Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Un capricho de la nina mala - Odcinek 35 (6.07)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 18, 19, 20  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:50:17 20-07-13    Temat postu:

Piękna entrada! Bohaterowie są świetnie ukazani i po tej entradzie można dostrzec kto ma jaki charakter I piękna muzyczka w tle
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:03:13 20-07-13    Temat postu:

Dziękuje Natalko, mam wrażenie, że tylko ty mnie odwiedzasz. W takim razie dedykuje Ci kolejną odsłonę tego opowiadania



- I wtedy prawnik przeczytał, że ojciec podzielił majątek równo na pół zastawiając fabrykę perfum Lucii, a mnie fabrykę kosmetyków. O tyle dobrze, że główna siedziba znajduje się w stolicy i nie będę musiała się tu przeprowadzać. Chyba zrobił to specjalnie - Magdalena już od godziny siedziała przy kuchennym bufecie dawnego mieszkania Camelii opowiadając zdarzenia z wczorajszego popołudnia. Był wczesny ranek, gdy uwolniła się spod ramienia męża i nie budząc go zostawiła wiadomość, gdzie się udaje. Cami zdecydowała się na chwilowy pobyt w dawnym miejscu zamieszkania odsłaniając zakryte zakurzonymi prześcieradłami meble. Magdalena pamiętała, jak w ich młodzieńczych latach uwielbiała przebywać w tym mieszkaniu. Duża, nieograniczająca ruchów, nasłoneczniona przestrzeń, kiedyś na dodatek pozastawiana sztalugami i wypełniona zapachem farby, które teraz mogła jedynie sobie wyobrazić. Camelia wciąż rysowała, jednak po narodzinach Milagros musiała zrezygnować z marzeń o studiach na ASP i wybrać praktyczniejszy kierunek, którym była architektura krajobrazu. Magdalena pamiętała ich pierwsze lata w stolicy. Zamieszkały w dwupokojowym mieszkaniu w niezłej dzielnicy, ojciec Magdaleny nie zgodziłby się na nic innego. Cami ciężko przechodziła pierwsze miesiące ciąży, lecz koło czwartego zaczęła wręcz promienieć spokojem i radością, jakby dziecko nie zgadzało się, żeby jego matka była nieszczęśliwa i uspokoiło swoje wybryki. Magdalena złożyła papiery na chemię i dostała się bez żadnego problemu, Cami zdecydowała, że przeczeka ten rok i zacznie studia w następnym, kiedy już będzie mogła zostawić dziecko choć na kilka godzin. Magdalena wychodziła rano i zdarzało się, że wracała późnym wieczorem, gdy zajęcia były tak ustawione. A potem urodziła się Mili i obie zgodnie zaczęły twierdzić, że nie było na świecie doskonalszego dziecka. Gdy mała miała pół roku, Cami zdecydowała się złożyć papiery na studia i od tej pory wymieniały się zmianami przy Milagros. Były szczęśliwe, spokojne, z dala od Guadalajary... Gdy Magdalena była na drugim roku studiów poznała Octavia, rok później by go uszczęśliwić, zgodziła się zostać jego żoną. Camelia została w ich dawnym mieszkaniu, a Octavio został ukochanym wujkiem jej córki, która wręcz promieniała, gdy pojawiał się w pobliżu. Magdalena czasem zastanawiała się, dlaczego jej mąż nigdy nie poruszał kwestii posiadania ich własnego dziecka, bo gdy bawił się z Milagros miała wrażenie, że tego właśnie mu brakuje do pełni szczęścia.
- Em, słuchasz mnie w ogóle? - Magdalena uniosła głowę napotykając zaciekawione spojrzenie przyjaciółki, która ustawiała właśnie na stoliku śniadanie dla Mili.
- Przepraszam, zamyśliłam się...
- Pytałam co dalej masz zamiar z tym zrobić? Jesteś chemikiem a nie zarządcą - Magdalena westchnęła i zaczęła nieświadomie stukać paznokciem w blat stołu.
- Rozmawiałam z Octaviem na ten temat i powiedział, że jeśli chce, on może się tym zająć. Wiesz, że jego awans w firmie, w której pracuje, nie jest zbyt pewny i szczerze mówiąc wolałabym oddać to wszystko w jego ręce. Octavio jest ambitny i jest świetny w tym, co robi. Dałby radę się przekwalifikować z branży samochodowej na kosmetyczną. Ale nie jestem pewna, czy on tego naprawdę chce. Czy nie robi tego tylko ze względu na mnie... - Camelia usiadła naprzeciw niej i prychnęła przewracając oczami.
- Kotek, nie wiem czy zauważyłaś, ale Octavio robi wszystko ze względu na Ciebie. Przeszedłby po rozżarzonych węglach, gdyby miał Cię to uszczęśliwić.
- Wiem, kocham go za to - Cami uniosła brwi i wyciągnęła ręce w kierunku przyjaciółki.
- Na pewno? Widziałaś wczoraj Bruna - Magdalena drgnęła, ale nie zdjęła twardego spojrzenia z oczu Cami. - I nic nie poczułaś?
- Poczułam, oczywiście, że poczułam. Nie jestem z kamienia, ale... Potem, w którymś momencie na przyjęciu, Octavio mnie objął, tylko dlatego, że dla niego jest to naturalne - pokazywać zawsze, że mam w nim oparcie. I w tamtej chwili poczułam się jak w domu. Poczułam spokój. Nie zamienię tego na chwilę wariactwa dla iskry, którą wciąż wzbudza Bruno. Byłabym kompletną idiotką...
- Nie da się ukryć - Camelia uśmiechnęła się szeroko słysząc wyznanie szatynki. Od dawna widziała to, czego zdawała się nie zauważać przyjaciółka. Magdalena kochała Octavia, koniec kropka. Może to nie był żar pierwszej miłości, ale kochała go tak, jak kobieta powinna kochać mężczyznę. I miała nadzieję, że któreś z nich się w końcu tego domyśli...
- Dajmy spokój. Mam o tyle szczęścia, że ja już znalazłam swój dom. A ty? Jak przetrwałaś spotkanie z Santiago? - Szatynka ściszyła głos rzucając niespokojne spojrzenie na schody, gdzie w każdej chwili mogła pojawić się Mili. Cami odchyliła się na krześle z westchnieniem odrzucając głowę do tyłu.
- Nie przetrwałam, w ogóle. Uciekłam, gdy tylko nadarzyła się okazja. Ale on się domyślił, widziałam to w jego spojrzeniu. Dlatego okłamałam go, że wieczorem mamy wylot i właściwie dzisiaj jestem już w stolicy - Camelia wciąż wewnętrznie trzęsła się na myśl o tym, co mógłby zrobić Satniago. Dla niej najlepszym wyjściem byłoby, gdyby nie zmienił się w ogóle od czasów, w których go znała i pozostał tym niebieskim ptakiem, który nie cierpi zobowiązań. Inaczej mógłby wystąpić o badania DNA a potem zabrać jej dziecko, o czym nawet nie chciała myśleć.
- Jesteś pewna, że o był dobry pomysł? Może lepiej...?
- Lepiej co? Iść do niego i powiedzieć - Cześć, pamiętasz tę noc jakieś pięć lat, temu, kiedy daliśmy ponieść się chwili, a potem udawałeś, że do niczego nie doszło? Dziewięć miesięcy później urodziła się Milagros - Camelia wstała od stołu i zaczęła chodzić nerwowo po kuchni. - A potem mam go błagać na kolanach, by mi jej nie zabierał? Mowy nie ma. Dobre kłamstwo zawsze popłaca... - skończyła Cami swój wywód i wtedy, jak na złość, rozległ się dzwonek do drzwi. Obie kobiety spojrzały w kierunku wejścia, upewniając się, czy im się nie przewidziało. Magdalena wstała i szybkim krokiem podeszła do drzwi, by spojrzeć przez wizjer. Gdy obróciła głowę, Camie zdała sobie sprawę, że kłamstwo zazwyczaj ma też krótkie nogi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:27:33 20-07-13    Temat postu:

Dziękuję bardzo za dedykację
Najbardziej zainteresowała mnie końcówka Czyżby to Santiago zjawił się w dawnym mieszkaniu Camelii? Jeśli tak, to doskonale zna kobietę, z którą spędził tylko jedną noc. Naprawdę ciekawi mnie czy Santi czuje coś do Camelii, czy jedynie chce się upewnić, że Mili to jego córka i pragnie, by ta znów przez niego cierpiała. Oczywiście wolałabym to pierwsze rozwiązanie, bo kobieta już sporo wycierpiała, a z racji, że jej postać odgrywa Angelique to wolałabym, żeby była szczęśliwa A jeśli chodzi o Magdalenę to z każdym kolejnym odcinkiem upewniam się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby, żeby została z Octaviem, który jest w niej zakochany po uszy
Odcinek krótki, ale mam nadzieję, że kolejne będą już dłuższe
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:44:55 20-07-13    Temat postu:

Nati, nie zapominaj, że Camelia i Santiago obracali się w tym samym towarzystwie, więc nic dziwnego, że wie gdzie mieszkała. Zobaczymy, co mu się uroiło
Też mi się wydaję, że Madzia zostanie z Octaviem (końcówka entrady ), ale czasem trzeba najpierw przez coś przejść, żeby uświadomić sobie znaczenie ludzi w naszym życiu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:56:57 20-07-13    Temat postu:

Wiem, że Santiago wie, gdzie mieszka Camelia, ale chodziło mi o to, że on domyślił się, że dziewczyna nie wyjechała
Octavio zasłużył na to, by Magdalena go pokochała, a wszelkiego rodzaju trudności tylko umocnią ich związek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:05:48 20-07-13    Temat postu:

Może nie komentuje zbyt często to jednak cały czas czytam i czekam z niecierpliwością na każdy kolejny odcinek

Cóż na początku w sumie chciałabym, żeby Magdalena była z Brunem, ale to chyba jednak niemożliwe i chyba bede musiała to jakoś ścierpieć. Fajnie, że Magdalena ma duże oparcie w Octaviu z tego bardzo się ciesze i z tego że ma z kim pogadać od serca, dzięki Camille

Jestem naprawdę ciekawa co zrobi zarówno Camille jak Santiago wejdzie, jak i co zrobi sam Santiago
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:26:38 20-07-13    Temat postu:

Genialny odcinek. Ojciec Magdaleny i Lucii dobrze rozdzielił majątek. Przynajmniej Magdalena nie będzie się natykała na siostrę i Bruno. Camelia nie potrzebnie okłamała Santiago. Teraz prawda wyjdzie na jaw skoro pojawił się pod drzwiami jej domu.
Czekam na kolejny odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:53:18 20-07-13    Temat postu:

Wen mnie złapał i nie chce puścić, dziękuje dziewczyny za wsparcie



Santiago uniósł spojrzenie, gdy usłyszał, że drzwi się otwierają, jednak zamiast oczekiwanej blondynki ujrzał Magdalenę, która patrzyła na niego najwyraźniej nie ciesząc się za bardzo z jego przybycia.
- Czy Camelia jest w domu? - Magdalena odwróciła głowę sprawdzając zapewne reakcję blondynki, co natychmiast go zirytowało. Doskonale wiedział, że nie był mile widzianym gościem. Jednak jedna nieprzespana, pełna domysłów noc wystarczyła, żeby zadzwonił na lotnisko, by upewnić się, że Camelia Montesinos nie odleciała wczorajszym lotem do Meksyku. Zaprzeczenie recepcjonistki dało mu pole manewru do dalszych działań. Magdalena najwyraźniej dostała coś na kształt przyzwolenia od przyjaciółki, ponieważ pozwoliła mu przekroczyć próg mieszkania. Jego spojrzenie natychmiast powędrowało do blondynki, która bardzo starała się omijać go wzrokiem krojąc jabłko na cząstki. Na schodach prowadzących na piętro Magdalena dostrzegła swoją chrześnicę ubraną w ogrodniczki z szelkami zapiętymi na krzyż i koszulką tył na przód. Była rozespana i nieuczesana, a w dłoni ściskała ulubioną maskotkę - małego szarego słonia imieniem Billy.
- Hej skarbie - powiedziała Magdalena podchodząc do dziewczynki, która nie do końca jeszcze kontaktowała co się dzieje na świecie i wzięła ją na ręce. - Zabieram Cię do nas, wujek obiecał, że pójdzie z nami na gotardy - Mili zamrugała swoimi wielkimi oczami i ziewnęła wtulając się w ciocie z ufnością. Camelia szybko przegrupowała śniadanie przygotowane dla dziecka do plastikowego pojemnika i podziękowała Magdalenie spojrzeniem. To wszystko nie trwało dłużej niż dwie minuty, zanim Magdalena i Mili zniknęły za drzwiami pozwalając im na rozmowę.
- Co Cię tutaj sprowadza? - Zapytała Camelia odwracając się do niego plecami, gdy podpalała gaz po czajnikiem. Miał ochotę nią potrząsnąć, zmusić by na niego spojrzała i powiedziała mu prosto w oczy, że jego domysły są prawdziwe. Wiedział, że jest ojcem jej dziecka, ale chciał, musiał usłyszeć te słowa od niej.
- Chcę, żebyś powiedziała mi prawdę - złapał za jej ramię czując jak sztywnieje i poczuł irytację. Wziął głęboki uspokajający oddech i delikatnie obrócił ją w swoją stronę. - Prosto w oczy - blondynka uniosła wzrok, tak jak sobie tego zażyczył, ale w jej oczach było wyzwanie. Nie miała zamiaru łatwo ustąpić.
- Dotyczącą czego? - Zapytała z uniesionymi brwiami odsuwając się na tyle, na ile pozwoliła jej przestrzeń między nim a blatem kuchennym. - Kawę czy herbatę? - dodała, gdy usłyszała gwizd czajnika. Santiago uniósł oczy ku niebu, modląc się o cierpliwość. Nie miał prawa wchodzić z butami w jej życie po takim czasie, ale psiakrew, musiał wiedzieć!
- Ciebie, mnie i mojej córki - powiedział nienaturalnym tonem, Camelia spojrzała w bok na jego rękę wciąż zaciśniętą na jej ramieniu, ale pozwolił sobie na to, by wykonać jej niemy rozkaz puszczenia jej. Domyślał się, że wykorzystałaby sytuacje, by odwrócić się i kłamać do ściany.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz - szła w zaparte Cami kłamiąc mu w żywe oczy, gdy znów podniosła na niego wzrok.
- Jesteś tego stuprocentowo pewna? Bo ja myślę, że kłamiesz i umiem to udowodnić. Wystarczy, że zrobię badania, które nie są potrzebne. Gdyby lekarz zobaczył nas razem, mnie i Milagros, nie miałby żadnych wątpliwości - po raz pierwszy w jej oczach pojawił się strach.
- Musiałbyś zdobyć nakaz sądowy - warknęła wyrywając mu się w końcu. Santiago westchnął i zaczął się śmiać niemal histerycznie. Miał swoje potwierdzenie, nie musiała mówić wprost, by powiedzieć mu prawdę. Badania DNA potwierdziłyby jego ojcostwo, dlatego tak się wystraszyła.
- Dlaczego? Dlaczego mi nie powiedziałaś? - Zapytał, gdy w końcu się uspokoił i zauważył, że patrzyła na niego jak na szaleńca.
- Poradziłam sobie sama - mruknęła Camelia otwierając szafkę w kubkami. Tu nie o to chodziło i zdawała sobie z tego sprawę, jednak mimo wszystko nie chciała wypominać mu przeszłości.
- To nie jest kwestia radzenia sobie. Miałem prawo wiedzieć - prychnęła śmiechem, co sprawiło, że się spiął.
- Skoro już rozmawiamy o prawdzie. To powiedz mi, tylko szczerze, co byś zrobił wtedy? Nie teraz, po tych pięciu latach, tylko wtedy, pięć lat temu, gdybym przyszła do Ciebie i powiedziała, że nasz mały jednorazowy wyskok ma konsekwencje, hmm? - Spojrzał na jej wojowniczą postawę, zaciśnięte wargi i kpinę w oczach i jedyne na co miał ochotę to przycisnąć ją do blatu i zamknąć usta pocałunkiem. Pomyślał, że wtedy zrobiłby zapewne to samo i już miał to na końcu języka, gdy dotarło do niego, że i tak by mu nie uwierzyła. Być może gdyby wtedy nie był takim tchórzem i idiotą, wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Ale Cami miała wtedy dziewiętnaście lat, a on dwadzieścia pięć i stanowczo za bardzo mu się podobała. Zresztą do dziś nic się nie zmieniło. Chciał ją wtedy od siebie odsunąć, by zachować wolność, i zrobił to, jak widać, definitywnie, bo wciąż patrzyła na niego jak na wroga. Będzie się musiał sporo nagimnastykować, by to zmienić.
- Nie wiem, ale mogłaś dać mi szansę - wyciągnął dłoń, by dotknąć jej policzka, ale automatycznie szarpnęła się do tyłu. - Będziemy musieli o tym poważnie porozmawiać - Cami przewróciła oczami, jakby uważała, że to ich ostatnia rozmowa na ten temat, o ile nie w ogóle. Nawet mowy nie ma, już on się o to postara...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:10:24 20-07-13    Temat postu:

Ależ szybko napisałaś nowy odcinek Jednak mnie to cieszy, bo historia bardzo mnie wciągnęła
Taka niby zwykła scenka między Camelią a Santiago, a mimo to można było odczuć chemię między tą dwójką Już sobie nawet wyobraziłam Angelique i Ivana razem, para niczym marzenie Ale wracając do odcinka, Santiago upewnił się w twierdzeniu, że Mili to jego córka, a nawet w duchu przyznał, że Camelia to nie był dla niego jednorazowy wyskok i od dawna czuł do niej coś więcej Może to nie była miłość, ale z pewnością była dla niego kimś więcej niż pozostałe dziewczyny na jeden wieczór. I myślę, że ucieszyła go wiadomość, że ma z nią dziecko, bo będzie miał pretekst, by się z nią widywać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:19:54 20-07-13    Temat postu:

To najpiękniejszy dzień mego życia dwa cudowne odcinki przeczytane jednego dnia

Cami nie zamierza tak łatwo odpuszczać i bardzo dobrze , chociaż Santiago mnie zaskoczył tym, że ona wiele dla niego znaczy zarówno teraz jak i 5 lat temu, ale i tak zachował jak każdy macho, po prostu ją odtrącił, cóż to nie była najmądrzejsza decyzja jego życia i będzie musiał trochę pocierpieć, żeby ją odpokutować A poza tym to jak na razie moja ulubiona parka chyba dlatego, że jest tu Ivan no ale co tam
Czekam na jakiś rozwój akcji w trójkącie Lucia-Bruno-Magdalena a także wątku Rosaria i Franco
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:59:52 20-07-13    Temat postu:

Genialny odcinek. Cudowna scena między Santiago a Cami. Mężczyzna jak widac łatwo nie odpuści i teraz zrobi wszystko by móc się widywać ze swoją córką.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:26:35 20-07-13    Temat postu:

Okej, przyznaje, źle ze mną skoro napisałam trzy odcinki jednego dnia, to kiepsko wróży na przyszłość, bo jutro może się okazać, że wen zaginął w akcji, ale do tej pory...
Ogłaszam konkurs na zdrobnienie imienia Magdaleny, nie mam pojęcia jak powinny się do nie zwracać pieszczotliwie, bo całość imienia wydaje mi się zbyt poważna, a nie mam zupełnie pomysłu. Może wy coś wymyślicie

    [link widoczny dla zalogowanych]

Magdalena obejrzała się z niepokojem mając dziwne wrażenie, że ktoś ją obserwuje, dlatego z ulga przyjęła przyjazd męża, który zaparkował na ulicy kilka sekund później.
- Dzień dobry, kochanie - powiedział Octavio uśmiechając się do kobiety. Jego wzrok padł na uśpioną w jej ramionach Mili i zmarszczył brwi w niemym zapytaniu.
- Zaraz Ci opowiem, jedźmy już - mruknęła Magdalena sadowiąc się na tylnym siedzeniu z Milagros na kolanach. Po przejechaniu paręset metrów położyła dziewczynkę na miejscu za siedzeniem pasażera i zapobiegawczo przypięła ją pasami, po czym nachyliła się tak by dosięgnąć pocałunkiem policzka męża. - Dzień dobry - westchnęła opierając brodę o oparcie fotela kierowcy, jej dłoń spoczęła na przedramieniu prawej ręki mężczyzny, którą przełączał biegi. Zęby Octavia błysnęły w uśmiechu, który dostrzegła w lusterku wstecznym. - Do Camelii przyszedł Santiago - Octavio aż obrócił głowę, gdy usłyszał tę informację. - Patrz na drogę! - Powiedziała Magdalena podniesionym głosem i zaraz obejrzała się na Mili, która poruszyła się niespokojnie.
- To ten sam...? - Nie zdążył skończyć pytania, bo natychmiast poczuł przy uchu żywe potakiwanie żony. - Szlag by to! - Westchnął stając na światłach, gdzie wreszcie mógł się odwrócić do Magdaleny.
- Wszystko jest ok. Cami umie sobie radzić, a jeśli coś mu odwali to jej pomożemy, prawda? - Octavio skinął głową bez ociągania. Lubił przyjaciółkę żony i uwielbiał jej córkę, byli rodziną, więc gdyby tylko coś się działo... - Zabrałam Mili, by mogli pogadać. Aaaa i obiecałam jej gokarty, więc masz zadania do wykonania - uśmiechnęła się uroczo, wiedząc, że Octavio nie potrzebował większej zachęty, by spędzać czas z Mili.
- Ty jej obiecałaś, a ja mam zadanie? - Zaśmiał się Octavio kręcąc głową na logikę swojej żony.
- Pojadę z wami - dodała Magdalena, udając wielkie poświęcenie. - Trzeba ją tylko nakarmić, bo Cami nas udusi - Octavio przewrócił oczami i nacisnął pedał gazu, gdy światło przeskoczyło na zielone. Odczepił GPS od podstawki i podał go Magdalenie.
- Wyszukaj najbliższy plac, gdzie jeżdżą gokarty, przecież nie możemy zawieźć dziecka - Magdalena uśmiechnęła się i odebrała urządzenie z ręki męża.
- Wiedziałam, że za coś Cie kocham - Octavio przygryzł wargę powstrzymując ochotę stanięcia na najbliższym parkingu, by móc ją pocałować. Tak rzadko zdarzało się, że mówiła te słowa...
***
Bruno niemal gotował się ze złości, gdy patrzył jak szczęśliwą i zgrana parą wydają się Magdalena i jej mąż. Wiedział, że technicznie nie powinien śledzić siostry swojej żony, ale to było silniejsze od niego. Jej pojawienie się zburzył cały wypracowany do tej pory spokój i patrzenie na Lucię przestawała być już wystarczające. Potrzebował znaleźć się w pobliżu swojej prawdziwej miłości, bez względu na koszta. Jego irytacja sięgnęła wyżyn, gdy przez szybę samochodu zauważył jak oboje łapią za ręce idącą między nimi dziewczynkę i bawią się z nią podciągając do góry co parę kroków. Wyglądali jak szczęśliwa rodzinka i samo patrzenie na to go bolało. W końcu zapalił silnik swojego sportowego auta i odjechał mając ten obraz pod powiekami.
***
- Octavio, mogę Cię o coś zapytać? - Właśnie zostawili Mili samej sobie bawiącą się na placu zabaw obserwując ją z ławki stojącej przy ogrodzeniu.
- Dlaczego uważasz, że musisz pytać, żeby o coś zapytać? - Magdalena parsknęła śmiechem słysząc tę zagmatwaną konstrukcję gramatyczną. - Możesz - mruknął Octavio połykając porcję lodów z łyżeczki, którą zaoferowała mu żona.
- Dlaczego nigdy nie zaproponowałeś, żebyśmy mieli dziecko? - Octavio zamrugał zaskoczony, nie spodziewał się czegoś takiego. - Widzę jak patrzysz na Milagros - kobieta przerzuciła spojrzenie z męża na bawiącą się dziewczynkę - dlatego zastanawiam się dlaczego nigdy...
- Skarbie, spójrz na mnie - objął jej policzek dłonią zmuszając ją, by spojrzała mu w oczy. - Chcę mieć z tobą dzieci - powiedział twardo aż zagryzła policzek od wewnątrz, by zatrzymać cisnące się na usta pytania. - Teraz czy za pięć lat, to nie ma znaczenia. Uznałem, że nie jesteś gotowa, skoro bierzesz tabletki od samego początku naszego związku. Nie chciałem Cię pospieszać. Ale tak, chcę mieć dzieci. Z tobą - pocałował wnętrze jej wolnej dłoni. - Kiedy tylko będziesz tego chciała - Magdalena zamrugała by powstrzymać łzy.
- Chcę - westchnęła. - Naprawdę chcę, ale masz rację, nie teraz. Ale niedługo, obiecuje. Zaczniemy o tym myśleć, jak tylko wrócimy do domu. Nie chce myśleć o tym tutaj - dodała, gdy przyciągnął ją do siebie i pocałował w czubek głowy. Ta wyprawa w głąb jej dawnego życia nie nastrajała go wcześniej pozytywnie, ale teraz zaczynał myśleć, że to najlepsze co mogło się stać, jeśli tylko jego żona miała zrzucić z siebie ciężar przeszłości i zacząć myśleć o przyszłości. O ich wspólnej przyszłości...


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 21:35:37 20-07-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:51:20 20-07-13    Temat postu:

A ja w przeciwieństwie do Was chciałabym żeby Bruno był z Magdaleną. Hmmm...może to dlatego że mam słabość do tych bardziej niegrzecznych. A Octavio jest zbyt zgodny i przewidywalny dla mnie. I czytam, ale zmuszasz mnie do pisania z telefonu...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:58:47 20-07-13    Temat postu:

Gosiu, tu nic nie jest jeszcze przesądzone, choć uważam, że Magdalena będzie Octaviem i może się okazać, że pokaże pazurki, jak coś go zdrażni, czyt. Bruno lub Santiago, zależy kogo będzie musiał bronić. Ja też zazwyczaj tak mam, że wolę tych złych, ale nie sądzę, by tutaj tak było.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:01:41 20-07-13    Temat postu:

Jeśli chodzi o imię Magdalena to do głowy wpadło mi: Maggie, Lena, Meg, Maddie

A jeśli chodzi o sam odcinek to ogromny podziw, że w ciągu jednego dnia napisałaś 3 odcinki i jeszcze się nimi z nami podzieliłaś
Octavio w mgnieniu oka stał się moim ulubieńcem Istny ideał, którego na ulicy z pewnością nie da rady spotkać Magdalena byłaby totalna idiotką, zostawiając go dla innego, nawet tak pociągającego jak Bruno Mężczyzna robi dla niej wszystko, kocha dzieci, traktuje Camelię jak rodzinę, jest atrakcyjny, więc czego chcieć więcej? A jego reakcja na wyznanie miłości przez Magdalenę była taka spontaniczna i urocza Mając takiego męża nie trzeba rozglądać się za innymi Cieszyłabym się gdyby wkrótce okazało się, że Magdalena jest w ciąży, bo Octavio byłby doskonałym ojcem
Bruno jest zazdrosny, ale to on przez swoją głupot stracił raz na zawsze Magdalenę. Wybrał nie tą siostrę, którą powinien i teraz musi cierpieć, patrząc na szczęście tej, którą naprawdę kocha. Zbyt późno się obudził. Powinien albo próbować ratować swój związek z Lucią, albo wziać rozwód i znaleźć kobietę, z którą również uda mu się stworzyć udaną parę. Obecnie jestem na nie dla jego zalotów do Magdaleny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 18, 19, 20  Następny
Strona 3 z 20

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin