Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Tango de la Reina - Rozdział 11 - 30/05/17
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:52:09 22-05-16    Temat postu:

Chyba raczej "o rany czemu tak dawno tu nic nie było". Cóż, sama nie znam odpowiedzi na to pytanie. Coś udało mi się wyskrobać. W końcu!


- Rozdział 3 -
    Chcemy, by nas kochano, z braku miłości podziwiano, z braku podziwu słuchano, a z braku posłuchu nienawidzono i poniżano. Chcemy wzbudzić w ludziach jakiekolwiek uczucie. Dusza wzdryga się przed pustką, szuka kontaktu za wszelką cenę

______Czuła na swoim niemal nagim ciele, rozgrzewające promienie słońce, strumieniami lejącymi się z nieba. Gdzieś w oddali, nieustannie wibrował jej telefon, ale przez jej myśli nie przebiegła nawet najmniejsza ochota, by go odebrać. Czuła się nadzwyczaj dobrze sama ze sobą tego dnia i nie chciała tego rujnować jednym niepotrzebnym telefonem. Uspokajała ją cisza, otaczająca ją z każdej strony. To właśnie w tych chwilach, pomiędzy byciem samą, wręcz zamkniętą w czterech kątach swojej własnej głowy i narzuconego wcześniej dystansu, mogła bez strachu rozkoszować się tą właśnie samotnością.
- Proszę Pani – skrzywiła się z niesmakiem, nie podnosząc powiek, które leżały ciężkie i ospałe – Dzwonił pan Alonso, próbował się do pani dodzwonić, ale nie mógł. Prosił, by przekazać, że wystąpiły jakieś problemy i nie wróci wtedy kiedy planował – powiedziała prawie beznamiętnym głosem służąca, a Reina czuła jej nazbyt przytłaczający cień na swoim ciele. Machnęła ręką, niemo jej przekazując, że wszystko zrozumiała.
______Sięgnęła po telefon, wstając z leżaka i udając się w stronę cienia, czując jak z jej ciała ulatują ciepłe promienie słońca. Wyświetlacz wskazywał na ponad 5 nieodebranych połączeń.
Kochanie wypadło mi coś. Nie będę mógł wrócić jutro. Kocham Cię.
______Uśmiechnęła się pod nosem, paznokciem obrysowując kontur telefonu. Chyba nawet ona nie sądziła, że wszystko pójdzie tak gładko. Zdjęła okulary przeciwsłoneczne, wybierając z listy kontaktów numer telefonu.
    __________***

______Zmęczonym gestem odłożył lśniący telefon na czarny, połyskujący w słońcu blat. Leniwy, zadowolony uśmiech wpełzł mu na twarz, niczym najdroższy klejnot na palec wybranki. Potarł dłonią kilkudniowy zarost, spoglądając na otwarte morze i kręcących się przy plaży ludzi. Zamyślił się na chwilę, wspominając z małym zdziwieniem dzień własnego ślubu i kwestie, które go przed ten ołtarz przywiodły niespełna 5 lat temu.
______Cichy pomruk zadowolenia dotarł do jego uszu wraz z nieznośnie długim i ponętnym chichotem. Odwrócił się powoli, lustrując jej nadal blade ciało, zawinięte w satynową pościel. Jej długie, blond włosy rozrzucone były na poduszce, gdy powoli podszedł do wezgłowia łóżka. Niebieskie, lekko przestraszone oczy bacznie śledziły każdy jego krok. Jednak z jej krtani nie wydostał się ani jeden odgłos, gdy sznurem przywiązywał jej ręcę do ramy łóżka. Ani też wtedy, gdy jej czerwony szal wylądował w jej ustach, całkowicie uniemożliwiając jej wydawanie krzyków. Uśmiechnął się do niej lubieżnie. Zsunął z jej ciała pościel, wydając je na pastwę swojego drapieżnego spojrzenia. I dopiero w momencie, gdy jego palec wbił się w jej ciało, a ona zawyła jak tylko głośno mogła, uciekając ciałem na boki, w jego żyłach popłynęła gorąca lawa, którą ugasił zdecydowanie później.


Ostatnio zmieniony przez Stokrotka* dnia 19:40:08 25-05-16, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:33:22 23-05-16    Temat postu:

Fajne małżeństwo tak ogólnie Jedno z tych, o których fajnie się czyta, ale za nic w świecie nie chciałoby się być żoną Z drugiej strony jak Kuba Bogu i tak dalej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:47:34 23-05-16    Temat postu:

Mężem też raczej nie Ale wszystko w swoim czasie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:54:05 23-05-16    Temat postu:

Z powodu płci raczej trudno postawić mi się w sytuacji męża, ale na pewno masz rację, są siebie warci
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:12:37 25-05-16    Temat postu:

Stokrotka* napisał:
Chyba raczej "o rany czemu tak dawno tu nic nie było".


To swoją drogą, ale nie chciałam tak prosto z mostu uderzać
Czy ja coś pisałam ostatnio, że się długość nie liczy? Odwołuję! Taki krótki rozdział to jest... tortura, o! Nawet się człowiek w klimat nie zdąży wkręcić i już koniec Sugeruję, że skoro odcinki mają być takie krótkie, to niech przynajmniej pojawiają się ze zdecydowanie większą częstotliwością
Co do samej treści, to tak coś czułam, że za tym "kochanie wypadło mi coś" kryje się jakaś kobieta i byłabym szczerze zdziwiona gdyby było inaczej Dalej wiem, że nic nie wiem, ale chętnie dowiem się więcej, więc podrzucaj nam szybko kolejny epizodzik
A tak na marginesie - w cytacie na początku masz dwa razy obok siebie "wzbudzić"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:43:17 25-05-16    Temat postu:

Sun - a widzisz, tym pisałaś w tym sensie. Nie załapałam

Eileen - trzeba było, czasami powinnam sama sobie to robić
Będę pisała dłuższe! No, a przynajmniej się postaram - najwyżej posklejam parę fragmentów z dwóch w jeden
Zabieram się do roboty, może was zaskoczę i dodam parę puzzli do tej układanki
Dzięki, poprawione!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:48:51 25-05-16    Temat postu:

Dobra, to skoro tak, to następnym razem tak właśnie zrobię
To super Działaj, bo ja chętnie sobie te puzzle będę powoli układać i może w końcu coś sensownego mi z tego wyjdzie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:37:37 25-05-16    Temat postu:

Jest jeszcze dzisiaj jakoś naprawdę dłuższy

- Rozdział 4 -
    “Ale nic nie zostaje na zawsze. Nikt nie jest bezpieczny, każda pewność jest niebezpieczna. Nagle budzisz się ze świadomością, że nie oszukasz życia, bo jest ono drogą, i musisz iść, a chodzenie to konieczność dokonywania wyborów. Albo to, albo co innego. Z kim będziesz żyć, kogo pokochasz, kogo zabijesz. Kto zabije ciebie "


______Ciemnoczerwona sukienka idealnie leżała na jej miękkim ciele, gdy lawirowała wokół tańczących par. Zatrzymała się przy filarze, poprawiając delikatnie pojedyncze kosmyki włosów, które wydostały się z niezbyt profesjonalnie wyglądającego koka. Czuła jak w piersi serce bije jej w przyspieszonym rytmie, jakby świadome całej sytuacji. Była podekscytowana. Zdecydowanie podekscytowana. Uśmiech jeszcze niepełnej satysfakcji wypłynął jej na usta, gdy powoli i niespiesznie pielęgnowała fantazje pojawiające się w jej głowie. Otworzyła przymknięte bezwiednie powieki, napotykając na wpatrzone w nią jak w obrazek maślane oczy Huntera, który – co musiała przyznać z zadowoleniem – prezentował się nienagannie w idealnie skrojonym, ciemnogranatowym garniturze. Przygryzła dolną wargę uśmiechając się promiennie. Miała pewien plan do wykonania. A wycofanie się nie leżało w jej naturze.
    __________***

______Chwyciła nóżkę kieliszka, rozkoszując się idealnie schłodzonym szampanem. Muzyka płynęła powoli, sunąc od jednej pary do drugiej, odbijając się od ścian, pełznąc po podłodze, ciesząc słuch każdego kto potrafił docenić piękno tej melodii. Zamknęła oczy. Wsłuchała się w ciche, niczym mrukliwe szepty, ciepłe takty argentyńskiego tanga, które powoli ogarniały jej odrętwiałe jeszcze ciało. Jej nogi same ciągnęły się do tańca.
______Bąbelki szampana przepłynęły przez jej podniebienie w dół gardła, przynosząc po chwili kojące rozluźnienie. Usiadła na wysokim stołku, żywo przypominający te spotykane w barze, lustrując obojętnym wzrokiem otoczenie.
- Nie wiedziałem, że się tutaj spotkamy – usłyszała cichy szept wprost do jej ucha. Nie odwróciła się. Słodko rozleniwiony uśmiech pojawił się na jej twarzy, dopiero gdy on sam obrócił ją w swoim kierunku. Ciemne niemal czarne oczy hipnotycznie wpatrywały się w nią, oczekując odpowiedzi
- Ja też nie – odpowiedziała nieszczerze, wpatrując się w niego zachęcająco
- A gdzie mąż? – spytał impertynencko, tym swoim ochrypłym acz dźwięcznym głosem, zupełnie jakby proponował jej właśnie niemoralną propozycję
- Musiał przedłużyć swój wyjazd służbowy – powiedziała cicho, bawiąc się pustym kieliszkiem. Chwycił ją za dłoń, spoglądając w oczy. Pożądanie. Właśnie to zobaczyła w jego oczach – niczym nieskrywane pożądanie – Wasza rozmowa na temat tanga będzie musiała jeszcze trochę poczekać – dodała spokojnie, jakby z lekka naiwnie czy niezrozumiale
- Słyszałaś kiedyś o Gardelu? – spytał, jakby do jego uszu nie dotarły jej dalsze słowa – Gardel to jeden z największych kompozytorów tanga muzycznego. Jako jeden z pierwszych wprowadził do niego tekst. Zaczynał jednak w typowych portowych* barach. To ludzie zrobili z niego gwiazdę, to dzięki nim stał się sławny.
- A czy ma on coś wspólnego z dziwkami, które tańczyły tango jako pierwsze? – spytała z niemal bezwstydną szczerością, spoglądając na niego spokojnie, pomimo oczywistego faktu co im obydwojgu przemknęło przez myśl
- Może to od nich właśnie nauczył się je grać – wyszeptał chrapliwie.
______Wysunął w jej stronę dłoń, którą ona przyjęła z opanowaniem. Materiał sukienki zawirował wokół jej nóg, gdy z pełną wprawą zakręcił nią, przyciągając ją do swojego torsu. Oparła delikatnie ręce na jego ciele, pozwalając prowadzić się niczym niewinne zwierze.
______Przesunął dłonią wzdłuż jej tułowia, splatając palce z jej palcami. Druga dłoń, powoli i spokojnie pełzła po jej nagich plecach, wywołując mimowolne dreszcze. Zrobiła pierwszy krok , wysuwając stopę podbitą czarną szpilkę, opierając ją przekornie na jego udzie. Załapał to jednak w mig, łapiąc ją mocno w okolicy barków i przeciągając ją w ten sposób kawałek w swoją stronę. Spojrzała mu w oczy, poprawiając ułożenie dłoni, gdy mechanicznie wykonywali naprzemiennie kroki, krążąc po parkiecie. Jej oddech, zupełnie jak jego, przyspieszył. Nie tylko w wyniku wysiłku fizycznego. Krok. Zatrzymanie. Rozsunęła jego stopy, wsuwając pomiędzy nie nogę, zjeżdżając ciałem w dół, ciągle utrzymując z nim kontakt wzrokowy. Krok. Obrót. Zatrzymanie.
- To zaskakujące, że Alonso odpuścił sobie taki wieczór – wyszeptał cicho, z ustami przy jej uchu
- Esse est percipi** –odpowiedziała ze stoickim spokojem.
Krok. Półobrót. Zejście. Wypuścił ją na odległość ramion, by zakręcić nią niczym szmacianą lalką. Wpadła prosto w jego ramiona, aż nazbyt blisko jego wyschniętych warg. Krok. Krok. Stop.
______Melodia dobiegła końca. Spojrzał na nią, powoli pochylając się ku jej ustom. Puściła jego ręce, dystansując się od niego, po czym odwróciła się i powoli niemal dźwięcznym krokiem wyszła z sali.
    __________***

______Odetchnęła głęboko, czując kołaczące się w piersi serce. Tak dzwoniło jej w uszach, że nawet nie usłyszała, gdy podszedł do niej. Odwrócił ja w swoim kierunku aż nazbyt mocno tak, że wpadła prosto w jego ramiona. I zanim zdążyła pomyśleć, wpił się szalenie w jej usta, błądząc dłońmi po jej nagich plecach. Bezwstydnie wręcz, wsunął język w jej wargi, nie uznając półśrodków. Poczuła jak zsuwa ramiączko sukienki z jej ciała, by chwilę później poczuć tam jego mokre pocałunki. Znowu ją obrócił, a ona mogła tylko bezwolnie poddawać się jego działaniom. Czuła na swoich plecach, szorstki materiał jego garnituru, jednak nie mogła porównać tego uczucia z językiem błądzącym po jej rozpalonej niczym węgiel szyi.
- Tego chciałaś? – spytał w końcu, suchym i ochrypłym do granic możliwości głosem, wprost do jej ucha. A chwilę później odepchnął ją tak, że musiała przytrzymać się balustrady, by nie upaść, gdy on odchodził w jedynie sobie znanym kierunku.

* portowe – argentyńskie
** Esse est percipi – Być, znaczy być postrzeganym


Ostatnio zmieniony przez Stokrotka* dnia 22:42:23 25-05-16, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:41:12 29-05-16    Temat postu:

Jestem i ja, choć z małym poślizgiem
Na wstępie dołączam się do tego, co napisała Aga - rozdziały krótkie nie są złe, ale nie kończy się w takim momencie Na szczęście ja miałam dwa odcinki pod rząd do nadrobienia, więc jakoś to przeżyję, ale daj nam się wkręcić w klimat, Natuś
Co do treści - to czułam, że to małżeństwo to jest na zasadzie - róbta co chceta - każde idzie w swoją stronę i każde ma kogoś na boku, tylko tak się teraz zastanawiam, czy przypadkiem ta kochanka Alonso, to nie jest sprawka Reiny właśnie, bo ona odcinek wcześniej zdaje się rozmawiała z jakąś blondynką i na coś się z nią umawiała. Wtedy to mogło wyglądać, jakby prowadziła interesy domu publicznego, a teraz jak przeczytałam o blondynce w łóżku Alonso, od razu wszystkie puzzle mi wskoczyły na miejsce, albo mi się tylko tak wydaje W każdym razie nadal pozostaje pytanie: po co Reina "wynajęła" kochankę dla swojego męża, no bo chyba nie po to by mieć wolną rękę w uwiedzeniu Huntera, ale może odpowiedź jest bardziej oczywista niż mi się wydaje
No i końcówka - kurka... nie wiem jak to robisz, ale masz niebywały talent do kończenia w takich momentach, że człowiek siedzi z rozdziawioną buzią i myśli sobie: zaraz, chwila, ale to już? No ale co dalej? I ja właśnie pytam, co dalej, Natalia?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:55:04 31-05-16    Temat postu:

Ja też się melduję
Przeczytałam od razu jak się pojawił, ale jak to ja, komentarz sobie zostawiłam na później, potem mi to umknęło, a w niedzielę nasi siatkarze i ręczni z Vive mnie doprowadzili do stanu przedzawałowego i musiałam ochłonąć
Ale do rzeczy Nie wiem jak to robisz, ale w takiej krótkiej formie świetnie potrafisz czytelnika wciągnąć w klimat danej sceny - genialny opis tanga, momentalnie miałam to wszystko przed oczami i czytając czułam się tak, jakbym to na szklanym ekranie widziała Poza tym od iskier między tą dwójką to by można jakieś duże miasto oświetlić, tak buchają. I pierwsze co mi się nasunęło, jak już przeczytałam ostatnie zdanie, to kto mieczem wojuje, od miecza ginie.
Dalej nie potrafię rozkminić o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi i tak się zastanawiam czy ta blondynka od Alonsa to ta sama, z którą rozmawiała Reina, ale może za dużo i niepotrzebnie kombinuję
W każdym razie z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, który mam nadzieję pojawi się szybciutko


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 21:22:45 31-05-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:13:51 31-05-16    Temat postu:

Madziu - piękne dziękuję za komentarz.
Nie za wiele mogę zdradzić, ale Twoje (w sumie wasze z Agą) pierwsze wrażenie może być ... jak najbardziej trafne Proponuję jeszcze nie skazywać małżeństwa Reiny i Alonso na całkowite fiasko ... ale za wiele zdradzić nie mogę w tej materii. Tu jeszcze parę rzeczy się pojawi
A co dalej? To się okaże

Aguś - wiem, oglądałam, sama niemal zeszłam na zawał najpierw rano, potem wieczorem, no ale wszystko zakończyło się szczęśliwie
Niesamowicie się cieszę, że ten właśnie opis mi wyszedł, bo przyznam szczerze, że nie byłam do końca pewna formy w jakiej to opowiedziałam, ale skoro mi się udało to tym bardziej się cieszę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:01:58 01-06-16    Temat postu:

Jak dla mnie opis wyszedł idealnie a filmik z YT tylko ładnie dopełnił całości
Ręczni, to ręczni, powinniśmy przywyknąć do horrorów w ich wykonaniu, za to siatkarze... w sumie chyba cieszę się, że gdy oni grają, to jestem w pracy i nawet nie mam możliwości śledzić wyniku, bo bym chyba sobie wszystkie włosy powyrywała, no bo 5 setów z Chinami? A w ogóle to trzecia pięciosetówka? Zaraz się okaże, że z Wenezuelą też się będą męczyć Ale to tak na marginesie, nie będę Ci tematu zaśmiecać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:06:36 01-06-16    Temat postu:

To się cieszę niesamowicie
Nie ma sprawy Ja sie z Tobą zdecydowanie zgadzam, co w sumie już zresztą napisałam w temacie na forum
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:36:32 06-07-16    Temat postu:

- Rozdział 5 -
    Każda ludzka istota spędza większość życia na poszukiwaniu pretekstów pozwalających mu osłabić własne wyrzuty sumienia. Wymazać ustępstwa i kompromisy. Potrzebuje podłości innych, żeby samemu czuć się mniej podłym. To wyjaśnia żal, zakłopotanie, a nawet urazę jakie budzą Ci, którzy nie ulegli słabości.

______Kiedy sądzisz, że wszystko pójdzie po Twojej myśli niespodziewanie pojawiają się komplikacje, kwestie o których nawet byś nie pomyślał, że mogą się przydarzyć i zepsuć cały misterny plan. Kiedy indziej wiesz, że to co wymyśliłeś nie ma prawa się udać. Za dużo pytań, znaków zapytania, ryzyko mnoży się nieubłaganie i znowu nadspodziewanie wszystko przebiega bez szwanku. Choć każdy etap Twojego planu był wręcz awykonalny.
______W takiej właśnie sytuacji znalazł się teraz Hunter. Nie miał pojęcia jakim cudem skończył całując tą kobietę na balkonie, zanim ona zaczęła go błagać, by w końcu to zrobił. Pierwszy raz w swojej długo trwającej roli uwodziciela mężatek, skończył jako ofiara uwodzenia. To ona przerwała ich taniec, odsunęła się od niego, zdystansowała. A on jak głupek pobiegł za nią, nie mogąc pozwolić, by to jej słowo było tym ostatnim. Problem jednak w tym, że posunął się o wiele za daleko, a skutki tego jednego, nieprzemyślanego działania mogą być katastrofalne.
______Spojrzał na leżącą torbę podróżną na łóżku, w połowie wypełnioną ubraniami. Jeszcze nie podjął do końca decyzji. Nadal idiotycznie zastanawiał się czy wyjechać i zostawić za sobą przeklętą Reine Aldovar z całym jej czarnym uwodzicielstwem i zacząć od nowa czy zostać i ciągnąć dalej tą nieubłaganą grę, w którą już przecież grał niezliczoną ilość razy i której wynik był mu doskonale znany. Paczka papierosów była już niemal pusta, a w pokoju unosił się duszący zapach tytoniowego dymu. Niebieska płócienna koszula zwisała z jego ramion niedbale, a spodnie ledwo trzymały się na jego smukłych biodrach. W żadnym razie nie przypominał czarującego, przystojnego Huntera Jamesa z wczorajszego przyjęcia. Upił łyk resztki wódki, która jeszcze znajdowała się w szklaneczce, pozostawionej na nocnym stoliku. Gorzki, nieprzyjemny smak rozpalił mu wnętrzności,a wraz z nim przyszedł dźwięk dzwonka do drzwi.
Zaklął szpetnie pod nosem. Nie tylko nie mając ochoty na żadne wizyty, ale i nie wyglądając odpowiednio na jakikolwiek towarzyski wypad. Zapiął kilka guzików koszuli nie chcąc świecić nagim torsem w hotelowym korytarzu, kompletnie nie przejmując się jeansami, które w każdej chwili mogły mu się osunąć do kostek. Otworzył drzwi. Z naprawdę przemożną ochotą, by ktokolwiek by to nie był niemiło pożegnać, a potem najzwyczajniej w świecie wrócić, spakować się i pożegnać to mrowisko wiedźm.
______Jednak jego ciemne oczy, skrzyżowały się z jej cielęcym wzrokiem. Miała na sobie tą samą sukienkę co wczoraj, jedynie bardziej zgniecioną. Włosy w nieładzie, oczy z lekka podkrążone. Zanim zdążył pomyśleć, zanim choćby jedna rozsądna myśl zdołała mu przeleć przez głowę, w tym samym momencie co ona rzucił się na nią, wciągając ją do pokoju. Przyparł ją brutalnie do drzwi, nie będąc już wstanie myśleć logicznie. Zerwała z niego koszulę, która postrzępiona wylądowała wokół ich stóp na podłodze. Zsunął z niej górę sukienki, pozostawiając fałdy materiału zebrane na jej biodrach, wpijając się ustami w nagie piersi. Złapała ze świstem powietrze w usta, łapiąc się go kurczowo. Zaznaczył gorący ślad językiem na jej ciele, zaczynając od pępka i kierując się ku górze, na długo zatrzymując się na jej piersiach i sterczących sutkach, kończąc na brodzie, w którą wpił się nienasyconymi ustami. Oderwał się od niej zdyszany, patrząc prosto w zamglone pożądaniem oczy. Przygryzła dolną wargę, gdy on zjeżdżał twarzą niżej, tam gdzie niedawno był jego język. Chuchnął leciutko, a zimny powiew powietrza spowodował gęsią skórkę na jej piersiach. Chwycił ją mocno, zarzucając sobie na ramiona i ponownie wręcz wciskając jej ciało w drzwi wejściowe. Oplotła jego biodra nogami, jeszcze bardziej zmniejszając odległość między nimi. Nadal pozostawała w sukience, a on jedynie w slipach, bo jeansowe spodnie już dawno wylądowały na jego kostkach, utrudniając mu poruszanie się. Zobaczyła to w jego oczach na tą jedną sekundę kiedy zdołała je otworzyć. Zaraz później wszedł w nią jednym, mocnym pchnięciem całkowicie wyciskając z niej powietrze. Czuła cisnącą ją na biodrach sukienkę i jej niewygodny materiał wbijający się w jej ciało, ale cały dyskomfort chował się gdzieś za uczuciem spełnienia, które miało nadejść w każdej chwili. Raz za razem, mocno i zdecydowanie aż w końcu wtulił twarz w zagłębienie jej szyi, oddychając łapczywie tak samo jak ona. Musiała mu to w duchu przyznać – seks jeden z najlepszych w jej życiu, a przecież na dzisiaj nadal nie skończyli. A ją czeka jeszcze zabawa z nim. Ale nie tu i nie teraz. Teraz jedynie pozwoliła się rzucić na łóżko, zdjąć sukienkę i ponownie zanurzyć się w niebiańskiej rozkoszy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:01:03 23-07-16    Temat postu:

Melduję się na posterunku Trochę późno, za co przepraszam, ale ostatecznie lepiej późno niż wcale
Haha... wiedziałam, że tak to się skończy i czułam, że to właśnie Reina przyjdzie do Huntera a nie odwrotnie Miałam nadzieję, że jeszcze trochę wokół siebie pokrążą nim skonsumują "związek", a tu proszę, pach i 1:0 dla Huntera. A może jednak dla Reiny? Nie wiem już sama, ale martwi mnie trochę jej stwierdzenie, że czeka ją jeszcze zabawa z nim. Chociaż w sumie, oboje są specjalistami w tej samej dziedzinie, tylko chyba tym razem żadne z nich nie przewidziało, że to się może wymknąć spod kontroli i cały plan szlag jasny trafi
I nie wiem jak to zrobiłaś, ale... wyobrażanie sobie Huntera od tej porze, w takim stanie, w rozpiętej koszuli itd.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 3 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin