Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bella Mafia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:03:28 26-10-10    Temat postu:

Muchas gracias seniorita
Rzeczywiście było gorąco, ale ciągle trzymam Cię za słowo, że to było pierwsze z wielu gorących +18
Biedna Mariana ciągle myśli o zemście.
Biedny Luka nie ma pojęcia w co się pakuje.
Nie wiem, czy już mam płakać nad ich pokrętnym losem, czy jeszcze się wstrzymać?
Cały czas mam nadzieję, że jednak nie będzie tak źle
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:09:44 28-10-10    Temat postu:

Jeszcze się wstrzmaj. Płakać będziesz później
A co do +18 to tak jak powiedziałam. jedno w wielu

ODCINEK 16

Luka zapiął ostatni guzik koszuli i spojrzał na śpiącą Marianę. Miał wrażenie że przez całą noc płakała a kiedy budził się i szeptał jej imię udawała że śpi. Nie rozumiał co się dzieje. Coś było nie tak. Teraz leżała wyczerpana, ze śladami łez na policzkach. Coś ją gnębiło i nie chciała mu tego powiedzieć. ta dziewczyna miała przed nim wiele tajemnic i bał się że nigdy żadnej nie pozna. Chowała się przed nim w swoim kokonie jakby chciała przed nim uciec. Obronić się przed bólem i krzywdą. Bolało go to, ale nie umiał odejść. Stała się dla niego najważniejszą osobą na świecie. Nie znał jej długo, ale zawładnęła nim. Całkowicie oszalał na jej punkcie. Nie umiał i nie chciał bez niej żyć. Zdawał sobie sprawę że będzie cierpiał. Krzywdziła siebie i jego jednocześnie. Kiedy widział jak się rani, dusząc wszystko w sobie pękało mu serce. Jeszcze te ślady uderzeń na jej ślicznej twarzy. Był gotów pokazać temu gnojkowi gdzie jego miejsce ale nie wiedział kim on jest. poza tym nie wiedział nic o Marianie. Nie mówiła o swojej rodzinie. Była dla niego zagadką.
Podszedł do łóżka i kucnął przy nim. Wyciągnął rękę i delikatnie odgarnął Marianie włosy z twarzy. Gładził ją po włosach i nie mógł oderwać od niej wzroku. Była śliczna. Wspaniała. Wyjątkowa i tajemnicza jak żadna. Intrygowała go. Pragnął jej. Nie tylko jej ciała ale jej serca. Jej całej. Należała do niego. Oddała mu się i to nie był zwykły seks. Było w tym coś więcej. Namiętność, tęsknota i czułość. Czuł to kiedy go dotykała, kiedy na niego patrzyła. Widział jak reagowała na jego pieszczoty. Uczynił ją swoją kobietą a ona mu na to pozwoliła. Nikt nie ma prawa teraz jej dotknąć. Mogła nie zdawać sobie z tego sprawy ale był gotów zabić gołymi rękami każdego kto się do niej zbliży. Może było to egoistyczne, ale tak właśnie czuł. Była jego kobietą tej nocy kiedy wpuściła go do swojego łóżka. Nie pozwoli jej odejść.
Dziewczyna delikatnie, niemal niezauważalnie zmarszczyła brwi i otworzyła oczy. Wlepiła je od razu w Lukę. Przez chwilę chłopak dostrzegł w jej spojrzeniu strach i obrzydzenie. Chwilę później te uczucia zniknęły a zastąpiła je tęsknota i ból. Jej oczy zaszkliły się od łez ale nie pozwoliła by popłynęły.
- W porządku? – zapytał czule Luka i pogładził jej policzek. Mariana nie podniosła się. Nadal leżała na boku i patrzyła na chłopaka.
- Tak – wyszeptała patrząc mu intensywnie w oczy.
- Muszę już iść – powiedział ze smutkiem w głosie. Jego oczy przesiąknięte były gniewem że musi ją zostawić i czułością. Mariana milczała i tylko wpatrywała się w jego miodowe oczy – uwierz mi nie mam na to ochoty ale musze przypilnować parę spraw.
- W porządku – powiedziała smutno i przymknęła oczy. Poczuła mocne ukucie w piersi i zmarszczyła brwi. Nie miała pojęcia dlaczego poczuła strach kiedy Luka powiedział że musi iść – przyjdziesz? – wyrwało jej się zanim zdążyła pomyśleć o tym co powiedziała. Przygryzła policzek od środka zła na siebie i za swoja słabość. Przyłapała się na tym że go pragnie. Nie tylko jego ciała. Chciała żeby przy niej był. Powinna zdystansować się od niego a ona niepotrzebnie brnęła w to jeszcze bardziej. To tylko zemsta powtarzała sobie ale za każdym razem kiedy próbowała sobie to wmówić bolała ją głowa i coś kuło w sercu. Powinna spotykać się z nim kiedy tylko musiała a nie pozwolić na to żeby całkowicie wypełnił jej świat. To tylko zemsta. Muszę się przecież do niego zbliżyć i tego musze się trzymać. Kiedy nie odpowiedział spojrzała mu w oczy. Jej wzrok błysnął niebezpiecznie. Był pełen nienawiści, bezwzględności i obrzydzenia. Przymknęła powieki a później znów na niego spojrzała. Tym razem smutno, z udręką której sama nie rozumiała. Luka zmarszczył brwi.
- Na pewno chcesz żebym przyszedł? – zapytał aksamitnym tonem przejętym do granic. Patrzyła na niego jak na mordercę a za chwilę delikatnie i czule. Bał się tego. Nie wiedział o co chodzi. Jej spojrzenie chłodne, niemal lodowate przerażało go.
- Tak – wyszeptała bardzo cicho. Luka uśmiechnął się łagodnie i powoli pochylił się by czule ją pocałować. Ujął jej policzek dłonią i pogłębił pocałunek pozostając delikatnym i ostrożnym. Mariana opuszkami obrysowała linię jego szczęki. Jej ciało lgnęło do niego mimo że rozum mówił co innego. Kiedy się od niej oderwał spojrzał jej w oczy. Czule pogładził policzek a kciukiem obrysował nabrzmiałe wargi.
- Jesteś moja Mari – wyszeptał i musnął jej usta – przyjdę później – dodał i wstał po czym pocałował ją w czoło. Zerknął na nią ostatni raz i wyszedł z sypialni. Chwilę później Mariana usłyszała dźwięk zamykanych drzwi.
***
- Braciszku czy możesz przestać się uśmiechać sam do siebie? – zapytał Marco unosząc znacząco brwi i patrząc na Lukę z rozbawieniem.
- Nie mogę – zaśmiał się Luka, ale nawet nie spojrzał na brata znad sterty papierów.
- Naprawdę głupio to wygląda – zauważył. Luka oparł się na fotelu i spojrzał na brata ze szczęściem wypisanym na twarzy.
- Mam ci przypomnieć jak ty się zachowywałeś jak spotykałeś się z Eleną? – zapytał z wyzwaniem w głosie ale nie przestając się uśmiechać. Marco pokręcił głową.
- Chciałbym poznać tą cudowną dziewczynę która potrafi dać ci tyle szczęścia – powiedział poważnie.
- Będziesz miał okazję – przyznał Luka i pochylił się nad dokumentami – mam zamiar zaprosić ją na obiad – uśmiechnął się.
- Kogo? – obaj usłyszeli kobiecy głos i spojrzeli w stronę drzwi. Elena weszła ze uśmiechem na twarzy z małą Paulą na rękach. Stanęła obok męża i spojrzała na nich wyczekująco.
- Marianę – powiedział Marco i uśmiechnął się do brata. Luka wstał i podszedł do szwagierki.
- Tą Marianę? – zapytała zaciekawiona. Chłopak kiwnął głową z uśmiechem i wziął na ręce bratanice. Dziewczynka uśmiechnęła się i spojrzała mu w oczy z dziecięcą ciekawością.
- Kochanie o wszystkim wiedziałaś? – zapytał Marcos i posadził sobie żonę na kolanach. Elena uśmiechnęła się i musnęła jego usta swoimi.
- Oczywiście – powiedziała zadowolona z siebie – w końcu jestem kobietą a Luka potrzebował mojej pomocy – odwróciła się do chłopaka i mrugnęła do niego. Luka uśmiechnął się i uniósł Paulę nas swoją głową. Dziewczynka zaczęła przebierać nóżkami i śmiać się wniebogłosy kiedy wujek zaczął ją podrzucać delikatnie do góry. Cała trójka roześmiała się na dźwięk dziecięcego śmiechu. Luka trzymał ją nad głową i pocałował w główkę po czym znów podrzucił. Paula roześmiała się. Chłopak pokręcił głową i spojrzał na brata.
- Do twarzy ci z dzieckiem Luka – zauważył Marco. Elena pokiwała głową potwierdzając słowa męża. Chłopak uśmiechnął się szeroko i przytulił bratanicę do piersi.
- Nie mówcie tego tylko przy Marianie bo się jeszcze wystraszy – uśmiechnął się i podał córkę Elenie.
- Myślę że nie ma czego. Miałeś wiele kobiet ale chyba teraz to jest to czemu poświęcasz wszystko co do tej pory uważałeś za najważniejsze. Teraz to ona jest dla ciebie najważniejsza. I mogę się założyć że to ona da cie dziecko – uśmiechnęła się szeroko. Marco spojrzał na nią z rozbawieniem.
- Kochanie czy ja poślubiłem wróżkę i nawet o tym nie wiedziałem? – Elena cmoknęła go w usta.
- Nie jestem wróżką. Znam Lukę i wiem że tym razem nie pozwoli tej dziewczynie odejść – uśmiechnęła się do szwagra.
- Obyś miała rację – Luka włożył ręce do kieszeni. W tym samym momencie wszyscy usłyszeli podniesione głosu dochodzące z salonu. Luka spojrzał zdezorientowany na Marco i ruszył w owym kierunku. Za nim poszedł Marco i Elena.
- Paulino powiedziałem ci wyraźnie że z tym już koniec – Vito siedział na kanapie próbując coś wytłumaczyć bratu. Paulino jednak chodził niespokojnie po pomieszczeniu a jego wzrok ciskał piorunami.
- Jesteś tchórzem i tyle. Mogłeś osiągnąć wszystko a ty się całkowicie wycofałeś. Teraz kiedy rodzina Luciano straciła swoją pozycje możesz stać się najpotężniejszym człowiekiem w Palermo – wrzasnął Paulino. Krążył niespokojnie. Jego ciało trzęsło się ze wściekłości. Luka i Marco wymienili zdezorientowane spojrzenia. Elena bez słowa ruszyła schodami na górę chcąc odizolować córkę od kłótni.
- Co tu się dzieje? – zapytał Luka kiedy Elena zniknęła u szczytu schodów. Paulino zgromił go wzrokiem
- Nie wtrącaj się ! – warknął.
- Luka będzie się wtrącał tak samo jak ja. Jesteś w naszym domu i nie zapominaj o tym że należymy do tej rodziny – powiedział Marco. Jego ton stał się rzeczowy i chłodny. Zawsze umiał sobie poradzić w takich sytuacjach. Dlatego był najlepszym prawnikiem w Palermo. Był opanowany i stanowczy.
- Nie macie o niczym pojęcia. Poza tym to jest sprawa między mną a waszym ojcem.
- Mylisz się – warknął Luka i zmierzył go wzrokiem – nie będziesz wszczynał awantur w tym domu. Poza tym ojciec wyraźnie powiedział że to już koniec. Nie masz prawa wymagać od niego aby wrócił do tego czego nie chce już robić. Nasza działalność na Sycylii, we Włoszech i w Stanach dobiegła końca dawno temu i dobrze wiesz dlaczego - przewiercił wuja wzrokiem. Paulino posłał mu nienawistne spojrzenie.
- Nie macie pojęcia ile nas kosztowało osiągnięcie tego czy teraz się szczycicie. Myślicie że to co macie i gdzie mieszkacie pochodzi z legalnych interesów? – Vito pokręcił głową i wstał.
- Dość ! – spiorunował brata wzrokiem – moi synowie podjęli decyzje. Nic z tego Paulino – odpowiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu. Paulino prychnął wściekły i mijając bratanków wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
- On chyba nigdy nie zrozumie że mafia Giancarlo umarła dwa lata temu – powiedział Vito z udręką w głosie – tego lipcowego dnia wszystko się skończyło i już nie wróci – powiedział stanowczo i położył synom dłonie na ramionach w geście wdzięczności że się za nim wstawili po czym bez słowa ruszył do gabinetu zamykając za sobą drzwi i dając do zrozumienia że chce zostać sam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:35:21 28-10-10    Temat postu:

Płakanie zostawić na później? to nie wróży nic dobrego, ale cóż... nie wszystko zawsze kończy się happy endem
Mariana ciągle broni się przed uczuciem, które się w niej rodzi, uparcie wmawiając sobie, że to zemsta. Luka jest szczęśliwy, ale widzi, że coś jest nie tak i aż się boję myśleć, co będzie gdy się dowie, o co chodzi.
Ta ostatnia scena z Paulino narobiła mi tylko "apetytu" na kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:01:26 28-10-10    Temat postu:

Tak płakanie zostaw na później. Przyda się do końca jeszcze jest kawałek wiec nie wiem co z tym happy endem.
Co do ostatniej sceny taka miała właśnie być. Miała zaostrzyć "apetyt". Postaram się żeby każdy miał swoje pięć minut w telce. żeby każda postać mogła przyczynić się do tego co będzie dalej i do zakończenia oczywiście. Mam nadzieję że uda mi się zaskoczyć
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:08:33 28-10-10    Temat postu:

ufff.. to całe szczęście, że do końca jeszcze kawałek
na razie nie będę myśleć o płakaniu, bo może wcale nie będzie tak źle, jak mi się teraz wydaje, że będzie;)
i jestem święcie przekonana, że jeszcze nie raz uda Ci się zaskoczyć^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:33:49 28-10-10    Temat postu:

SCHLEBIA MI TWOJA WIARA WE MNIE
CZY JA WIEM CZY SZCZĘŚCIE ? MOŻE I TAK....NA PEWNO NIE DLA BOHATERÓW. TROCHĘ NAMIESZAMY, ALE TYLKO TROSZKĘ ;D
A MOŻE BĘDZIE ŹLE A MOŻE NIE, ZALEŻY JAK NA TO SPOJRZEĆ.....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:41:08 30-10-10    Temat postu:

ODCINEK 17

Ojciec Juan Manuel klęknął przed ołtarzem. Chwycił w dłonie krzyż który wisiał mu na szyi i przeżegnał sie. Pochylił głowę i szeptem wypowiadał słowa modlitwy. Przed oczami zobaczył twarz Mariany. Przepełnioną bólem i udręką. Bała się. Widział to. Bała się siebie i tego co czuła. Desperacko próbowała pielęgnować w sobie nienawiść od rodziny Giancarlo, bo tylko to uczucie było dla niej bezpieczne. Trzymała się go bojąc się poczuć i dopuścić do głosu to co zaczynało się w niej tlić. Uczucie do Luki. Człowieka którego uważała za swojego wroga. Człowieka który na pewno poddał się jej urokowi i wpuścił ją do swojego życia. Znaczyła dla niego bardzo wiele. Ojciec Juan Manuel dostrzegł to kiedy młody Giancarlo na nią patrzył. Oczy mu się świeciły. To uczucie nie będzie wcale łatwe, ale na pewno będzie piękne mimo całej tej oprawy. Oboje byli młodzi i silni. Namiętni i pełni temperamentu. ich miłość która zapewne rozkwitnie już niedługo będzie czymś co rzadko się zdarza. Czymś cudownym. Ojciec z całego serca poprosił Boga o wstawiennictwo dla tej dwójki. Prosił aby Mariana się opamiętała. Żeby znalazła odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Przeżegnał się i wstał. Kiedy się odwrócił dostrzegł Fatimę Luciano. Stała niedaleko czekając aż ksiądz skończy swoją modlitwę.
- Segnora Luciano – Ojciec Juan Manuel podszedł do kobiety i serdecznym gestem uścisnął jej dłoń w swoje obje – co panią tu sprowadza? – zapytał i spojrzał kobiecie w oczy.
- Moja wnuczka – powiedziała. Jej stanowczy i chłodny ton który zazwyczaj przybierała ustąpił szczerej trosce i smutkowi. Ksiądz kiwnął głową i kładąc Fatimie dłoń na plecach poprowadził ją do wyjścia – rozmawiał z nią ojciec? – zapytała i spojrzała na księdza. Juan Manuel wlepił wzrok przed siebie w jakiś mało znaczący punkt.
- Owszem – odpowiedział ale nie spojrzał na swoją towarzyszkę. Fatima westchnęła cicho.
- Boje się o nią ojcze – przyznała. Ojciec Manuel skrzyżował ręce na plecach i nadal patrzył przed siebie – należy do rodziny Luciano. Każde z nas jest bardzo silne psychiczne. Mariana również, wiem że sobie poradzi ze wszystkim. Jednak nie to mnie martwi ojcze – ksiądz nadal milczał. Wiedział że Fatima nie skończyła – boje się że może sobie nie poradzić kiedy okaże się że popełniła błąd. Że skrzywdziła kogoś kto na to nie zasłużył. Ojciec przez całe życie zaszczepiał w niej uczciwość. Wpajał jej że trzeba postępować sprawiedliwie i dobrze rozważyć wszystkie możliwe opcje. Teraz kieruje nią zemsta, nienawiść i rozpacz. Kiedy się otrząśnie może być za późno. Jeszcze Gaia. Moja synowa całkowicie straciła rozsądek. Nie dociera do niej nic poza własnym bólem. Krzywdzi córkę nawet tego nie dostrzega – dokończyła i zamilkła. Przez chwilę szli w milczeniu. Ciszę pierwszy przerwał ksiądz.
- Każdy dzień sprawia że Mariana coraz bardziej cierpi. Zemsta do niczego was nie doprowadzi. Skrzywdzicie siebie, zniszczycie swoją rodzinę do końca. Kiedy to co zaplanowałyście się skończy więzy jakie budowała pani przez lata z mężem rozerwą się. Rodzina całkiem się rozsypie i proszę mi wierzyć że nie ujrzy pani już Mariany – dodał pewny siebie. Fatima spojrzała na niego zaskoczona – ona wyjedzie i zrobi wszystko żeby tu nie wrócić. Proszę się zastanowić czy zemsta jest warta tego żeby stracić rodzinę i zniszczyć życie tym którzy na to nie zasługują.
- Ma ojciec pewność że rodzina Giancarlo nie zasługuje na karę? – zapytała i spojrzała na jego profil wyczekując jakiejkolwiek reakcji z jego strony. Ksiądz Juan jednak przez lata wypracował w sobie umiejętność skrywania emocji. Słynął z niezwykłego opanowania i uczciwości.
- A gdybym pani odpowiedział na to pytanie czy uważa pani że powinienem nadal być księdzem? – zapytał i w końcu przeniósł na nią swój błękitny wzrok. Jak zwykle przyjazny i bardzo spokojny – proszę mi wierzyć że gdybym to zrobił musiałbym się poważnie zastanowić nad swoim powołaniem.
- Wiem ojcze. Mam jednak tyle wątpliwości. Kiedy zmarł mój mąż była gotowa ponieść wszystkie konsekwencje zemsty. Chciałam żeby ci którzy tak nas skrzywdzili zapłacili za to.
- Nienawiść nie jest dobrym doradcą Segnora Luciano – stwierdził.
- Ma ojciec racje. Przekonałam się o tym. Ale to co ostatnio odkryłam napawa mnie strachem że się jednak mylę.
- Znajdzie pani odpowiedzi Segnora Luciano. Cierpliwości – uśmiechnął się – proszę wierzyć. Tymczasem jeśli młodzi się do mnie zwrócą o pomoc otrzymają ją. Proszę o tym pamiętać – dodał.

***
Marina wjechała windą na swoje piętro i wyjęła klucze z kieszeni grafitowych dresowych spodni. Wykonane ze śliskiego, nieprzemakalnego materiału idealnie nadawały się na codzienny jogging. Do tego byłby dość luźne tak że opadały Marianie nisko na biodra odsłaniając umięśniony brzuch częściowo zasłonięty przez białą sportową koszulkę na ramiączka. Otworzyła zamek i weszła do środka. Wrzuciła klucze do koszyka stojącego na szafce tuż przy drzwiach po czym wyjęła z uszu słuchawki w których rozlegała się głośna muzyka. Mariana wyłączyła iPoda i wrzuciła go obok kluczy. Weszła do kuchni i wyjęła z lodówki dzbanek z sokiem. Nalała sobie do szklanki i oparła się o szafki plecami. W tej samej chwili rozległ się dzwonek jej komórki. Wyjęła ją z kieszeni i zerknęła na wyświetlacz. „Mama”. Odłożyła telefon na stół i pozwoliła żeby setny raz dzisiejszego dnia dzwoniła do skutku. Upiła łyk soku i odetchnęła głęboko. Słodki smak pomarańczy i przyjemny chłód rozlał się po jej gardle aż do żołądka. Przynosząc ulgę pragnieniu. Przymknęła oczy i odetchnęła głęboko. Znów rozległ się dźwięk komórki. Kiedy znów okazało się że to Gaia, Mariana chwyciła telefon i z cichym warknięciem cisnęła nią o ścianę. Obudowa odskoczyła powodując że bateria ze środka wyskoczyła i leżała obok na podłodze. Mariana nie miała ochoty rozmawiać z matką. Po tym jak ją potraktowała nie miała prawa od niej niczego wymagać a już na pewno nie pozwoli na to żeby matka ja upokarzała. Wystarczyło jej że musiała się bratać z wrogami. Westchnęła. Zdawała sobie sprawę że wściekłość na matkę nie jest jedynym powodem dla którego nie odbierała od niej telefonów, ale ta ewentualność wolała odsunąć od siebie. potarła nasadę nosa i usłyszała ciche pukanie do drzwi. zerknęła w tamtą stronę i zastanawiała się czy otworzyć. Szczerze nie miała ochoty nikogo widzieć. Wiedziała jednak że to nie matka. Nie pokazałaby się tu. Bałaby się że cały plan pójdzie w łeb. Mariana odstawiła szklankę i kiedy usłyszała ponowne pukanie ruszyła do drzwi. szybkim ruchem otworzyła je. W progu stał Luka. W jasnych szerokich dżinsach, niebieskiej koszulce i czerwonej skórzanej kurtce na motor. Uśmiechnął się w ten swój seksowny sposób. Mariana odwzajemniła uśmiech i przygryzła dolną wargę.
- Czy twoje zaproszenie jest nadal aktualne? – zapytał aksamitnym głosem przyprawiając dziewczynę o dreszcze. Mariana odsunęła się delikatnie i wpuściła go do środka. Zamknęła drzwi na zasuwkę i odwróciła się do niego. W tym samym momencie błyskawicznie znalazł się przy niej. Przygniótł ją delikatnie do ściany i spojrzał w oczy.
- Tęskniłem – wyszeptał i oparł jedną rękę o ścianę tuż obok jej głowy. Drugą ujął jej policzek. Dziewczyna przymknęła oczy i wtuliła twarz w jego ciepłą dłoń. Dopiero teraz zdała sobie sprawę jak bardzo brakowało jej jego ciepła. Dotyku jego czułych rąk. Spojrzała mu prosto w oczy. Dostrzegła w nich ten charakterystyczny błysk. Ich miodowa barwa sprawiała że całkowicie się w nich zatapiała. Jej ciało reagowało natychmiast. W tej chwili była gotowa znów mu się oddać byle tylko zapomnieć na chwilę o przykrym obowiązku. Pragnęła zaznać przyjemności jaką Luka był gotów jej dać.
Pochylił się i musnął jej chłodne usta swoimi. Krew w nim zawrzała kiedy tylko poczuł jak jej ciało odpowiada na jego pieszczotę. Wplótł palce w jej włosy i pogłębił pocałunek rozchylając jej wargi językiem. Jęknęła cicho i przywarła do niego mocniej. Odwzajemniła pocałunek z taką samą zaborczością. Czuła jak się roztapia w jego ramionach. Czuła rosnące podniecenie kiedy walczyli na języki. Drażnił jej podniebienie, przesuwał językiem po wardze a później lekko ja przygryzł. Kiedy się od siebie oderwali próbowali wyrównać oddechy. Luka spojrzał jej w oczy z czułością i pogładził łagodnie policzek. Mariana oparła głowę o ścianę i zamknęła oczy oddychając głęboko.
- W porządku? – zapytał z troską. Mariana kiwnęła głową, ale nie spojrzała na niego. Musiała się uspokoić. To jak na nią działał nie było normalne. Kiedy znajdował się w pobliżu pragnęła by dał jej rozkosz. Kiedy go całowała rozpływała się całkowicie. A kiedy przestawał ból wracał. Cierpienie, nienawiść do samej siebie była tak ogromna że nie dawała sobie z nią rady. Walczyła ze sobą. Traciła siły na mało znaczących aspektach. Zamiast skupić się na zemście, robiła wszystko by bronić się przez Luką. Bała się tego, nie rozumiała. Gdyby ktoś się nad tym zastanowił pomyślał by że całkowicie zwariowała. Nie miała pojęcia co jest prawda co kłamstwem. Pogubiła się we własnych uczuciach, myślach.
- Wezmę prysznic – powiedziała cicho – miałam ciężki dzień i zanim przyszedłeś biegałam – spojrzała mu w oczy ze sutkiem. Luka musnął jej usta delikatnie i odsunął się powoli. Zrobiło jej się zimno bo już jej nie obejmował.
- W porządku. Zaczekam – uśmiechnął się i ruszył do salonu. Mariana westchnęła i weszła do łazienki. Szybko pozbyła się ubrań i weszła pod prysznic. Odkręciła kurek i pozwoliła by ciepła woda płynęła jej po ciele i zmywała resztki dzisiejszego dnia. Oparła się dłonią o ścianę i przymknęła powieki bo woda nalewała jej się do oczu. Odgarnęła wszystkie włosy do tyłu i rozkoszowała się gorącymi muśnięciami na jej ciele. Nagle poczuła chłodne powietrze za plecami. Odwróciła się gwałtownie i nogi się pod nią ugięły. Luka wszedł do kabiny i zasunął drzwi. Bez słowa podszedł do niej i wpił się w jej usta. Pchnął ją do tyłu aż oparła się placami o mokre i zimne kafelki. Jęknęła w proteście ale szybko o tym zapomniała kiedy Luka przesuwał dłońmi po jej ciele drażniąc najdelikatniejsze miejsca. Kiedy poczuła jego place na piersi zadrżała.....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:01:40 30-10-10    Temat postu:

Kolejny cudny odcinek
Nie do końca potrafię rozgryźć Fatimę - niby martwi się o wnuczkę, ale chyba nadal chce zemsty... Całe szczęście, że ojciec Manuel jest gotowy by pomóc młodym, bo jak na razie to chyba ich jedyny sprzymierzeniec, który zna całą prawdę.
Marianą nadal targają sprzeczne uczucia, ale chyba uczucie do Luki jest zdecydowanie silniejsze, nie potrafi mu się oprzeć, tęskni za nim, jego dotykiem i bliskością, a on zadaje się nie widzi już świata poza nią - to się nazywa prawdziwa "chemia"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:53:14 05-11-10    Temat postu:

Właśnie agam, w twoim komentarzu pojawiło sie słowo "chyba" i myślę że można się przy tym zatrzymać
Fatima jest skomplikowaną postacią (przynajmniej taką miała być). jak wszystkie z rodziny Luciano chciała zemsty. Jednak z jakiegoś powodu zaczyna się zastanawiać

Trochę ostatnio zaniedbałam telki, ale postaram się wrzucić odcinek w poniedziałek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:26:15 09-11-10    Temat postu:

ODCINEK 18 [+18]

Nagle poczuła chłodne powietrze za plecami. Odwróciła się gwałtownie i nogi się pod nią ugięły. Luka wszedł do kabiny i zasunął drzwi. Bez słowa podszedł do niej i wpił się w jej usta. Pchnął ją do tyłu aż oparła się placami o mokre i zimne kafelki. Jęknęła w proteście ale szybko o tym zapomniała kiedy Luka przesuwał dłońmi po jej ciele drażniąc najdelikatniejsze miejsca. Kiedy poczuła jego place na piersi zadrżała.
- Luka – wyszeptała i spojrzała na niego uważnie. W jej oczach błysnął chłód i rozpacz. Ujął jej twarz w dłonie i badał każdy jej centymetr.
- Nie rób tego – wyszeptał z błaganiem – nie odtrącaj mnie – powiedział i obrzucił ją czułym spojrzeniem – bądź moja....pozwól mi być przy tobie – jego aksamitny głos drażnił jej uszy. Musnął jej wargi swoimi – zależy mi na tobie. Chce Ciebie – w jej oczach pojawiły się łzy. Luka przesunął kciukiem po linii warg i stłumił jej szloch w gorącym pocałunku. Badał wnętrze jej usta językiem. Był namiętny i delikatny zarazem. Mariana roztapiała się pod wpływem jego dotyku. Jego niecierpliwe dłonie gładziły jej wrażliwą skórę. Nie rozumiała nic z tego co z nią wyprawiał. Topił lód w jej sercu. Burzył mury jaki wznosiła przez ostatni raz. Wystarczyło że jej dotknął. Pocałował. Obrzucił gorliwym spojrzeniem. Wznosiła się wysoko. Wzlatywała nie zwracając uwagi na otaczający ja świat. Luka wciągał ją do swojej rzeczywistości. Nieubłagalnie starała się odnaleźć jakiś punkt zaczepienie by zostać tu gdzie jest. by nie zapomnieć. Kiedy go znalazła trzymała się go kurczowo i nie puszczała. Gdyby nie znalazła swojej kotwicy straciła by całkowicie kontakt z rzeczywistością która wcale nie była kolorowa. Gdyby zapomniała o swojej powinności cierpiała by jeszcze bardziej. Bała się że Luka ją zniszczy zanim ona zdąży zrobić cokolwiek. Był przecież jej wrogiem do cholery. Nienawidzi go. Nie może być inaczej. Ma go wykorzystać do osiągnięcia celu. Ma złamać mu serce, doprowadzić do tego że będzie cierpiał on i jego rodzina. Zabierze im wszystko a później pozbawi ich życia każdego po kolei. A głowa ich rodziny będzie na to patrzeć. Jego jednego zostawi przy życiu i będzie patrzeć jak rozpacz rozrywa mu serce. Jak żegna kolejnych członków swojej rodziny. Uczepiła się tej myśli i zablokowała wszystko inne. Wyparła z umysłu uczucia jakie budził w niej dotyk Luki. Zniszczy go. Jego nienawidzi najbardziej. Za to co robił, w jaki sposób ją dotykał. Nienawiść była jedynym dla niej bezpiecznym uczuciem. Pod powiekami zapiekły ją łzy. Pozwoliła im popłynąć. Krzyczała w myślach z rozpaczy że staje się taka bezsilna.
Luka parł się dłonią o ścianę tuż pod jej ramieniem a druga ręką uniósł jej kolano i oparł sobie na biodrze. Przez cały czas ją całował. Tłumił jęk który wyrywał się z jej piersi kiedy przesuwał dłońmi po jej ciele i badał najpiękniejsze miejsca. Językiem drażnił podniebienie, przesunął po linii zębów a później skubnął wargę. Mariana zasyczała i naparła na jego ciało z całej siły. Pchnęła go na przeciwległą ścianę i zaczęła całować z taką samą gorliwością a wręcz agresywnością. Kiedy chciał się odsunął mruknęła groźnie. Była w tym odgłosie rozpacz i gniew. Na siebie, na niego i na ten cholerny świat wokół niej. Przesunęła wargami po jego szczęce, skubnęła szyję aż zajęczał. Sunęła językiem niżej po umięśnionym torsie, idealnie płaskim brzuchu i jeszcze niżej. Kiedy Luka zdał sobie sprawę z tego co robi jęknął głośno i podciągnął ją za ramiona i wpił się w jej usta z zachłannością o jaką się nie podejrzewał. Wplótł palce w jej włosy i z każdą sekundą pogłębił pocałunek. Mariana zobaczyła przed oczami szczęśliwe oczy ojca i matki, rozbawionych wujów i jego żony. Zakochaną Biancę, wpatrzoną w męża Sofię. Zacisnęła powieki a łzy jak grochy popłynęły jej po policzkach. Przełknęła kolejne łzy. Dławiła się i traciła powietrze. Z każdą chwilą coraz trudniej było jej oddychać. Kuło ją serce, bolało w mostku. Stłumiła szloch który wyrywał się z piersi. Luka oderwał się od niej na moment. Spojrzał jej w oczy i pogładził ją czule po policzku. Chciał coś powiedzieć ale Mariana przerwała mu kręcąc głową.
- Nie przestawaj Luka – wyszeptała i spojrzała uwodzicielsko na jego wargi. Kiedy przeniosła wzrok z powrotem na oczy błyszczały. Świeciły milionami iskierek. Pochylił głowę i w najdelikatniejszej pieszczocie pocałował ją w szyję. Sunął ustami wzdłuż w stronę ucha pozostawiając tam ślad sowich ust. Kiedy przygryzł płatek jej ucha rozpłynęła się w jednym momencie jak lód pozostawiony na słońcu. Zapragnęła więcej i choć nieubłagalnie starała się chwycić swoich wspomnień o rodzinie wszystko odpływało pozostawiając ją samą z własnymi uczuciami i z Luką.
- Doprowadzasz mnie do szału maleńka – wychrypiał pełnym emocji głosem. Spojrzał jej w oczy i zatopił się w jej ustach. Poczuł jej delikatne palce na swoim ciele. Głodne wargi domagały się pieszczoty jej ciepłych i obiecujących rozkosz ust. Niespodziewanie zsunęła ręce niżej i dotknęła jego nabrzmiałą męskość. Chwycił jej ręce i szarpnięciem przygwoździł je do ściany trzymając w żelaznym uścisku. Jęknął i pogłębił pocałunek.
- Chce cie mieć w tej chwili maleńka – powiedział chrapliwym głosem. Ujął ja za pośladki i uniósł. Instynktownie objęła go nogami w pasie. Oparł ją o ścianę i powoli zaczął ją opuszczać. Krzyknęła kiedy w nią wszedł sprawnym pchnięciem. Przygryzła wargę aż poczuła metaliczny smak w ustach. Poruszał się coraz bardziej niecierpliwy i nienasycony – pragnę cię calutką – powiedział cicho i pocałował ją namiętnie tłumiąc jej jęki i pomrukiwania. Szybko znaleźli wspólny rytm. Luka poruszał się coraz szybciej, gwałtowniej i mocniej. Mariana wbiła paznokcie w jego plecy. Czuła jak się wznosi by za chwilę rozsypać się na miliony kawałków. Wykrzyczał jej imię kiedy razem z nią osiągał szczyt rozkoszy.

***
- Dlaczego na nim nie grasz? – zapytał Luka i oparł się o ścianę obok fortepianu który stał w salonie. Mariana odwróciła się w jego stronę. Wyglądał bardzo seksownie kiedy nonszalancko opierał się o ścianę ubrany jedynie w szerokie dżinsy. Bacznie ją obserwował.
- Nie wiem czy jeszcze potrafię – wyznała sama nie wiedząc czemu. Przeniosła wzrok na instrument i powoli podeszła do niego. Wyciągnęła dłoń i pogładziła wypolerowaną czarną powierzchnie w czułym geście. Czuła pod palcami przyjemny chłód i przymknęła oczy. Luka podszedł do niej bardzo powoli. Ujął jej podbródek i zmusił by spojrzała mu w oczy.
- Zagraj – poprosił i czule pogładził jej policzek wierzchem dłoni. Mariana jednak pokręciła głową spuszczając głowę.
- Nie mogę – powiedziała z rozpaczą w głosie. Samotna łza popłynęła jej po policzku. Chłopak delikatnym ruchem otarł słoną kroplę.
- Dlaczego ? – zapytał ze szczerym zaciekawieniem. Dziewczyna odetchnęła głęboko.
- To ojciec nauczył mnie grać. Teraz... – głos jej się załamał – jego już nie ma. A ja tak bardzo tęsknię – przymknęła oczy a łzy jakby na to czekały popłynęły swobodnie po jej policzku. Była zła na siebie że okazała taką słabość, ale nie umiała już dłużej dusić tego w sobie. Bolało ją z każdym dniem coraz bardziej. Bolało, a to było nie do zniesienia. Luka otoczył ją ramionami i przytulił. Mariana poczuła jak w jego ciepłych ramionach uspokaja się. potrzebowała tego od bardzo dawna. Tego zwykłego, opiekuńczego gestu. Chciała poczuć się na chwilę wolna, kochana i bezpieczna. Pragnęła zrzucić z siebie ciężar jaki nosiła od kilku miesięcy. I to właśnie w ramionach Luki znalazła ukojenie i spokój. Wtuliła się bardziej i wdychała jego świeży zapach. Luka gładził ją czule po włosach i szeptał ciche słowa otuchy.
- Nie płacz maleńka - odsunął się lekko i spojrzał jej w oczy – może jeśli zagrasz poczujesz się bliżej niego. Był dla ciebie bardzo ważny prawda? – zapytał i założył jej włosy za ucho. Mariana kiwnęła głową – zagraj Mari. Dla siebie, dla ojca. Dla mnie - wyszeptał – pęka mi serce kiedy się smucisz. Pragnę żebyś się uśmiechała. Chce żebyś czuła się szczęśliwa a będziesz jeśli czasem zagrasz i zbliżysz się do ojca. Potrzebujesz go – spojrzał jej w oczy ze szczerą troską i bólem jakiego nie spodziewała się zobaczyć – uwierz mi wiem czym jest ta tęsknota – przyznał. Dziewczyna spojrzała na niego pytająco. Nie musiała o nic pytać, chłopak sam zdecydował że jej opowie o swojej stracie. Odetchnął głęboko i nadal obejmując ją w tali zapatrzył się w niebo za oknem – miałem siostrę – przyznał – była dla mnie bardzo ważna, ale ktoś mi ją odebrał...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:44:01 09-11-10    Temat postu:

Jak zwykle pięknie - kiedy czytam Twoje opowiadania moja wyobraźnia sama zaczyna pracować i przed oczami same migają mi sceny, które opisujesz. Mówiłam Ci to już, ale będę powtarzać do znudzenia, bo to bardzo cenna umiejętność potrafić tak pisać.
Co do odcinka - kolejna gorąca scena. Luka jest zakochany po uszy, a Mariana ciągle walczy sama z sobą. Niestety, a może właśnie stety, jej uczucia do Luki są silniejsze niż chęć zemsty. Może teraz, gdy Luka zdecydował się otworzyć przed dziewczyną... Ehh.. nie będę tu niczego wymyślać - lepiej cierpliwie poczekam na kolejny odcinek
Pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:12:56 09-11-10    Temat postu:

Dzięki za koma agam
Miło mi słyszeć pochlebne słowa. Bardzo ważne dla mnie jest wiedzieć, że umiem choć w minimalnym stopniu przedstawić wszystko tak żeby pobudzić Waszą wyobraźnię. kiedy czytam takie komentarze dodaje mi to tylko chęci do pisania dalej
Co do odcinka - obiecałam że gorące sceny będą się pojawiać często i są
Jeśli chodzi o Marianę i jej uczucia to nie wiem sama czy uczucia do Luki są silniejsze. Nadal jest zagubiona a z czasem nie będzie jej wcale łatwiej, tyle mogę zdradzić ale pewnie tyle się domyślasz. Postaram się za bardzo nie namieszać
Pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:45:11 10-11-10    Temat postu:

No tak, w końcu specjalistą od mieszania jestem tutaj ja;P
Domyślam się, że nie będzie im/jej łatwo, ale... to właśnie jest tutaj fajne, że tak naprawdę nadal nie wiadomo czy zwycięży miłość czy chęć zemsty. Najpierw piszesz tak, że wydaje się, że Mariana odrzuci chęć zemsty i pozwolić się ponieść miłości, a za chwilę zupełnie odwrotnie i tak naprawdę trudno przewidzieć, jak to się skończy.
Oczywiście liczę na happy end, choć jakieś oryginalne, zupełnie nieszablonowe zakończenie też byłoby mile widziane;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:45:16 11-11-10    Temat postu:

ODCINEK 19

– miałem siostrę – przyznał – była dla mnie bardzo ważna, ale ktoś mi ją odebrał – spojrzał jej w oczy z wielkim bólem i udręką. Mariana miała ochotę w tej chwili mocno go przytulić i ukoić jego cierpienie. Luka westchnął cicho i powoli odsunął się od Mariany. Usiadł na fotelu pochylając się do przodu i opierając łokcie na kolanach – miała na imię Adriana – zaczął. Wbił wzrok w podłogę a jego głos przesiąknięty był bólem i tęsknotą – była radosna i zwariowana. Potrafiła mnie rozbawić nawet kiedy byłem bliski załamania – uśmiechnął się do siebie na to wspomnienie. Mariana usiadła na brzegu kanapy i wpatrywała się w chłopaka w milczeniu – znała mnie lepiej niż matka, ojciec, bracia a nawet znała mnie lepiej niż ja siebie sam. Czytała we mnie jak w otwartej księdze. Wiedziała kiedy coś mnie martwi nawet kiedy starałem się to ukryć – zamilkł na moment i przymknął powieki – siadała obok mnie i nie mówiła słowa. Po prostu milczała. A potem potrafiła mnie przytulić i uśmiechnąć się w ten swój ciepły sposób. Brakuje mi jej opanowania. Spokoju, ciepła i pomysłowości. Dla niej nie istniały sytuacje bez wyjścia. Radziła sobie z problemami tak jak ja a może nawet lepiej. Byliśmy sobie bardzo bliscy, może dlatego że tak bardzo byliśmy podobni – powiedział i potarł nasadę nosa.
- Jak zginęła? – zapytała Mariana tak cicho że Luka spojrzał na nią by się upewnić ze zadała to pytanie. Przez chwilę wpatrywał się w nią a jego oczy zaszły mgłą. Zmarszczył brwi i spuścił głowę.
- Adriana ... – zaczął ale jego głos się załamał. Odchrząknął - ...ona miała się ze mną spotkać w klubie „La Rosa Negra”. Wyjechałem wcześniej bo miałem zająć się sprawami w restauracji a później w klubie. Prosiła mnie żebym tamtego dnia odpuścił i spędził w nią wieczór. To były jej urodziny – przyznał i zamilkł. Kiedy znowu zaczął mówić jego głos był cichy i pełen udręki – obiecałem jej że kiedy przyjedzie do klubu będę tylko dla niej. Przyjechała, ale nie zdążyła nawet wejść do środka. Usłyszałem tylko trzy strzały a kiedy wybiegłem z lokalu leżała na chodniku w kałuży krwi – dokończył i zawiesił głos. Mariana zakryła dłonią usta a łzy same popłynęły jej po policzku. Wstała i powoli podeszła do Luki. Uklękła przed nim. Uniósł głowę i wlepił w nią szkliste oczy. Całkiem nieświadomie uronił jedną jedyną łzę. Szybkim ruchem otarł ją wierzchem dłoni.
- Nie miałam pojęcia – wyszeptała i patrzyła na niego jakby przed chwilą dotarło do niej coś bardzo ważnego.
- Nie mogłaś wiedzieć – powiedział i odgarnął jej kosmyk włosów z twarzy – do dziś pamiętam jej oczy. Patrzyła na mnie z błaganiem i tą czułością którą widziałem zawsze kiedy na mnie patrzyła a której już nigdy nie zobaczę. Próbowałem ją ratować. Studiowałem przecież medycynę, umiałem to zrobić, ale z każdą sekundą ją traciłem. Gasła na moich oczach a ja nie umiałem jej przy sobie zatrzymać. Czułem jak ulatuje z niej życie – Luka zapatrzył się w jakiś mało znaczący punkt na podłodze. Przed jego oczami pojawiły się obrazy z tego tragicznego dnia. Pamiętał wszystko tak jakby stało się to wczoraj – zanim odetchnęła ostatni raz powiedziała tylko jedno zdanie „Kocham Cię braciszku i błagam Cię nigdy Go nie szukaj” – zacytował słowa siostry i spojrzał w oczy Marianie. Klęczała przed nim a w jej wzroku nie było już cienia chłodu, niedostępności. Teraz otulała go ciepłym spojrzeniem pełnym czułości i współczucia. Pragnął żeby zawsze patrzyła na niego w ten sposób ale wiedział że to niemożliwe. Pokręcił delikatnie głową i przeczesał palcami włosy.
- Ona wiedziała – wyszeptała dziewczyna – wiedziała kto do niej strzelał – Luka skinął głową.
- Owszem. Wiedziała i nie chciała żebym go znalazł – powiedział i muskając twarz Mariany w czułej pieszczocie wstał. Podszedł do okna i włożył ręce w kieszenie. Odetchnął głęboko – tamtego dnia rzuciłem medycynę i wyparłem lata studiów ze swojego życia. Byłem wściekły na siebie że jej nie uratowałem. Ona by tego nie chciała, ale nie potrafiłbym ratować ludzkiego życia i pamiętać że nie uratowałem własnej siostry.
- Nie mogłeś jej uratować – powiedziała Mariana stając tuż za jego plecami. Luka poczuł jej kojące ciepło. Zapach drażnił mu zmysły i uspokajał skołatane nerwy. Potrzebował jej i nie wyobrażał sobie że kiedykolwiek może jej zabraknąć – szukałeś tego człowieka? – zapytała cicho. Chłopak znów skinął głową.
- Szukałem przez krótki czas ale nigdy go nie znalazłem. Całkiem jakby rozpłynął się w powietrzu. Poza tym kiedy gniew minął postanowiłem uszanować wolę Adriany. Więcej nie próbowałem go szukać – dokończył. Mariana położyła mu dłoń na ramieniu w pocieszającym geście. Luka rozluźnił napięte mięśnie pod wpływem jej dotyku. Nie rozumiała tego ale w tej chwili zrobiłaby wszystko żeby ulżyć u w tym bólu. Nie chciała by cierpiał. Pragnęła zobaczyć jego radosne oczy i ten zapierający oddech uśmiech. Spojrzała na fortepian stojący w rogu salonu. Podeszła do niego bardzo powoli i musnęła palcami po krawędzi. Usiadła przed nim i spojrzała na klawisze. Odetchnęła głęboko i delikatnie przesunęła po nich opuszkami palców. Zamknęła oczy i nawet nie wiedziała kiedy zaczęła grać jedną w melodii którą ułożyła przed śmiercią ojca. Otworzyła oczy i całkowicie pochłonięta w piosence nie zauważyła jak Luka patrzy na nią smutnymi oczami. Jego usta uniosły się w łagodnym uśmiechu. Dziewczyna przez cały czas grała, raz szybko i energicznie a za chwilę wolniej i spokojniej. Luka wpatrywał się w milczeniu w jej śliczną twarz. Była skupiona i smutna. Jednocześnie Luka dostrzegł jak się zmienia. Tak jakby jakaś niewidzialna siła wtapia się z nią tworząc jedność i dodając jej wiary w siebie. Miejsce napięcia i cierpienia zajęła pewność siebie, spokój i łagodność. W tej chwili nie było jej w tym mieszkaniu, w tym pokoju, nie było jej z nim. Była sama. Oddalała się od tego miejsca z którego nie widziała ucieczki. Znajdowała się gdzieś gdzie nie musiała cierpieć. Gdzieś gdzie mogła wyprzeć z myśli swoje obowiązki. Czuła się wolna. Kiedy uniosła wzrok żeby na niego spojrzeć chłopak przyjrzał jej się uważniej. Jej oczy były ciepłe i łagodne. Błyszczały. zabrzmiały ostatnie dźwięki a Mariana oderwała dłonie od klawiszy i odetchnęła. Przymknęła powieki i przeczesała dłonią włosy. Po jej policzku spłynęła łza.
- Mari? – wyszeptał Luka i podszedł do niej kucając przed nią - w porządku? – zapytał z troską. Mariana jednak nie powiedział słowa tylko skinęła głową. Chłopak pogładził ją po policzku i mocno przytulił. Kiedy poczuła jego silne ramiona poczuła jak całe napięcie ulatuje razem z jej siłą. W jednej chwili poczuła się jak szmaciana lalka bezwładna i całkowicie bezsilna. Zaczęła szlochać chowając twarz w zagłębieniu jego szyi. Luka sprawnym ruchem wziął ją na ręce i skierował się do sypialni. Delikatnie ułożył ją na łóżku i wyciągnął się obok. Otulił ją kocem i założył włosy za ucho. Zadrżała z zimna bo już jej nie obejmował. Poczuła się nieswojo kiedy nie czuła dotyku jego ramion wokół siebie.
- Zostań ze mną – poprosiła szeptem. Luka spojrzał na nią z czułością w oczach. Jego miodowe spojrzenie roztapiało ją całkowicie. Czuła się bezpieczna i wartościowa kiedy był obok. Nie chciała teraz o niczym myśleć . Wyparła z głowy wszystkie myśli. Zamknęła oczy i w tuliła się w chłopaka. Luka objął ją ramieniem i również zamknął oczy. Wszystko przestało się liczyć. Był tutaj z kobietą która wiele dla niego znaczyła. Z kobietą która od dwóch lat skrywanych uczuć i opanowania potrafiła przysporzyć mu zmartwień a jednocześnie rozpalała go jak nikt nigdy. Pragnął dzielić z nią życie. Pragnął dać jej wszystko czego tylko zechce. Chciał aby pokochała go tak jak on kochał ją. Tak. Kochał ją. Całym sercem, całą duszą. Gotów był oddać za nią życie jeśli trzeba by było. Był pewien że zrobił by dla niej wszystko. Wyparł ze swojego serca strach i ból. Nie chciał żeby mu towarzyszyły, ale wiedział że jeśli mimo wszystko Mariana będzie na niego patrzeć z dystansem i tym lodem w oczach to strach znów go zaleje niespodziewaną falą. Odetchnął głęboko i pozwolił aby nadszedł uspokajający sen.
Wtuleni w siebie i zatopieni we śnie nie wiedzieli że ktoś ich obserwuje. Gaia stała w progu sypialni i patrzyła na córkę w objęciach ich największego wroga. Zacisnęła pięści aż pobielały jej kłykcie a paznokcie wrzynały się w skórę. Jej oczy płonęły pełne nienawiści i furii. Przymknęła powieki a palące łzy spłynęły jej po policzku. Sięgnęła do torebki i wyjęła czarny, lśniący pistolet. Otworzyła oczy spojrzała na młodych z nienawiścią. Giancarlo czuł się bezpieczny. Cieszył się z bliskości jej głupiej córki. Nieposłusznej dziewuchy która zaczyna podważać jej zdanie. Uniosła dłoń i wycelowała bronią w chłopaka....


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 1:10:09 11-11-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:08:55 11-11-10    Temat postu:

Gaia? Pistolet? Luka? Nie no... Ty to umiesz budować napięcie tyle, że nie kończy się w takich momentach! Jak ja teraz wytrzymam do następnego odcinka? Aż się boję myśleć co tam wymyśliłaś i nawet nie będę próbowała zgadywać jak to się dalej potoczy, ale wiedziałam, że gdy w końcu Mariana choć na chwilę odrzuci od siebie chęć zemsty, stanie się coś, co jej o tym smutnym obowiązku przypomni.
Wyjaśniło się dlaczego Luka rzucił medycynę, ale zaświtało mi teraz w głowie nowe pytanie - kto zabił jego siostrę i czy przypadkiem nie był to ktoś z rodziny Mariany?

Czekam na new!
Pozdrawiam :*


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 1:09:39 11-11-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 6 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin