Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dwie strony boiska
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 28, 29, 30  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:21:05 09-03-10    Temat postu:

mila851 napisał:
Dziękuje bardzo ale piszesz tak cudownie że było by grzechem gdybyś tego opowiadania tutaj nie wstawiła
A wdzięczność odrobisz w polu


To ja dziękuję ;*

TiLLy napisał:
po takim spojlerze to ja żądam natychmiast odcinka !


mówisz - masz wprawdzie nie było to natychmiast, ale ostatecznie lepiej późno niż później ;P


Odcinek 8

Nie mogła zasnąć, wydarzenia minionego wieczora zbyt mocną ją przytłoczyły. Do tego w jej życiu znów pojawił się Marco, mącąc spokój, który tak mozolnie budowała po wyjeździe z Włoch. Była wściekła. Wiedziała, że jeśli ojciec dowie się o wszystkim, o tym, że Marco znów jest w jej pobliżu, to gotów zamknąć ją w klasztorze. Najbardziej jednak denerwowało ją to, że kiedy zostali sami na plaży Marco zachowywał się, jakby nigdy się nie rozstali. Przymknęła oczy i wydarzenia sprzed kilu godzin wróciły jak żywe.
- I po co ci to było? Trzeba było ich zostawić…
- To tylko rozwalony łuk brwiowy i rozcięta warga – powiedział z uśmiechem – tamten wyszedł na tym o wiele gorzej, chyba złamałem mu nos.
- To w ogóle było niepotrzebne – dotknęła chusteczką rozciętej wargi. Marco syknął mrużąc oko… Chwycił jej dłoń i spojrzał jej w oczy. Było zbyt ciemno, by mógł cokolwiek wyczytać z jej twarzy – Dla ciebie – szepnął całując wewnętrzną stronę jej dłoni – jestem gotów na o wiele więcej… – zbliżył twarz do jej twarzy…

Jej ojciec zawsze miał cholerne wyczucie czasu. Tym razem również. Gdyby nie zadzwonił, kto wie, co jeszcze mogło by się wydarzyć.
Z rozmyślań wyrwało ją skrzypnięcie otwieranych drzwi.
- Śpisz? – usłyszała ojca.
- Nie, nie mogę zasnąć – odpowiedziała. Ojciec wszedł do środka i przycupnął na brzegu jej łóżka. Często przychodził do niej przed snem. Miała wrażenie, że pod osłoną nocy łatwiej było mu mówić o pewnych sprawach – Tato – zaczęła cicho, ale nie odpowiedział. Wyglądał, jakby toczył walkę sam z sobą. Blanca była niemal pewna, że to wszystko skutek spotkania z Andre. Postanowiła jednak o nic nie pytać. Uznała, że ojciec przyszedł pomilczeć. Wygramoliła się spod kołdry, usiadła za nim, objęła za szyję i przytuliła się do jego pleców – Chcę być cheerleaderką – szepnęła mu do ucha. Spodziewała się, że odepchnie ją i zrobi awanturę, a on tylko westchnął.
- Kładź się, późno już… – powiedział stłumionym głosem – Porozmawiamy rano – okrył ją kołdrą i jak zwykle pocałował w czoło – Dobranoc księżniczko.
- Dobranoc… – gdyby wiedziała, że tak to będzie wyglądało nie omieszkałaby wspomnieć o tym, co wydarzyło się na plaży. Zamknęła oczy.

*
Gilberto obudził się z potwornym bólem głowy. Usiłował sobie przypomnieć wydarzenia ostatniego wieczora, ale pamiętał tylko, że wyszedł z dyskoteki z Lolą, a potem film mu się urwał. Usiadł na łóżku i rozejrzał się wokoło. Victoria! Mieli jechać razem na zakupy. Jeśli znów się spóźni, albo w jakikolwiek inny sposób jej podpadnie, z pewnością pośle go do diabła. Wiedział, że jej cierpliwość już się kończyła, a on nie mógł sobie pozwolić, by wymknęła mu się z rąk. Powinien pojechać do niej z kwiatami i pudełkiem czekoladek. Tak zrobi, tylko… Mózg powoli zaczynał pracować jak należy, wracała świadomość. Kiedy dotarło do niego, co działo się ubiegłej nocy, w drzwiach sypialni pojawiła się długonoga, zgrabna blondynka. Jego koszula zakrywała jej ciało do połowy uda. Na samo wspomnienie tego, co wyprawiali w łóżku zrobiło mu się gorąco.
- Widzę, że już nie śpisz tygrysie – powiedziała, uśmiechając się do niego flirciarsko.
- Cześć – wydusił oschle.
- Tylko tyle masz mi do powiedzenia? – spytała z wyrzutem.
- Lola…
- Żartuję naiwniaku. Starzejesz się chyba – mówiła zbierając swoje ubrania, które rozrzucone były po całym pokoju – Jeszcze kilka miesięcy temu wcale nie miałbyś zamiaru tłumaczyć się z przygodnego seksu.
- Myślałem, że oboje chcemy tylko tego.
- To się jeszcze zobaczy – uśmiechnęła się.
- Właściwie mogłabyś mi pomóc – zaświtała mu myśl w głowie.
- No co ty nie powiesz? Myślałam, że pomagam ci od czasu do czasu uprawiając z tobą seks.
- Bardzo śmieszne – ironizował Giba – Dobrze wiesz, że mogę mieć każdą.
- Czyżby? – lubiła gdy się złościł. Tym razem jednak jej drobne złośliwości przeszyły bez większego echa.
- Musisz się z kimś zaprzyjaźnić – powiedział po chwili.
- Oooo… Z kim? Chcesz, żeby uszczęśliwiła twojego przyjaciela? To z pewnością będzie ciekawe doświadczenie – powiedziała ironicznie – Spodziewasz się gości? – spytała spoglądając w okno.
- Gości? – Giba, tak jak go pan bóg stworzył, podszedł do okna – O cholera! – przeczesał ręką włosy – Jeszcze jej mi tu brakowało… Pod łóżko! – zwrócił się do swojej towarzyszki – Albo nie, do szafy…
- Ty naprawdę się starzejesz – zaśmiała się cynicznie Lola – Albo naprawdę zależy ci na słodkiej Vicky – spojrzała na niego podejrzliwie.
- Nie gadaj tyle, tylko się schowaj… – pociągnął ją za rękę, ale w pośpiechu zawadził o swoje spodnie, leżące na podłodze i wyrżnął jak długi. Lola wylądowała na nim. Jej usta były tak blisko. Miał ochotę ją pocałować, a potem uprawiać z nią dziki, zwierzęcy wręcz, seks. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego jak na niego działa. Prowokująco nachyliła się jeszcze niżej, przywierając do niego całym ciałem i rozchylając zachęcająco usta. Kręciło ją ryzyko, świadomość, że za chwilę mogą zostać przyłapani na gorącym uczynku.
- Na litość boską, kobieto… Zgubisz nas oboje… – nie odpowiedziała tylko zmysłowo przygryzła wargi. Przesunęła opuszkami palców po jego torsie, przez brzuch, aż dotarła do jego skarbów…

Victoria niepewnie zapukała do drzwi. Kiedy nikt jej nie otworzył, stwierdziła, że Gilberto pewnie jeszcze śpi. Sięgnęła do torebki i wyciągnęła klucz. Weszła do domu i schodami ruszyła na górę. Miała wyrzuty sumienia. Wczoraj, Giba spóźnił się zaledwie kilka minut, a ona naskoczyła na niego, jakby niewiadomo co złego jej zrobił. Ich ojcowie znali się doskonale, a od pewnego czasu byli partnerami w interesach. Giba był oczkiem w głowie swojego ojca. Wystarczyło jedno jego słowo, żeby wszystko szlag trafił, a na to nie mogła pozwolić. Nie chciała, żeby przez jej humory wszystko, na co tak pracował jej ojciec, runęło w jednej chwili. Stanęła przed drzwiami pokoju Gilberta. Zawahała się przez chwilę. W końcu nacisnęła klamkę…

Victoria Cisolla (Ana Lucia Dominguez)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Justyśka
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:39:20 09-03-10    Temat postu:

noo upił sie to i nic nie pamięta
ehh czekam na newsa
a cinek boski:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:37:53 12-03-10    Temat postu:

Odcinek 9 - Dyktatura
- Tato – niepewnie zaczęła Blanca przy śniadaniu.
- Nie, nie zgadzam się i jest to moja ostateczna i niepodważalna decyzja.
Blanca wybałuszyła oczy ze dziwienia. Nie sądziła, że ojciec tak szybko odzyska rezon.
- Ale tato…
- Powiedziałem! Nie będziesz półnaga wdzięczyć się przed tą bandą wyrostków, wymachując przy tym jakimiś tandetnymi pomponami. Dobrze wiem, co oni myślą o tych dziewczynach i jak je traktują.
- Ale przecież…
- Nie dyskutuj ze mną – Oscar był nieugięty – Nie zmienię zdania.
- Świetnie! – Blanca wrzała ze złości.
- Dokąd moja panno? – spytał Oscar, gdy wstała od stołu.
- Straciłam apetyt. Poza tym wczoraj obiecałeś, że po-roz-ma-wia-my – przesylabowała, by ojciec dokładnie zrozumiał – Może nie wiesz, ale rozmowa, polega na wymianie zdań między co najmniej dwoma osobami, a ty w ogóle nie dopuszczasz mnie do głosu! Równie dobrze, mogę porozmawiać ze swoim odbiciem w lustrze! – odwróciła się na pięcie i już miała wybiec z jadalni, ale…
- A cóż to za wrzaski? – w drzwiach jadalni stała starsza kobieta. Jej duże niebieskie oczy patrzyły rozbawione na Blancę i Oscara. Kiedyś rozsądzała spory między Oscarem i jego bratem. Dziś między Oscarem i jego córką. Zażegnywanie konfliktów z czasem stało się jej specjalnością. Rezolutna staruszka, seniorka rodu. Życie nie było dla niej łaskawe, a mimo to zachowała pogodę ducha i optymizm, który starała się przy każdej okazji zaszczepiać swoim wnukom i ich rodzinom. Taka właśnie była – Maria Luiza Ortega Torres.
- Dzień dobry – przywitała się Blanca, cmokając kobietę w policzek – Niech babcia zrobi coś ze swoim ukochanym wnukiem, bo jest po prostu nie do wytrzymania – staruszka, pytająco spojrzała na Oscara.
- No co? – rozłożył bezradnie ramiona – Właśnie staram się być ojcem.
- Bycie ojcem, tatusiu, nie oznacza dyktatury! To nie Kuba, a ty nie jesteś Fidelem Castro!
- Nie przeginaj moja panno – Oscar przybrał surową minę i pogroził dziewczynie palcem.
- To – Blanca sparodiowała gest ojca – wychodzi ci znakomicie!
- Dość! – przerwała im starsza kobieta – Blanco Angelico, siadaj, nie tam, tu – wskazała jej miejsce naprzeciw Oscara, sama zaś usiadła między nimi – A teraz proszę mi powiedzieć, o co ta kłótnia.
- No bo on…
- No bo ona… – zaczęli równocześnie.
- Po kolei – Maria przejęła dowodzenie – Oscar?
Mężczyzna spojrzał najpierw na sędziwą kobietę, później na swoją córkę. Opuścił wzrok i skręcając w palcach papierową serwetę zaczął spokojnie:
- Wiedziałem, że Blanca ma po Isabell zacięcie do sztuki, ale nigdy nie sądziłem… – zawiesił głos, po czym niespodziewanie wybuchnął – Na Boga! Ona chce zostać pomponiarą! Wie babcia, co chłopcy myślą o tych dziewczynach?
- Nie wiem, ale na pewno zaraz mi powiesz – odparła spokojnie staruszka, wpatrując się w Oscara swoimi dużymi niebieskimi oczami.
- Owszem! Oni traktują je jak dzi… jak zabawki…ja nie chcę, nie pozwolę, żeby moja córka, żeby jakiś półmózg…
- Blanca to mądra dziewczyna – przerwała mu Maria – Możesz nie ufać swoim podopiecznym, ale córce, którą sam wychowałeś, chyba powinieneś, nie sądzisz?
- Więc babcia chce, żeby ona…
- Chcę, żebyś pozwolił jej spróbować.
- Dziękuję babciu – Blanca objęła kobietę za szyję i ucałowała ją w policzek. Już miała wyjść, ale…
- Hola, hola, młoda damo! – zawołała za nią Maria – Jeszcze nie skończyłam. Siadaj – Blanca przysiadła na skraju krzesła i wyczekująco spojrzała na kobietę – Chcę, żebyś zrozumiała o co chodzi ojcu i wzięła sobie jego obawy do serca.
- Ja wszystko rozumiem babciu, ale sama powiedziałaś, że tata powinien mi ufać.
- Tak powiedziałam, ale dziś zachowałaś się jak rozkapryszony pięciolatek, więc nie dziw się ojcu, że woli dmuchać na zimne – na te słowa Oscar z triumfalnym uśmiechem spojrzał na swoją córkę, co nie uszło uwadze Marii – Oscar też nie jest bez winy – dodała spoglądając na swojego wnuka – bo rzeczywiście to był bardziej monolog niż dialog. Oboje macie trochę racji i musicie wypracować jakiś kompromis. I zrobicie to. TU I TERAZ…

*
Marco obudził się cały obolały. Czuł się tak, jakby w jego ciało wbijało się tysiące igieł. Jego koledzy za bardzo przejęli się rolą. W najgorszym wypadku mieli się jedynie trochę poprzepychać, tymczasem doszło do regularnej bijatyki. Na domiar złego wmieszał się w to jeszcze ten goguś. To z pewnością nieco zwiększy koszt całej operacji, a on musiał liczyć się z każdym groszem. Najważniejsze jednak, że osiągnął zamierzony efekt. Serce dziewczyny znów zabiło dla niego. Wszystko było na dobrej drodze. Zdawał sobie jednak sprawę, że Blanca już nie była tą samą naiwną małolatą, którą okręcił sobie wokół palca we Włoszech. Wiedział, że będzie musiał się bardzo wysilić, żeby ją odzyskać. No i musi wymyślić jakiś sposób, by przekonać do siebie jej tatuśka. Poczłapał do kuchni, wyjął z lodówki woreczek z lodem i przyłożył do obolałego oka. Doskonale pamiętał ich ostanie spotkanie…
- Nie chcę cię skrzywdzić – wyszeptał, łapiąc oddech po kolejnym pocałunku. Jakieś ostanie przebłyski rozsądku kazały mu się opanować.
- Nie mógłbyś mnie skrzywdzić, kochanie – Blanca uśmiechnęła się, ale w jej głosie usłyszał cień lęku, obawy, że nie sprosta jego oczekiwaniom. Pogładził jej policzek. Znów roześmiała się drżąco. Zaśmiał się razem z nią, a potem pocałował ją. Pod plecami czuł ciepły jeszcze piasek. Dziewczyna pochylała się nad nim z ufnością, jej długie włosy opadały na jego tors. Miał wrażenie, że każdy jej pocałunek jest jeszcze bardziej namiętny od poprzedniego, a każdy jej dotyk pali go jak żywy ogień. Spodnie uwierały go coraz bardziej. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i po chwili to ona leżała pod nim. Całował każdy skrawek jej odsłoniętego ciała, szyję, dekolt… W końcu dotarł do piersi. Objął jedną dłonią i zaczął drażnić ustami jej koniuszek przez cienki materiał biustonosza, w tym samym czasie jego druga ręka powędrowała wzdłuż jej talii, aż do wewnętrznej strony ud…

Z rozmyślań wyrwało go łomotanie do drzwi.
- Co jest?! – wrzasnął – Pali się czy jak?! – otworzył drzwi...


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 19:55:29 12-03-10, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Generał


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:37:38 12-03-10    Temat postu:

Dwa ostatnie odcinki, tak zakończyłaś, że ... Czy Victoria zobaczy swojego chłopaka z inna? Kto odwiedził Marc'a?
Babcia Blanci, Mari, to miała starsza kobieta. I mądra, potrafi dobrze wytłumaczyć wszystko, porozmawiac na spokojnie. Widac, że kocha dziewczynę. ; )
Czekam na new! ; ))
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
King kong
King kong


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:52:38 12-03-10    Temat postu:

uwielbiam tą telkę
nie mogę się doczekać, aż dojdziesz do momentu w którym mój zapas się skończył
!!♥ !


Ostatnio zmieniony przez mila851 dnia 21:53:59 12-03-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:06:48 12-03-10    Temat postu:

Menny. napisał:
Dwa ostatnie odcinki, tak zakończyłaś, że ... Czy Victoria zobaczy swojego chłopaka z inna? Kto odwiedził Marc'a?


hihi... co do pierwszego pytania powiem tak - głupi to ma zawsze szczęście
a kto odwiedził Marc'a? Sama jeszcze tego nie wiem, ale coś wymyślę ;P

co do MariLu, to - tak gwoli ścisłości - babcia Oscara
uznałam, że Blanca nie będzie się do niej zwracać per "prababciu", bo jakoś nie przepadam za tym słowem, poza tym Mari, jak każda kobieta, chce się czuć młodszą niż jest, a nazywanie jej prababcią chyba by temu nie sprzyjało


mila851 napisał:
uwielbiam tą telkę
nie mogę się doczekać, aż dojdziesz do momentu w którym mój zapas się skończył
!!♥ !


ojej... o ile mnie pamięć nie myli, Twój zapas kończy się na następnym odcinku... już teraz powiem Ci, że go trochę zmodyfikowałam no i dopisałam 3 następne i jeszcze coś, co jeszcze nie wiem, gdzie wplotę jak dojdę z tym do ładu, to możesz się spodziewać przesyłki specjalnej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
King kong
King kong


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:13:45 12-03-10    Temat postu:

zacieram ręce i czekam z utęsknieniem

Aga powiedz, co z tą entradą?
widziała plakat do teli - mistrzostwo!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:19:51 12-03-10    Temat postu:

bez przesady z tym mistrzostwem - mistrzem photoshopa to ja nigdy nie będę ^^' ale cieszę się, że Ci się podoba

co do entrady znalazłam kilka filmików na youtubie - właśnie przeglądam i może dziś albo jutro podeślę Ci linki i napiszę co z którego chciałabym wyciąć w jakiej kolejności, ok? no chyba, że sama masz już jakiś pomysł, to zdaję się na Ciebie w ciemno
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
King kong
King kong


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:23:17 12-03-10    Temat postu:

najlepiej prześlij
zawsze lepiej poznać twój koncept
szkoda, że nie mieszkasz po sąsiedzku, to byś wpadła i razem byśmy do tego zasiadły
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:29:55 12-03-10    Temat postu:

ok ^^ ale wiesz, że chętnie się zapoznam z Twoim punktem widzenia - w końcu co dwie głowy to nie jedna

o rany... masz w podpisie cytat z mojego "dzieła" - dziękuję, że mi taką reklamę robisz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Generał


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:31:13 12-03-10    Temat postu:

Mam nadzieję, że w następnym odcinku pojawi się Gib. I co z tego tam wynikło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
King kong
King kong


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:33:43 12-03-10    Temat postu:

co trzy!
nie zapominajmy o kwiku

nie ma sprawy, przecież jestem patronem medialnym
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:37:56 12-03-10    Temat postu:

Menny. napisał:
Mam nadzieję, że w następnym odcinku pojawi się Gib. I co z tego tam wynikło.


oj pojawi się pojawi - to mogę obiecać


mila851 napisał:
co trzy!
nie zapominajmy o kwiku


no tak <idiota> trzy, trzy - burza mózgów się szykuje
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mili~*~
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 24 Gru 2007
Posty: 12296
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 23:23:34 12-03-10    Temat postu:

Ej no!!
MNie dowiedziałam sie co z Guido!! (chyba nie walnełam sie w imieniu)

A to mnei ciekawi
czy zdazy schowac lole

No i Marco ciekawi mnei tez jego wątek jest jakiś nieteges zobaczymy jak się to ułoży
Czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:26:38 12-03-10    Temat postu:

haha... mili - Guido to u mili851 w MMO
u mnie Gilberto, Giba, Gib - czy jak tam chcecie go sobie nazywać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 28, 29, 30  Następny
Strona 4 z 30

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin