła się. Mruknął pod nosem co myśli o jej prośbie, ale zrobił to o co go prosiła. Uśmiechnęła się.
- Czas na nas.
Pokiwała głową.
- Dobrze. Tylko najpierw powiedz mi gdzie jest mój koń?
- W bezpiecznym miejscu.
- Czy ty nie umiesz odpowiedzieć na proste pytanie? Gdzie moja klacz?
- We wsi.
- A co ona tam robi? - zapytała poirytowanym głosem.
- Była wykończona podróżą. Chyba nie zapomniałaś jak długo jechałaś tu na niej z Anglii. Długo by cię nie poniosła.
- No nie, ale...
- Żadne ale. Liam zaprowadził go do znajowego gospodarza. On dobrze się ną zajmie - uspokoił ją, ale tylko na chwilę.
- Rozumiem. Jest jeden problem. Nie widzę tu konia dla mnie, więc czym pojadę?
- Pojedziesz ze mną - powiedział spokojnie wsiadając na konia.
- Nie ma mowy! - gwałtownie zaprzeczyła. Wszyscy wpatrywali się w nią zdumieni, gdy odwróciła się na pięcie i ruszyła drogą przed siebie.
- A ty dokąd? - zagrzmiał za nią Brodick.
- Po mojego konia!
Nawet się nie zorientowała, gdy podjechał do niej. Pochylił się i jedną ręką jakby zupełnie nic nie ważyła posadził ją przed sobą na koniu.
- Co...?
- Jeśli chcesz odnaleźć siostrę na czas lepiej mnie słuchaj - warknął.
- Nie, to ty mnie posłuchaj! Doceniam twoją pomoc, ale to jeszcze nie znaczy, że...
Nie chciał słuchać tego co ma mu do powiedzenia. Zamknął jej usta w jedyny sposób jaki przyszedł mu do głowy. własnymi wargami. Gillian była w szoku by jakkolwiek zareagować. Podobało się jej to nowe doznanie. Mocniej przywarła do Brodicka. Zarzuciła mu ręce na szyję. Nie potrafiła myśleć, gdy on był blisko. Jego pocałunek wyostrzył jej zmysły. Jeszcze nigdy nie czuła się tak wspaniale. Chciała by przestał, ale jednocześnie nie mogła znaleźć w sobie sił by się od niego oderwać.
Mężczyzna nieśpiesznie smakował jej usta. Przestał dopiero wtedy, gdy usłyszał ciche kaszlnięcie. Gillian gwałtownie oderwała się od Brodicka, jakby to co robili było czymś zakazanym. Czuła się niezręcznie patrząc mu w oczy, a tymbardziej patrząc w oczy jego ludziom. Zaczerwieniła się z zakłopotania. wystarczył jeden jego pocałunek a zapominała o całym Bożym świecie.
- Nigdy więcej nie będziesz mnie całował - odezwałą się z wyraźną przyganą w głosie. Z trudem zmusiła się na ten ton.
- Przeciwnie, będę.
Miała ochotę krzyczeć jak dzikuska! Dlaczego on jest aż tak arogancki?! Nie ma prawa tak się do mnie zwracać!
- Nie, nie będziesz.
- Owszem będę - uśmiechnął się do niej szelmowsko. Chciała się wyswobodzić z jego objęć, ale jej na to nie pozwolił. Przyciagnął ją tylko mocniej do siebie.
- Jeszcze zobaczymy - mruknęła pod nosem.
- Nigdy nie spotkałem tak odważnej kobiety, która by mi się sprzeciwiła.
- Zawsze jest ten pierwszy raz.
- Do tej pory żadna tego nie zrobiła. Jesteś wyjątkowa.
- Wiem. Wuj powtarzał mi to samo - odpowiedziała szeroko się uśmiechając. Najwyraźniej nie chciała pamiętać o tym co wydarzyło się między nimi. Zmusiła się na lekki ton.
- I skromna - dodał udając powagę - Jedziemy! - krzyknął - Wiesz, jeśli jesteś zmęczona możesz się teraz przespać. Wczorajszy dzień był dla ciebie pełen wrażeń... Powinnaś odpocząć.
Miał rację. Była zmęczona. W jego ramionach czuła się bezpieczna. Tęskniła za tym uczuciem. Od śmierci ojca zawsze żyła w strachu, dopiero przy Brodicku miała pewność, że jest bezpieczna. Zanim go nie poznała zapomniała co to za cudowne uczucie.
Nim zasnęła podniosła jeszcze głowę. Popatrzyła mu w oczy i wyszeptała:
- Dziękuję.
Od ich pierwszego spotkania był pewny, że nie pozwoli jej odejść. Przecież zostali sobie przeznaczeni. Już dawno ktoś zdecydował o ich losie. Pomoże jej odnaleźć Kate, a potem wypełni obietnicę ojca złożoną lordowi MacKay. Jest człowiekiem honoru. Nie łamie raz danego słowa. Ojciec przypomniał mu o obietnicy na łożu śmierci. Nie mógł mu odmówić.
Odnajdą Kate, a potem... A potem Gillian będzie musiała przywyknąć do świadomości, że sir William wybrał już dawno dla niej przyszłość. Przecież zrobił to tylko dla jej dobra. Zrobił to dlatego, że bardzo kochał swą jedyną córkę.
Ona jeszcze tego nie wiedziała. Nie domyślała się, że los złączył ich drogi nieprzypadkowo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23526
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdziekolwiek Ty jesteś...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2:26:17 24-11-07    Temat postu:

Lubie, kiedy sie kloca na poczatku, a potem sa razem . A tekst Brodicka "mokne" byl swietny .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karolllina
Generał


Dołączył: 28 Gru 2006
Posty: 7848
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 9:07:57 24-11-07    Temat postu:

hehe dokładnie Ten tekst był super wogóle Asia ma talent do tworzenia takich parek które najpierw się żrą a potem jest big Love
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monioula
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 3628
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sevilla
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:55:05 24-11-07    Temat postu:

I to jest właśnie super! Sama uwielbiam takie wątki, moim zdaniem to jest najlepszy motyw na stworzenie ogromnej miłości, która mam nadzieję ich połączy Jak ja tęskniłam za "Obietnicą"
Teraz sama skłądam taką, że muszę czytać regularnie, bo nie wytrzymuję
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 10:54:16 25-11-07    Temat postu:

ODCINEK 7

Okolice Loch Shin, północna Szkocja, dwa dni później

- Jest coś czego mi nie wyjaśniłaś - odezwał się nagle Brodick.
Gillian popatrzyła na niego pytająco. Zmarszczyła brwi. O co mu chodzi?
- Dlaczego twój ojciec wychowywał córkę króla?
Głośno westchnęła.
- Jej matka była kochanką Jana. Gdy dowiedział się, że lady Isabelle jest w ciąży przysłał ją do Carlisle. Nie chciał by ktokolwiek dowiedział się o dziecku... Zmarła przy połogu. Jan bardzo ją kochał. Może dlatego tak długo nie myślał o małżeństwie... Nie potrafił pogodzić się z jej śmiercią. Postanowił, że niktomu nie powie o córce. Papa miał ją wychowywać, oczywiście do czasu... Król w nierozwadze opowiedział Morganowi o swojej tajemnicy. Resztę już nasz - powiedziała cicho - Chciał ją zabić.
- Ale tak się nie stało.
- Nie - odpowiedziała głucho - Muszę ją odnaleźć. Król musi się dowiedzieć, że jego córka żyje. Muszę uratować wuja.
- Coś wymyślimy.
- My?
- Przecież ci pomogę. Obiecałem.
- Myślałam, że twoja rola skończy się, gdy dojedziemy do...
- Nie. Moja rola dopiero się zaczyna - powiedział tajemniczo.
- Co masz na myśli?
- Nic.
- Czy chodzi tu o to co napisał ci w liście wuj Douglas? - przyglądała mu się podejrzliwie.
- Prosił mnie bym ci pomógł - zbył ją.
- Nie - upierała się dalej - To coś więcej. Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć prawdy?
- Spłacam dług wdzięczności i wypełniam pewną obietnicę.
- Jaką obietnicę? - odwróciła głowę by móc lepiej mu się przyjrzeć - Tylko tyle mi powiesz?
- Tak.
- Czy to dotyczy mnie?
- Tak.
- O co prosił cię mój wuj? - zapytała wyraźnie poirytowanym głosem.
- Dowiesz się w swoim czasie.
- A kiedy to będzie? - zapytała naśladując jego głos.
- Myślę, że niedługo.
- Nie da się z tobą rozmawiać - fuknęła.
- Mówiono mi to.
Uśmiechnął się do niej. Czy on ma pojęcie jak jest przystojny - westchnęła w duchu. Wystarczyło jedno jego spojrzenie, jeden uśmiech by serce zaczęło walić jej jak szalone. Miała ochotę zarzucić mu ręce na szyję i znowu poczuć jego usta na swoich. Dziewczyno opanuj się! - zganiła się w duchu. Pomoże ci, a później odejdzie. Nie chcesz chyba cierpieć. Nie chcesz się rozczarować.
- Nie - westchnęła cicho.
- Mówiłaś coś?
- Daleko jeszcze? - zapytała podnosząc głowę.
- Widzisz tamto wzgórze?
Pokiwała głową. Na szczycie wznosiła się duża twierdza z kamienia. Już z tej odległości zdołała dostrzec strażników rozstawionych na murach. Zamek bił w oczy swą potęgą. Musiał odeprzeć już wiele najazdów. Był o wiele potężniejszy od jej"skromnego" rodzinnego zamku w Carlisle.
Powoli zaczynało się ściemniać, gdy dojechali do wielkiej bramy.
***
Ramsay stał oparty o kominek. Ciężko westchnął. Minęło pół roku od śmierci ojca. Wciąż nie mógł uwierzyć, że nie ma go już na tym świecie. To on jako jedyny syn musiał stanąć na czele klanu. To w jego rękach leżała władza. Zaklął głośno.
W jego rękach spoczywała nie tylko opieka nad klanem, ale i nad wdową po ojcu i jego pasierbicą. Erin była drugą żoną Cedrica. Wyszła za niego zaraz po śmierci swojego pierwszego męża. Nie znaczy to, że go nie kochała. Kochała go i to bardzo. Musiała jednak myśleć o swojej córce. O Katherine. Dziewczyna potrzebowała wtedy ojca. Kogoś kto by o nią dbał, opiekował się. Już od najmłodszych lat sprawiała kłopoty.
- Milordzie wzywałeś mnie? - usłyszał ciepły kobiecy głos.
- Dlaczego nie mówisz mi po imieniu? - zapytał wyraźnie zdziwiony.
Wzruszyła ramionami.
- Dlaczego mnie wezwałeś? - nerwowo spoglądała w stronę drzwi. Na Boga co ona tym razem zrobiła? - pytał sam siebie.
- Katherine, twoja matka skarży się, że jesteś nieposłuszna... Martwi się o ciebie... Nie podobają jej się twoje przejażdżki poza mury.
A więc tylko o to mu chodziło - odetchnęła z ulgą. Miała nadzieję, że kolejny wygłup znowu ujdzie jej płazem.
- Jak zwykle przesadza - baknęła - Jestem już dorosła i potrafię o siebie zadbać... Ja tylko odwiedzam przyjaciela, który jest dla mnie jak członek rodziny.
- Ale on mieszka w środku lasu. Czy wiesz ilu niebezpiecznych ludzi się tam kręci?
- Umiem się bronić - w jej oczach zapaliły się gniewne błyski.
- W to nie watpię - odpowiedział z przekąsem - Ze względu na matkę obiecaj, że przynajmniej przez jakiś czas nie będziesz go odwiedzać - drążył - Ona się o ciebie troszczy i nie chciałaby by coś ci się stało.
- Już dobrze - zgodziła się niechętnie - To wszystko?
Cofnęła sie do tyłu. Ramsay nie zdążył nawet mrugnąć, gdy szybko znalazła się przy wyjściu.
- Katherine! Wróć tu natychmiast! - ryknął za nią. Posłusznie zawróciła. Ze spuszczoną głową podeszła bliżej.
- Słucham - odezwała się potulnie.
- Podejdź bliżej - rozkazał.
- Dziękuję, tu mi dobrze.
- Pomimo to podejdziesz.
- Tak jest dobrze? - zapytała robiąc krok do przodu.
- Bliżej.
Posłuchała.
- Możesz mi wyjaśnić co do licha zrobiłaś Michaelowi?
Jej twarz oblała się szkarłatnym rumieńcem. Zaczęła się nieskładnie tłumaczyć.
- Bo widzisz... ja... to wszystko jego wina... zmusił mnie do tego... sam się o to prosił. Obraził mnie - powiedziała wreszcie.
- Czym cię obraził?
- Nieważne - machnęła ręką.
- Przeciwnie, ważne! - warknął.
- Ramsay'u czy mogę już wyjść? Chciałabym...
- Więc już nie jestem milordem? - zapytał z nutą kpiny w głosie.
- Ach przestań już... Mogę już odejść?
- Najpierw odpowiesz mi na pytanie.
- Nie.
- Katherine, na miłość Boską! Dlacz...?
- Wodzu, przybył lord Buchanan - w drzwiach stanął Ossian.
- Niech wejdzie - polecił.
- Nie będę przeszkadzać. Później przywitam się z Brodickiem. Żegnam.
- Kat...! - nie zdążył nawet wypowiedzieć jej imienia, kiedy wybiegła z sali.
Minęła chwila zanim zdołał coś z siebie wydusić.
- I co ja mam z nią zrobić?
- Zrobić z kim? - usłyszał głęboki głos przyjaciela.
- Brodick! - ucieszył się na jego widok.
Nie silił się na żadne powitania.
- Potrzebuję twojej pomocy - powiedział sucho.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
angie7
King kong
King kong


Dołączył: 02 Sie 2007
Posty: 2584
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 19:57:30 25-11-07    Temat postu:

super odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 3 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin