Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Pogarda, duma i miłość" ODCINEK 22
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
namida1991
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:26:45 16-03-11    Temat postu: "Pogarda, duma i miłość" ODCINEK 22

[link widoczny dla zalogowanych]

Czołówka: http://www.youtube.com/watch?v=R4iPfeAJPt8
Piosenka przewodnia: Serenity ft. Ailyn- The Chevalier(pol. kawaler)

Fabuła: Walia, miasto Cardiff, XVI wiek. Hrabia William Swann dziedziczy po rodzicach ogromny majątek, jednak nie potrafi nim zarządzać- woli trwonić czas i pieniądze na zabawę. Wkrótce staje się znany z licznych romansów, także z paniami lekkiego obyczaju. Zostaje "wyklęty" z grona lokalnej arystokracji i pewnie by go to nie obeszło... Ale pewnego dnia na jego drodze staje panna Elisabeth Reliance, w której zakochuje się bez pamięci. Niestety, ani ona, ani jej rodzice i starszy brat Alistair, słysząc złą opinię o Williamie, nie mają zamiaru się z nim zadawać. Co zrobi młody hrabia, by uzyskać przychylność panienki Reliance? I czy mu się to uda?

Obsada:

[link widoczny dla zalogowanych]
Ian Somerhalder jako William Swan(24l.)- młody hrabia, dziedziczy po rodzicach ogromny spadek, jest jednak nieodpowiedzialny, woli się bawić, niż zarządzać majątkiem. Ma bardzo złą opinię, głównie przez swoje pijaństwo, romanse i zamiłowanie do pań lekkiego obyczaju.

[link widoczny dla zalogowanych]
Pilar Giménez García jako Elisabeth Reliance(17l.)- arystokratka, panna z rodziny o znakomitej opinii. Ma nienaganne maniery, jest przekonana, że jeśli raz straci się dobrą opinię, to nie można jej odzyskać. Posłuszna rodzicom i bratu.

[link widoczny dla zalogowanych]
Chace Crawford jako Alistair Reliance(29l.)- brat Elisabeth, równie dobrze wychowany, jak ona. Gotów chronić swoją siostrę zawsze i wszędzie. Bywa porywczy, chociaż stara się trzymać nerwy na wodzy.

[link widoczny dla zalogowanych]
Hugh Jackman jako Johnathan Reliance(53l.)- ojciec Elisabeth i Alistaira, szanowany i bogaty człowiek. Gardzi arystokratami, którzy z własnej winy zostali wykluczeni z towarzystwa.

[link widoczny dla zalogowanych]
Maritza Rodriguez jako Margareth Reliance(46l.)- matka Elisabeth i Alistaira, jej rodzina wywodzi się z dynastii królewskiej. Jest dumna ze swego pochodzenia, z góry patrzy na każdego, kto sam psuje sobie opinię.

[link widoczny dla zalogowanych]
Jonathan Pryce jako Albert Jenkins(79l.)- zarządca majątku Swannów, zatrudniony jeszcze przez hrabiego Arthura Swanna, ojca Williama. To poczciwy starzec, pomaga młodemu paniczowi. Mimo tego, co o nim mówią, on wierzy w swojego pana.

W retrospekcjach:

[link widoczny dla zalogowanych]
Bill Nighy jako Arthur Swann- ojciec Williama, umiera na zawał serca, mając 59 lat.
(Johnathan ma wtedy 19 lat)

[link widoczny dla zalogowanych]
Diane Kruger jako Mary Anne Swann- matka Williama, umiera przy porodzie. W chwili śmierci miała 21 lat.
===============================================
[link widoczny dla zalogowanych]

Serenity(Feat. Ailyn)- The Chevalier

[Georg]
When silences comes, and I focus all on the inside,
I take a look into my past, full of wrongs, full of rights, the story of my life,
So many different places, enjoyed so many nights, I danced with chances I made my way, until this present day.

You are one I'd give my life for.
You are the one who is haunting my dreams.
Oh how I long, to be yours for evermore, for all time, our love shall be prime.

I still see you dancing...

[Ailyn]
That night in that shiny hall, the same old boring Gentry, then you caught my eyes.
You played your game, used all your sweetest words, I was entertained, but tell me are they true?
Things they say about you, a mason and a spy.
He knows all beds, escaped the 'Leads' Oh Chevalier tell me another lie.

[Georg]
You are one I'd give my life for.
You are the one who is haunting my dreams (haunting my dreams)
Oh how I long, to be yours for evermore, for all time, our love shall be prime.

[Ailyn]
(Hold me...)
How can I...?
(A game...)
like all your gambles?
(The only....)
until this day is gone?
(Hold me...)
How can I...?
(A game...)
like all your gambles?

[Georg]
What can I do to change your mind?

[Georg]
You are one I'd give my life for.
You are the one who is haunting my dreams (haunting my dreams)
Oh how I long, to be yours for evermore, for all time, our love shall be prime.
I make this vow tonight

I see all lights are low
show me I have to go
Venice can ease all my pain
Will do once again


W stolicy Walii, Cardiff, a konkretnie na obrzeżach miasta, stał dom rodziny Swann. Zbudowany został na początku XVI wieku.
Była to dwupiętrowa rezydencja, malowana na biało, na jej tyłach znajdował się śliczny ogród, w którym przeważały różane krzewy i drzewa wiśni, sprowadzone prosto z Japonii.
Całe pierwsze piętro zajmowała kuchnia, jadalnia, pokój dzienny i obszerna sala balowa. Na drugim było piętnaście sypialni z łazienkami, biblioteka, gabinet i bawialnia, urządzona z myślą o dzieciach. Drugie piętro był to w większości strych, pomieszczenia dla służby, do których wchodziło się osobnymi schodami. Mieścił się tam również składzik na przeróżne sprzęty. W piwnicy znajdowała się pralnia, spiżarnia oraz pomieszczenie wypełnione winami przeróżnych roczników, które pan domu przywiózł tu ze sobą.
W tym domu mieszkał hrabia Arthur Swann, który przybył z Londynu, skąd wysłali go rodzice, bowiem jego sposób bycia sprawiał, że nikt z sąsiadów nie chciał oddać mu za żonę swej córki. Lubił pić, bawić się, uwodząc panny każdego stanu, nawet służące, by potem porzucać je po jednej nocy. Rodzice, wysyłając go do Cardiff, prosili, by zachowywał się jak należy i znalazł sobie żonę, założył rodzinę. Kupili mu spory kawał ziemi wraz z gospodarstwami, którymi miał zarządzać, dali pieniądze na zbudowanie domu i wysłali wraz ze swoim wiernym slugą, Albertem Jenkinsem. Pilnował on, by młody hrabia nie zraził do siebie również tutejszych ludzi. Udało mu się to, ale to właśnie miłość najkorzystniej wpłynęła na panicza.
Wkrótce bowiem Arthur spotkał panienkę Mary Anne Dartmouth. Pokochał ją bardzo mocno. Była dla niego aniołem. Miała długie loki w kolorze złota, granatowe oczy i porcelanową cerę, a jej uśmiech jaśniał jak słońce. To właśnie ona sprawiła, że się zmienił- przestał pić, stał się poważniejszy, na poważnie zajął się prowadzeniem podległych sobie gospodarstw. Jego majątek powiększył się znacznie. Po dwóch miesiącach ogłoszono zaręczyny Mary Anne z Arthurem, a rok później odbył się ich ślub.
Wkrótce urodził im się syn. Ma imię dali mu William, na cześć brata Mary Anne, który zginął na wojnie. Pani Swann zmarła niedługo po porodzie, mając zaledwie 21 lat. Hrabia nigdy się nie ożenił. Niemal co dzień chodził na grób żony, opłakując jej śmierć. Syna otaczał miłością, ale mimo to Williamowi bardzo brakowało matki. Wpatrywał się w porozwieszane po całym domu portrety Mary Anne, tęskniąc ogromnie. Cierpiał, bo nie było mu dane jej poznać. Ojciec co prawda opowiadał o niej, ale nie mogło to zastąpić jej obecności. William chodził na grób matki z każdym problemem. Wierzył, że matka spogląda na niego z wyżyn nieba, słucha i pomoże mu.
Kiedy młody panicz zaczął wykazywać dawne zamiłowania ojca do hulanki, Arthur zaczął go wychowywać nieco surowiej. Chłopak z początku buntował się, ale w końcu uległ ojcu. Zachowywał się tak, jak na arystokratę przystało.
- Pamiętaj, synu....- zwykł mu mówić Arthur.- Dobra opinia jest bardzo ważna. Jeśli jej nie utrzymasz, wszyscy się od Ciebie odwrócą, przestaną Cię szanować. Dlatego musisz zachowywać się przyzwoicie.-
Kiedy William miał 19 lat, jego ojciec zmarł, kończąc 59 lat. Na barki młodego hrabii spadł ciężar utrzymania i zwiększenia majątku rodziny, znalezienie żony i utrzymanie nieposzlakowanej opinii oraz szacunku wśród lokalnej arystokracji. Pomagał mu Albert, sługa jego ojca. Miał już swoje lata, ale lepiej potrafił zarządzać majątkiem Swannów niż William. Wkrótce na niego spadła cała praca, a młody hrabia zaczął korzystać z życia. Nie mając nad sobą surowej ręki ojca, uwolnił swoją hulaszczą naturę. Trwonił pieniądze na zabawę, alkohol i liczne romanse. Widziano go w gospodach i domach publicznych. Oczywiście na reakcję arystokracji nie trzeba było długo czekać. Sąsiedzi przestali go odwiedzać, zapraszać do siebie, i z lekkim żalem, ale izolowali od niego swe córki. Był młody, przystojny, bogaty, pochodził ze starej, szlacheckiej rodziny, miał tytuł hrabiego, lecz jego zachowanie przekraczało wszelkie granice dobrego smaku i przyzwoitości. Na dodatek zadawał się z jedną z największych skandalistek w Cardiff, Rosemary Warmington.
Tak oto młody hrabia William Swann został wyklęty z lokalnego towarzystwa, i właściwie nie interesowało go to zbytnio. Uważał sąsiadów za nadętych snobów. Jednak, jak to w życiu bywa, stało się coś, co wpłynęło na jego decyzje.


Ostatnio zmieniony przez namida1991 dnia 1:01:39 10-05-12, w całości zmieniany 27 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
delicja123
Detonator
Detonator


Dołączył: 17 Wrz 2010
Posty: 185
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:57:51 19-03-11    Temat postu:

Ciekawy pomysł jak dla mnie bomba
Z chęcią jeszcze tu zajrzę
Po przeczytaniu prologu jestem ciekawa, co wydarzy się w pierwszym odcinku
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aneta:)
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 0:01:04 20-03-11    Temat postu:

Czołówka super
Pomysł super!! I do tego Ian


Ostatnio zmieniony przez Aneta:) dnia 0:01:40 20-03-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:21:09 21-03-11    Temat postu:

Lubię bardzo takie historie osadzone w minionych epokach - gdybym mogła, to chyba nawet przeniosłabym się w czasie:P
Co do samej historii - zapowiada się świetnie, a Ian znakomicie pasuje do roli niepokornego dziedzica;) Ale jeśli o niego chodzi, to mogę być nieobiektywna, więc lepiej to przemilczę i poczekam na odcinek ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:29:27 21-03-11    Temat postu:

Bardzo się cięszę, że ( w końcu ) wstawiłaś to opowiadanie - czekałam na nie od momentu jak przeczytałam o nim w Przedpremierach:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:18:17 21-03-11    Temat postu:

Dzięki Wam wszystkim za komentarze....
Jesteście kochane... Odcinek postaram się wstawić jak najszybciej...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:21:17 26-03-11    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Walia, Cardiff, rok 1541

Był śliczny wiosenny poranek. Młody hrabia William Swann zbudził się ze snu po kolejnej namiętnej nocy spędzonej z Rosemary Warmington, jego zdaniem najlepszą kochanką w całej Walii.
Światło słońca wpadało do obszernej sypialni, w której stało ogromne łóżko z baldachimem, pokryte jedwabną pościelą, obok pięknie rzeźbiony stoliczek, dalej biurko i krzesło, spora szafa, drzwi do luksusowej łazienki oraz lustro.
William obrócił się na bok, by spojrzeć na jego śliczną Rosemary. Jakież było jego zdziwienie, kiedy zamiast niej znalazł tam list napisany jej ręką, o następującej treści:

Drogi Williamie,
Wybacz, że nie pożegnałam się z Tobą osobiście, ale nie mogłam tego uczynić, w obawie, iż chciałbyś mnie zatrzymać.
Wyjeżdżam z Cardiff na zawsze. Nie szukaj mnie, raduj się swym życiem, swoją wolnością, młodością... Pamiętaj, zostań takim, jakim jesteś, nie daj się zniewolić "etykiecie", uwięzić przez lokalną arystokrację. Nie chciałabym dowiedzieć się kiedyś, iż hrabia William Swann stał się jednym z tych dumnych, lodowatych arystokratów, którzy dbają o pozory, by mieć nieposzlakowaną opinię. Nigdy nie zważaj na granice, lecz śmiało je przekraczaj, łam zasady.
Pozostawienie Cię ogromnie mnie smuci, ale nie mam wyboru.

Twoja Rosemary.

William nie mógł uwierzyć własnym oczom. Gdzie wyjechała? Po co? Zmiął kartkę w pięści, czując jak wzbiera w nim gniew.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Panie hrabio, śniadanie gotowe.- odezwał się znajomy głos Alberta.
- Już idę...- odrzekł William, schodząc z łóżka i ubierając szlafrok. Służąca przygotowała dla niego spodnie, frak, czystą koszulę i bieliznę. Ubrał się powoli, przy lustrze. Potem zszedł do jadalni i zajął główne miejsce przy stole, uprzednio wyjmując z barku butelkę whisky.
- Sądzę, panie hrabio, iż nie powinien pan pić z rana.- odezwał się Albert, wchodząc do jadalni.
- Dzisiaj muszę. Rosemary wyjechała bez pożegnania.- odrzekł William, nalewając sobie alkohol do szklanki, po czym upił z niej łyk.
- Cóż, jeśli mogę coś dodać, nie powinno to pana smucić. Ona nie jest tego warta. Panna Warmington nie ma na względzie uczuć niczyich, prócz swoich własnych.- powiedział Albert, napełniając stojący przy talerzu kieliszek sokiem pomarańczowym.
- Nie waż się obrażać Rosemary w mojej obecności!- uniósł się gniewem William, ale szybko ochłonął, pamiętając o należytym szacunku dla starego, poczciwego sługi.- Możesz już odejść. Obsłużę się sam.- powiedział.
Albert ukłonił się lekko, po czym zniknął za drzwiami prowadzącymi do kuchni.
Minęło jakieś pół godziny, kiedy do jadalni weszła służąca, szczupła, wysoka murzynka o długich, falowanych, czarnych włosach.
- Jak masz na imię?- zagadnął ją William, patrząc na nią. Była piękna, i miała wręcz idealną sylwetkę.
- Ailyn...- odrzekła dziewczyna, lekko przestraszona.
- Śliczne imię...- powiedział, uśmiechając się łobuzersko.- Mam pytanie, Ailyn.- dodał, wymawiając jej imię z lubością. Wstał zza stołu i podszedł do niej.
- Tak?- spytała już nieco śmielej służąca.
- Przyszłabyś dziś do mej sypialni?- spytał, odgarniając jej z twarzy kosmyk włosów.
- Ależ panie hrabio...- zaczęła lekko przerażona. Drgnęła, czując delikatne muśnięcie jego dłoni na swej skórze.
- Po prostu przyjdź...- szepnął jej do ucha William.- Nie pożałujesz...- dodał z szelmowskim uśmiechem i wyszedł z jadalni.

Państwo Johnathan i Margareth Reliance jechali dorożką na obrzeża Cardiff, gdzie kupili sobie prześliczną rezydencję. Pan Reliance był wysokim, postawnym mężczyzną o półdługich, czarnych włosach, lekkim zaroście i ciemnych oczach. Jego żona miała długie włosy koloru złota, granatowe oczy, była średniego wzrostu, o szczupłej sylwetce. Na przeciwko nich siedział ich syn, Alistair, wysoki, chudy chłopak o niebieskich oczach i włosach koloru ciemnego blondu. Miejsce obok niego zajmowała jego siostra- niska, szczupła dziewczyna o czarnych oczach i włosach. Miała na imię Elisabeth.
Państwo Reliance przeprowadzali się z samego Londynu. Życie w tak dużym mieście nużyło ich, zbyt dużo było tam zanieczyszczeń.
- Ach, jak tu pięknie...- zachwyciła się Margareth, wyglądając przez okno.
- O tak.- zgodził się Johnathan.
- I czyste powietrze.- wtrącił Alistair.
- Mi najbardziej podoba się to, iż będę mogła jeździć konno na długie przejażdżki.- powiedziała Elisabeth, spoglądając na rozległe lasy. Nie mogła się doczekać, aż pogna na swej klaczy, Junonie, przez te cudne tereny.
Po godzinnej podróży dorożką od rynku głównego Cardiff, znaleźli się na obrzeżach, w rezydencji. Był to duży, dwupiętrowy dworek. Za nim znajdował się ogród, otoczony wysokim murem. W lewym skrzydle domu, na parterze, znajdował się salon, kuchnia i jadalnia, piętro wyżej sypialnie wraz z łazienkami. Na samej górze znajdował się strych.
Parter w prawym skrzydle zajmowała ogromna sala balowa, pierwsze piętro biblioteka, gabinet i sypialnie dla ewentualnych gości. Na ostatnim piętrze znajdowały się głównie pomieszczenia takie jak pralnie i szuszarnie. Na tyłach dworku, przy murach ogrodu, stał mały domek przeznaczony dla służby.
Margareth i Johnathan zajęli sypialnię tuż przy schodach, Alistair tę naprzeciwko ich pokoju, a Elisabeth usytuowaną na końcu korytarza.
Tak oto zaczęło się nowe życie państwa Reliance w Cardiff.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:10:53 26-03-11    Temat postu:

Ależ ten hrabia niegrzeczny:P Ledwo wstał z łóżka po upojnej nocy, a już zaprasza na noc kolejną kobietę... Wydaje mi się, że Rosemary była dla niego w jakiś sposób ważna, nawet jeśli on sam się nie chce przed sobą do tego przyznać, a teraz zwyczajnie chce odreagować złość i udowodnić sobie, że może mieć każdą. Padło na bogu ducha winną Ailyn.
Generalnie podpisuję się pod słowami Rose, żeby się hrabia nie zmieniał i nie dał zniewolić sztywnej etykiecie, ale mam wrażenie, że panienka Elisabeth zmieni jego podejście do życia i nastawienie do kobiet.
Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:14:39 26-03-11    Temat postu:

Dzięki za komentarz :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:55:15 31-03-11    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Następnego dnia...

William obudził się rano z ogromnym bólem głowy. Nie pamiętał kompletnie niczego, co wydarzyło się poprzedniego wieczoru, jednak kiedy obok siebie, na łóżku, dostrzegł śpiącą Ailyn, coś zaczęło mu świtać.
- Pora wstać...- szepnął jej do ucha, delikatnie muskając odsłonięte ramię dziewczyny.
Ta otworzyła powoli oczy, od razu spoglądając na duży zegar stojący przy szafie.
- Boże, już dziewiąta!- zerwała się z łóżka, ubierając w pośpiechu.- Ja przecież muszę pracować...- mówiła.
- Dziś nie musisz... Zostań jeszcze...- powiedział William, gestem zapraszając ją do łóżka.
- Nie, nie mogę... Nie powinnam była przychodzić w nocy...- odrzekła Ailyn, oblewając się rumieńcem.- Niech mi pan wybaczy, panie hrabio...- dygnęła i wybiegła z pokoju.
- "Kto by pomyślał, że jest taka wstydliwa... W nocy nie miała żadnych oporów..."- pomyślał młody hrabia z lekkim uśmiechem.
Kiedy William siedział już w jadalni, Albert stanął nad nim z surową miną.
- Czy coś się stało?- spytał go hrabia, popijając whisky.
- Owszem, stało się...- odrzekł stary sługa spokojnym, przyciszonym głosem.- Nie podoba mi się pańskie zachowanie, paniczu Swann.- dodał.
- Ach tak...- westchnął William.- A cóż ja takiego uczyniłem?- spytał, robiąc minę niewiniątka.
- Chodzi mi o Ailyn. Pragnę zauważyć, iż to dobra, niewinna dziewczyna.- zaczął Albert z powagą.- Za pana zgodą zapewniłem jej tu posadę pokojówki. Znałem matkę tej dziewczyny. Poczciwa z niej była kobieta. Zmarła, kiedy Ailyn miała 14 lat.- na te słowa w jego oku zakręciła się łza. William westchnął tylko znudzony.
- Wtedy ją tu przyjęliśmy.- kontynuował Albert. Pracuje w tym domu już 8 lat. Jej matka z pewnością nie życzyłaby sobie, by córkę traktowano tu jak ulicznicę, tym bardziej pod moim okiem.- podniósł nieco głos.- W pewnym sensie Ailyn jest moją podopieczną i proszę, panie hrabio, abyś dał jej spokój.- zakończył stanowczym tonem.
- A jeśli nie posłucham?- spytał William, unosząc lekko lewą brew ku górze.
W Albercie aż się zagotowało. Owszem, ojciec młodego hrabiego w młodości również był bezczelny, ale starość sługi powodowała, iż tracił cierpliwość wobec Williama.
- Posłuchasz!- krzyknął.
Młody hrabia nie mógł uwierzyć własnym uszom. Wstał z krzesła, spoglądając gniewnie na Alberta.
- Jak śmiesz tak się do mnie odzywać!- wrzasnął.- Tak w ogóle, to kto Ci pozwolił prawić mi kazania? Nie jesteś moim ojcem, tylko służącym!- powiedział, wziął butelkę whisky i podszedł do drzwi.- Będę robił to, na co mam ochotę!- rzucił, wychodząc, po czym z całej siły trzasnął drzwiami.

Elizabeth zeszła na dół, gotowa do jazdy konnej. Chciała jak najszybciej znaleźć się na dworze, pędząc na swej klaczy po leśnych ścieżkach, polach i łąkach. Kiedy już otwierała drzwi, zatrzymała ją matka.
- Gdzie się wybierasz, Lizzie?- spytała.
- Chciałam pojeździć konno, mamo.- odrzekła Elizabeth.
- Pojeździsz sobie jutro, cherie. Nasz sąsiad, pan George Midwall zaprosił nas na obiad.- powiadomiła ją Margareth.- Będą tam również inni sąsiedzi, więc poznamy lokalną arystokrację. Przebierz się, bo zostały nam tylko trzy godziny.- dodała.
- Dobrze, mamo.- zrezygnowana Elizabeth zamknęła drzwi i udała się do pokoju.

William wrócił do domu wieczorem, kompletnie pijany. Albert nie pytał się nawet, gdzie był młody hrabia, ponieważ pusta kieszeń znaczyła jedno- z pewnością odwiedził dom publiczny. Sługa z trudem dowlókł swego pana do sypialni. William był rosłym mężczyzną, a Albertowi z wiekiem ubywało sił. Z resztą za to, co usłyszał rano, powinien zostawić hrabiego na progu, lecz nie był w stanie tak postąpić. Traktował go jak syna, mimo jego wad. Kochał go.
Kiedy wreszcie położył Williama na łóżku, usiadł na brzegu, spoglądając na niego.
- Ech, synku...- szepnął.- Sprowadziłem Twego ojca na właściwą drogę, więc dlaczego nie mogę wpłynąć na Ciebie?- pytał z rozpaczą w głosie.

Obiad trwał dopiero jakieś pół godziny, a Elizabeth miała już dość. Tutejsze towarzystwo nie było tak wytworne, jak w Londynie. Damy ubierały się w dawno już niemodne suknie, panowie byli nieco prostaccy. Cóż, nie mogła zapominać, że jest na wsi, położonej jakieś 30 kilometrów od Cardiff.
Z całego towarzystwa jedynie pan Midwall wydawał się być bardziej obyty, zapewne dzięki temu, iż wiele podróżował. Był wdowcem. Jego żona zmarła, rodząc drugą córkę, Ofelię, która obecnie miała 12 lat. Starsza, Cynthia, miała 15 lat. Elizabeth polubiła ją, a jej matka, ojciec i Alistair uznali za odpowiednie towarzystwo dla niej.
Ogólnie obiad był udany. Jednak jedna rzecz wprawiała pannę Reliance w zakłopotanie, bowiem pan Midwall, wyraźnie nią oczarowany, zaczął się do niej nieomal zalecać. Kiedy oznajmiła to matce po powrocie do domu, ta wcale nie była tym faktem zgorszona.
- Powinnaś czuć się zasczycona, Elizabeth. Pan Midwall to majętny człowiek i czarujący mężczyzna.- powiedziała Margareth.
- Mamo, ale on ma 37 lat.- odrzekła Elizabeth.
- Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Im mężczyzna starszy, tym lepszy. Ma doświadczenie, majątek, jest obyty.- wymieniała pani Reliance.
- Ech... Nieważne...- westchnęła Elizabeth.- W końcu niedługo z Francji powróci Antoiné...- dodała z lekkim uśmiechem.
- Napisał do Ciebie?- spytała Margareth.
- Tak... Jestem pewna, że tym razem poprosi mnie o rękę.- odpowiedziała Elizabeth.
- Lizzie, skarbie, naprawdę na to liczysz?- spojrzała na nią nieomal z litością matka.- Markiz de la Perte nie wydaje się być chętny do ożenku... Zawrócił Ci w głowie, a potem wyjechał. Cóż ten chłopak sobie wyobraża?- dodała oburzona.
- Nie martw się, mamo. Alistair obiecał, że jeśli przez pierwszy tydzień Antoiné się nie zdeklaruje, to on przeprowadzi z nim stosowną rozmowę.- uspokoiła ją Elizabeth.
- Masz wspaniałego brata.- stwierdziła pani Reliance z uśmiechem.- Oby to przyniosło oczekiwany skutek. Z radością widziałabym Cię w roli markizy, Lizzie.- zwróciła się pieszczotliwie do córki.
- I zobaczysz.- zapewniła ją ona, udając się do swojego pokoju.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:11:32 01-04-11    Temat postu:

William nie powinien się tak zachowywać. Nie powinien tak bezczelnie wykorzystywać kobiet i nie powinien zachowywać się tak w stosunku do Alberta. Rozumiem, że to jego służący, ale choćby z racji tego, że jest sporo starszy od niego, mógłby okazać mu trochę szacunku.
Coś czuję, że jak się Will i Lizzie spotkają, to będą wióry leciały, bo ona też mi wygląda na dziewczynę z charakterkiem. No, ale mogę się mylić Zobaczymy. W każdym razie czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:41:48 02-04-11    Temat postu:

Cóż, powiem tyle, że Elizabeth z pewnością nie należy do uległych panienek....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Izzy
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 126
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:20:54 02-04-11    Temat postu:

Maritza Rodriguez ;*, dobry tytuł do tej telenoweli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:36:37 02-04-11    Temat postu:

Dzięki :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aneta:)
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 13:39:43 02-04-11    Temat postu:

Kolejny super odcinek!! Czekam na next
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 1 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin