Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Un capricho de la nina mala - Odcinek 35 (6.07)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19, 20  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:02:21 23-09-14    Temat postu:

Nie wiem, jakim cudem nie było mnie w tym temacie od tylu miesięcy - toż to skandal w biały dzień, za który z góry przepraszam, Martynuś;* Odnośnie ostatnich odcinków, powiem tak: rozwój sytuacji na linii Cami-Marcelo z miejsca mnie zaskoczył. Sądziłam bowiem, że będą bujać się niczym para nastolatków z kilku pokoleń wstecz - a tymczasem rach, ciach, poddali się pożądaniu. Swoją drogą, biję pokłony w Twoją stronę za sposób, w jaki udało Ci się przedstawić tą scenę - była ona ognista, pełna pasji i namiętności, ale nie wulgarna. Coś pięknego I choć cały czas jakieś zakamarki mojego umysłu upominają się o osobę Santiaga, to podoba mi się, że jednak stawiasz na różnorodność, a nie na jeden utarty schemat. Jeżeli zaś chodzi o Magdalenę i Octavia, to wydawałoby się, że i my powinniśmy cieszyć się ich szczęściem - ale chyba i ja nie dowierzam cały czas w tą miłość Magdaleny do męża. Co prawda ich sceny są naprawdę miłe w odbiorze, ale nadal czegoś mi u nich brakuje. Może po jakiejś interwencji Lucii spojrzę na nich łaskawszym okiem.
Pozdrawiam ciepło i czekam na kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:29:13 30-10-14    Temat postu:

Dodasz jeszcze jakiś odcineczek???
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:38:12 04-02-15    Temat postu:

Zapomniałam, że ja mam tu tylu niewykorzystanych villanów z twarzami naszych ulubieńców, czas reaktywować zabawę z nimi

    Odcinek 31

O ile Cami wciąż była w jego łóżku, a Mili spała na tymczasowym posłaniu na kanapie w salonie jego, zakupionego za pieniądze wysępione od Lucii, apartamentu, o tyle Marcelo nie mógł pozbyć się uczucia, że wszystko runie i to szybciej niż później. Cholerny Santiago! Gdyby tylko mógł w jakiś sposób pozbyć się go z linii frontu... Nie mógł. Uśpiona twarzyczka Mili była doskonale widoczna w świetle księżyca przez niezasłonięte okna. Marcelo wychylił haustem resztki whisky i oparł się na dłoniach o wysepkę oddzielającą kuchnię od salonu i utkwił wzrok w blacie. Chciał być lepszym człowiekiem, dla Cami. Mili była odrębnym rozdziałem tej opowieści, który zaczął uwzględniać w swoich planach, gdy dotarło do niego, że Cami ma córkę. Jednak, do jego świadomości, ta wiedza sączyła się powoli i dopiero dzisiejszego dnia zrozumiał, jak bardzo różni się życie z kobietą (nie żeby miał w tym wprawę na dłuższą metę. Jego romanse zazwyczaj trwały krótko i nie wiązał z nimi żadnych głębszych planów], od życia z kobietą i dzieckiem. Marcelo zamrugał, gdy w jego głowie pojawił się obraz Cami z niemowlakiem na ręką. To mogłoby być jego dziecko. Nie, nie Mili, wtedy nie miał żadnych szans, ale inne, chłopiec z jej oczami i jego kolorem włosów lub blondwłosa dziewczynka z jej uśmiechem i zielonymi oczami.
- Co tu robisz tak późno? - Cami odezwała się zaspanym głosem obejmując go ramieniem w pasie i przytulając się do jego pleców. Mógłby tak spędzić wieczność i być zupełnie szczęśliwy. Z tą dziewczyną nawet ciemność wydawała się być jaśniejsza. Zamiast odpowiedzieć, obrócił się w jej ramionach i ujął jej twarz w dłonie.
- Wyjdź za mnie - Cami zamrugała w szoku. Na pewno nie spodziewała się oświadczyn w środku nocy, a jeszcze pewniejsze było to, że nie marzyła o takiej formie.
- Dlaczego? - Cami otworzyła usta w szoku i to było jedyne, co się z nich wydostało. - Znaczy... Nie, rozumiem o co chodzi, ale dlaczego? Przecież... - Do blondynki wciąż nie docierało pełne znaczenie tego zdania. Marcelo z drapieżnym uśmiechem najpierw potarł nosem o jej czoło, przesuwając kciukami po rozgrzanej od snu skórze jej policzków, po czym zaczął schodzić pocałunkami w dół jej twarzy, zostawiając gorące ślady wszędzie tam, gdzie zawitały jego usta.
- Bo Cię kocham... Bo chcę uczynić Cię szczęśliwą... Chcę żebyś nie oglądała się wstecz... Chcę, żebyś wybrała mnie... - Cami oddychała coraz płycej szukając słów i gubiąc je jednocześnie. Zapamiętała jednak, że gdzieś pomiędzy jego szeptami wypowiedziała "tak", chociaż wcale nie była pewna czy to dobry pomysł. Dopiero, gdy znalazła się w sypialni, a Marcelo zamykał za nimi drzwi, odzyskała zdolność mowy.
- Marcelo...
- Ciii... - Mężczyzna położył jej palec na ustach, ale Cami nie dała za wygraną.
- Nie mogę... Nie mogę podejmować decyzji sama, muszę porozmawiać z Mili - Marcelo złapał jej dłonie, gdy zaczęła żywo gestykulować, podkreślając swoje racje.
- A ja miałem wrażenie, że już się zgodziłaś - powiedział z uśmiechem i psotnymi ognikami w oczach.
- Wziąłeś mnie z zaskoczenia - mruknęła Cami naburmuszając się jak dziecko, zanim na nowo zaczęła marudzić o Mili. - Nie wiadomo, jak zareaguje. Ostatnio Santiago usiłował jej chyba wmówić, że będziemy szczęśliwą rodziną i zamieszkamy razem, to nie takie proste - Marcelo zmarszczył brwi na wzmiankę o rywalu i pokręcił głową.
- Z zaskoczenia to ja Cię dopiero mogę wziąć - bez uprzedzenia popchnął jej ramiona, sprawiając, że upadła na łóżko odbijając się miękko od materaca.
- Marcelo, co robisz? Rozmawiamy - Cami podparła się na łokciach i starając się wyglądać groźnie, zmarszczyła na niego brwi, gdy przyklęknął obok niej na łóżku i zaczął bawić się skrajem jego własnej koszulki służącej jej za piżamę.
- Nie, kotku, to Ty rozmawiasz, a ja staram się uczcić nasze zaręczyny - mruknął Marcelo schylając się, by dotknąć wargami skóry jej brzucha.
- Seksem? - Zapytała Cami lekko bez tchu, na co Marcelo się uśmiechnął tuz przy jej skórze, wspinając się pocałunkami w górę.
- Znasz lepszy sposób? - Zapytał czysto retorycznie, ale miał nadzieję, że nie wymyśli nic innego.
- Nie, ale... - Marcelo w płynnym ruchu znalazł się nad nią i zawisł patrząc jej w oczy.
- "Ale" zostawiamy na jutro, dzisiaj zajmujemy się tym - mówiąc to szarpnął jej koszulkę przy kołnierzyku, sprawiając, że materiał pękł, a Cami krzyknęła w zaskoczeniu. Po tym ruchu przestała mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, bo zdecydowanie łatwiej było iść mu na rękę, niż z nim walczyć, zwłaszcza, jeśli rozpalał ją do czerwoności jednym gestem.
***
Santiago zaparkował swój samochód pod apartamentowcem, w którym znajdowało się mieszkanie Marcela. Nie wiedział, że jest gotów na takie działania, by osiągnąć swój cel i odzyskać dwie najważniejsze kobiety jego życia, ale w tym celu był zmuszony wytoczyć najcięższe działa. Lucia. Powiedziała, że pomoże, o ile jej brat wyniesie się na zawsze z Guadalajary. To zdecydowanie pokrywało się z pragnieniami Santiaga. Tylko teraz trzeba przeprowadzić plan, krok po kroku, a to będzie zdecydowanie najtrudniejsze zadanie jakiego do tej pory się podjął. Jednak dla Cami i ich córki, był gotów na wiele.


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 0:28:13 05-02-15, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:54:55 05-02-15    Temat postu:

Jak ja dawno na to czekałam
I muszę Ci powiedzieć - pogmatwałaś! Znaczy - ogromnie chciałam by Cami dała się ponieść chwili, co zresztą zrobiła ale teraz Marcelo wyskoczył ze ślubem, do tego mam wrażenie, że on jakby nie zdaję sobie sprawy, że Cami właśnie ma córkę. Która już ma ojca i który będzie związany z nimi przez resztę ich życia. No i Santiago - aż serce sie kroi
Nie waż się zostawiać na dłużej tego opowiadania musisz do jakoś odkręcić
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:40:35 05-02-15    Temat postu:

Zabijesz mnie, jeśli jeszcze bardziej zapętlę? I nie mam na myśli konkretnie tego trójkąta, a raczej czworokąta licząc Mili.
Mam wrażenie, że Marcelo wie, że Cami ma córkę i bierze to pod uwagę, ale nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji tej sytuacji. Jak dotąd wiódł życie playboya, który marzy o miłości sprzed lat, dostał prezent od losu w postaci powrotu tej miłości, ale musi wszystko poukładać, zanim zrobi coś głupiego. Poza tym nie wiem, czy Santiago w tej sytuacji ma jakieś szanse. Cami jest honorowa i rzadko wycofuje się z podjętych decyzji, a tak w ogóle to Marcelo ją otwiera i sądzę, że nawet jeśli na razie nie można nazwać miłością tego, co do niego czuje, to idzie w tym kierunku bardziej, niż w stronę Santiaga


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 23:41:12 05-02-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:01:33 06-02-15    Temat postu:

Nie choć szczerze nigdy bym się nie spodziewała, że na końcu zostawisz Cami z Marcelo co z Santim oczywiście Cami mogła czuć się zagubiona, ale jakoś tak wewnętrznie sądziłam, że na końcu zwiążę się z nim ale wszystko tu należy do Ciebie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:05:57 06-02-15    Temat postu:

Heh, odkąd Marcelo pojawił się na scenie nie miałam pojęcia, którego wybrać, ale... Może moja chęć odmiany lub sama Cami, która mówi, że chciałaby zamknąć ten rozdział i iść dalej sprawiły, że Marcelo załapał się na moją chwilę dobroci... Zwłaszcza, że każda z nas uwielbia niegrzecznych chłopców, a Marcelo na pewno nie jest kryształowy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:13:03 06-02-15    Temat postu:

Santiago też nie jest kryształowy na ten moment robi co może, ale jak każdy w życiu popełnił za dużo błędów oczywiście jak wprowadziłaś Marcela to shipowałam mu i Cami - po pierwsze no wiadomo kto go gra a po drugie to byłaby dobra nauczka dla Santiaga, który - jak miałam wrażenie - czasem sądził, że Cami do niego należy, a to co jej zrobił, oczywiście było straszne, ale ona i tak go kocha, więc wybaczy. Dlatego uważałam, że należy mu się porządny kop w dupę
No, a teraz mam podobny problem z Marcelo - bo właśnie on chyba nie zdaję sobie sprawy z konsekwencji posiadania przez Cami dziecka. Do tej pory, Mili była jedynie dodatkiem, którym w zależności od sytuacji można było się łatwo pozbyć np. podrzucając do cioć i wujków teraz ta prawda w niego uderza choć powoli i ciekawi mnie co się stanie, gdy jednak zda sobie sprawę, że nie ważne czy on tego będzie chciał czy nie, ale Santi na zawsze pozostanie w życiu Cami i Mili
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:16:59 06-02-15    Temat postu:

Pewnie najpierw będzie rzucał przedmiotami, a później się ogarnie i zaakceptuje sytuację Marcelo nie ma problemów z dziećmi jako takimi, z Mili szybko załapał nawet ten sztuczny kontakt, a teraz wyobraża sobie własne dzieci. Jego problem to Santiago Ale tak samo problemem Santiaga jest Marcelo, a to, że usiłuje go rozwiązać z pomocą Lucii nie jest najlepszym pomysłem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:27:03 06-02-15    Temat postu:

Cóż, wiadomo że Marcelo nie ma problemu z dziećmi, ale jego największy problem - imieniem Santiago - jest właśnie ojcem małej Mili, także ciekawi mnie co on zrobi No i jest jeszcze Santiago czekam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:09:06 06-02-15    Temat postu:

Wiem, biedny Santiago
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:41:20 06-02-15    Temat postu:

W związku z tym, iż dodałaś nowy odcinek to postanowiłam jeszcze raz przeczytać to opowiadanie aby lepiej wczuć się w klimat - więc od jutra zabieram się do dzieła
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:51:37 06-02-15    Temat postu:

Nie wiem, czy to niezbędne, ale jeśli chcesz... To kim ja jestem, żeby Ci zabraniać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:07:10 07-02-15    Temat postu:

Bardzo chcę - na nowo poczuje klimat tego opowiadania
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:24:19 07-02-15    Temat postu:

    Odcinek 32


Magdalena jak na skrzydłach wyfrunęła ze sklepu dla ciężarnych, nie czując ciężaru toreb, którymi była obładowana. Ostatnie dni były bajką, ona i Octavio byli u ginekologa i mogli zobaczyć bicie serca ich dziecka. Jej mąż po tej wizycie na rękach zaniósł ją do samochodu i ze szczęśliwą miną zawiózł ją do restauracji, gdzie uczcili tą chwilę we dwoje. Magdalena próbowała parę razy podnieść słuchawkę i zadzwonić do Cami, by ją powiadomić o szczęśliwej nowinie, jednak chyba wciąż nie była gotowa by dzielić się swym szczęściem z kimkolwiek. A była szczęśliwa! Nigdy w życiu nie była tak szczęśliwa! Miała ochotę skakać, a uśmiech nie schodził jej z twarzy. Miała wrażenie, że w jej oczach pojawił się nieznany dotąd płomień. I była zakochana! Na samą myśl o Octaviu robiło jej się ciepło na sercu, nie mogła przestać myśleć o tym gdzie jest, co robi i o tym, że chciałaby być teraz z nim. Z głowa pełną pozytywnych myśli otworzyła bagażnik od wynajętego wozu, którym wciąż poruszali się po Guadalajarze i zapakowała swoje zakupy. Nucąc pod nosem otworzyła drzwi od strony kierowcy i wsiadła do samochodu, dopiero zapinając pasy zobaczyła cień w lusterku wstecznym, jednak było już za późno. Zanim zdążyła krzyknąć, mężczyzna zakrył jej usta i przyłożył broń do skroni. Magdalena zamrugała w szoku rozpoznając napastnika w lusterku. Szarpnęła się, ale na nic jej się to nie zdało.
- Spokojnie, zabiorę broń, przecież oboje nie chcemy, żeby coś Ci się stało, prawda? - Magdalena powoli skinęła głową, obserwując jak na twarzy jej porywacza pojawia się uśmiech. Tej twarzy nie mogła pomylić z nikim innym. Bruno odłożył broń na siedzenie, cały czas mając ją w zasięgu ręki. - Zawsze byłaś mądrą kobietą, Magdaleno - brunet zabrał broń, ale dłoń na jej ustach nie znikała. - Chcę żebyś odpaliła samochód i jechała tam cię pokieruję, dobrze? - Kobieta zacisnęła dłonie na kierownicy tak mocno, że aż pobielały jej kłykcie. - Zapytałem, czy rozumiesz - Magdalena skinęła głową, mimo dłoni, która wciąż ograniczała jej ruchy. - Dobrze, teraz zabiorę rękę, a Ty nie będziesz krzyczeć - wiedząc czego oczekuje, kobieta znowu skinęła głową.
- Czego chcesz? - Zapytała napastliwie, strach paraliżował ją tak bardzo, że po trzeciej próbie odpalenia samochodu, Bruno wskazał jej miejsce pasażera sugerując, że ma się przesiąść. Magdalena, pamiętając o broni i o dziecku, za które była odpowiedzialna, wykonała polecenie.
- Wszystko naprawimy, wszystko będzie tak, jak być powinno. Żadnych błędów, czysta karta, prawda kochanie? - Bruno wyglądał radośnie? Magdalena przełknęła gulę, która utworzyła jej się w gardle. Była przerażona, wciąż nie do końca docierało do niej to, co mówił, ale sytuacja nie napawał optymizmem. Była sama, telefon w jej torebce był w bagażniku, bo przez przypadek zostawiła tam torebkę razem z zakupami. Bruno wiózł ją w nieznanym kierunku, a ona nie wiedziała co ma mówić, żeby to powstrzymać. Był nienaturalnie podniecony, jakby właśnie spełniło się jego największe marzenie.
- Bruno, co Ty robisz? - Zapytała, gdy zauważyła jak opuszczają granice miasta. Mężczyzna popatrzył na nią, jakby zadała najgłupsze pytanie na świecie.
- Zaczynamy wszystko od początku. Zamieszkamy na wsi, będziemy mieć mały dom, psa i może konie, co o tym sądzisz? - Magdalena zrobiła się blada.
- Uważam, że zwariowałeś - kobieta zacisnęła dłonie na bokach fotela, gdy wziął kolejny zakręt z prędkością znacznie przekraczającą dopuszczalną. Gdy nie odpowiedział, zaczęła gorączkowo szukać słów, które mogłyby zmienić tok jego myślenia. - Bruno, masz żonę. Ja mam męża, niedługo będziemy mieli dziecko. Wszystko się zmieniło, nie możesz...
- Będziemy mieli dziecko? To cudownie, skarbie - z tymi słowami nachylił się nad nią, nie spuszczając z oczu drogi, a Magdalena zaczęła się poważnie bać o jego zdrowie psychiczne.
- Bruno, nie my będziemy mieli dziecko, tylko ja i mój mąż. Pamiętasz Octavia? - Szatynka chwyciła się nadziei, gdy przez jego twarz przemknął wyraz złości, ale po sekundzie zniknął i powrócił uśmiech.
- Nie wiem o czym mówisz, kochanie. Będziemy niesamowicie szczęśliwi, zobaczysz - posłał jej kolejny uśmiech, a Magdalena w duchu zaczęła krzyczeć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19, 20  Następny
Strona 18 z 20

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin