Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Not to love you [14]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:02:29 23-08-15    Temat postu:

– 14 –


Gdy wszedł do kawiarni od razu dostrzegł siedzącą w najbardziej odległym kącie lokalu, wyraźnie znudzoną blondynkę. Podszedł do niej leniwym krokiem i rozsiadł się wygodnie, przewieszając ramię przez oparcie stojącego obok krzesła.
– Nienawidzę czekać – mruknęła, grzebiąc łyżeczką w swoim pucharku z rozpuszczoną już lodową masą.
– Świat nie kręci się wokół ciebie, Mandy – odparł miękko, ściągając na siebie jej spojrzenie. – Dotrze to w końcu kiedyś do ciebie?
Amanda westchnęła i przewracając oczami z irytacją, odchyliła się wygodnie na oparcie swojego krzesła, ani na moment nie przestając grzebać łyżeczką w swoim pucharku.
– Nawet Charles się wokół mnie nie kręci – jęknęła, a minę miała przy tym taką, jakby nie rozumiała i nie przyjmowała do wiadomości, że jakikolwiek facet mógłby być odporny na jej wdzięki. – On jest ciągle zapatrzony w swoją byłą żonę, która w najlepsze zabawia się z jakimś młodzieniaszkiem, przeżywając drugą młodość – pożaliła się.
– To nawet lepiej, że Charles nie ma na ciebie ochoty – odparł, uśmiechając się arogancko, a kiedy spojrzała na niego zdumiona, marszcząc czoło, dodał: – Nie wiem czy byłbym w stanie przejść do porządku dziennego nad faktem, że cię dotykał, nie mówiąc już o innych rzeczach, jakie większość zdrowych na ciele i umyśle mężczyzn zapewne chciałby z tobą robić.
– Świetnie, że mówisz mi o tym teraz – prychnęła, rozeźlona. – A gdyby jednak pozwolił mi się uwieść? Kopnąłbyś mnie w dupę a cały nasz plan trafiłby szlag?
Mężczyzna oparł się przedramionami o blat stolika i pochylił się w stronę blondynki.
– Mandy, złotko – zaczął konspiracyjnym szeptem, odgarniając jej za ucho pasmo jasnych włosów, gdy zbliżyła się do niego. – Kiedy powiedziałem, że masz włazić mu do łóżka i rozkładać przed nim nogi? – zapytał.
Dziewczyna zacisnęła szczęki z wściekłości i spiorunowała go spojrzeniem.
– Nie udawaj oburzonej – mruknął, wsuwając nos w jej włosy i kładąc dłoń na jej kolanie pod stolikiem, przesunął ją powoli ku wewnętrznej stronie uda. – Oboje wiemy, że odpowiednia ilość zer na koncie, to dla ciebie odpowiednia motywacja, by rozkładać nogi przed kim popadnie.
Mandy warknęła pod nosem jak rozjuszone zwierzę i gwałtownie odsunęła się od stolika, oddychając ciężko i patrząc na siedzącego obok niej mężczyznę z coraz większą furią w zielonych tęczówkach, który jak gdyby nigdy rozsiadł się wygodnie na swoim krześle i omiótł błyszczącym spojrzeniem zebranych w lokalu ludzi, którzy odruchowo skierowali na nich wzrok. Uśmiechnął się przepraszająco, a potem wrócił spojrzeniem do Amandy.
– Takie masz o mnie zdanie? – spytała cicho.
– A jakie mam mieć? Jesteś taka sama jak Wilkins, na którego tak bardzo narzekasz. Różni was tylko to, że on otwarcie przyznaje się do tego, w jaki sposób zdobywa pieniądze.
Amanda zacisnęła mocniej palce na serwetce, którą miała pod ręką, wolną dłonią sięgając po szklankę z wodą.
– A co z tobą, Jay? – spytała, odzyskując rezon.
– Ja jestem już ustawiony, kotku – zaśmiał się i podniósł do góry dłoń, na której na serdecznym palcu lśnił złoty krążek. – Jeśli zapomniałaś, to przypominam, że jestem mężem jedynej spadkobierczyni fortuny Charlesa Charbonniera i ojcem jej dziecka.
– A co jeśli pójdę do niej i opowiem jej o naszym płomiennym romansie?
– Nie bądź śmieszna, Mandy – zaśmiał się Jayden. – Sądzisz, że ci uwierzy? Jestem wzorowym mężem i ojcem, ciebie nie znosi od zawsze, a od kiedy zobaczyła cię w gabinecie swojego ojca, nie chce nawet słyszeć twojego imienia. Wyprę się wszystkiego i tylko ty na tym stracisz, więc dobrze się zastanów, nim zrobisz cokolwiek.
Amanda zmrużyła gniewnie oczy i pokręciła głową z niedowierzaniem. Jay bez większego wysiłku uwiódł ją i sprawił, że zupełnie straciła czujność. Ale nie zamierzała poddać się bez walki. Stawka była zbyt wysoka.



Gdy wrócił do domu, Nadine nie było. Ucieszył się, bo nie wiedział, jak ma jej spojrzeć w oczy po swoim ostatnim wyskoku. Wiedział, że zareagował zdecydowanie zbyt gwałtownie, ale nie był przygotowany na taką wiadomość, zwłaszcza, że przez całe życie był przekonany, że nie może mieć dzieci. Kiedy emocje opadły, uświadomił sobie, że Nadine była kobietą jego życia. Za każdym razem gdy patrzył jej w oczy widział w nich bezwarunkową miłość i bezgraniczne oddanie. Nie mogłaby go tak oszukać. Musiał z nią porozmawiać nim to wszystko zabrnie zbyt daleko i Nadine stwierdzi, że nie chce go znać.
Kiedy wszedł do sypialni i zorientował się, że zniknęły z niej wszystkie rzeczy Nadine, a na łóżku zobaczył kopertę ze swoim imieniem wykaligrafowanym jej starannym charakterem pisma, poczuł się tak, jakby ktoś odciął mu dopływ tlenu. Chwycił ją między palce, usiadł na brzegu łóżka i przez chwilę wpatrywał się w nią, zastanawiając się czy powinien ją otwierać. W końcu drżącą dłonią wyjął zawartość. Nie wiedział jak długo wpatrywał się w czarnobiałe zdjęcie, ale nie mógł oderwać od niego wzroku. Przełknął wielką gulę, która ścisnęła mu gardło i przesunął dłonią po twarzy, a potem rozłożył złożoną na pół kartkę, dołączoną do zdjęcia.
    To nasze dziecko, Ryan. Nasz mały skarb, nowe życie, które rozwija się pod moim sercem.
    Wiem, że tego nie planowaliśmy, ale w życiu nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem.
    Doceń to, co niespodziewanie ofiarował Ci los, bo drugiej takiej szansy może już nie być.
    I pamiętaj, że kocham Cię całym sercem,
    Nadine.

Ryan przeklął pod nosem, włożył liścik i zdjęcie do koperty, którą schował do tylnej kieszeni jeansów i w pośpiechu wyszedł z mieszkania, a niecałe półgodziny później, z naręczem frezji, które uwielbiła Nadine, stał przed drzwiami domu Jolie, bo to było jedyne miejsce, do którego mogła się udać jego dziewczyna. Jolie wpuściła go bez słowa i głową wskazała tarasowe drzwi, prowadzące do ogrodu. Uśmiechnął się z wdzięcznością, nabrał powietrza w płuca i powoli ruszył w tamtą stronę, w myślach starając się ułożyć sobie to, co powinien powiedzieć Nadine. Wszystko jednak wydawało mu się jakieś tandetne i zupełnie nie na miejscu, a kiedy zobaczył ją pochyloną nad wózkiem, w którym radośnie gaworzył jej chrześniak, dosłownie odjęło mu mowę, czuł, że w głowie ma czarną dziurę, a na jego sercu mocno zaciska się jakaś niewidoczna dłoń i nie chce puścić, choć przecież nie pierwszy raz widział jak Nadine zajmuje się małym Carsonem
– Nadine… – zaczął cicho, ale nie zaszczyciła go nawet jednym spojrzeniem. Wyprostowała się i kurczowo zacisnęła dłonie na ramie wózka. – Przepraszam – wyszeptał, podchodząc do niej i zatrzymując się tuż za jej plecami.
– Naprawdę uważasz, że mogłabym cię oszukać w taki sposób? – spytała, wciąż nie patrząc na niego. – Nie ufasz mi, Ryan?
– To nie tak, Nadine – jęknął, nerwowo pocierając czoło palcami. Kiedy odwróciła się przodem do niego i zobaczył jej podpuchnięte oczy, przeklął pod nosem. Płakała przez niego.
– A jak Ryan? – spytała łagodnie, starając się za wszelką cenę panować nad drżeniem głosu. – Oskarżyłeś mnie, że wrabiam cię w dziecko, że kłamię…
– Nadine – westchnął i wyciągnął dłoń, by dotknąć jej twarzy, ale umknęła mu, więc zacisnął dłoń w pięść i opuścił swobodnie wzdłuż tułowia. – Jako nastolatek przechodziłem świnkę, nie obyło się bez powikłań. Miałem zapalenie jąder. Słyszałem jak lekarz mówił mojemu opiekunowi z domu dziecka, że nie będę mógł mieć dzieci. Byłem wtedy gówniarzem, więc jakoś specjalnie się tym nie przejąłem. Nikt ze mną potem o tym nie rozmawiał, a kiedy dorosłem, przyjąłem to za pewnik i nigdy nie przyszło mi do głowy, by zrobić badania i to sprawdzić. Przez wszystkie te lata żyłem święcie przekonany, że nigdy nie będę miał dzieci, a kiedy poznałem ciebie… nie miałem pojęcia jak ci o tym powiedzieć i za każdym razem, gdy widziałem jak zajmujesz się małym Carsonem, moje serce pękało na milion kawałków, bo niczego nie pragnąłem bardziej jak tego by móc cię uszczęśliwić i uczynić cię matką moich dzieci. Gdy znalazłem ten cholerny test ciążowy, nie wiedziałem co powinienem o tym myśleć. Wiem, że zachowałem się jak ostatni dupek, ale kocham cię jak wariat, Nadine i mam nadzieję, że mi wybaczysz – dokończył ze łzami w oczach, wpatrując się w jej śliczną twarz wyczekująco.
Nadine przymknęła powieki i zaśmiała się pod nosem, kręcąc głową z niedowierzaniem.
– Wrócisz ze mną do naszego mieszkania? – zapytał Ryan, ponownie ściągając na siebie jej spojrzenie. Odetchnął z ulgą, gdy tym razem w jej oczach zobaczył znajome iskierki. Nadine skinęła twierdząco głową i objęła go ramionami za szyję.
– Obiecaj mi, że zawsze będziemy ze sobą szczerze rozmawiać – poprosiła, całując go grzecznie w kącik ust i zaglądając w jego błyszczące tęczówki.
– Co tylko zechcesz…


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 14:58:36 23-08-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:16:58 23-08-15    Temat postu:

No proszę Gęba mi się sama śmieje do monitora, że tutaj znów się coś pojawiło i to tak szybko Fajnie, Aguś i trzymam kciuki, żeby tak było dalej

A co do rozdziału....hm.... czułam w kościach, że ten wzorowy mąż to jednak nie jest taki wzorowy Mam nadzieję, że to się szybko wszystko wyjaśni i Jolie rzuci drania w diabły, a jego cudowny plan ustawienia się w życiu, przestanie nagle być taki cudowny. A niczego nieświadoma Jolie, ma jeszcze jakieś opory i wyrzuty sumienia, że może kogoś skrzywdzić wyjawiając prawdę Wciąż uważam, że jak najszybciej powinna to zrobić i po cichu liczę na to, że Mandy przyczyni się do tego by utrzeć nos Jay'owi
No i o to chodziło .... Ryan i Nadine się pogodzili Ja sobie tutaj nie wyobrażam innego zakończenia jak happy end, więc mam nadzieję, że nie przygotowałaś dla nich więcej rewelacji i przynajmniej u nich będzie względny spokój i spokojne oczekiwanie na dzidziusia No i nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że bliżej do końca tej historii, niż nam się wydaje, ale cóż... coś czasem musi się skończyć, by przyszło coś innego, nie? No właśnie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:40:48 23-08-15    Temat postu:

To chyba Twoja zasługa, wiesz? Wiesz Faktycznie chyba już bliżej niż dalej do końca, ale kto to wie, co mi się ubzdura po drodze W każdym razie przy Nadine i Ryanie na pewno już nie zamierzam majstrować, bo i bez tego jest tu pomieszanie z poplątaniem
Dziękuję, że wciąż tu jesteś :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:48:59 23-08-15    Temat postu:

Moja? A co ja takiego zrobiłam? Zresztą, nie ważne. Ważne, że to coś podziałało i mamy kolejny rozdział
I to mnie cieszy, bo ta dwójka zasługuje na spokój, bez rewelacji, a burza, tornada i huragany to wiszą nad kim zupełnie innym i to wystarczy
A gdzie miałabym być, co? Przecież wiesz, że ja tak łatwo Ci nie odpuszczę, tym bardziej, że uwielbiam wszystko co wychodzi spod Twojej klawiaturki, więc działaj, a to będzie dla mnie najlepsze podziękowanie :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:04:11 23-08-15    Temat postu:

Pewnie użyłaś jakiegoś swojego "czary mary"
Burza i huragany? Raczej prawdziwy armagedon tu się szykuje
Nie wiem, gdziekolwiek indziej, zwłaszcza przy takiej częstotliwości dodawania rozdziałów, jaką ja funduję w swoich "tworkach" Wiem :* I w sumie tylko chyba ze względu na Twoją obecność tu, jeszcze nie wpierdzieliłam tego w pizdu, bo jak widać innych czytelników tu nie widać, a sama dobrze wiesz, jak to działa na piszącego...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:10:48 23-08-15    Temat postu:

Haha... no, tak
Chciałam to ująć subtelniej, a Ty jak zwykle prosto z mostu
Zdecydowanie nie ma opcji "na gdziekolwiek indziej", więc ja nie rozumiem po co w ogóle jest ta dyskusja Nie mogłoby mnie tu nie być i koniec tematu. Cieszy mnie, że jednak tego nie wypierdzieliłaś, a jak inni nie zaglądają to już ich problem, bo nie wiedzą co tracą Wiem, że to nie działa na piszącego motywująco, a wręcz odwrotnie, ale pomyśl jaka satysfakcja będzie dla Ciebie jak uda Ci się to skończyć, hm? Będzie dobrze, a na mnie możesz liczyć zawsze i wszędzie :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:28:34 23-08-15    Temat postu:

Wczoraj jednym zdaniem napomknęłaś o doprowadzeniu tego do końca a dziś co? Odcinek
Haha... no bo tu się nie ma co czaić I tak myślę, że chyba powinnam się skupić i spisać wszystko co mi się od wczoraj w tym temacie uroiło, bo potem zapomnę połowę i dopiero będzie ;D
Ale ja wcale nie zamierzam dyskutować :* Stwierdzam jedynie oczywiste oczywistości To opowiadanie to myślę, że skończę na pewno a reszta? Hmm... może jak z tym się uporam, to i tam mnie olśni
Wiem i dziękuję :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:54:45 23-08-15    Temat postu:

Gdybym ja wiedziała, że moje słowa mają aż taką moc, to ja bym jakieś zaklęcia opatentowała Mimo wszystko bardzo się cieszę, że w jakiś sposób to wpłynęło na Twoją wenę
Czasem rzeczywiście nie ma sensu się czaić i pewnie, że spisuj wszystko, bo jak zapomnisz to będzie gorzej, a tak to przynajmniej jakiś punkt zaczepienia będzie
Cicho sza .... To już całkiem spory krok do przodu, a później jak zrobi się luźniej to reszta może jakoś łatwiej pójdzie?
Nie ma za co :*


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 17:36:11 23-08-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:15:39 23-08-15    Temat postu:

Haha... to już wiesz i możesz tworzyć jakąś księgę zaklęć
I to chyba będzie najlepsze wyjście - skończyć jedno i dopiero potem brać się za następne
Jest :* I nie dyskutuj
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15
Strona 15 z 15

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin