Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dalsze odcinki PDG!!!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Paulineczka
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 13 Sie 2006
Posty: 11440
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Columbia :D

PostWysłany: 13:00:02 15-07-07    Temat postu:

Dzięki za komentarze. Przesyłam wam BuZiAkI :* :* :* :****

Odcinek 262


Oscar upadł na podłogę. Victor postrzelił go w pierś.
- To jeszcze nie koniec.- rzekł.
- Oszczędź mnie, ja naprawde nie chciałem tego zrobić twojej siostrze...
- Ona się zabiła! Przez ciebie!
Victor złapał leżącego Oscara za szyję.
- To ty ją zabiłeś! Rozumiesz?! Ty! Ty!- krzyczał Victor.
- Ona mnie uwiodła, dlatego to się stało. Nigdy nie chciałem jej skrzywdzić.- mówił ledwo Oscar.
- Gdyby nie ty, Clara by żyła!- krzyknał Vivtor i postrzelił Oscara w ramię. Oscar stracił przytomność.
Victor poczuł łzy na policzku.
Nigdy nie chciał nikogo zabijać, ale czuł, że musi zemścić się na Oscarze za śmierć swojej siostry.
- Co ja zrobiłem?!- powiedział sam do siebie patrząc na Oscara.
Chciał uciec, ale było za późno. W budynku zjawiła się policja oraz Juan i Franco.
- Oscar!- krzyknąl Juan i podbiegł do brata.
Policja zabrała Victora.
- To jeszcze nie koniec!- krzyknął mężczyzna.
* * * * * *
Był już ranek... Norma, Sarita, Franco i Juan byli w szpitalu.
Oscar właśnie miał operację.
- Dlaczego zawsze nas muszą spotykać takie rzeczy? Najpierw była choroba Franca, teraz Jimena i na dodatek Oscar!- powiedziała Sarita.
- On wyjdzie z tego.- powiedział Juan.- Na pewno!
- Może ja pojadę do Jimeny i o wszystkim jej opowiem.- zapropnowała Norma.
- Masz rację, ona też powinna sie dowiedzieć.
- Pojade, ale jak coś będzie wiadomo, to zadzwońcie.- rzekła Norma i wyszła ze szpitala.
* * * * * *
Pół godziny później Jimena obudziła się.
- Co się dzieje? Czemu nikt mnie nie odwiedza??- myślała i nagle do sali weszła Norma.
- Cześś Jimena.- rzekła i pocałowała siostrę w policzek.
- No, już myślałam, że nikt mnie nie odwiedzi. Co z tym Miquelem?
- Oscar właśnie walczy o życie... on postrzelił go w pierś i w ramię.
- O Boże!- Jimena zmartwiła się.- Czemu właśnie mój Oscar?!
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Też zastanawiam się dlaczego wybrał właśnie jego.
- Boże, tak bardzo chciałabym teraz przy nim być.
- Spokojnie...- Norma przytuliła siostrę.
- Dlaczego to się musiało stać?? Ja mam problemy z kręgosłupem i teraz na dodatek on...
- Oboje wyjdziecie z tego i jeszze będziecie szczęśliwi.
- Nie wiem...- zaczęła mówić Jimena.
- Jeszcze mu nie wybaczyłaś??
- Wybaczyłam, ale to nie znaczy, że wróce do niego. Oscar bardzo mnie skrzywdził i nie chcę, żeby to się powtórzyło.
- Jimena, on cię bardzo kocha. Zrobiłby wszystko dla ciebie.- rzekła Norma.
- Ale teraz to nie jest ważne! Najważniejsze, żeby Oscar przeżył!
Jimena przytuliła mocno Normę. Płakała...
- A tak w ogóle co z moją córkeczką?- zapytała dziewczyna.
- Eva się nią opiekuje cały czas...
- Tak dawno jej nie widziałam. Tęsknie za nią.
* * * * * *
Godzinę później Juan, Franco i Sarita wciąż czekali.
Podszedł do nich lekarz.
- Panie doktorze, co z Oscarem?- zapytał Juan.
- Uratowaliśmy go! Wyjdzie z tego!
Juan mocno przytulił Franca.
- To wspaniale! Jesteśmy panu bardzo wdzięczni!- rzekła Sara, uśmiechając się.
- Pacjent jeszcze nie wybudził się z narkozy. Operacja była dość poważna, ale udało się!
- Dziękujemy!- powiedziała Sarita.
* * * * * *
Tymczasem Norma i Jimena bardzo się denerwowały. Nagle zadzwonił telefon Normy.
- Halo.- odebrała
- Norma, on żyje! Wszystko się udało!- odezwała się szczęśliwa Sarita.
- Musze o tym powiedzieć Jimenie!
- To cześć, jeszcze nie wybudził się z narkozy.
- Pa.- powiedziała Norma i rozłączyła się.
Jimena spojrzała na nią.
- Operacja się udała! Z Oscarem jest w porządku!- powiedziała Norma.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się ciesze!- odparła Jimena i mocno przytuliła siostrę.


ZoStAły 3 OdCiNkI
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulineczka
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 13 Sie 2006
Posty: 11440
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Columbia :D

PostWysłany: 18:09:43 16-07-07    Temat postu:

Odcinek 263

Trzy tygodnie później...
Z Oscarem było już wszystko w porządku. Już dawno wrócił do domu. Jimena wyszła ze szpitala, ale jeszcze nie pogodziła się z Oscarem. Zamieszkała u matki wraz z córeczką. Niestety nie umiała chodzić i jeździła na wózku inwalidzkim.
Pewnego dnia do Jimeny przyjechały Norma i Sarita.
- Jak się czujesz?- zapytały wchodząc do domu.
- Lepiej, tylko szkoda, że jestem sparaliżowana. Tak bardzo cierpię z tego powodu!- powiedziała Jimena i rozpłakała się.
- Wszystko będzie dobrze.- powiedziała Norma i przytuliła siostrę.
Sarita zrobiła to samo.
- Teraz doskonale rozumiem dziadka...- dodała Jimenita.
- Nie zamartwiaj się już. Zobaczysz, jeszcze kiedyś będziesz chodziła!
- Straciłam już na to nadzieję...
- Kiedy do nas wrócisz?? Oscar cię potrzebuje!- powiedziała Sarita.
- Niestety nie mogę tam wrócić... I zrozumcie w końcu, że nie chcę być z nim! Nie chcę znowu narażać się na cierpienie!
- Siostrzyczko, on już nigdy cię nie skrzywdzi. Oscar tak bardzo cię kocha,
- No dobrze, jeszcze to przemyślę. Ale raczej do niego nie wrócę.- rzekła Jimena ocierając łzy.
* * * * * *
Gabriela i Alfredo całowali się w stajni.
- Musisz powiedzieć o nas swoim córkom.- powiedział Alfredo.
- Nie potrafię tego zrobić.
- Gabrielo, nie możemy wiecznie ukrywać się przed wszystkimi! Albo wyjawimy im prawdę, albo koniec z nami! Wybieraj!
* * * * * *
Tymczasem Ruth, Antonio i Jose Conrado spacerowali po ogrodzie na ich własnej hacjendzie.
Jose Conrado siedział w wózku.
- Tak bardzo się ciesze, że wszystko dobrze się skończyło.- rzekła Ruth.
- Ja również... W końcu Reyesom nikt nie będzie już przeszkadzał.- odparł Antonio.
- Tylko bardzo szkoda mi Jimeny... Nie zasłużyła na takie coś.
- Masz rację. Ale moze jest dla niej jeszcze szansa.
- Nie wiem... Chciałabym, aby pogodziła się z Oscarem i wszystko było jak dawniej.- rzekła Ruth.
- Kiedy ostatnio mówiłem ci, że cię kocham??
- Hmm... Jakoś miesiąc temu...
- Oj, widze, że trochę cię zaniedbałem. Wiedz, że bardzo cię kocham Ruth... Bardzo...- powiedział Antonio.
- Ja także cię kocham, mój przystojniaku.- dodała Ruth i oboje namiętnie się pocałowali.
* * * * * *
Tymczasem Juan pracował w stajni...
Nagle podeszła do niego Lorena.
- Witaj Juan.- rzekła.
- Lore? Co ty tu robisz??
- Minęło dużo czasu od dnia, kiedy ostatni raz się widzieliśmy. Pomyślałam, że może zmieniłeś zdanie i wrócisz do mnie.
- Nie Loreno, nie wrócę do ciebie! Kilka dni temu dużo sie wydarzyło. Mojej żonie groziło niebezpieczeństwo, mój brat został postrzelony i walczył o życie... Wszystko zaczęło się układać i nagle zjawiłaś się ty.- krzyczał Juan.
Lore spojrzała mu głęboko w oczy.
- Ja cię tak bardzo kocham! Tak bardzo cię pragnę!- powiedziała i chciała go pocałowac, ale Juan odepchnął ją.
- Nie zniszczysz mojego związku z Normą! Ja teraz kocham tylko ją! Więc lepiej będzie, jeśli sobie odejdziesz na zawsze.
- Nie potrafię żyć bez ciebie, Juan...
- Do cholery! Ja cię nie kocham! Kocham Normę, wybacz mi!- rzekł Juan. Lorena poczuła łzy na swoim policzku.
Spojrzała na ukochanego.
- Pocałuj mnie po raz ostatni.- poprosiła.
Złożyła czuły pocałunek na jego ustach... Potem jednak przerwała.
- Zawsze cię kochałam i będe kochać.- powiedziała Lorena z płaczem i odeszła.
Juan dotknął dłonią swojej wargi.
* * * * * *
Tymczasem na hacjendzie Elizondo.
Sarita, Norma i Jimena siedziały w salonie... Trzy siostry piły herbatę i rozmawiały.
Nagle do salonu weszła Gabriela wraz z Alfredem.
- Córeczki, musze wam o czymś powiedzieć.- zaczęła mówić Gabi.
- Mamo, czy ten pracownik coś nabroił?- zapytała Norma.
Sara już wiedziała o co chodzi, ponieważ kiedyś nakryła swą matkę w stajni z Alfredem.
- Nie chodzi o to...
- Więc o co mamo?- zapytała Jimena.
Gabriela spojrzała jej w oczy, potem Normie i na końcu Saricie.
- Ja kocham tego mężczyznę. Kocham Alfreda.- rzekła.



Zapraszam do komentowania :* :* :***
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulineczka
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 13 Sie 2006
Posty: 11440
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Columbia :D

PostWysłany: 18:18:04 17-07-07    Temat postu:

Odcinek 264

- co?? To chyba jakis żart!- powiedziała Jimena.
- Już od dawna jestem w nim zakochana, ale o niczym wam nie mówiłam.- rzekła Gabriela.
- Mamo, to niemożliwe.
- Alfredo jest miłością mojego życia i wiem, że on również czuje do mnie to samo.
- Bardzo kocham Gabrielę.- powiedział Alfredo.
- Słuchaj, jeśli skrzywdzisz moją matkę, zapłacisz mi za to!- powiedziała Norma podchodząc do Alfreda.
- Nigdy nie będzie przeze mnie cierpiała.
- Dlaczego to przed nami ukrywałaś? Czemu??- pytała Norma matkę.
Sarita przez cały czas siedziała na kanapie i wcale się nie odzywała.
- Sara, czemu nic nie mówisz?- spytała po chwili Jimena.
- Bo ja o wszystkim wiedziałam...
- Co? I nic nam nie powiedziałaś?!- krzyknęła Norma.
- Mama poprosiła mnie o dyskrecję.
- Tak, to prawda. Sarita kiedyś nakryła mnie w stajni z Alfredem.- powiedziała gabi.
Norma i Jimena spojrzały na nią.
- W stajni z Alfredem?? Co wy tam robiliście??- zapytała Norma.
- Nie musze się wam tłumaczyć, jestem dorosła, jestem waszą matką i mogę robic co chcę. Nie zrezygnuję z Alfreda, bo go kocham!
* * * * * *
Tymczasem Oscar wspominał wszystkie chwile spędzone z Jimeną.
Ich pierwszy pocałunek, pierwszy raz, ślub...
- "To wszystko było takie piękne"- pomyślał.
Po chwili pobiegł do swojego samochodu.
* * * * * *
Tymczasem na hacjendzie Elizondo.
- Mamo, czy to znaczy, że ty chcesz być z tym człowiekiem?- spytała Sarita.
- Tak! Nie obchodzi mnie, że jest biedny! Wy też związałyście się z biedakami!
- Mamo, ale czy ty jesteś gotowa na związek?- zapytała Jimena.
- Tak. Zrozumiałam, że Alfredo jest mężczyzną mojego życia.
- No dobrze... ja się zgadzam, możecie być razem. Chcę żebyś była szczęśliwa.- powiedziała Norma przytulając matke.
- I ja także. Mam tylko nadzieję, że on cię nie skrzywdzi!- dodała Jimena.
- Ja również się zgadzam.- powiedziała Sarita.
Gabriela uśmiechnęła się.
- Jestem taka szczęśliwa!- powiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy.
* * * * * *
Pół godziny później Jimena siedziała na wózku inwalidzkim w ogrodzie, pod drzewem. Na rękach trzymała córkę.
Nagle na hacjende przyjechał Oscar.
- Witaj.- podszedł do Jimeny.
- Cześć.
- A jak się ma mój cukiereczek?- spytał uśmiechając się do Tamary.
Po chwii wziął ją na ręce.
- Chyba nie jesteś zła, że tu przyjechałem?
- Nie, oczywiście że nie. Możesz odwiedzać swoją córkę.- odpowiedziała Jimena.
Oscar pocałował malutką w policzek.
- Jimeno... czy ty mnie jeszcze kochasz?- zapytał Oscar.
Jimena była bardzo zasoczona tym pytaniem.
- Odpowiedz. Czy ty mnie jeszcze kochasz?
- Ależ oczywiście, że tak... Kocham cię Oscar!- powiedziała dziewczyna.
Oscar namiętnie ją pocałował w usta.
- Ale to nie znaczy, że do ciebie wrócę.- powiedziała przerywając pocałunek.
- Błagam cię! Wróć!
- A jeśli znowu mnie zdradzisz?? Co wtedy będzie??
- Nic nie będzie, bo nigdy cię nie zdradzę.- rzekł mężczyzna.
- Hmmm... Pomyślę nad tym. Może jeszcze do ciebie wrócę, ale nie jestem pewna.
Nagle oboje usłyszeli głośny krzyk.
- Tatoo!!!- krzyknęła Gabriela
- Co to?- zdziwił się Oscar.
- To chyba mama.
Nagle Gabi wybiegła na dwór.
- Nieee!- krzyczała.
- Mamo, co ci jest?- spytała Sarita biegnąc w stronę matki.
- Dzwońcie po karetkę! Tato jest nieprzytomny!
- Co takiego? O Boże!
Norma pobiegła do domu i zadzowniła po pogotowie.
* * * * * *
Dwie godziny później na poczekalni w szpitalu byli: Norma, Jimena, Sarita, Oscar, Franco, Juan i Gabriela.
- Boże, uratuj go.- mówiła Gabriela.
Nagle z sali operacyjnej wrócił lekarz.
- I co pani doktorze?- zapytał Oscar.
- Pacjent miał zawał serca... niestety nie udało nam się go uratować...
- Co? To niemożliwe! Niech pan powie, że to nie prawda!- krzyknęła Norma łapiąc lekarza za fartuch.
- Niestety go straciliśmy... Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, ale nie udało się. Don Martin zmarł.
- Nieeee!- krzyknęła Gabriela i zaczęła jeszcze bardziej płakać.





Już jutro ostatni odcinek mojej kontunuacji "Pasion de gavilanes"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulineczka
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 13 Sie 2006
Posty: 11440
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Columbia :D

PostWysłany: 11:52:13 18-07-07    Temat postu:

Odcinek 265- OSTATNI


Minęło kilka dni...
Cała rodzina zjawiła się na pogrzebie don Martina.
Nie było tam tylko dzieci.
Wszyscy byli bardzo smutni z powodu śmierci staruszka.
- Tak bardzo go lubiłam.- powiedziała Ruth przytulając się do Antonia.
Gabriela wspominała wszystkie chwile spędzone z ojcem.
Podeszła do trumny ojca.
- Tak bardzo cię kocham tato.- rzekła Gabi i położyła na trumnie różę.
Po chwili podeszła do Alfreda.
Sarita widząc ogromny smutek i cierpienie na twarzy matki podeszła do niej.
- Nie płacz... Dziadek zmarł, bo wiedział, że teraz już będziesz szczęśliwa.- powiedziała Sara.
- O czym ty w ogóle mówisz?- pytała zapłakana Gabriela.
- Dziadek Martin zmarł akurat w dniu, kiedy dowiedział się, że znalazłaś mężczyzne twojego życia. Odszedł, ponieważ wiedział, że teraz będziesz już szczęśliwa przy boku Alfreda.
Gabriela mocno przytuliła Saritę.
* * * * * *
Po pogrzebie wszyscy pojechali do domu Gabrieli.
Pojechali tam: Ruth, Antonio, Jimena, Norma, Sarita, Juan, Franco, Oscar, Pepita i inni...
Nagle zadzownił telefon.
Gabriela odebrała i poszła gdzieś razem z telefonem.
Po chwili wróciła.
- Kto dzwonił mamo?- spytała Norma.
- Doktor Serranos. Nie uwierzycie... W końcu jakaś dobra wiadomość.
- O co chodzi?
- Jimena może mieć operację, dzięki której odzyska władze w nogach!- powiedziała Gabriela i uśmiechnęła się.
- Naprawde?- spytała Jimena.
- Tak!
- Jestem taka szczęśliwa!- wykrzyknęła dziewczyna.
- Mówiłam, wiedziałam, że się uda!- dodała Sarita.
Wszyscy bardzo ucieszyli się z tej wiadomości.
* * * * * *
Rok później...
Jimena była już po operacji. Nareszcie mogła chodzić. Jeszcze nie wróciła do Oscara...
Pewnego dnia do Oscara zadzwonił telefon.
- Halo.- odebrał.
- Witaj Oscar. To ja Bruno! Pamiętasz mnie?
- Ten reżyser, tak? Poznaliśmy sie chyba wtedy, kiedy kręciliśmy reklamę.
- Tak, to ja i mam do ciebie prośbę.- rzekł reżyser.
- Jaką?
- Mógłbyś przyjechać dzisiaj na plan? Chciałbym nakręcić kolejną reklamę perfum " Indian Savage". Mógłbyś w niej zagrać, bo doskonale sobie radziłeś.
Oscar bardzo się zdziwił.
- Ja?? Czemu ja??- spytał.
- Bo nadajesz się do tego! Musisz mi pomóc...
- Nie wiem czy mogę. A kto będzie ze mną grał?
- Znajdziemy jakąś aktorkę.- powiedział Bruno.
- Dobrze, przyjadę...
* * * * * *
Tymczasem Sarita i Franco spacerowali wokół hacjendy razem ze swoimi dziećmi.
- Mama.- powiedział Diego.
- Co ty powiedziałeś??- zdziwiła się Sarita.
- Mama.- powtórzył chłopiec.
Sara wzięła Diega na ręce.
- To twoje pierwsze słowo, jestem taka szczęśliwa!- powiedziała przytulając synka do siebie.
Po chwili postawiła go no ziemi.
- Nasze dzieci sa takie kochane.- rzekł Franco.
- Są naszym najcenniejszym skarbem.
- A może postaramy się o kolejnego dzieciaczka?- spytał mężczyzna uśmiechając się.
- Oj Franco, przestań...
Franco namiętnie pocałował żonę.
- Może pójdziemy do łóżeczka kotku?- zaproponował mężczyzna.
- Nie, nie teraz kochanie...
- A czemu nie?- pytał dalej Franco.
- No bo nie. A co będzie z dziećmi?
Nagle zobaczyli przechodzącą obok Evę.
- Evo!- krzyknął Franco.- Zaopiekuj się przez chwile naszymi dziećmi.
Eva zgodziła się. Franco uśmiechnął się do Sarity.
- No to idziemy.- pwoiedział i wziął ją na ręce, weszli do domu.
* * * * * *
Norma i Juan byli na przejażdżce konnej.
- Juan, czy ty mnie jeszcze kochasz?- spytała Norma.
- Nie wiem...
- Jak to nie wiesz? Czyli już nie kochasz mnie tak bardzo jak kiedyś?
Nagle Juan roześmiał się.
- Normo, jak mógłbym cię nie kochac? Jesteś miłością mojego życia!- rzekł.
- A już myślałam, że...
- Ja nigdy nie przestanę cię kochać.
Norma zsiadła z konia.
Juan zrobił to samo i po chwili zaczęli się namiętnie całować.
* * * * * *
Oscar dojechał na miejsce, gdzie miał zagrać w reklamie.
Kazali mu przebrac się w szarą koszulkę i podarte jeansowe spodnie, więc zrobił to.
Po chwili podszedł do niego Bruno- reżyser.
- Chcę przedstawić ci aktorkę, która będzie twoją partnerką w reklamie.- powiedział Bruno.
Oscar nic nie odpowiedział.
- O, własnie idzie!- rzekł reżyser i wskazał na kobietę idąca w ich stronę.
Oscar bardzo się zdziwił. Była to Jimena.
Szła do nich uśmiechając się.
Była ubrana jak indianka i wyglądała bardzo ładnie.
Oscar również się uśmiechnął i podbiegł do niej.
- Witaj kochanie, no to zaczynamy kręcić reklamę!- powiedziała i zaczęła zbliżać się do niego... Pocałowała go namiętnie w usta.
- A potem wracamy do naszego domku.- dodała dziewczyna z uśmiechem.
Oscar bardzo ucieszył się z tego powodu.
Wziął żonę na ręce i zaczęli się całować. Byli bardzo szczęśliwi, że zowu są razem.
* * * * * *
Kilka godzin później Oscar i Jimena razem wrócili na hacjende Reyesów.
W ogrodzie spotkali Normę, Juana, Juana Davida, Saritę i Franca oraz ich dzieci.
Wszyscy zdziwili się widząc ich razem.
- Witajcie.- powiedziała Jimena i na oczach wszystkich pocałowała ukochanego.
- Witaj w domu siostrzyczko, nareszcie do nas wróciłaś. Do nas i do Oscara- powiedziała Norma przytulając mocno Jimenę.
* * * * * *
Wieczorem odbyło się małe przyjęcie w domu Reyesów. Było zorganizowane na cześć Jimeny i Oscara. Zjawili się tam: Ruth z Antoniem, Gabriela z Alfredem, Benito z Paulą i inni...
Wszyscy czekali w salonie, aż Jimena w końcu zejdzie na dół.
Po chwili Jimena zeszła po schodach. Wyglądała przepięknie.
Miała ubraną piękną czarną suknię.
Oscar zaniemówił z wrażenia.
- Kochanie, ślicznie wyglądasz.- powiedział.
Ona tylko się uśmiechnęła. Wszyscy zaczęli tańczyć.
- Już zawsze będziemy razem.- rzekł Oscar tańcząc z Jimeną.
- Zawsze. Nikt nas nie rozdzieli.- odparła Jimenita i zaczęli się namiętnie całować.
Sara i Franco też razem tańczyli.
- Kocham cię. Nigdy nie pomyślałabym, że będe kogoś tak bardzo kochać.- powiedziała Sara.
- Ja cię kocham dużo bardziej...- rzekł Franco i pocałował żonę.
Juan i Norma również tańczyli.
- W końcu wszystko dobrze się skończyło.- rzekła Norma.
- Tak, już nikt nam nie przeszkodzi... Bardzo cię kocham Normo.- odpowiedział Juan i namiętnie ją pocałował.


Po tych wszystkich przykrych i niebezpiecznych wydarzeniach nasze pary nareszcie były szczęśliwe. Zawsze umiały stawić czoło wszystkim osobom, które chciały ich rozdzielić. Teraz nareszcie doznały prawdziwego szczęścia... Prawdziwa miłość przezwycięży wszystko.

---------------------- KONIEC-----------------------

Bardzo dziękuję wam za wszystkie komentarze... Wspólnie doszliśmy do końca. Jestem wam bardzo wdzięczna za wszystko! Jesteście kochani! Pozdrawiam wszystkich, którzy komentowali moją telcię. :* :* I zapraszam również do wyrażenia opini na temat całego odcinka i telenoweli. Przesyłam wam ogromne buziaki :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :******** :* :* :*
Jeszcze raz bardzo wam dziękuję za wszystko... Za komentarze, te miłe i te gorsze. Bardzo was wszystkich kocham :* :* :***


Ostatnio zmieniony przez Paulineczka dnia 11:55:05 18-07-07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kela97
Obserwator


Dołączył: 06 Maj 2011
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:04:32 06-05-11    Temat postu: Odcinek 266

Minęły 2 miesiące...

Norma z Juanem spacerowała po ogrodzie a Juan David biegał wraz z Diegiem.
- Oni są tacy słodcy - powidziała Norma i pocałowała Juana
- Skoro Juan David jest taki słodki to może powinniśmy postarać się o jeszce jedną pociechę? - Juan popatrzył na Normę znacząco
- Juan wiesz myśle, że to dobry pomysł, naszemu małemu przydałby się braciszek albo siostrzyczka !!
Nagle obrócili się i zobaczyli Eve, która szła w ich kierunku.
- Eva....Eva, prosze podejdź tu!! - wykrzykiwał Juan
- Tak, Juanie co chciałeś?? - spytała zaciekawiona Eva
- Popilnujesz chłopców przez jakieś pół godziny? - spytała Norma
Eva kiwneła głową.
Juan wziął swoją żonę na ręce i poszli się kochać.

* * * * *
Tymczasem w barze ''Alacala''

Rosario śpiewała i tańczyła do piosenki Verte, gdy nagle zobaczyła Franca Reyesa.
Po 10 minutach ...
- Jesteście kochani, wszysy bez wyjątku. Kocham was !! - wykrzykiwała Rosario, a tłum wiwatował na jej cześć
Podeszła do Franca:
- Co tu robisz? Miło cię widzieć. - uśmiechnęła się
- Przyszedłem, aby na ciebie popatrzeć, moja piękna - uśmiechał się z zalotnym spojrzeniem Franco
- To może chodżmy do garderoby, tam będziemy mogli porozmawiać.
Wzięła Franca za rękę i poszli do garderoby oraz odrazu bez zbędnych ceregieli, zaczęli się namiętnie całować i rozbierać.

* * * * *
Tymczasem na hacjendzie Reyesów

- Moja mała kochana czarnulka - mówił Oscar do Jimeny i zaczynał namiętnie całować
- Oscar przestań co będzie jak ktoś wejdzie do pokoju, albo Tamara się obudzi !? Nie możemy - odsunęła się Jimena
- Daj spokój zawsze możemy się zamknąć, a naszą Tamritę dać Evie! Co za problem?! - oburzył się Oscar
- Tak, tylko że ona pilnuje Juana Davida i Diega !!! Nie możemy zwalić jej na głowę jeszcze Tamary, nie nie ma mowy kochanie, ale jak będziesz cierpliwy to wynagrodze ci to dziś w nocy!
- Naprawdę kochanie ?! - spytał Oscar z niedowierzaniem
- Czy kiedyś skłamałam .... - po chwili namysłu ... no może, ale to było dla zabawy - mój ty modelu
- No dobrze jakoś wytrzymam, a teraz idę się wykąpać - udał naburmuszonego i poszedł do łazienki

* * * * *

W kuchni Eva karmiła Diega i Juana Davida, gdy zadzwonił telefon:
- Halo, kto mówi?
- Mamo, to ja Ruth, dzwonie, żeby ci powiedzieć, że przez najbliższy miesiąc nie będzie mnie w domu, bo razem z Antoniem i dzieckiem jedziemy do Europy !!! - wykrzykiwała Ruth
- Tak się ciesze córeczko, dobrze będe czasami zaglądać do waszego do domu. Kocham cię.
- Ja ciebie też !! Pa!!
- Do zobaczenia kochanie - Eva odłożyła słuchawkę

* * * * *

Dwie godziny póżniej .. Pora kolacji

Przy stole siedzieli Norma, Sara, Juan, Oscar, Jimena, Eva brakowało tylko Franca.
- Sara nie wiesz gdzie jest Franco - spytał Oscar
- Powiedział, że coś stało się w firmie i musiał pojechać, a co nie powiedział ci nic?! - oznajmiła Sara
- Nie może coś mówił, pewnie byłem zajęty rozmyślaniem o mojej wannie i Jimenicie
- Za niedługo możesz zgubić głowe jak będziesz tak o niej rozmyślał - przywrócił go do pionu jak zawsze poważny Juan
- Juan nie przesadzaj to chyba nic dziwnego, że ją kocha i myśli o niej !? - powiedziała Norma
- Nie pamiętam kiedy mama do nas dzwoniła? Niezbyt często odzywa się od śmierci dziadka - powiedziała Jimena
- Masz racje jak ostanio do niej dzwoniłam to powiedziała, że nie ma czasu i zadzwoni póżniej ... i do tej pory nie zadzwoniła - oburzyła się Sara
- Musimy się do niej wybrać, ale jutro, bo ja i Juan jesteśmy zmęczeni idziemy spać - oznajmiła Norma i odeszła wraz z mężem
- Ja też już jestem zmęczona. Dobranoc - oznajmiła pani domu (Sara) i wyszła,a wraz z nią Jimena i Oscar

* * * * *
W sypialni Sary i Franca

- Moje kochanie dzieciaczki - Sara mówiła to do swych dzieci tuląc je do snu, gdy nagle usłyszała dźwięk silnika samochodu.
Nagle do sypialni wszedł Franco i ucałował żonę.
- Cześć kochanie, stęskniłaś się? - spytał
- Oczywiście, że tak mój przystojniaku .... - odpowiedziała Sarita
Franco wziął Sarę na ręce i położył na łożku .... Zaczęli się kochać.

* * * * *
Następnego dnia rano

Sara rozmawia z Franciem o Soni i Diegu, gdy zauważa czerwoną szminkę na plecach swego męża. Wtedy ten się odwrócił i poszedł do łazienki, w tej chwili zadzwonił telefon.
- Halo? Słucham?!
- Sara, Sara tu Panchita muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego !!! Wysłuchaj mnie.... - prosiła Panchita
- Dobrze więc słucham ....
- Franco był tu wczoraj i kochał się z Rosario w garderobie, tak mi przykro.
- Co?? Kłamiesz... !!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kela97
Obserwator


Dołączył: 06 Maj 2011
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:05:45 06-05-11    Temat postu:

Odcinek 267

- Kłamiesz.... to, to nie może być prawda. - zaprzeczała Sara z oburzeniem
- Sara to prawda, ale jeśli nie wierzysz, to trudno, cześć. - Panchita odłożyła słuchawkę
- Nie, to nie może być prawda. Ta szminka i telefon Panchity... wyprowadzam się do matki - mówiła sama do siebie Sara

10 minut póżniej..
- Sara, sara - wołał Franco, a gdy wszedł do pokoju zobaczył pustą szafę i łóżeczka. Zdziwł się i pojechał do Rosario.

* * * * *
Tymczasem wyszycy domownicy jedli śniadanie..

- Jimena wiesz gdzie jest Sara, albo Franco? - spytała Norma
- Franco przed chwilą pojechał do firmy, a Sara nie wiem gdzie się podziewa.
- Chodźmy sprawdzić, może jest u siebie - Norma wstała z krzesła i poszła a wraz z nią Jimena i Oscar oraz Juan, ale gdy weszli do pokoju nie było nikogo

* * * * *
W pokoju Sary i Franca

- Nie ma dzieci, ani jej rzeczy. - powiedziała Jimena zamykając szafę
- Myślicie, że się pokłócili? - spytała Norma patrząc na każde z osobna
- Nie mam bladego pojęcia, ale się dowiemy. Prawda, Oscar? - szturchnął brata, który znów marzył o swej Jimenicie
- Tak go przyciśniemy i dowiemy się co jest grane. Będzie śpiewał jak Rosario Montes - jak zawsze z przesadną wiarą w siebie, dodał Oscar

* * * * *
Na hacjendzie Elizondo

Rozległo sie pukanie do drzwi, w który stała Sara wraz z dziećmi i bagażami.
- Córeczko, co się stało ?
- Mamo, mogę przez jakiś czas u ciebie zamieszkać, to znaczy u ciebie i Alfredo?
- Oczywiście, że tak. Mieszkaj ile chcesz, kochanie. - stwierdziła Gabriela

Po 6 godzinach

Pora kolacji
Przy stole siedzi Alfredo, Gabriela i Sara.
- Córeczko, opowiesz co się stało ? - spytała z troską Gabriela
- Mamo, nie wiem - wahała się dziewczyna
- To,może ja wyjde - oznajmił Alfredo
- Nie, nie trzeba niech pan zostanie z nami - rozkazała Sara
- Proszę, mów mi po imieniu, dobrze?
- Dobrze. - odpowiedziała Sara
- A więc, Franco mnie zdradza z Rosario Montes - rozpłakała się Sara, a Alfredo wraz z jej matką podbiegli do niej i zaczęli ją przytulać
- Dobrze już ciii.... kochanie, przestań płakać, proszę - powiedziała błagalnym tonem Gabriela
- Mamo, jestem zmęczona, idę się położyć - oznjamiła Sara
- Dobrze, ale jak będziesz chciała porozmawiać, to ja zawsze chętnie cię wysłucham - oznajmiła Gabriela
- Ja też, wiesz ... czasem łatwiej powiedzieć coś komuś, kogo się nie zna - oznajmił z wahaniem Alfredo
- Dobrze, dziękuje - dziewczyna podeszła i przytuliła matkę i Alfreda

* * * * *
Tymczasem w hotelu le Magnifique
Franco i Rosario kochali się tak namiętnie, że Franco zapominał kim jest jego żona, że ma 2 ślicznych dzieci. Myślał tylko o Rosario Montes.

* * * * *
Hacjneda Reyesów, sypialnia Jimeny i Oscara

- Kochanie, no proszę tylko ten jeden raz, ostatni raz, proszę? - lamentował Oscar
- Nie, a co będzie jak zajde w ciążę ? - oburzła się Jimena
- Ale ja chce mieć jeszcze jedno dziecko z moją czarnulką - przybliżył sie do niej
- Ale ja nie chce mieć już dzieci kochanie, bo ... - przerwał jej namiętnym pocałunkiem i zaczął pozbywać sie części garderoby swojej żony

* * * * *
Sypialnia Normy i Juana

- Nie, nie to nie może być prawda ?! Nie, nie mogę mieć kolejnego dziecka. - mówiła z niedowierzaniem Norma
- Jak to możliwe?! - Norma załamała się
* * * * *
Przed hacjendą Reyesów, Norma i Jimena rozmawiają o problemach Sary i Franca

- Myślisz, że wrócą do siebie? - spytała z troską Jimena
- Nie wiem. Jimena zastanów się, nawet nie wiemy co się wydarzyło między nimi?! Ciekawe, gdzie zatrzymała się Sarita?
- Norma, a może pojechała do matki, przecież my też się tam zjawiłyśmy, gdy się pokłóciłyśmy z Juanem i Oscarem - oznajmiła Jimena
- Wiesz, że to nie jest głupi pomysł.... To co jedziemy ?
- Norma, a dzieci ? Co z nimi zrobimy ? Wiem !!
Nagle zobaczyły zbliżającą się Evę.
- Eva, zaopiekujesz się naszymi dziećmi dopóki nie wrócimy ? - krzyczała Jimena
- Oczywiście, uwielbiam się z nimi bawić... Juan David, chodź pójdziemy do Tamary, a wy się nie martwcie tylko idzie już. Papa. - pożegnała ich Eva

* * * * *
Tymczasem w stajni rozmawiają Juan, Oscar i Franco
- Franco, co się dzieje między tobą a Sarą ?! - krzyczał po nim Juan
- Juanchito, uspokój się... Co się dzieje między wami?! - szturchał Oscar Franca
- Odpowiadaj jak brat pyta !!! - denerwował się Juan
- No dobra, ale mnie puście. - oburzył się Franco
- Ale nie powiecie nikomu ?!
- A komu mamy powiedzieć?! - powiedział wściekły Juan
- Ostatnio byłem u Ro... Rosario Montes w barze oraz w domu i poniosło nas, dlatego doszło pomiędzy nami do zbliżenia seksualnego- oznajmił niepewnie zdrajca
- Że co ??????!!!!!!!!!!! Co ty sobie wyobrażasz, hm ... - oburzył się Juan
- Jak mogłeś jej to zrobić ?! - Oscar zaczął szturachać Franca i rozpoczęła się bójka

* * * * *
Hacjenda Elizondo

Sara siedziała na ławce razem z Alfredem i matką, a dzieci biegały wokół podjazdu. Gdy zobaczyły ciocie Jimenę i Normę, dlatego odrazu do nich pobiegły.
- Ciocia Jimena! - krzyczał Diego
- I ciocia Norma! - krzyczała Sonia
- Kochanie moje. - Jimena wzięła na ręce całowała i przytulała Diega, a Norma robiła to samo z Sonią
- Soniu, a gdzie mamusia ? - pytała Norma
- Tam. - Sonia wskazała na ławkę
- Dobrze, to wy biejacie dalej, a my pójdziemy się z mamusią przywitać, tak ?
- Myhm. - odpowiedziały dzieci i wróciły do swej zabawy
Gdy Norma i Jimena doszły do ławki przywiatła je matka i Sara całusami
- Moje córeczki do mnie przyjechały. - cieszyła się kobieta
- Mamo nie chcemy ci robić przykrości, ale przyjechałyśmy do Sary. - oznajmiła niepewnie Jimena
- Sara, chodź z nami na spacer. - zaproponowała Norma
- Dobrze, mamuś? Zajmiesz się dziećmi ? -spytała Sarita
- Oczywiście, że tak kochanie.
Gdy oddaliły się na tyle żeby nikt ich nie słyszał Jimena zapytała:
- Dlaczego nie mieszkasz w domu z nami i z Franciem? - zaczęła Jimena
- Dlaczego wyprowadziłaś się tak, bez słowa wyjaśnienia ? Słucham!! - podnosiła ton Norma
- Bo, bo dowiedziłam się, że Franco przespał się z Rosario 2 dni temu ....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kela97
Obserwator


Dołączył: 06 Maj 2011
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:10:55 06-05-11    Temat postu:

odcinek 268 dodam jutro lub pojutrze

Ostatnio zmieniony przez kela97 dnia 20:09:37 06-05-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kela97
Obserwator


Dołączył: 06 Maj 2011
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:43:23 07-05-11    Temat postu:

Odcinek 268

- Co?! - oburzyła się Jimena - Nie mógłby! Sara, to nie jest do niego podobne!!! - zaprzeczała Jimena.
- Jimena uspokój się, ja nigdy do końca nie ufałam Francowi, zawsze miał u mnie opinię kobieciarza, przepraszam Sara, ale taka jest prawda. - oznajmiła Norma.
- Wiem, ale myślałam, że się zmienił, że zapomniał o Rosario Montes. - rozpłakała się, ale Norma i Jimena ją przytuliły.
- Nic się nie martw, wszystko będzie w porządku. - pocieszała ją Norma.
- Cii .... nie płacz już. - uspokajała Jimena.
- Dziekuję wam, że przy mnie jesteście. - Sara przytuliła mocno obie siostry.
- Sara, zawsze przy tobie będziemy. - zapewniała Norma.
- Nigdy cię nie zostawimy!!! - oznajmiła Jimena .
- Chciałybyśmy jeszcze zostać, ale na nas już czas - powiedziała Norma przytuliła siostrę, wsiadła do auta. Jimena pośpiesznie zrobiła to samo.

* * * * *
W aucie Normy
- Jak on mógł łajdak - wykrzykiwała z oburzeniem Norma.
- Normo, uspokój się. Teraz, gdy Sara jest smutna musimy ją wspierać.
- Wiesz Jimeno , myślę, że masz racje - oznajmiła Normita.
- No wiesz, ja zawsze mam rację - powiedziała ze swoim uśmiechem niewiniątka Jimena.
- Tak, jasne?! - pomyślała z Norma.

* * * * *
Tymczasem na hacjendzie Reyes w stajni

- Przestańcie się bić! - wykrzykiwał Juan.
- Ten łajdak zdradził Sarę, Juan ...nie możemy mu odpuścić!? - wykrzykiwał Oscar.
- Wiem, ale załatwimy to w inny sposób. Bardziej bolesny dla niego. Zostaw go, Oscar zostaw!!! - denerwował się Juan i w końcu rozdzieli braci.
- Franco, idź do swojego pokoju! - rozkazał mężczyzna
- A ty Oscar, idziesz ze mną na spacer. Musimy pogadać!
Franco poszedł do siebie do pokoju, a pozostali bracia poszli się przejść.

* * * * *
Na spacerze

- Juanchito, nie możemy mu tak po prostu odpuścić!? - oburzał się wścikeły Oscar.
- Wiem, powiem Ci, ale najpierw musisz się uspokojć! - rozkazał rozbudowany chłopak.
- No dobra Juan, jestem już spokojny! - krzyknął - więc łaskawie możesz mi powiedzieć w jaki sposób go ukaramy?!
- Tak, a więc każemy mu przyprowadzić tu tę kobiętę, a następnie pojedzie z nią do domu Elizondo, gdy już tam będzie poprosi Saritę o rozwód z powodu miłości do Rosario, i co ty na to?
- Dobre, ale nie uważasz, że w ten sposób ukaramy też Sarę, a ja nie chce by cierpiała, bo ją lubię!? - wykrzykiwał oburzony Oscar.
- Masz racje, nie, nie ... to nie przejdzie! Ale mam pomysł możemy ...
- Co możemy? - dopytywał się zdenerwowany Oscar.
- A wiesz, sam coś wymyśl. Idę do Juana Davida - odszedł zostawiając Oscara samego z problemem.
- Jasne, jak jest jakiś problem to zawsze jego rozwiązanie spada na mnie! - pomyślał Oscar ,a następnie poszedł przywitać swoją żonę i szwagierkę.

* * * * *
Przed hacjendą Elizondo

- Sonia... Diego, gdzie jesteście ?! - wykrzykiwała Sara.
- Mama tutaj - odpowiadała malutka Sonia.
- Oj, wy małe szkrabki. Nie wolno uciekać mamusi, dobrze? - zapytała kobieta.
- Dobrze - odpowiedziały sennie dzieci.
- Chodźcie pójdziemy spać - wzięła Sonie i Diega, a następnie poszli na górę.

* * * * *
Przed hacjendą

- Moje kochanie do mnie wróciło ! - krzyczał Oscar biegnąc w stronę Jimenity.
- No,a wolałbyś bym została u matki wraz z Sarą?! - spytała oburzona Jimena.
- No, oczywiście, że nie?! Wiesz, moje serce usychało z tęsknoty za tobą, moja czarnulko - oznajmił Oscar.
- Wiem, ko.... - Jimena nie zdążył dokończyć, bo Oscar zatkał jej usta namiętnym pocałunkiem.
Nagle w oddali pojawił się mały Juan David.
- Mama... mamusia jesteś ! - krzyczał malec i biegł w stronę swojej rodzicielki.
- Jestem kochanie - Norma wybiegła mu naprzeciw, wzięła go na ręce i zaczęła przytulać.
- Kocham cię - powiedziało dziecko.
- Och,ja ciebie też kocham mały.
- Mamo, daj mi buzi - rozkazał Juan David
- Już, już mama daje Ci buziaka - Norma posłusznie wykonała rozkaz syna i wraz z nim poszli do pokoju zostawiając Jimenę i Oscara samych.
- Kochanie, chodź postaramy się o jeszcze jednego małego dzidziusia! - oznajmił Oscar tonem nie znoszącym sprzeciwu, a następnie poszedł ze swoją żoną do łóżka.

* * * * *
Tymczasem sypialnia Normy i Juana

- Juan David właśnie zasnął. Juan muszę Ci coś powiedzieć - oznajmiła poważnym tonem Norma.
- Kochanie, coś nie tak z naszym dzieckiem, a może ty jesteś chora? - dopytywał się zdenerwowany Juan.
- Juan uspokój się, to nie jest nic poważnego ! - uspokajała go żona.
- Dobrze, a więc słucham. - stwierdził Juan.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
KasiOva
Mocno wstawiony


Dołączył: 20 Gru 2010
Posty: 7344
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:41:03 16-06-11    Temat postu:

Świetny ten pomysł na kolejne odcinki Gorzkiej Zemsty .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ksioze1976
Obserwator


Dołączył: 13 Cze 2014
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 3:59:17 26-07-14    Temat postu:

gdzie są dalsze odcinki przeciesz teraz powinien być watek Sarry i FRANCA
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krysiovelovelove
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 12:18:22 02-09-14    Temat postu:

NIe ma ;d pewnie środki im na to nie pozwoliły
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ksioze1977
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdynia
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 16:43:49 17-09-14    Temat postu:

ja bym napisał opowiadanie o wątku Sary i Franca tylko muszę wiedzieć gdzie na pisać czy tu ale to będzie inaczej bo wiem o tym że jak robili 2 sezon PDG to już planowali 3 sezon zrobić z wątkiĘ Sary i Franca
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ksioze1977
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 20 Kwi 2014
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdynia
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 16:44:44 17-09-14    Temat postu:

i szkoda że nie skończyli bo jest ciekawy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
krevan
Obserwator


Dołączył: 17 Lis 2015
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 13:30:33 18-11-15    Temat postu:

No właśnie. Co więcej nie wiadomo czy w ogóle cokolwiek dalszego będzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
paula65
Obserwator


Dołączył: 30 Lis 2016
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 14:30:48 30-11-16    Temat postu:

chyba już nie będzie nic
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 6 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin