Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bella Mafia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:50:37 05-01-11    Temat postu:

Nie zastanawiaj sie, bądź cierpliwa. Wszystko się wyjaśni, zmierzamy przecież do końca.
Ja też żałuję że znika ale to najlepsze co mogę zrobić. Lepsze to niż całkowite zaniedbanie mam nadzieję że wróci ale zobaczymy.
Co do The Fallen - nawet mi się nie waż go usuwać! To się bardzo źle skończy Będzie foch z przytupem i z melodyjką.
Ogarniesz bohaterów, ogarniesz. Wierzę w Ciebie Aga!


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 21:57:13 05-01-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:54:48 05-01-11    Temat postu:

Nic innego mi nie pozostaje
Dzięki za wiarę, ale to będzie naprawdę trudne do ogarnięcia... na razie rozważę poważnie wszystkie wątki i najwyżej zrezygnuję z tych, co do których będę miała najmniej pomysłów, a potem zobaczymy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:01:04 05-01-11    Temat postu:

Zawsze to jakiś sposób Wszystko po kolei bedzie. Nie wszystko naraz. Tobie będzie łatwiej a i my sie nie pogubimy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:05:59 05-01-11    Temat postu:

No właśnie, właśnie... mam w planie jeszcze całkiem nowe postacie, ale to dopiero, jak to jakoś ogarnę, bo szczerze mówiąc, to wstawiłam to opowiadanie trochę na wariata z zaledwie trzema odcinkami w zapasie, a teraz zapas się skończył i zaczęły się schody...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:13:34 05-01-11    Temat postu:

Wiem coś o tym. A później masz babo placek. Weny nie ma a trzeba coś wymyślić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:44:51 05-01-11    Temat postu:

No właśnie... nie cierpię tego momentu - ale całe szczęście mam Was, zawsze po Waszych komentarzach nasuwa mi się jakiś pomysł, a potem to już tylko kwestia czasu, kiedy ubiorę go w słowa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:55:14 05-01-11    Temat postu:

Bardzo mnie to cieszy
Ja mam podobnie. Komentarze dają takiego powera aż chce się dalej wymyślać i pisać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:00:59 05-01-11    Temat postu:

Dokładnie Grono wiernych czytelników naprawdę dodaje siły do dalszej "pracy twórczej" - bez nich to wszystko nie miałoby sensu.
Naprawdę niezmiernie mi miło, że komuś w ogóle podobają się moje "wypociny" - szczerze mówiąc, gdy się tu rejestrowałam nie spodziewałam się, że ktokolwiek będzie chciał je czytać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:05:48 05-01-11    Temat postu:

Ja ci dam wypociny ! Aguś bo się Tobie lanie zbiera :p hihihi.... a tak poważnie to wiem o czym mówisz bo też miałam takie obawy. Ale teraz masz czytelników i nigdzie sie nie wybieramy
Przynajmniej ja


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 23:06:35 05-01-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:28:11 06-01-11    Temat postu:

agam - specjalnie dla Ciebie i Ty dobrze wiesz za co

ODCINEK 28 [+18]

- Jak tu pięknie – powiedziała Mariana kiedy wyszła na taras w domku Luki. Widok był fenomenalny zwłaszcza o tej porze dnia. Niebo nad morzem mieniło się w tysiącach kolorów. Woda delikatnie szumiała wygrywając ciche melodie. Przypływy zalewały piasek wyrzucając na brzeg miliony muszelek.
- Cieszę się, że ci się podoba – Luka wyszeptał jej do ucha. Wyciągnął dłonie i oparł je o barierkę więżąc Marianę w swoich ramionach. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła. Wspomnienie ich spotkania na molo mignęło jej przed oczami. Wtedy również otaczały ją ramiona Luki z tą tylko różnicą że tamtego dnia za wszelką cenę chciała się z nich wydostać. Teraz zrobiłaby wszystko żeby pozostać w nich do końca życia. Przymknęła oczy i oparła się o silne ciało Luki. Rozkoszowała się ciszą i zapachem morza. Pragnęła tego spokoju od bardzo dawna. Musiała się wyciszyć. Potrzebowała tego. Tak samo jak potrzebowała Luki. Ta myśl wywołała u niej niepokój a łzy zapiekły ją pod powiekami. Odetchnęła głęboko i odpędziła je od siebie. Te dwa dni miały być najpiękniejszymi w jej życiu.
- Dziękuję ci – wyszeptała i spojrzała przed siebie.
- Za co? – zapytał i zatopił twarz w jej włosach chłonąc jej słodki zapach.
- Za to że mnie tu zabrałeś. Za to że jesteś….. – głos jej się załamał.
- Nie dziękuj mi słońce – powiedział i pocałował ją w głowę – bądź ze mną. Tylko o tyle cie proszę – Mariana zadrżała. Nie wiedziała czy dlatego że nie zalała ją fala niespodziewanych emocji czy dlatego że powiał lekki wietrznyk zwiastujący nadejście wieczoru.
- Zimno ci? – zapytał Luka z troską. Mariana tylko kiwnęła głową. Nie wiedziała co ma mu właściwie powiedzieć – przyniosę ci coś – powiedział i wszedł do domku. Mariana objęła się ramionami i zeszła po schodach na plażę. Jeszcze ciepły od południowego słońca piasek otaczał jej stopy miłym dotykiem. Wiatr delikatnie rozwiewał jej włosy, zapach morza czuła głęboko w płucach. Tęskniła za taką atmosferą. Kochała takie życie. W spokoju, z dala od szarej rzeczywistości i przykrych obowiązków. Miała dwa dni żeby spełnić swoje marzenie. Być szczęśliwą. Miała obok siebie mężczyznę który oddał by dla niej życie, ale wcale tego nie chciała. Pragnęła ukryć się w jego ramionach i zniknąć raz na zawsze. Uspokajał wszystko co w niej krzyczało. Koił ból jaki rozdzierał jej serce. Miała go nienawidzić a …. No właśnie co? Czuła coś całkiem odwrotnego. Coś co sprawiało że serce przyspieszało bicie kiedy na nią patrzył w ten uwodzicielski sposób. Motylki fruwały w brzuchu kiedy szeptał jej do ucha aksamitnym głosem. Kiedy się uśmiechał miękły jej kolana. Kiedy dotykał roztapiała się jak lody. Kochał ją. Pragnął sercem i ciałem. Chciała mu ofiarować to samo. I była na to gotowa. Miała cierpieć, ale było warto dla tych paru krótkich chwil. Chciała poświęcić wszystko dla Luki i tych dwóch dni. Nawet jeśli miałaby zostać później wychłostana przez matkę.
- O czym myślisz? – usłyszała za plecami głos Luki. Podszedł do niej i okrył jej ramiona sweterkiem po czym objął ją ściśle ramionami.
- O tobie – wyszeptała. Poczuła jak Luka sztywnieje. Odetchnęła głęboko i odwróciła się do niego przodem. Obserwował ją uważnie, badając każdy jej ruch. Jego oczy błyszczały, ale pojawił się w nich cień niepokoju – Luka …. – zaczęła ale słowa nie chciały jej przejść przez gardło. Ścisnęło się tak jakby ktoś chciał jej zmiażdżyć krtań. Niecierpliwie przystanęła z nogi na nogę i przygryzła dolną wargę. W jej oczach pojawiły się łzy. Luka patrzył na nią coraz bardzie zdenerwowany. Ujął jej twarz w dłonie i spojrzał głęboko w oczy.
- Co się dzieje? – zapytał. Mariana przeniosła swój wzrok z jego ust na oczy.
- Ja ….. zależy mi na tobie – powiedziała ledwie słyszalnie. Chłopak patrzył na nią tak jakby się przesłyszał. Oczy zaszły mu mgłą i w jednej chwili złagodniały – wiem że kazałam na siebie czekać, ale bałam się – powiedziała szczerze. Luka nadal stał bez ruchu chłonął każdej jej słowo – wybacz mi proszę. Chce być z tobą – dodała i zawahała się przez chwilę patrząc na niego uważnie.
- Powiedz to Mari – wyszeptał. Dziewczyna przełknęła głośno ślinę a po jej policzku spłynęła samotna łza.
- Kocham cie Luka – powiedziała dławiąc się własnymi łzami. Chłopak uśmiechnął się i pocałował ją namiętnie. Czekał na to tak długo że teraz czuł jak kawałek po kawałku się rozpada. Mariana położyła mu ręce na biodrach i przylgnęła do niego całym ciałem. Wiedziała czego chce, wiedziała że kocha Lukę. Teraz nie liczyło się nic prócz niego. Nie chciała myśleć o niczym innym.
- Skarbie. . . . – wychrypiał odrywając się od jej ust – powtórz to – poprosił – błagam, powtórz…
- Kocham cie – uśmiechnęła się i kiedy znów ją pocałował poczuła że on również się uśmiecha. Wplótł palce w jej włosy i pogłębił pocałunek. Badał każdy centymetr jej ust. Droczył się i tańczył z jej językiem. Drażnił podniebienie. Przesunął językiem po jej wargach a ona koniuszkiem swojego dotknęła jego zębów. Jęknął cicho i zsunął jej sweterek z ramion. Objął ją w pasie i nim się zorientowała leżała z Luką na gorącym piasku. Przesunął dłonią wzdłuż jej ciała. Po biodrze, tali aż dotarł do piersi.
- Kocham cie słońce – wyszeptał i pogładził wierzchem dłoni jej policzek – tak bardzo cie kocham – powiedział i znów ją pocałował. Delikatnie i czule ale jednocześnie namiętnie i gorąco. Chciał by tak chwila trwała wiecznie. Żeby Mariana już zawsze należała tylko do niego i leżała w jego ramionach. Wsunął dłoń pod jej bluzkę i jednym sprawnym ruchem ściągnął ją. Uklęknął przed Marianą i pozbył się swojej koszulki. Pochylił się i całował jej szyję. Skubał zębami, łaskotał językiem i pozostawiał gorący ślad swoich warg. Przesunął usta wzdłuż dekoltu, brzucha aż dotarł do brzegu spodni. Mariana poczuła na skórze jego gorący oddech a później poczuła jak sprawnym ruchem rozpina jej dżinsy. Zdjął je powoli podziwiając jej kształty. Zupełnie jakby widział ją po raz pierwszy w życiu. Serce podskoczyło mu do samego gardła. Drżał na całym ciele i nie mógł się uspokoić. To była najpiękniejsza chwila w jego życiu i oddałby wszystko żeby trwała wiecznie. Mariana sięgnęła do rozporka w jego spodniach i szybkim ruchem go odpięła po czym przesunęła dłonią po jego brzuchu drażniąc wszystkie zakończenia nerwowe jakie posiadał.
- Tak bardzo cię pragnę Luka – wyszeptała patrząc mu w oczy. Chłopak uśmiechnął się zmysłowo i pochylił się by koniuszkiem języka dotknąć jej ust. Dziewczyna chciała go pocałować, ale jej umknął odsuwając się nieco. Kiedy opuściła głowę znów się pochylił i nim Mariana zdążyła pochwycić jego usta ze śmiechem się odsunął.
- Jak bardzo mnie pragniesz Mari? – zapytał patrząc na nią wygłodniałym wzrokiem. Chwycił jej nadgarstki i unieruchomił bo obu stronach jej głowy delikatnie przyciskając jej do miękkiego piasku.
- Bardzo – wyszeptała i uniosła się delikatnie namiętnie go całując. Tym razem jednak nie udało mu się uciec. Uśmiechnął się i oddał pocałunek z takim samym zapałem. Dziewczyna próbowała wyswobodzić ręce z jego uścisku ale jej na to nie pozwolił. Zamruczał tylko w proteście i pocałował ją w szyję.
- Luka proszę…..- wychrypiała i wygięła się w łuk kiedy ustami odnalazł jej wrażliwy punkt w zagłębieniu szyi – chce cię dotknął – wyjęczała. Luka powędrował językiem przez dekolt pozostawiając na nim wilgotne ślady swoich ust. Podążał niżej przez zmysłową dolinkę między piersiami a później zębami skubnął koronkę stanika.
- Luka…. – wydyszała i spojrzała mu w oczy kiedy uniósł głowę.
- Jesteś piękna Mari – powiedział i pocałował ją w czoło – i tylko moja – dodał i wpił się w jej namiętne usta. Kiedy Mariana przesunęła językiem po jego ustach a później przygryzła dolną wargę jęknął i zasyczał cicho. Widząc jak wielki ma na niego wpływ jej pieszczota postanowiła jeszcze się z nim podroczyć. Chwyciła wargę nieco mocniej i zaczęła ją zmysłowo ssać. Luka napiął wszystkie mięśnie. Jego ciało stwardniało gwałtownie i mimo woli rozluźnił uścisk na jej nadgarstkach. Mariana zadowolona ze swojego triumfu popchnęła Lukę na plecy i usiadła na nim okrakiem.
- Grasz nie fair kochanie – wychrypiał i spojrzał na nią płonącymi oczami uśmiechając się szeroko.
- Czyżby? – uniosła brew – a mnie się wydawało że to ty grasz nie czysto – zamruczała i pocałowała go w usta i podobnie jak Luka wcześniej oderwała się od niego gwałtownie przytrzymując jego dłonie nad głową.
- Skarbie …. – powiedział ostrzegawczym ale rozbawionym tonem – nie igraj z ogniem – uśmiechnął się. Mariana jednak w odpowiedzi pochyliła się nad nim i obsypała pocałunkami jego tors. Sunęła coraz niżej i niżej aż dotarła do brzegu jego spodni. Luka wciągnął gwałtownie powietrze w płuca – słońce, nie wytrzymam dłużej. Zlituj się kobieto! – zajęczał bezradnie. Dziewczyna zachichotała cicho. Luka pokręcił głową z rozbawianiem i sprawnym ruchem wyswobodził się z jej dotyku przyciągając ją do siebie. Siedzieli teraz twarzą w twarz i patrzyli sobie w oczy. Luka wyciągnął dłoń i założył jej włosy za ucho. Pochylił się i delikatnie ją pocałował. Czule muskał ustami jej wargi. Zupełnie tak jakby miała się rozpaść pod jego dotykiem. Objął ją ramionami i sięgnął do haftek stanika. Rozpiął go i pozbył się podziwiając jednocześnie jej piękne kształty. Uśmiechnęła się do niej i powoli naparł na jej ciało zmuszając by się położyła. Zdjął swoje spodnie i stanowczym ale czułym pchnięciem wypełnił ją sobą. Mariana wygięła się w łuk a Luka ujął jej pierś w dłoń kciukiem drażniąc różowy wzgórek.
- Kocham cie – wyszeptał i zaczął się w niej poruszać. Mariana zajrzała mu w oczy i dostosowała się swoim ciałem do jego ruchów. Oboje byli tak zajęci sobą że nie zwrócili nawet uwagi jak przypływ obmywał ich rozpalone ciała. Luka pocałował ją namiętnie prowadząc oboje na szczyt rozkoszy. Mariana mruczała i jęczała kiedy się w niej poruszał. Gładziła dłońmi jego mięśnie. Zapamiętywała każdy centymetr jego ciała. Nie chciała myśleć o tym, że to ich ostatnie chwile razem. Luka dowie się kim jest Mariana. Musiała mu powiedzieć….


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 17:39:11 06-01-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:49:44 06-01-11    Temat postu:

Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
Piękny, romantyczny odcinek, ach, rozmarzyłam się... i jak pomyślę, że sielanka lada chwila się skończy... Nie, to nie może skończyć się źle - oni muszą być razem szczęśliwi wbrew wszystkim i wszystkiemu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:34:13 06-01-11    Temat postu:

Ależ nie ma za co Cieszę się, że odcinek się podobał
Zbliżamy się już do końca więc już wkrótce się dowiesz jak skończy się ta cała historia
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:45:16 06-01-11    Temat postu:

Jakoś mnie nie cieszy fakt, że zbliżamy się do końca... Bardzo lubię to opowiadanie i na pewno przez jakiś czas będzie mi brakowało bohaterów
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:08:58 08-01-11    Temat postu:

Wszystko kiedyś musi dobiec końca
A teraz zapraszam na odcinek

ODCINEK 29

Mariana wyszła z łazienki i owinęła się szczelnie białym szlafrokiem. Mokre od prysznica włosy opadały jej na ramiona. Stanęła w progu kuchni i oparła się o framugę. Luka stał przy szafkach i przygotowywał dla nich posiłek. Ubrany był tylko w luźne dresowe spodnie które opadały mu nisko na biodra. Wyglądał w nich niezwykle seksownie i te umięśnione pośladki. Rozmarzyła się. Uśmiechnęła się do siebie i przygryzła dolną wargę. Chłopak odwrócił się w jej stronę i postawił sałatkę na stole. Uśmiechnął się do niej uwodzicielsko i wytarł ręce w ściereczkę.
- Ładnie to tak? – zapytał i ruszył w jej kierunku z iskierką rozbawienia w oczach.
- Nie wiem o co ci chodzi – odparła i ruszyła w drugą stronę żeby go wyminąć. Złapał ją jednak i przyciągnął do siebie.
- Wiesz skarbie i to doskonale – powiedział – gapiłaś się na mój tyłek – stwierdził unosząc znacząco brew.
- Wcale nie – zaprzeczyła ale jej usta lekko drgnęły kiedy próbowała ukryć uśmiech. Kiedy się nie odezwał spojrzała mu w oczy. Patrzył na nią rozbawiony.
- Patrzyłaś – powtórzył pewnym siebie głosem szczerząc zęby w uśmiechu.
- A nawet jeśli to co? – zapytała i wojowniczo uniosła podbródek. Luka zachichotał i pocałował ją w szyję tuż pod uchem.
- Nic kochanie – wymruczał – podobał ci się widok? – zapytał i przygryzł płatek jej ucha. Mariana wstrzymała oddech.
- Nawet bardzo – przyznała. Luka uśmiechnął się i sięgnął do rąbka jej szlafroka. Sięgał jej do połowy ud więc nie przeszkadzało mu to aby wsunąć pod spód dłoń.
- Mnie też się podobają niektóre widoki – powiedział i złożył na jej ustach namiętny pocałunek. Przesunął dłonią w górę po udzie aż dotarł do pośladków i z zaskoczeniem stwierdził że nie założyła bielizny. Oderwał się od niej i spojrzał w oczy z błyskiem – nic nie masz pod spodem – zauważył a kąciki jego ust wygięły się delikatnie – kusisz mnie maleńka – powiedział i spojrzał w dół.
- Nic z tego – odsunęła się od niego rozbawiona – jestem głodna i chce spróbować twojej sałatki – dodała udając obojętność. Patrzył na nią jak zbity pies co niesamowicie ją rozczuliło.
- Dlaczego mi to robisz? – zapytał i podszedł do stolika opierając na nim dłonie.
- Co takiego? – zapytała i usiadła na krześle po drugiej stronie.
- Kusisz mnie a później porzucasz – powiedział i uśmiechnął się łobuzersko.
- Nic ci nie będzie – skrzyżowała ręce na piersi i spojrzała mu wyzywająco w oczy.
- A skąd wiesz… - zawiesił głos i przesunął po jej ciele wzrokiem - ….że tobie nic nie będzie? – uśmiechnął się – jak cie złapie w swoje ręce będziesz biedna kochanie – Mariana uniosła znacząco brew.
- A może ja chce żebyś mnie złapał? – zapytała i pochyliła się nad stołem cmokając go w usta. Kiedy chciała się odsunąć Luka wplótł palce w jej włosy i pogłębił pocałunek.
- Chodź tu do mnie – poprosił zachrypniętym głosem. Mariana jednak pokręciła głową i wyswobodziła się z jego rąk. Odsunęła się na bezpieczną odległość i uśmiechnęła się szeroko.
- Nie ma mowy – pokręciła głową.
- Wiesz że mi nie uciekniesz? – zapytał i ruszył w jej kierunku obchodząc stół. Mariana ze śmiechem puściła się biegiem przez kuchnię w stronę salonu. Luka jednak dopadł ją szybciej niż jej się wydawało. Oparł ją o ścianę i wpił się w jej usta. Całował ja namiętnie i gorąco rozwiązując pasek szlafroka. Rozsunął jego poły i dotknął jej aksamitnej skóry – co ty ze mną wyprawiasz? – zapytał i jednym sprawnym ruchem wziął ją na ręce i wyniósł z kuchni kierując się do sypialni.

***
- O czym myślisz? – zapytał Luka kiedy następnego dnia spacerował z Marianą po plaży. Ścisnął jej dłoń a ona uśmiechnęła się do niego łagodnie.
- O niczym szczególnym – odparła i spojrzała na morze. Luka pokręcił bezradnie głową i potarł nasadę nosa.
- Mari…. – powiedział cicho, ale na tyle słyszalnie że wyczuła w jego tonie smutek – znowu nic mi nie mówisz – stwierdził i spuścił wzrok na piasek. Mariana przystanęła i podeszła do niego na tyle blisko żeby musiał spojrzeć jej w oczy.
- Nie chce wracać do Palermo – przyznała a w jej oczach pojawił się ból i rozpacz. Luka ujął jej twarz w dłonie.
- Czego się tam tak boisz kochanie? – zapytał i obserwował jak walczy sama ze sobą żeby mu nie powiedzieć – co się dzieje że widzę w twoich oczach smutek i ból?
- Luka…. – wyszeptała błagalnie i spuściła głowę. Chłopak odetchnął głęboko.
- Rozumiem – westchnął i pocałował ją w czoło. Chciał ją wyminąć, ale nie pozwoliła mu na to. Spojrzał na nią niepewnie.
- Nie rozumiesz. Zależy mi na tobie. Chce z tobą być, ale boje się. To wszystko jest za bardzo skomplikowane. Moja rodzina, ja, ty. To nie miała prawa istnieć – patrzył na nią pytająco – to co nas łączy. Nie powinno było mieć miejsca. Nie powinniśmy – zamilkła i spojrzała na niego ze łzami w oczach.
- Co się zmieniło? – zapytał i ujął jej policzek w dłoń. Mariana przymknęła oczy i wtuliła się w jego rękę.
- Nie wiesz? – pokręcił głową – zakochałam się w tobie – odpowiedziała cicho. Luka uśmiechnął się zmysłowo i oparł czoło o jej czoło.
- Nic z tego nie rozumiem - zaśmiał się w bezradności – naprawdę. Jesteś dla mnie jedną wielką zagadką i czasem się zastanawiam co skrywasz. – powiedział szczerze.
- Wiem. Obiecuje ci że zrozumiesz wszystko tylko daj mi jeszcze jeden dzień – poprosiła i spojrzała mu w oczy z nadzieją – jeden dzień- wyszeptała.
- Dałbym ci dużo więcej. Wiesz o tym – odparł i mocno ją przytulił – kocham cie. Tak jak jeszcze nikogo na świecie. Zawsze będę – Mariana odsunęła się od niego i spojrzała w oczy.
- Tego nie wiesz – stwierdziła i przeczesała włosy palcami.
- Wiem. Cokolwiek ukrywasz kocham cie i nic tego nie zmieni, na moje szczęście bądź nieszczęście – powiedział szczerze patrząc na nią uważnie – pamiętaj o tym – Mariana pokiwała głową i wspięła się na palce by go pocałować. Delikatnie i czule. Luka objął ją w tali i odwzajemnił pieszczotę.

***
Tej nocy Mariana nie mogła spać. Za kilak godzin razem z Luką miała wrócić do rzeczywistości. Ona miała wrócić do swojej rodziny. Do matki która nie zamierzała zrezygnować z zemsty. Ile by dała żeby Gaia przejrzała na oczy. Żeby zmieniła zdanie. Pragnęła żeby ją przytuliła i powiedziała, że to nie jest wyjście. Pragnęła, aby matka zaakceptowała jej związek z młodym Giancarlo, ale nawet jeśli bardzo by prosiła o to Boga nie miała szans zaznać takiego szczęścia. Nie było jej pisane po prostu kochać i być kochaną. Do końca życia miała płacić za to że nazywa się Luciano. Pierwszy raz w życiu pragnęła zostać kimś innym. Żałowała że urodziła się w tej rodzinie. Wszystko było nie tak. Jej życie posypało się jak domek z kart. Musiała pozostawić marzenia, szkołę, miłość do delfinów. Teraz miała znów stracić to co jest dla niej najważniejsze. Jak miała znów to przeżyć i nie cierpieć. Nie umiała dłużej tak żyć. Co miała zrobić? Jakie miała wyjście? Nie mogła żyć w kłamstwie. Nie umiała patrzeć Luce w oczy i nie czuc do siebie obrzydzenia.
Uniosła się na łokciu i spojrzała na jego twarz. Spał spokojnie przy jej boku i nie miał pojęcia że jest jego najgorszym wrogiem. Że poznała go tylko dlatego że miała go zabić. Po jej policzku popłynęły łzy. Stłumiła szloch i powoli wstała z łóżka. Sięgnęła po szlafrok i zarzuciła go na siebie po czym wyszła z sypialni. Przeszła przez salon i zatrzymała się przy zamkniętych drzwiach tarasowych. W tej samej chwili poczuła jak w kieszeni jej szlafroka brzęczy cicho jej komórka. Spojrzała na wyświetlacz i przeczucie jej nie myliło. Dzwoniła matka. Odetchnęła głęboko. Musiała teraz odebrać bo jeśli tego nie zrobi matka zacznie wydzwaniać w ciągu dnia kiedy jest z Luką.
- Słucham?
- Myślałaś że się nie dowiem że wyjechałaś z tym idiotą? – usłyszała wściekły głos Gai.
- Mam chyba prawo do prywatności nie sądzisz? Nie musisz mnie zawsze szpiegować – warknęła Mariana do słuchawki.
- Jasne. A ty gotowa jesteś powiedzieć Giancarlo kim jesteś i co zamierzałaś zrobić. O ile już mu nie powiedziałaś – dziewczyna przymknęła powieki i oparła czoło o szybę.
- Nie, nie powiedziałam.
- W co ty grasz Mariana do licha? Co się z Toba dzieje? – zapytała poirytowana Gaia jednak odpowiedziała jej jedynie cisza w słuchawce – stary Giancarlo podpisał papiery? – zapytała w końcu. Marianie serce zabiło mocniej. Zadrżała kiedy pomyślała o pliku papierów z którymi przyszła do Don Vita i które podpisał bo go oszukała. Kolejna osobę okłamała i teraz również nie miała wyjścia.
- Nie – rzuciła krótko. Gaia prychnęła w telefon.
- Nawet takiej prostej rzeczy nie potrafisz wykonań porządnie. Do niczego się nie nadajesz – syknęła. Marianie łzy napłynęły do oczu. Uniosła wysoko podbródek i przełknęła szloch.
- Nie masz prawa tak mówić. Co z ciebie za matka. Tata nigdy nie pozwoliłby……
- Twój ojciec nie żyje i niech do Ciebie dotrze w końcu, że winny temu jest Giancarlo z którym się mizdrzysz. Miałaś proste zadanie a nic nie wykonałaś tak jak należy. Od samego początku byłby z tobą problemy. Powinnam się była zastanowić zanim pozwoliłam ci wykonań to zadanie.
- Może właśnie trzeba było – odpowiedziała pewna siebie Mariana – oszczędziłabyś mnie przykrych słów i sytuacji. Nie musiałabym słuchać jaka to jestem do niczego. Jaka fatalna ze mnie córka. Jak to bratam się z wrogami. Bo od samego początku słyszę tylko obelgi pod swoim adresem. Nic poza tym. Skoro jesteś taka mądra to sama wykonaj swoją zemstę do końca bo ja się wycofuję – warknęła.
- Słucham? – krzyknęła Gaia i Mariana cieszyła się że nie ma jej w pobliżu bo pewnie poczułaby na twarzy dowód jej wściekłości – jak śmiesz niewdzięcznico! Masz wykonać zadanie do końca! Słyszysz> zabijesz Lukę dzisiaj albo jak to zrobię. Rozumiesz?
- Nic z tego. Nie zmusisz mnie do tego żebym go skrzywdziła. Mam dość całej tej zemsty rozumiesz? Nie chce już w tym uczestniczyć – powiedziała i się rozłączyła. Wsunęła telefon do kieszeni i rozpłakała się na dobre.
- Kim u diabła jesteś? – usłyszała za plecami głos Luki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:51:20 09-01-11    Temat postu:

No i wydało się... Teraz pytanie, czy Luca tak jak obiecał, faktycznie będzie w stanie kochać ją nadal i być z nią, po tym, czego zapewne za chwilę się dowie...

Wiem, że wszystko musi mieć koniec i że lepiej skończyć wcześniej niż przeciągać w nieskończoność, ale naprawdę smutno mi, że to już prawie koniec. Cały czas mam nadzieję na happy end, ale wcale nie jestem pewna, czy takowy będzie miał miejsce.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13  Następny
Strona 9 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin