Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sleeping with ghosts
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 12, 13, 14  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:43:24 06-11-10    Temat postu:

I tylko to mnie w tym momencie pociesza.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:49:55 06-11-10    Temat postu:

Odcinek 18

Maddison Nadal 9 grudnia
Pociły jej się ręce. Pierwsze pozazawodowe spotkanie z Michaelem. Bała się o wszystko, czy nie przesadziła z sukienką, fryzurą, makijażem... Ale przecież zasugerował, że to randka, więc ubrała się właściwie, prawda? Popielata sukienka idealnie podkreślała jej opaleniznę, jak również wyprostowane rozjaśnione pasemkami w kolorze starego złota włosy. Wyglądała... ładnie. Miała świadomość tego, że jej twarz jest zbyt dziecinna, oczy zbyt brązowe, a wzrost poniżej przeciętnej. Według Michaela była filigranowa, drobna i słodka, co go rozczulało, ale tego wiedzieć nie mogła, więc wynajdowała w sobie same wady, żeby mieć pretekst by po raz kolejny odwołać tą randkę. Właśnie, to była RANDKA, dlatego tak się stresowała. Dźwięk dzwonka wyrwał ją z rozmyślań i rozwiał nadzieję by wszystko odwołać. Wzięła głęboki oddech i otworzyła drzwi. To co ujrzała przeszło jej najśmielsze oczekiwania, ogromny bukiet różowych róż przesłaniał jej widok na mężczyznę. Chyba dostrzegł jej minę, bo wyłonił się zza tarczy, którą był bukiet i podrapał po głowie.
- Wiem, że kobiety wolą czerwone róże, ale w kwiaciarni tylko te były dostępne w takiej ilości. - Starał się uśmiechnąć.
- Są piękne. - Jęknęła z zachwytem i postanowiła, że od tej chwili różowe róże są jej ulubionymi kwiatami.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Mogę wejść? - Odsunęła się z przejścia i przejęła wagę róż.
- Skąd ty...? - Odłożyła kwiaty na stół i zaczęła napełniać wazon wodą.
- Cassandra jest świetnym źródłem informacji. Masz piękne mieszkanie. - Rozglądał się z uśmiechem, który świadczył, że może mówić tylko prawdę.
- Cass wie, że jesteśmy umówieni? - Zabije małpę, nie pisnęła słówka, gdy rano wpadła z Hannah i wręczyły jej najbardziej niemoralny prezent jaki w życiu widziała. To, że aktualnie miała go na sobie, nie miało ni do rzeczy.
- Oczywiście, moje wykręty na nic się nie zdały, wiesz jak jest, gdy się uprze, by coś z ciebie wyciągnąć.
- Oj, wiem, wierz mi. - Cass nie żyję, już ona o to zadba.
- Gotowa?
- Jeśli pomożesz mi włożyć płaszcz, to tak. Inaczej przy tej temperaturze może odwozić później kawał lodu. - Roześmiał się i spełnił prośbę.
- Co najwyżej małe kawałeczki nie jestem zbyt dobry w koordynacji ruchowej i wszystko leci mi z rąk, ale nie bój się, tobie nie pozwolę upaść. - Poczuła gorąco wylewające się na jej policzki i wsunęła dłoń w podane ramię. Zapowiadał się świetny wieczór...

Libby
Cohen od kilku dni był osowiały, a ona za nic w świecie nie mogła rozszyfrować o co chodzi. Każde je pytanie zbywał i zmieniał temat, więc w końcu przestała pytać. Dzisiaj miała się wprowadzić do jego mieszkania, od samego rana usta same układały jej się w uśmiech, jej problemy z Lenny odeszły w zapomnienie, a jej małżeństwo miało właśnie wejść w nowy etap. Z tymi problemami do nie do końca było tak jakby chciała, Lenny nadal odmawiała powrotu do domu, ale zauważyła w niej zmianę na lepsze. Chłopak, u którego mieszkała był od niej o wiele bardziej odpowiedzialny, jego córeczka była słodka, a oni byli w sobie zakochani, choć o tym nie wiedzieli. Libby dostrzegła pierwsze symptomy, nie mogli się bez siebie obejść, gesty i cała aura, która się wokół nich unosiła pozwalała jej na osąd tej relacji. Sean pracował i chodził do szkoły, chciał zdobyć wykształcenie, by zapewnić byt swojej córce i prawdopodobnie Lenny, która pracowała na pół etatu w fundacji przyjaciółki jej męża i miała etat w jej kawiarni, gdzie mogła zabierać Elenn. Libby uważała, że długo tak nie pociągną i miała dla nich propozycje, ale chciała to zrobić delikatnie. Taksówka zatrzymała się przed kamienicą jej męża. Jej mąż, jak to wspaniale brzmi. Zabrała torebkę i wręczyła pieniądze kierowy dołączając spory napiwek. Wszystkie jej rzeczy zostały przesłane przez firmę przewozową, Cohen uważał, że pieniądze są po to, by jej wydawać, a ona nie miała wyjścia i musiała się z nim zgodzić. Zresztą jego argumenty zawsze przemawiały do jej rozsądku, choć rozsądek nie miał z nim za dużo wspólnego. Na schodach minęła roześmianą parę, on musiał być od niej z dziesięć lat starszy, ale w dzisiejszych czasach była to norma, Libby uważała, że najważniejsze jest szczęście, a oni wyglądali na zachwyconych swoim towarzystwem. Stając przed drzwiami jej nowego życia, ogarnęły ją wątpliwości. Miała zadzwonić, zapukać czy otworzyć drzwi własnym kluczem? Co jeśli go nie ma? Co prawda umówili się, że ona przyjdzie zaraz po pracy, al znając Cohena mógł o tym zapomnieć. Przyzwyczaiła się do tego, że jej mąż nie przywiązuje zbytniej wagi do punktualności. Myślała również o tym, czy zastanie Cass, przyjaciółka Cohena postanowiła się wyprowadzić, gdy tylko usłyszała o jego ożenku, ale oboje chcieli by została dopóki nie znajdzie nic nowego, a poza tym chciała ją wreszcie poznać, choć niekoniecznie dzisiaj. Na dzisiejszą noc miała ciekawsze plany. W końcu zdecydowała się zdzwonić, drzwi otworzyły się niemal natychmiast, jakby stał tuż przy nich.
- Hej, kochanie. - Uśmiechnął się i przyciągnął ją do siebie.
- Hej, kochanie. - Wciągnął ją do mieszkania i opierając o drzwi zaczął całować, jedynym właściwym ruchem wydawało się zarzucenie mu ramion na szyję i zmniejszenie odległości miedzy nimi. - Jesteśmy sami? - Zapytała odrywając się od niego i odchylając głowę. Wymruczał coś brzmiące jak "tak" zjeżdżając ustami w dół jej dekoltu i podnosząc w górę, zyskując lepszy dostęp. Owinęła nogi wokół niego i uśmiechnęła się, gdy jej sweter wylądował na podłodze.
- Zrobiłem kolacje, ale to jest znacznie ciekawsze od jedzenia, prawda? - Uśmiechnął się zadowolony z siebie i zaczął szukać zapięcia od stanika.
- Właściwie to nie jestem głodna. - Później nie była w stanie wydusić z siebie choć jednego słowa, które nie brzmiałoby jak "Cohen".

Hannah
Gdy rano patrzyła na test ciążowy była w szoku, później przyszła radość, teraz czuła tylko przerażenie. Seth była w gabinecie obok wystarczyło wstać, zapukać, wejść. Jednak strach nadal trzymał ją w fotelu. Strach przed tym jak zareaguję zabierał jej oddech. Projekt przetrzymywał ich oboje na nadgodzinach, powinien troje, ale Drake jak zwykle wyrabiał się ze wszystkim wcześniej niż cała reszta. Więc kosztorysy, projekty grafików, spisy modelek, reżyser i cała reszta była sprawdzona, i zatwierdzona, więc tylko oni musieli się zając swoimi sprawami. Jedyne czego Hannah była pewna to, to że musi mu powiedzieć. Zdawała sobie sprawę, że to niebezpieczne dla jej serca, ale gdyby mu nie powiedziała znienawidziłaby samą siebie. Miała mało czasu na decyzję, gdy w gabinecie obok zgasło światło i usłyszała szczęk otwieranych drzwi. Sekundę później stała już na korytarzu i wpatrywała się w oczy faceta, którego kochała nad życie.
- Musimy porozmawiać. - Tylko tyle była w stanie na razie z siebie wydusić.
- Najwyższy czas, nie sądzisz? Od dwóch tygodni unikasz mnie jak ognia, uciekasz wzrokiem, gdy mijamy się na korytarzach. Przecież się lubiliśmy, to co się stało...
- Jestem w ciąży! - Chyba go zatkało i dobrze, bo jeśli dokończeniem tego zdania byłoby "niczego nie zmienia" udusiłaby go gołymi rękami.
- Co? Możesz powtórzyć? - Nadal tkwił w szoku, ale przynajmniej udało mu się coś powiedzieć.
- Jestem w ciąży. - Powiedziała wolno i spokojnie.
- To moje dziecko? - Nie, krasnoludków!
- Tak i zanim zapytasz: Tak, jestem tego pewna. Moje życie erotyczne nie było ostatnio w rozkwicie... - Jakby kiedykolwiek było. - ...więc mogę być tego pewna.
- Chyba muszę się napić. - Złapał ją za rękę i wciągnął do swojego gabinetu. Delikatnie jakby była ze szkła posadził ją na skórzanej kanapie i wlał bursztynowego płynu do szklanki i pociągnął spory łyk. - Przepraszam, ale jestem zaskoczony, chyba... - Przerwała mu natychmiast.
- Nic od ciebie nie wymagam, ale uznałam, że powinieneś wiedzieć. - Chyba zabolały go jej słowa, bo przez jego twarz przemknął grymas.
- Posłuchaj, to, że tego nie planowaliśmy, nie oznacza, że nie wezmę na siebie odpowiedzialności. Uważam, że powinniśmy się pobrać. - Drgnęła.
- Nie!
- To najlepsze wyjście. - Przykucnął naprzeciwko niej, starając się spojrzeć jej w oczy, mimo, że odwracała oczy. - Chciałbym, żeby moje dziecko miało ojca.
- Nie zabraniałam Ci tego, ale nie chcę za ciebie wychodzić. - Złapał ją za podbródek i zmusił by na niego spojrzała.
- Ponieważ?
- Ponieważ, chcę wyjść za mąż z miłości, a nie dlatego, że to "najlepsze wyście".
- Wygląda na to, że nie masz wyboru. - Był zły, ale nadal się uśmiechał, przesunął kciukiem po jej policzku, przez co omal nie westchnęła z przyjemności. - Zmuszę cię żebyś mnie pokochała. - Gdy minął pierwszy szok, zaczął wyglądać na zadowolonego z przebiegu wydarzeń.
- To groźba? - Pomyślała, że na to już za późno, ale słowa jakich użył sprawiły, że zadrżała.
- Nie, słonko, to obietnica. - Pocałował ją, smakował papierosami i whisky i choć starała się nie poruszyć, to nie była w stanie i oddała pocałunek. - Odwiozę cię do domu.
- Mam samo...
- Odwiozę cię do domu. -Jego ton wskazywał, że to nie jest propozycja.

Chyba nie aż tak szybko, co?


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 12:57:43 06-11-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:41:42 13-11-10    Temat postu:

Nie wiem, czy ktoś tutaj jeszcze to czyta, ale jeśli kogoś to interesuje to zmieniłam pierwszą stronę I dodałam dwie nowe postacie, z których jedna pojawi się w 20.odcinku
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Generał


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:44:00 13-11-10    Temat postu:

Oni są uroczy! I nie tylko Cass i Drake, ale wszyscy bohaterzy. ;D Oczywiście, że Cass i Drake są na pierwszym miejscu, ale jakbym miała wybierać kto dalej... miałabym sporawy problem. ;P Każdych bohaterów świetnie wiążesz. Poza tym już się nie mogę doczekać wspolnego urlopu Cass i Drake we Włoszech, więc czekam na new! Pozdrawiam. ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karotka
Motywator


Dołączył: 12 Lis 2010
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:21:17 13-11-10    Temat postu:

Jestem po lekturze dwóch pierwszych, jakże krótkich, odcinków. Ich objętość nie zmienia faktu, że są niesamowite. Chyba nigdy nie czytałam opowiadania w takiej formie, jakby dwie osobne historie. Poza tym świetny styl, ale to na pewno już wiesz.

I choć po tytule spodziewałam się czegoś innego, to wcale się nie zawiodłam. Oczywiście nadrobię, ale powolutku, jestem nowa i mam sporo do zrobienia

PS. Ian Somerhalder króluje w wielu opowiadaniach, jak widzę. Nie mam nic przeciwko, bo go lubię i wyjątkowo pasuje do każdej stworzonej przez Was kreacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karotka
Motywator


Dołączył: 12 Lis 2010
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:23:35 13-11-10    Temat postu:

Zapomniałam dodać, że entrada jest świetna. Co to za piosenka w tle?
Plakaty postaci oraz animacja przed kolejnymi odcinkami również są świetne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:27:46 13-11-10    Temat postu:

Kahlan (mogłabyś podać swoje imię?), Ian króluje, tak jak wcześniej RBD, a wcześniej Gorzka zemsta. Po prostu jest modny, a my go kochamy
Dziękuję. Tytuł może nie pasować, ale jest w nim trochę prawdy. Można go tłumaczyć jako "Sypiając z duchami", ale może też odnosić się do życia wspomnieniami, bo one są jak duchy, które nas nawiedzają i nie potrafią odpuścić.
Edit:
Piosenka to "Beautiful lie" Nick Carter&Jennifer Paige
Animacja i Sygnaturki robione przeze mnie, dziękuje bardzo


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 17:31:20 13-11-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karotka
Motywator


Dołączył: 12 Lis 2010
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:29:54 13-11-10    Temat postu:

Mam na imię Kasia, a ty?
Dokładnie zrozumiałam przenośnię po przeczytaniu fabuły: "Sypiając z duchami (wspomnień)".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:33:55 13-11-10    Temat postu:

Martyna
Wiem, ale gdy ktoś wchodzi tylko o tytule może być zaskoczony fabułą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karotka
Motywator


Dołączył: 12 Lis 2010
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:35:28 13-11-10    Temat postu:

Miło mi
Może być zaskoczony, ale gdy przeczyta choć kawałek, zostanie wciągnięty przez tą historię, podobnie jak ja i wiele innych czytelniczek (sztampowo zakładam, że są to tylko osobniki płci żeńskiej).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:40:16 13-11-10    Temat postu:

Zazwyczaj są dziewczynami, ale kilku chłopaków na forum też byś znalazła
Powrót do góry
Zobacz profil autora
libby87
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 537
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Goleniów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:43:18 13-11-10    Temat postu:

Nowe sygnaturki są boskie:) jak zobaczyłam nową postać męską to zaczęłam się śmiać - też ostatnio dodałam Janson`a do "Uwodzicielki"
Przepraszam, że ostatnio nie komentuję, ale czytam i czekam na new.

Dobrze widzę czy mi się zdaje - usunęłaś z obsady żonę i siostrę Micheal`a?


Ostatnio zmieniony przez libby87 dnia 20:47:47 13-11-10, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:48:41 13-11-10    Temat postu:

Tak, nie miały tam racji bytu, jeśli się pojawia to i tak tylko w jednym odcinku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karotka
Motywator


Dołączył: 12 Lis 2010
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:25:28 14-11-10    Temat postu:

Ha, jestem na bieżąco!
I muszę powiedzieć, że jestem oczarowana, bo czyta się dosłownie jednym tchem. Co prawda mogłam poprosić o wysłanie mi odcinków na maila, nie musiałabym przewijać tylu komentarzy. Ale co tam. Ważne, że jestem po lekturze.

Nie będę chyba wyjątkiem, jeśli stwierdzę, że wątek głównych bohaterów jest najciekawszy. Od pierwszych odcinków z zapartym tchem czytałam o ich przygodach - wspólna noc pod wpływem impulsu i alkoholu, gierki, powracające uczucia... To naprawdę elektryzująca parka, między nimi nigdy nie jest nudno. A subtelne sceny miłosne dodają smaczku całości, naprawdę całość czyta się cudownie.

Bardzo podobała mi się również scenka z babcią Margaret. Urocza kobieta, która lepiej niż ktokolwiek zna swoją wnuczkę.

Z postaci drugoplanowych najbardziej polubiłam chyba Mad. Początkowo było mi jej żal (chodzi mi o Cohena), ale wtedy pojawił się Michael i zarysował nam się nowy ciekawy wątek. I dziewczyna ma ciekawą pracę. To zadziwiające, czego nie wymyślą osoby, które nie mają czasu na zakup prezentów dla bliskich, bo zajmują się zarabianiem pieniędzy, by "cena nie grała roli".

Wątek Cohena i Libby zwalił mnie z nóg. Wszystko potoczyło się tak szybko, ale mimo tego, nie stracili swojego uroku. Naprawdę czarujące postacie, bardzo miło się o nich czyta.

Dalszy plan został póki co zarysowany ogólnikowo, ale już teraz wiem, że będzie ciekawie. Czekam na dalszy ciąg historii.

PS. Cieszy mnie, że długość odcinków z biegiem czasu ewaluowała i teraz są dłuższe
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:09:37 21-11-10    Temat postu:


Odcinek 19

- Dobrze, a teraz wytłumacz mi jak się poznaliście. - Gdy Cass wparowała rano po swoje rzeczy do mieszkania Cohena, nie zdawała sobie sprawy, że może się o tej porze na kogoś natknąć, a już na pewno nie na zwariowaną brunetkę zmywającą w kuchni.
- Na przyjęciu naskoczyłam na niego, bo jak wiesz Lenny zniknęła i myślałam wtedy, a raczej chciałam myśleć, że to wszystko jego czyjakolwiek wina. Najważniejsze, że nie moja, ale przez cały czas podświadomie czułam, że Lenny i tak robi zawsze tylko to co ona chce. - Przewróciła oczami i usiadła obok Cass podając jej kubek z herbatą. - Zamieszkała z Sean'em i jego córeczką, która jest urocza, ale nie wiem czy jest gotowa na taką odpowiedzialność.
- Jest, nie bój się. Nie mam do niej żadnych zastrzeżeń, a z tego, co się orientuję, to Sean jest odpowiedzialny za nich oboje. - Uśmiechnęła się, Libby była zabawna, rozgadana i tak kompletnie różna od wszystkich ludzi, których znała, że nie była w stanie przejść obok niej obojętnie. Podczas godziny rozmowy zdążyły się tak zaprzyjaźnić, że nie miała ochoty wychodzić. Najzabawniejsze w całej postaci żony Cohena były rozjaśnione końcówki włosów, ona chyba musiała się wyróżniać.
- Wiem, jest świetny i potrafi ją utemperować. Mam nadzieję, że ta wariatka dostrzeże, że jest zakochana, bo w ich przypadku może to trwać latami mimo, tego, że razem mieszkają. - Potrząsnęła głową, a kosmyki zatańczyły wokół jej głowy. Rozległ się dzwonek oznaczający SMS i Cass sięgnęła do torebki.
Mam problem, możemy pogadać?
Chyba zwariuję, gdzie jesteś?
Hannah
- Przyjaciółka ma kłopot, chyba muszę znikać. - Libby skinęła głową, ale po sekundzie zmieniła zdanie.
- Zaproś ją tu, nie znam za dużo osób z waszego towarzystwa. - Miała na myśli ją i Cohena, ale uznała, że fakt, że Cohen nie zna Hannah nie ma za dużego znaczenia.
- Jasne, zaproszę jeszcze sąsiadkę, powinnyście się poznać. -
szybko wystukała odpowiedzi do Hannah i Maddison.
- A ty? Jesteś mężatką, zaręczona, zakochana? - Podparła głowę na dłoni i spojrzała zaciekawiona.
- Ex-mężatką, zakochaną ex-mężatką. - Rozmarzyła się na wspomnienie ostatniej nocy z Drake'em, jednak szybko się otrząsnęła. - To dość skomplikowane... - Od dalszych niezręcznych odpowiedzi wybawił ją dzwonek. Cass uniosła się, ale Libby ją powstrzymała.
- Daj się poczuć jak pani domu. - Uśmiechnęła się, obciągnęła żółty top i pobiegła do drzwi.
- Cześć, jestem Maddison i jestem...
- Moją sąsiadką. - Mad zmrużyła oczy, nie do końca rozumiejąc. - Jestem żoną Cohena i niedawno widziałam jak wychodziłaś z jakimś mężczyzną. - Libby odsunęła się z wejścia i wpuściła dziewczynę do środka.
- Miło poznać. Cass? - Maddison spojrzała pytająco na Cass, ale ta wzruszyła ramionami.
- Z kim wychodziłaś? - Kolejna osoba miała dzisiaj dziękować Bogu, że ktoś wymyślił dzwonek.
- Hej, jestem Libby, a ty pewnie...
- Hannah. - Odpowiedziała zapłakana dziewczyna stojąca w progu, Libby natychmiast objęła ją i podprowadziła do fotela.
- Chcesz, tzn. chcecie herbaty?
- Tak. Co się stało? - Maddison podeszła i objęła Hannah za ramiona.
- Jestem w cią...ciąży... Z Sethem i on chce się ze mną ożenić. - Pociągnęła nosem i sięgnęła po podana przez Cass chusteczkę.
- Zaraz, nie powinnaś się cieszyć? - Skołowana Cass nie miała już pojęcia o co chodzi, nawet nie wiedziała, że kiedykolwiek coś się między nimi wydarzyło.
- Ale ja się cie... cieszę. Z cią... z ciąży się cieszę, ale nie z tego, że poprosił, a raczej zażądał, żeby za niego wyszła. - Uspokoiła się już na tyle, że łzy nie płynęły ciurkiem po policzkach.
- Ale dlaczego? - Maddison złapała kubek z herbatą i usiadła na puszystym szmaragdowym dywanie.
- Bo on nie chce mnie, tylko uważa, że nie może zostawić dziecka. - Mulatka wzruszyła ramionami i zatopiła się głębiej w fotelu. - A ja chcę, żeby on chciał mnie... - Spojrzała na przyjaciółki ze smutnym uśmiechem. - To bez sensu, prawda?
- Nie, to nie jest bez sensu. - Odezwała się Libby. - Gdy Cohen poprosił mnie o rękę, też myślałam, że zwariował. W końcu znaliśmy się tylko kilka dni, ale on ma dość szczególne sposoby przekonywania. - Zarumienia się widowiskowo i odchrząknęła, czym wywołała uśmiech na twarzach nowych koleżanek, nawet Maddison. - Chcę tylko powiedzieć, że może powinnaś dać mu szansę. Wybadać go, może kieruje się nie tylko dzieckiem.
- Zaraz, a właściwie jak do tego doszło, że jesteś w ciąży? - Psotne ogniki zagrały w oczach prawniczki.
- Nie będę Ci chyba tłumaczyć jak się robi dzieci. - Hannah roześmiała się, a z jej twarzy zniknął ten udręczony wyraz. - Wiesz butelka tequilli może zdziałać cuda, a przynajmniej we mnie zdziałała. - Roześmiała i położyła rękę na brzuchu.
- A ty może mi powiesz, dlaczego Drake od kilku dni wygląda jakby coś knuł? Albo udało mu się coś osiągnąć? - Tym razem rumieniec wypłynął na policzki Cass.
- A skąd mam wiedzieć? Może znalazł nową dziewczynę? - Libby spojrzała zaciekawiona na przyjaciółkę męża.
- Drake to twój ex-mąż? - Wyglądała jakby wpadła na jakiś trop. - To w nim jesteś zakochana!
- Widzisz? Widać to na odległość. - Maddison wystawiła język i roześmiała się widząc minę Cass.
- Ty byś lepiej opowiedziała jak poszła randka z Michael'em. - Mad zaczęła żałować, że w ogóle się odezwała.
- Było nieźle...
- Nieźle? - Hannah uniosła brwi.
- Dobrze. - Wszystkie obdarzyły ją powątpiewającymi spojrzeniami. - No ok, było niesamowicie, wspaniale, co jeszcze mogę powiedzieć!? - Wykrzyknęła.
- Wystarczy. Libby.... - Cass spojrzała na panią domu. - Wiesz, że Maddison była zakochana w twoim mężu?
- Cass! - Libby skwitowała ten okrzyk śmiechem.
- W Cohenie nietrudno się zakochać, wiem po sobie. - Puściła oczko do Mad i wstała. - Chcecie jeszcze herbaty? - Osobiście uważała, że herbata jest dobra na wszystko, jej zawsze pomagała.
- Nie. - Trzy zgodne głosy opowiedziały się za odpowiedzią odmowną.
- Ja muszę znikać, mam sprawę w sądzie. - Cass zerwała się z miejsca spoglądając na zegarek.
- Ja muszę pogadać z Sethem. - Uśmiechnęła się Hannah.
- Zabiorę Cię, jadę po prezenty dla rodziny Michael'a.
- O, to już ten etap?
- Nie, to moja praca. - Wystawiła Hannah język i podała jej kurtkę.
- Jedziecie może na Tournament's Street?
- Będę tamtędy przejeżdżać, w drodze do sądu. A co?
- Chyba czas otworzyć kawiarnię. - Przekrzykując się ruszyły do drzwi. Być może właśnie zaczynała się świetna przyjaźń.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 12, 13, 14  Następny
Strona 9 z 14

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin