Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Miłość czy nienawiść?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 53, 54, 55 ... 72, 73, 74  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Najgorszy czarny charakter?
Jose Manuel
40%
 40%  [ 10 ]
Jaguar
12%
 12%  [ 3 ]
Fernando
4%
 4%  [ 1 ]
Alvaro
8%
 8%  [ 2 ]
Monika
8%
 8%  [ 2 ]
Armando
0%
 0%  [ 0 ]
Enrique
4%
 4%  [ 1 ]
Vanessa
16%
 16%  [ 4 ]
Wszyscy są tak samo źli
8%
 8%  [ 2 ]
Wszystkich Głosów : 25

Autor Wiadomość
a_moniak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 21 Lut 2007
Posty: 12531
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 15:04:53 20-03-08    Temat postu:

super odcinek
Jednak Vanne przyszła do Ferdka, i chce zniszczyć szczęście Lindy y Miguela, nie chce dopuścić do ich ślubu, ale jak...
Jose Manuel dosyć ze widział że Cristina spotyka się z Javierem, był jakiś tam pocałunek, to pobij Javiera, a potem jeszcze miał czelność uderzyć Cristinę...
Manolo y Jagi, ale oni są udani Manolo sam zamieszka w domu...i ten tekst Jagiego Carpe diem Jagi zabujał się w Gracieli
Gustavo wyznał miłość Deborah - cudnie
Graciela chce sprowadzić ojca małej Rosy, ciekawe kim jest ten człowiek...
ciekawe gdzie poszli się rozerwać Linda z Miguelem..

czekam na newik, pozdróffka :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ankhakin
Komandos
Komandos


Dołączył: 01 Maj 2007
Posty: 713
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec

PostWysłany: 15:27:57 20-03-08    Temat postu:

Linda i Miguel sie zaręczyli, mają wspaniałego synka i pewnie wszystko było by dobrze ale oczywiście musiała wrócić ta flądra Vanessa i pewnie znowu zacznie knuć przeciwko nim .Jose Manuel poczuł zazdrość mimo iż nie koche swojej żony...mimo tego nie powinien jej oderzyć!
Gustavo postanowił chronić Deborah i jest w niej zakochany .
Jaguar ma dać nauczke Javierowi i pewnie wymyśli coś oryginalnego.
(z góry przepraszam za wszystkie błędy w ortografi i interpunkcji ale nigdy nie byłam z tego dobra).Świetny odcinek i czekam na newik!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aishwarya
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 16454
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: München
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:37:56 20-03-08    Temat postu:

Cytat:
- Załatwiłem to bardzo szybko i sprawnie. To twoje nowe mieszkanie. Nie jest to może pełen luksus, ale lepszy rydz niż nic – powiedział do brata Jaguar.
- Dziękuję Leoncio. Zamieszkasz ze mną? – zapytał Manolo.
- Nie Manolo. Nie mogę. Musisz się usamodzielnić, zmierzyć się z dorosłym życiem, ja pozostanę w swojej norze, przynajmniej na razie.
- Ale ja już mam czterdzieści lat i poznałem już życie! Czemu traktujesz mnie jak dziecko?
- Bo ty jesteś jak małe dziecko. Masz swoje lata, ale jesteś młody duchem i czasami dziecinny. Będziesz mieszkał sam, ale nie zrób z tego miejsca burdelu, bo nie chcę abyś szedł w moje ślady.
- Postaram się posłuchać twoich rad. Będę mógł czasami uczestniczyć
w spotkaniach waszej mafii. Kiedy znów zobaczę ojca chrzestnego?
- Lepiej się nie mieszaj do tych spraw. To cię może przerosnąć. Na razie spotkam się z Gracielą, a z don Jose Manuelem Vellasquezem spotkam się innym razem.
- Nie za często wpadasz do tej całej Gracieli? Zakochałeś się w niej czy co?
- Nie miłość nigdy nie jest za późno braciszku. Pamiętaj czego cię nauczy twój brat. „Carpe diem” – chwytaj dzień... Pamiętaj o tym Manolo – powiedział Jaguar wychodząc z mieszkania.
- Carpe co? – zapytał sam siebie zdziwiony Manolo...


O szok, poucza 40sto latka...on mi się widzi

Cytat:
- Z czego się śmiejesz? – zapytał zdenerwowany Jose Manuel.
- Z pana! Pańska żona zadaje się z innym mężczyzną... Starość nie radość. Pan już pewnie nie może, no to sobie znalazła kochanka. Przyprawia panu rogi – Jaguar nie mógł powstrzymać się od śmiechu...
- To nie jest śmieszne, to jest żałosne. Wiąże się z tą sprawą zadania dla ciebie... Będzie to rozgrzewka przed decydującym starciem z Cordillami.
- Mam go zabić czy tylko przestraszyć?
- Moja żona już dostała nauczkę, on też powinien ją dostać. Nie musisz go zabijać, ale spraw aby już nigdy nie przeszło mu przez myśl zbliżenie się co mojej żony!
- A co pan taki zakochany w swojej małżonce?
- Nie kpij. Mnie z nią nic nie łączy. Gardzę nią, ale mieszkamy razem i nie pozwolę aby sobie za mnie kpiła romansując na boku z kim popadnie...
- Zajmę się tym Javierem Mendozą. Nie sądzi pan jednak, że szkoda czasu na takie bzdety?
- To nie są bzdety. Dostaniesz za to kolejne pieniądze i starczy ci nawet na operację plastyczną, bo chyba jest ci ona potrzebna... chociaż na moje oko bardziej przydałby się tutaj przeszczep mózgu...
- A pan oczywiście nie omieszkał mnie zbesztać. Ale skoro będzie nagrodę, to z przyjemnościa zajmę się Javierem Mendozą. Znajdę jakiś oryginalny sposób.


Jeny Jagi jest świetny
Ojj coś czuję, że źle będzie....
Ojj dowiedzieli się, że Vanne wróciła, będą kłopoty.
Kiedy new?????????
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NiuNia
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 20 Sty 2008
Posty: 867
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ......z mojego nieba.....

PostWysłany: 19:41:56 20-03-08    Temat postu:

Odcinek świetny. Znowu daję komciaka ostatnia. No i kłopoty znowu będę z Vanessą. Ciekawe co ona wykombinuje. Manolo chyba poszedł w ślady Jaguara z tymi tekstami. Czemu Jose Manuel musiał wejść w takim momencie, gdy Javier chciał pocałować Cristinę?? Nienawidzę go! Ale jak na swój wiek wie jak nauczyć swoją żonę porządku. Ciekawe co Jaguar zrobi Javierowi, ale wątpie by to pomogło mu odkochać się. Szkoda, że Cristina skłamała Raulowi. Nareszcie Gustavo wyznał Deborah co do niej czuje i do tego pokazał. Szkoda że ma jeszcze mieszane uczucia. Dobrze, że Gustavoi ma podejrzenia odnośnie Gracieli. Luisa obawia się Fernanda i dobrze. Nie wiadoo co może przyjść mu do tej pustej głowy.Ja na jej miejscu bym się bała. Czyżby między Antonio i Veronicą coś zaiskrzyło? Mam nadzieję że tak, bo należy mu się odrobinę szczęścia. Zwłaszcza po tym wypadku. Dobrze, że Linda i Miguel dowiedzieli się o powrocie Vanessy.Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Greg20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 10278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 22:12:22 21-03-08    Temat postu:

Dziękuję za wszystkie komentarze

Pozdrowienia dla takich osób jak: Natka***, a_moniak, blondi95, Gaby, Ankhakin oraz justysiek21

INTRO nr 1 [link widoczny dla zalogowanych]
INTRO nr 2 [link widoczny dla zalogowanych]

116 ODCINEK

Bar „Cardera”.

Vanessa rozpoczęła swój długo oczekiwany występ powitalny, pierwszy występ po powrocie do kraju. Od razu zauważyła ona siedzących przy stoliku Lindę i Miguela. Poczuła złość, ale nie dała tego po sobie poznać. Po zakończeniu występu podeszła do ich stolika.

- Widzę, że wróciłaś. Czego chcesz? – zapytał Miguel.
- Przyszłam się po prostu przywitać. Wróciłam ciut wcześniej niż przypuszczałam...
- I jak ci poszło? – spytała Linda.
- Było w porządku, dziękuję. Nie myślcie sobie, że mój powrót znowu spowoduje problemy. Jak już mówiłam Lindzie, wszystko sobie wyjaśniliśmy i życzę wam powodzenia. Wiem, że macie ponoć wspaniałego synka – powiedziała Vanessa.
- Owszem mamy. Diego to uroczy chłopczyk – stwierdziła Linda.
- Powiedzmy, że wierzę w twoje dobre intencje. Wybacz jednak, że nie zaprosimy cię na nasz ślub, który odbędzie się za miesiąc – powiedział złośliwie Miguel.
- Ślub?
- Tak, ślub. Myślę, że cieszysz się z tego razem z nami. A teraz wybacz, ale musimy już iść – powiedział Miguel.
- Dlaczego tak ją potraktowałeś? – szepnęła po chwili do jego ucha Linda.
- Ponieważ na to zasługiwała...

Vanessa była wściekła słysząc nowiny o nadchodzącym ślubie.

- Nigdy do niego nie dopuszczę. Wspominając o tym popełniłeś wielki błąd Miguel – pomyślała Vanessa...

Komisariat policji.

- To ciekawe co mówisz. Fernando Ayala upodabnia się do swojego teścia. Stał się przestępcą, jest bigamistą, ale nie rezygnuje. To dzwonienie i wygrażanie Luisie może go jednak zgubić – powiedział Gustavo.
- Od razu cię o tym informuję, bo nie wiem co zrobić. Możemy zainstalować podsłuch do telefonu. Ayala może wydzwaniać ponownie – stwierdził Juan.
- Masz rację. To da się zrobić, ale Fernando nie jest taki głupi. Będzie wiedział jak długo rozmawiać żeby nie dać się złapać. Zrobimy jednak co w naszej mocy aby go złapać. On wciąż stanowi zagrożenie. Koniecznie przyprowadźcie do mnie tę jego drugą żonę. Ona musi nam ujawnić jakieś sekrety z życia swojego męża. Może wie coś o czym my nie mamy pojęcia – zauważył Gustavo...

Okolice mieszkanie Fernanda.

- Co za pogoda... Znowu ten przeklęty deszcz. Na szczęście już wracam do swojego mieszkanka – pomyślał Fernando. Po chwili zdumiony zobaczył znajomą twarz. Co ty tu robisz? – zapytał z przerażeniem.
- Jak widzisz jestem mój drogi mężu – odparła Patricia.
- Jak mnie znalazłaś?
- Mam swoje sposoby. Wiem wszystko o twojej drugiej żony i twoich przestępstwach. Nie martw się, nie wydam cię. Chcę tylko porozmawiać o naszym życiu...
- Po co do cholery się zjawiłaś?
- Porozmawiamy czy nie? Chyba nie chcesz problemów.
- Nie stawiaj mi tu warunków, bo wiesz co mógłbym ci zrobić!
- Wiem, ale chyba nie zaryzykujesz kolejnego morderstwa, prawda?
- Wchodź. Mam nadzieję, że to nie jest żadna gra z twojej strony i nie sprowadziłaś policji – powiedział Fernando...

Rezydencja Vellasquezów.

- To mi się nie podoba. Mama coś ukrywa. Chyba z kimś się spotyka i wcale się temu nie dziwię. Jest piękną kobietą, a życie u boku mojego ojca nie jest łatwe. Jednak jeżeli on się o tym dowiedział, to mógł zrobić jej krzywdę. Nie pozwolę aby ktoś bił moją matkę! – denerwował się Raul.
- Uspokój się kochanie. Nie masz pojęcia co zaszło. Może nikt jej nie uderzył. Sądzę, że przesadzasz – odparła Monika.
- Wcale nie przesadzam. Za tym pobiciem kryje się to, że mama pragnie ułożyć sobie życie z innym mężczyzną. Każdego by to bulwersowało, ale nie mnie. Ja życzę jej szczęścia z każdym mężczyzną, bo każdy jest lepszy od Jose Manuela Vellasqueza – westchnął Raul...

Tymczasem...

Jose Manuel udał się w kierunku pokoju swojej żony. Zaciekawiła go rozmowa telefoniczna, którą usłyszał przez drzwi...

- Javier... już mówiłam... nie możemy tego dalej ciągnąć. Dla mojego
i twojego bezpieczeństwa – powiedziała Cristina.
- Nie boję się twojego męża. Musimy się spotkać i to zaraz. Nie musi być w twoim domu, może być u mnie – odparł Javier...
- Dobrze, za dwie godziny przyjadę do ciebie. Nie licz jednak na wiele – powiedziała Cristina...
- A więc to tak... Ten rycerz nie zamierza przestań zabiegać o moją żonę. Skończę z nim raz na zawsze. To będzie także nauczka do Cristiny – pomyślał Jose Manuel.

Po chwili zdenerwowany zadzwonił do Jaguara.

- Gotowy do podjęcia kolejnej misji? – zapytał Jose Manuel.
- Zwarty i gotowy jestem zawsze, ale teraz gotuję bratu obiad – odparł Jaguar.
- Co robisz? Gotujesz? Nigdy w to nie uwierzę. Uważaj, bo mieszkanie wyleci w powietrze...
- Pan to nigdy we mnie nie uwierzy. To jakaś zupka z torebki...
- I to nazywasz gotowaniem? Twój brat jest takiego samego pokroju co ty... Skończ z zupkami i przyjedź do mojej rezydencji...
- Teraz to panu odbiło. Przecież przed pana domem widnieją dwie tabliczki: jedna to STOP, która odnosi się do mojej osoby, a druga: UWAGA GROŹNE PSY, A WŁAŚCICIEL JESZCZE GORSZY...
- Przestań kpić i natychmiast przyjeżdżaj. Spotkamy się w tej stajni co kiedyś. Chodzi o tego Javiera i moją żonę. Trzeba zakończyć tę sprawę raz na zawsze.
- Lubię te pana stajnię, więc zaraz przyjadę. Tylko posilę się z Manolem.
- Rób co chcesz, ale za pół godziny masz tu być! – powiedział Jose Manuel odkładając słuchawkę.
- A mówią żeby nigdy nie jeść w pośpiechu, ale ja nie będę mógł spełnić tych zaleceń. On mnie ma za supermana czy co? W pół godziny nie dotrę przy takich korkach do jego pałacu. I to jeszcze motorem? – westchnął Jaguar.
- Co z tą zupą Leoncio? – dopytywał się Manolo.
- Zaraz będzie. Wybacz, że nie założę fartucha, ale nie mam czasu. Będziesz musiał to świństwo zjeść samemu...
- Czyli mam być królikiem doświadczalnym. Jeżeli przeżyję pięć minut po spożyciu, to znaczy, że potrafisz gotować – skwitował Manolo...
- Ale mam wdzięcznego brata... – pomyślał Jaguar...

Mieszkanie Deborah.

- Rosa to cudowne dziecko. Z wielką chęcią poszłam z nią na spacer – powiedziała Graciela.
- Wiem, to moje oczko w głowie – odparła Deborah.
- Przepraszam, że cię o to spytam, może nie powinnam... ale nie myślisz czasem o jej ojcu. Kim był ten mężczyzna? Dlaczego zostawił ciebie i Rosę?
- To nie był taki zły człowiek, ale niestety okazał się tchórzem. Znalazł sobie inną kobietę i Rosa go nie obchodziła. Można żałować, że nam się nie ułożyło, ale z drugiej strony cieszę się tym co mam. Moim szczęściem jest teraz moja córka. Zresztą nie chcę winić Rafaela Marquesa, ja przecież też nie byłam najlepszą osobą. Na szczęście zmieniłam się i przestałam być dziwką. Teraz wiem co jest w życiu najważniejsze.
- A więc to Rafael Marques jest prawdziwym ojcem Rosy? – zamyśliła się Graciela.
- Tak, choć nie ukrywam, że chciałabym aby był nim Gustavo Valdez. Tylko ten człowiek zapewni nam ochronę i szczęście – powiedziała Deborah.
- Rozumiem... Znajdę tego człowieka i wtedy nawet Valdez ci nie pomoże – pomyślała Graciela.

Mieszkanie Fernanda.

- Dobrze Patricio. Skoro tak stawiasz sprawę... Moje małżeństwo z Luisą i tak zapewne zostanie unieważnione. Jej nowy goryl Juan Cordillo to prawnik i pewnie o niczym innym nie myśli. Tak więc nasze małżeństwo wciąż będzie aktualne – powiedział zadowolony Fernando.
- To nie jest śmieszne. Jak mogłeś mnie tak oszukać! – denerwowała się Patricia.
- Nie odgrywaj tutaj zrozpaczonej żony. Nam nigdy się nie układało. Pozostaniemy małżeństwem i spróbuję poprawić nasze relacje, ale ty nie możesz mnie wydać policji, rozumiesz? Przysługa za przysługę.
- Nie zrobię tego, ale to co zrobiłeś tej Monice czy jak jej tam to...
- Nie mieszaj się, bo spotka cię to samo. Nie przychodź tu więcej. Ja się z tobą jakoś skontaktuję. Obym się na tym nie przejechał...
- Znasz mnie i wierz, że nie jestem taka jak ty. Do zobaczenia mężu – powiedziała Patricia...
- Po co ona się zjawiła? Sama się prosi! – pomyślał wzburzony Fernando.

Po chwili ktoś zapukał do drzwi.

- O cholero. Nabrała mnie. To pewnie policja... Fernando wyciągnął broń i zajrzał przez wizjer. Zobaczył Vanessę...
- Co tu robisz z bronią? Wpadasz już w jakąś fobię – powiedziała Vanessa.
- Myślałem po prostu, że odwiedziła mnie policja albo żona numer trzy...
- Co? Jaka żona numer trzy? Ja jestem dla ciebie kochanką numer jeden...
- Rzeczywiście. Trafnie to ujęłaś. A dla twojej ciekawości mam dwie żony...
- To jakiś żart?
- Niestety prawda – podrapał się w głowę Fernanda. Vanessa kiwnęła tylko głową...

Jakiś czas później.

Dom Juana.

- Cudowne maleństwo. Jakie słodkie – powiedziała Eva...
- Oczy ma po wujku – zauważył Juan...
- Na szczęście nie po nim – wtrąciła Linda...
- On wygląda jak kopia własnego ojca. Co tu dużo mówić – dodał zadowolony Miguel.
- Nie przesadzaj kochanie. Jest w połowie podobny do mnie w połowie do ciebie...
- Najważniejsze, że jest cudny i zdrowy. Tylko to się liczy – powiedziała Eva.
- Masz rację. Jesteśmy najszczęśliwszymi rodzicami na świecie, a już za miesiąc nasz ślub. Nie mogę się doczekać – powiedziała Linda.
- Zrobimy wszystko jak należy. Najpierw cywilny, a dzień po nim kościelny. Na to zasługujesz kochanie. Zobaczysz, że ten miesiąc szybko przeleci i staniemy na ślubnym kobiercu. Panna Cordillo i pan Vellasquez – uśmiechnął się Miguel.
- To co wydawałoby się niemożliwe stanie się faktem – podsumował Juan...

Okolice rezydencji Vellasquezów.

- Mam skończyć z obojgiem? – zapytał Jaguar.
- Załatw tylko jego. Cristiną zajmę się ja – odparł Jose Manuel.
- Dobrze. Rozumiem, że ona za chwilę pojedzie do mieszkania tego amanta. Mam za nią jechać tym motorem?
- A czym chciałeś? Rowerem, hulajnogą?
- Dobrze już dobrze...
- Dam ci na wszelki wypadek jeden ze swoich samochodów. Mam nadzieję, że mi go nie zniszczysz. Jeżeli dobrze wykonasz zadanie, zostanie on twój na zawsze i skończą się twoje problemy ze środkami komunikacji...
- Brzmi interesująco...
- Uwaga! Cristina wychodzi z rezydencji. Pojedziesz tym samochodem. Ostrożnie aby nie skojarzyła, że jest śledzona...
- Nie pozna pańskiego samochodu?
- Ona nie ma pojęcia o moich samochodach. On piętnastu lat nie wie nawet która są moje koszule, więc bez obaw.
- Rozumiem, że do pańskich spodni też nie ma dostępu. Współczuję...
- Zamknij się i rób to co do ciebie należy. Tu masz kluczyki. Jedź za nią i dorwij Javiera Mendozę...
- Dla takiego cacka wszystko. Zamieniam się po raz kolejny w detektywa i będę podążał za pana żoną jak sęp. Do zobaczenia po wykonaniu zadania – uśmiechnął się Jaguar...
- Nie wiem co lepsze, ale słowo się rzekło. Niech już stracę ten samochód byleby ten kretyn nie zawalił akcji – pomyślał Jose Manuel...


Ostatnio zmieniony przez Greg20 dnia 22:17:49 21-03-08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
a_moniak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 21 Lut 2007
Posty: 12531
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 23:55:58 21-03-08    Temat postu:

nie no teksty Jagiego y Jose Manuela jak zawsze powalają na kolana
Jagi kucharzy swojemu braciszkowi, robi mu zupkę z proszku
Przecież przed pana domem widnieją dwie tabliczki: jedna to STOP, która odnosi się do mojej osoby, a druga: UWAGA GROŹNE PSY, A WŁAŚCICIEL JESZCZE GORSZY=>hehe to było świetne :lol2:
ciekawe czy Jaguar pozbędzie się na zawsze javiera, jeśli mu się to uda dostanie autko
ech głupia Vanessa, już się boję co ona knuje przeciwko Lindzie y Miguelowi, przecież niedługo ich ślub, a ona łatwo nie odpuści...
ta żonka Ferdka jest beznadziejna, byłaby skłonna jeszcze mu wszystko wybaczyć...
ciekawe czy Graciela znjdzie tego Rafaela Marquesa.. i kim on wogule jest

czekam na odcinki, pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NiuNia
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 20 Sty 2008
Posty: 867
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ......z mojego nieba.....

PostWysłany: 14:05:09 22-03-08    Temat postu:

Super że jest nowy odcinek - a na dodatek taki ciekawy ( jak zawsze). Niepokoi mnie Vanessa. Ciekawa jestem co wykombinuje aby zniweczyć plany Lindy i Miguela. Dobrze, że Juan powiedział Gustavo o wydzwanianiu do Luisy dzięki temu będą mogli go namierzyć. No i Fernando wie że Patricia dowiedziała się o drugim małżeństwie i o jego przestępstwach. Ciekawe co zrobi Jaguar Javierowi. Jaguar i Jose Manuel znowu dają znać ze swoimi tekstami. Na pewno dziecko Lindy i Miguela słodkie jak to powiedziała Eva. Wysyłam ci życzenia wielkanocne. Pozdrawiam i czekam na nowy odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natka***
Mocno wstawiony
Mocno wstawiony


Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 6770
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:03:10 22-03-08    Temat postu:

Vanessa skutecznie udaje, że się zmieniła a Linda jej wierzy... Miguel niepotrzebnie w ogóle wspominał o tym ślubie To tylko wkurzyło Vanesse...
Fernando niby upodobania się do swojego teścia? Dobrze, że Juan chce dbać o bezpieczeństwo Luisy. Gustavo mądrze myśli - Patricia może okazać się przydatna Owa Patricia znalazła Ferdka Dobra jest! Tyle, że nie chce go wydać Ciekawe o czym chce porozmawiać Paty z mężem
Raul jest za tym by Cristina spotykała się z innymi mężczyznami. Dlaczego on AŻ tak bardzo nie cierpi swojego ojca
Ten Javier jest wkurzający... Nie bierze nawet pod uwagę, że coś mogłoby się stać Cristinie Liczy się tylko to czego on chce... Jose Manuel chce podjąć jakieś większe kroki jeśli chodzi o tego rycerzyka Javiera.
"- Gotowy do podjęcia kolejnej misji? – zapytał Jose Manuel.
- Zwarty i gotowy jestem zawsze, ale teraz gotuję bratu obiad – odparł Jaguar.
- Co robisz? Gotujesz? Nigdy w to nie uwierzę. Uważaj, bo mieszkanie wyleci w powietrze...
- Pan to nigdy we mnie nie uwierzy. To jakaś zupka z torebki...
- I to nazywasz gotowaniem? Twój brat jest takiego samego pokroju co ty... Skończ z zupkami i przyjedź do mojej rezydencji...
- Teraz to panu odbiło. Przecież przed pana domem widnieją dwie tabliczki: jedna to STOP, która odnosi się do mojej osoby, a druga: UWAGA GROŹNE PSY, A WŁAŚCICIEL JESZCZE GORSZY...
"
Jagi gotujący zupkę z torebki Co ciekawsze gotuje ją dla czterdziesto letniego brata Co odcinek mnie zaskakuje. Raz jest detektywem innym razem kucharzem Jeśli przed domem Jose Manuela rzeczywiście widnieją tabliczki STOP i UWAGA GROŹNE PSY, A WŁAŚCICIEL JESZCZE GORSZY to lepiej to miejsce omijać z daleka Pomysł na tę drugą jest rzeczywiście bombowy
Kolejne spotkanie Jaguara i Jose Manuela w stajni, w której jak pamiętam nie pachniało za przyjemnie...
"- Lubię te pana stajnię, więc zaraz przyjadę. Tylko posilę się z Manolem.
- Rób co chcesz, ale za pół godziny masz tu być! – powiedział Jose Manuel odkładając słuchawkę.
- A mówią żeby nigdy nie jeść w pośpiechu, ale ja nie będę mógł spełnić tych zaleceń. On mnie ma za supermana czy co? W pół godziny nie dotrę przy takich korkach do jego pałacu. I to jeszcze motorem? – westchnął Jaguar.
- Co z tą zupą Leoncio? – dopytywał się Manolo.
- Zaraz będzie. Wybacz, że nie założę fartucha, ale nie mam czasu. Będziesz musiał to świństwo zjeść samemu...
- Czyli mam być królikiem doświadczalnym. Jeżeli przeżyję pięć minut po spożyciu, to znaczy, że potrafisz gotować – skwitował Manolo...
"
Jagi lubi wiejskie klimaty więc nawet stajnia mu odpowiada. Jose Manuel nawet nie pozwolił mu w spokoju zjeść
Jaguś supermanem, który przy korkach ma dojechać do rezydencji JM motorem Manolo zgłodniał i ma być królikiem doświadczalnym Oby Manolo przeżył te pięć minut. Dzięki temu nie zniknie z telci a dodatkowo będzie wiadomo, że Leoncio jest doskonałym materiałem na kucharza
Rafael Marques ojcem Rosy... Ciekawe czy Gracieli uda się go znaleźć Deborah chciałaby żeby ojcem Rosity był Gustavo
Fernando w jednym ma rację - Juan myśli o unieważnieniu małżeństwa Ferdka z Luisą. Ferdziowi nie podoba się powrót jego pierwszej żony... Swoją drogą mogłaby go wydać policji Ciekawe czy Ferdek ma też żonę numer 3
Diegito kopią własnego ojca Musi być rzeczywiście uroczy. Linda i Miguel wezmą ślub cywilny i kościelny Tylko ciekawe czy coś lub ktoś nie zniszczy ich małżeńskich planów
"- Dobrze. Rozumiem, że ona za chwilę pojedzie do mieszkania tego amanta. Mam za nią jechać tym motorem?
- A czym chciałeś? Rowerem, hulajnogą?
"
Już sobie wyobrażam Jagiego pędzącego na hulajnodze Jaki Jose Manuel miły: pożyczy Jegiemu swój samochód, a jeśli ten wykona dobrze zadanie to samochód pozostanie jego Ciekawe jak Jagi wykona to zadanie...
Czekam niecierpliwie na nowy odcinek i pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Greg20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 10278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 22:05:14 22-03-08    Temat postu:

Dziękuję za wszystkie komentarze

Pozdrowienia dla takich osób jak: Natka***, a_moniak oraz blondi95

INTRO nr 1 [link widoczny dla zalogowanych]
INTRO nr 2 [link widoczny dla zalogowanych]

117 ODCINEK

Jakiś czas później.

Okolice mieszkania Javiera Mendozy.

- Dałem im pół godziny. Niech ten Javier ma trochę radochy przed śmiercią. Chociaż Jose Manuel nie chciałby tego widzieć. Dostałby zawału na sam widok, choć twierdzi, że jego żona go nie obchodzi – pomyślał Jaguar siedząc w samochodzie. Albo jest to schadzka albo rozstanie. Sam jestem ciekaw jako obserwator... Myślę jednak, że za długo już czekam. Czas wkroczyć do akcji...

Po chwili Jaguar zauważył, że Cristina i Javier wychodzą z mieszkanie. Byli zadowoleni, a więc raczej się nie rozstali. Wsiedli do jej samochodu...

- Czyli jednak się pogodzili i chcą to uczcić. Ich miny mówią same za siebie. Co za „love-story” po czterdziestce... Czemu ja tak nie mam z Gracielą. To życie jest takie niesprawiedliwe. Będę musiał wam popsuć humory, ponieważ jadę tam gdzie wy – Jaguar odpalił samochód i podążał cały czas za Cristiną i Javierem...

Komisariat policji.

- Pani Patricio... pani mąż Fernando Ayala to groźny przestępca. Wezwaliśmy panią aby dowiedzieć się coś więcej o jego tajemniczym życiu. Jak do tej pory był znany tylko jako mąż Luisy Vellasquez. Pani zeznania mogą nas doprowadzić do czegoś z jego przeszłości. Proszę nam pomóc – powiedział Gustavo.
- Zrobię co w mojej mocy, ale nie wiem czy będę w stanie pomóc. Dla mnie informacja, że mój mąż to bigamista również była wielkim szokiem – odparła Patricia.
- Gdzie mógł się ukryć Fernando Ayala?
- Nie mam pojęcia. Na pewno nie w moim domu. Może pan od razu go przeszukać. Nasze małżeństwo przeżywało wiele kryzysów. Niestety jak widać nie za wiele wiedziałam o swoim mężu. Często znikał na całe noce, bagatelizowałam to i niestety teraz wiem, że źle robiłam. Akceptowałam jego nałogi. Wiedziałam, że dostał jakąś pracę w stolicy, ale nawet nie wiedziałam, że jest on takim łotrem. Teraz już rozumiem dlaczego on nie chciał abym przyjeżdżała. Założył tu drugą rodzinę. Nie wiem jakim cudem dostał on papierek z tego drugiego małżeństwa. Przecież nie zmienił nazwiska. Musiał coś wykombinować, bo nie jest głupi – przyznała Patricia.
- Rozumiem...
- To wszystko co wiem. Naprawdę nie wiem gdzie on się podziewa...
- Co do jego bigamii. Prawnicy bez problemów unieważnią jego małżeństwo z Luisą Vellasquez, ponieważ było zawarte jako drugie w kolejności. Na mocy prawa on jest wciąż pani mężem, choć pewnie to marna pociecha...
- Niestety to prawda. Liczę, że go złapiecie i skończy tam gdzie jego miejsce, czyli w więzieniu.
- Dziękuję pani Patricio. Proszę być z nami w kontakcie. Jeżeli coś jeszcze sobie pani przypomni, proszę niezwłocznie nas o tym powiadomić – powiedział Gustavo...
- Nie mogłam tego zrobić... Nie potrafiłam go wsypać. Za bardzo kocham tego drania – pomyślała wychodząc Patricia.

Mieszkanie Fernanda.

- A więc taki z ciebie chojrak. Naśmiewałeś się z mojej przeszłości, a sam jesteś prymitywem – powiedziała Vanessa. Fernando Ayala bigamistą... Dobre sobie... Pewnie żadna z żon cię nie zaspokajała i wylądowałeś tutaj... samotny i opuszczony!
- Z Patricią nie było tak źle, ale klepaliśmy biedę. Przyjechałem do stolicy gdzie poznałem Luisię oraz dorwałem się do pieniędzy tego starca Jose Manuela Vellasqueza. Obie żony są piękne, ale mnie nie obchodzi tylko seks jak to ty masz w zwyczaju – odparł Fernando.
- I co ci z tego? Zostałeś sam, jesteś poszukiwany, a pieniędzy nie będziesz miał wiecznie. Marnie skończysz...
- Niekoniecznie. Wojna cały czas trwa... Możemy złączyć siły aby pokonać wrogów. Mówiłaś, że Linda i Miguel biorą ślub. Pewnie ta wiadomość zmiotła cię z powierzchni ziemi. To dziwne, że jeszcze dychasz skarbie – zauważył Fernando.
- Nie ukrywam, że to był dla mnie cios, ale z drugiej strony mogłam się tego spodziewać. Niech sobie jednak nie myślą, że wygrali. Zgrywam przed nimi skruszoną... taka głupia Linda mi uwierzyła. Zaatakuję ich ze zdwojoną siłą. Pożałują że zechcieli się pobrać. Nie mogę patrzeć na ich szczęście...
- Mnie również bierze na wymioty, ale z innego powodu. Ten bałwan Juan jest z moją Luisą. Zajmę się tym małpiszonem, ale póki co mam inne problemy. Oprócz mojej pierwszej małżonki Patricii, jest jeszcze Enrique. Lepiej żeby ten głupek był mi wierny, bo inaczej źle skończy – pomyślał Fernando...

Kancelaria Juana.

- Zgadzam się z twoim punktem widzenia. To jest oczywiste w takich sprawach. Liczy się pierwsze małżeństwo, każde następne jest już bigamią. Ta sprawa jest tylko formalnością. Nie będzie trudne załatwić unieważnienie małżeństwa Luisy i Fernanda – powiedział Antonio...
- Wiem, że jestem egoistą, ale robię to też dla Luisy. Przecież ona wciąż jest żoną tego łotra, przynajmniej na papierku! Tak nie może być dłużej. Ayala nie ma tu nic do gadania, zresztą fakt, że jest poszukiwany tylko pogarsza jego sytuację – stwierdził Juan...
- Będzie dobrze. Zaznasz szczęście z Luisą. Ożenisz się z nią prędzej niż przypuszczasz.
- A co u ciebie? Jak ci się układa? Z kim teraz romansujesz?
- Z nikim...
- Nie udawaj...
- Wiem, że widziałbyś mnie z Loreną... To wspaniała osoba, ale jestem zauroczony jak dzieciak zupełnie inną... Wiem, że krzywdzę Lorenę, ale taka jest prawda. Zresztą nie zapominajmy, że jestem kaleką i dla każdej dziewczyny nim będę...
- Kto znów podbił twoje serce?
- Jedna z koleżanek twojej siostry z jej biura. Veronica Guzman, jest urocza – powiedział Antonio...
- Ty się nigdy nie zmienisz. Zobaczysz, że spowodujesz cierpienie Loreny. Igrasz z jej uczuciami – westchnął Juan... A właściwie gdzie ona się podziała?
- Nie mam pojęcia...

Centrum mody.

- Coraz bliżej do naszego wielkiego występu. Już nie mogę się go doczekać – powiedziała Monika.
- Ja również... Ty przynajmniej możesz liczyć na wsparcie męża, a ja? Mój brat – policjant jest tak zajęty, że nawet nie przyjdzie na pokaz – odparł Marco...
- Może przyjdzie ktoś inny? Jakaś dziewczyna?
- Niestety to mało prawdopodobne.
- Witaj Marco – odezwała się nagle... Lorena...
- A nie mówiłam. Zdążyliście się już dobrze poznać na przyjęciu. Nie będę wam przeszkadzać – powiedziała podśmiewając się Monika...
- Co tu robisz? – zdziwił się Marco...
- Przyszłam zobaczyć jak pracują najsympatyczniejsi modele w stolicy – powiedziała uśmiechnięta Lorena...
- Akurat trafiłaś na przerwę, ale zaraz mamy kolejne próby. Dziękuję, że pamiętałaś i przyszłaś. To miłe z twojej strony – odparł pozytywnie zaskoczony Coracci.

Restauracja.

- Możesz żyć normalnie i z dala od swojego męża. Naprawdę uda się nam. Trochę więcej wiary. Zobaczysz! Musimy uczcić twoją decyzję. Chcesz spróbować czegoś nowego i to dla mnie znaczy naprawdę bardzo wiele – powiedział Javier.
- Sama nie wiem czy to co robię jest rozsądne – Cristina miała wątpliwości, ale czuła się szczęśliwa.
- Zaraz coś zjemy i zamówimy szampana. Gdzie ten kelner?

Tymczasem Jaguar już dawno „zajął się” kelnerem. Korzystając z faktu, że w restauracji nie było dużo osób, unieszkodliwił kelnera i wciągnął go do osobnego pomieszczenia. Tam skręcił mu kark aby tamten nie mógł krzyczeć i wezwać pomocy. Po dwóch minutach zadowolony przebrał się w ciuchy nieboszczyka.

- Stałem się kelnerem – pomyślał. Ale czego się w życiu już nie robiło...

Chwilę później Jaguar już usługiwał przy stoliku Javiera i Cristiny.

- Proponuję ten oto rocznik czerwonego wina oraz dzisiejsze danie dnia – powiedział Jaguar spoglądając na menu, które ukradł kelnerowi.
- Ciekawa potrawa i kuchnia. Jak to się wymawia? – zapytał Javier.
- Sam nie wiem... Te nazwy są takie pokręcone. To nowość, a ja również jestem tu nowy. Koledzy polecali mi i mówili, że jest to najlepszy smakołyk w tej restauracji – odpowiedział po chwili namysłu Jaguar.
- Skorzystamy z pana rad i pańskiego gustu. Weźmiemy to danie oraz czerwone wino z rocznika 1985.
- Do usług. Kilka minut i wracam z powrotem. Co za kretyn. Będę sobie łamał język tą kuchnią francuską... I jeszcze zażyczył sobie wina z rocznika 1985? Wtedy poznałem Jose Manuela Vellasqueza. Mógłbym go od razu zabić, ale zrobię to w bardziej wirtuozerski sposób – pomyślał Jaguar...

Korzystając z zamieszania panującego w kuchni Jaguar bez trudu w swoim przebraniu dostał się do owego czerwonego wina i kieliszków.

- Wybaczcie, że nie dostaniecie tej potrawy, ale wino podam wam z przyjemnością... Przy sobie zawsze mam potrzebne trucizny. Ta dawka zabiłaby słonia... Jaguar otworzył wino, nalał je do kieliszków i dosypał do jednego z nich sporą dawkę trucizny.
- Co tam robisz Adrian? Tutaj goście sami sobie otwierają wino i nalewają przy stoliku. Oszalałeś? – odezwał się jakiś głos.
- Wiem, ale ci państwo zażyczyli sobie wszystkiego na tacy. Staram się być uprzejmy – odparł Jaguar który był odwrócony plecami do swojego rozmówcy...
- Nigdy taki nie jesteś. Dzisiaj masz dzień dobroci dla klientów czy co?
I czemu mówisz takim dziwnym głosem?
- Mam dzisiaj dobry dzień, ale chyba łapie mnie grypa. Zaniosę im to wino i zaraz wracam...
- Wracaj wracaj, bo jesteś tu potrzebny...

Chwilę później.

- Proszę wino z rocznika 1985... Pozwoliłem sobie nalać państwu i szybciej umożliwić pierwszy toast – powiedział Jaguar.
- Jaki pan miły. Dziękujemy...
- Nie ma za co. Taki zawód kelnera. Trzeba być życzliwym dla ludzi. Potrawa dnia będzie za jakieś dziesięć minut... Jaguar postawił kieliszek z trucizną przed Javierem oraz drugi przed Cristiną. Mam nadzieję, że wino państwu posmakuje. Proszę mnie zawołać w razie jakiegoś problemu. Za chwilę wracam...
- Wypijmy za nasz związek Cristino – powiedział Javier popijając wino.
- Dobre – przyznała Cristina.
- Rzeczywiście – odparł Javier... Po chwili jednak zaczął wytrzeszczać oczy i się dusić. Cristina nie wiedziała co się dzieje. W przeciągu kilku sekund Javier przewrócił się na ziemię. Na próżno można go było ocucić. Cristina wezwała pomocy, ale nawet obsługa restauracji nie wiedziała co się dzieje...
- Ach ten rocznik okazał się jakiś felerny dla pana Javiera Mendozy. Te kelnerskie szmaty już mi nie potrzebne. Znów potwierdziłem wysoką formę. Jose Manuel się ucieszy – powiedział sam do siebie będący w oddali Jaguar. Wobec zamieszania chwilę później już go w tej restauracji nie było...

Firma Vellasquezów.

- Co tu robisz Armando? – zapytał zdziwiony Jose Manuel.
- Odwiedzam własnego ojca – odparł Armando.
- Ciszej! Zwariowałeś?
- Mówię prawdę...
- Jak przygotowania do ślubu z Victorią Valdez?
- Nawet nie pytaj...Okropieństwo... Mam do ciebie ogromną prośbę. Niby jestem najwspanialszym człowiekiem pod słońcem dla mojej narzeczonej i mojej matki, ale potrzebuję jakiejś stałej i dobrej pracy. Jeszcze bardziej urósłbym w oczach Vicky...
- Świetnie, ale jaka ma to być praca?
- W twojej firmie tato...
- Powariowałeś chyba! Przecież twoja matka nie może o tym wiedzieć. To by cię od razu zdemaskowało!
- Ona nie musi o niczym wiedzieć...
- Ty nie myślisz Armando! Valdez również skojarzy, że praca w tej firmie jest podejrzana...
- Wszystko już sobie przemyślałem. Mogę pracować na niższej funkcji albo w jakichś innych twoich filiach. Nikt się nie skapuje. Przemyśl to proszę... To dla mnie bardzo ważne – oznajmił Armando...
- Sam nie wiem... To ryzykowny krok. Porozmawiamy o tym kiedy indziej. Teraz czekam na ważny telefon – powiedział Jose Manuel...

Mieszkanie Lindy i Miguela.

- Cudowne maleństwo. Ale wam zazdrościmy – powiedziała Claudia...
- Nie przesadzaj Claudio. Ty i Enrique również będziecie mieli dzieci. Do was również uśmiechnie się szczęście. Zresztą bardzo dobrze wam się układa, prawda? – zapytała Linda.
- Naturalnie – wtrącił Enrique. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Nie możemy bez siebie żyć...
- Więc w czym problem? Może wy też pójdziecie za naszym przykładem i się pobierzecie? Nie ma nic lepszego niż spokojne i szczęśliwe życie bez problemów i zawirowań – powiedział Miguel...
- Zapewniam, że i na nas przyjdzie czas – stwierdził Enrique. Claudia na to zasługuje. Właśnie na takie życie...
- Wypijmy za udane związki – zaproponował Miguel. Ty jeszcze nie możesz pić Diego, ale za kilkanaście lat to co innego...
- Nie ucz swojego synka złych rzeczy. Trzeba mu dawać dobry, a nie zły przykład już od najmłodszych dni i miesięcy – powiedziała Linda...
- On i tak jeszcze nas nie rozumie, ale masz rację. Dobrze go wychowamy kochanie, nie martw się o to...

Mieszkanie Rafaela Marquesa.

- Deborah Santacruz... Dobrze nam było przez ten krótki czas, ale dlaczego musieliśmy tak skończyć? – mężczyzna przeglądał zdjęcia Deborah oraz malutkiej, miesięcznej dziewczynki jaką była wtedy Rosa. Były to bowiem zdjęcia sprzed jakichś 7-8 lat... Widziałem moją córkę tylko kilka razy w życiu, a zachowałem tylko te dwie fotki... Popełniłem błąd opuszczając was, ale jeden Bóg wie jak dużo dałbym teraz aby was odnaleźć. Gdzie się podziewacie? – pytał sam siebie Marques. Niestety już nigdy się tego nie dowiem chociażbym chciał...

Po chwili ktoś zadzwonił do jego drzwi...

- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? – zapytał Rafael.
- Pan Rafael Marques?
- Tak, to ja.
- Wspaniale. Mam dla pani wiadomości, które mogą pana zainteresować. Chodzi o pańsku córkę Rosę oraz o jej matkę Deborah
Santacruz – powiedziała Graciela...


W rolę Rafaela Marquesa - ojca małej Rosy wcielać się będzie Andres Felipe Martinez



Ostatnio zmieniony przez Greg20 dnia 22:43:43 22-03-08, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natka***
Mocno wstawiony
Mocno wstawiony


Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 6770
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:02:36 22-03-08    Temat postu:

Komentarze Jaguara są bombowe 'Love-story' po czterdziestce chyba spodobało się Jagiemu. Jest nawet zawiedziony, że nie przeżywa czegoś takiego z Gracielą. Jaguar po raz kolejny w swojej karierze może się wcielać w detektywa
Patricia za bardzo kocha tego kretyna Ferdzia i przez to go nie wsypała Z tego co mówi o Fernandzie jego pierwsza żona wynika, że już od dawna był draniem. Może jednak Paty zmieni zdanie i wsypie tego gagatka. Oby
O nie wierzę! Chojrak Fernando z pierwszą żoną klepał biedę A potem luksusów mu się zachciało...
Te dwie kanalie - Ferdek i Vanessa złączą siły i będą chcieli zaatakować Lindę i Miguela oraz Luisę i Juana
Antonio potwierdził, że unieważnienie małżeństwa Luisy jest tylko formalnością Luisa będzie mogła być w końcu szczęśliwa z Juanem, przynajmniej dopóki nie zaatakuje Ayala...
Juan twierdzi, że Antonio zada Lorenie cierpienie. Jednak nie byłabym tego taka pewna. Ona może lubi Antonia, ale raczej nie daży go większym uczuciem Antonio zauroczony Veronicą jak nastolatek Marco pozytywnie zakoczony spotkaniem z Loreną. Chyba nawet Monika wyczuła tę chemię jaka jest między nimi.
Javier już chciał świętować, ale chyba nic z tego nie wyjdzie bo kelnerem już 'zajął się' Jagi Zaciągnął go do osobnego pomieszczenia i skręcił kark... A potem jakby nigdy nic przebrał się w jego ciuszki "- Stałem się kelnerem – pomyślał. Ale czego się w życiu już nie robiło... " Ostatnio był kucharzem teraz kelnerem - Leoncio powinien otworzyć własną restaurację
Jagi to ma gadane. Potrafi na poczekaniu wymyślić takie bajki, że kapelusze z głów spadają Jagi zawsze nosi przy sobie trucizny?! To chyba na wypadek gdyby spotkał Gustava Jagi jako kelner nazywa się Adrian Swoją drogą ciekawe jest to, że Cristina nie rozpoznała Jagiego... No chyba, że jest tak wpatrzona w Javiera, że niczego poza nim nie dostrzega...
Któżby pomyślał, że toast za związek Krysi i Javiera, będzie jego ostatnim w życiu? Biedaczek umarł w przeciągu kilku sekund...
A Jaguar upewnił się, że wszystko poszło zgodnie z planem i zwiał Po raz kolejny potwoerdził swoją wysoką formę Warto zaznaczyć, że do jego konta należy dodać dwa nowe morderstwa.
Armandito chce pracować w firmie swojego ojca. Dzięki temu miałby jeszcze bardziej urosnąć w oczach Vicky... Ciekawe jaką decyzję podejmie Jose Manuel
Claudia z ukochanym odwiedzili Lindę Enrique snuje plany na przyszłość Ślub a może później i dzieci...
Linda i Miguel na pewno dobrze wychowają swojego syna
W telci pojawił się wspomniany ostatnio Rafael Marques Czyżby miał sentyment do chwil spędzonych z Deby i Rositą Do tego chciałby odnaleźć córkę i Deborah?! No i w takiej chwili pojawia się nie wiadomo skąd Graciela... Pojawienie się na nowo Rafaela w życiu Deby wszystko skomplikuje... Co będzie dalej z Deby i Gustavo?
Odcinek był świetny - czekam na kolejny i pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NiuNia
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 20 Sty 2008
Posty: 867
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ......z mojego nieba.....

PostWysłany: 17:10:16 23-03-08    Temat postu:

Jaguar jest niewyjęty- jak nie teksty do Jose Manuela to swoje komentarze. . Szkoda że Patricia nadal kocha Fernanda mimo tego co on zrobił . Gdyby nie ta miłość Fernando byłby już za kratkami . Ciekawa jestem co Vanessa i Fernando wykombinują by zapobiec ślubu Lindy i Miguela. No, no, no Antonio wyznał Juanowi że jest zauroczony Veronicą, ale co ona do niego czuje:?: . Mam nadzieję ze czuje to samo co on bo Antonio zasługuje na odrobinę szczęście po tym wypadku. Moze coś zaiskrzy między Loreną a Marco. Miguel już chce rozmawiac ze swiom synkiem o alkoholu, który dopiero co się urodził . Jak ja nienawidze tej Gracieli . Czemu ona musiała odnaleźć ojca Rosy:?:Zwłaszcza teraz gdy Gustavo wyznał Deborah że ją kocha.
Odcinek rewelacja czekam na newik. Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
a_moniak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 21 Lut 2007
Posty: 12531
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 23:23:21 23-03-08    Temat postu:

świetny odcinek
Jagi zadrościł Cristinie y Javierowi jak on to powiedział : Co za „love-story” po czterdziestce... :lol2:
Jaguarowi wszystko ostatnio się udaje, ale miał pomysł z tym przebraniem kelnera, chyba zabił Javiera tą dawką trucizny..szkoda
Vanessa y Ferdek dalej razem knują, a pierwsza żonka kryje mężusia...
Armando chce pracować u Jose Manuela, ciekawe czy tatuś da mu jakąś pracę
Antonio myśli jak tu nie zranić Lore, ale ona już jst zapatrzona w Marco
fajniutka scenka z LyM oraz CyE
o i pojawił się ojciec małej Rosy, i to Graciela go odnalazła, ciekawe co z tego wyniknie..
jak zawsze czekam z niecierpliwością na newik
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Greg20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 10278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 23:34:24 23-03-08    Temat postu:

Dziękuję za komentarze Newik będzie jutro Życzę wszystkim czytelnikom przy okazji wesołych i radosnych świąt Wielkiej Nocy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aishwarya
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 16454
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: München
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:23:07 24-03-08    Temat postu:

Podoba mi się, że Lore przyszła do Marco..iskrzy? Zobazymy jeszze...
Linda&Migi na razie sielanka, ale nie wiem, czy długo ona potrwa...
Jak mnie Jose Manu denerwuje, ale za to z niego i Jagiego idzie się pośmiać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Greg20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 10278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 21:37:50 24-03-08    Temat postu:

Dziękuję za wszystkie komentarze

Pozdrowienia dla takich osób jak: Natka***, a_moniak, blondi95 oraz Gaby

INTRO nr 1 [link widoczny dla zalogowanych]
INTRO nr 2 [link widoczny dla zalogowanych]

118 ODCINEK

Restauracja.

- Javier... co ci jest? Na Boga odpowiedz! – Cristina była zupełnie roztrzęsiona.
- Nie doceniłem metod twojego męża – wycedził przez zęby z ogromnym trudem Javier... Po chwili zmarł trzymając Cristinę za rękę...

Kilka minut później na miejsce tragedii przybyło pogotowie i policja...

- Nic nie dało się zrobić. To stało się w przeciągu minuty. To z pewnością było otrucie, ale szczegóły poznamy po analizie resztek wina, które zostały w kieliszku. Weźmiemy to do badania. Mogę tylko powiedzieć, że była to bardzo silna trucizna. Bardzo mi przykro – powiedział lekarz patrząc na zdruzgotaną Cristinę.
- Jak to możliwe? Zostać otrutym w restauracji? To chore! Ten kelner wydawał się być taki miły – odparła Cristina.
- To nie był kelner. Znaleźliśmy prawdziwego kelnera... martwego. Ktoś go zlikwidował, przebrał się w jego ciuchy i przyjął zamówienie dosypując coś do wina. To było celowe działanie – ustalił Carlo, który przybył na miejsce zdarzenia... Komo mogło zależeć na śmierci pana Javiera?
- Nie mam pojęcia... To wszystko jest dla mnie szokiem... Pozwólcie mi wrócić do domu...
- W porządku pani Cristino... Weźmiemy panią jeszcze na komisariat. Bo śmierć pana Javiera jest bardzo zagadkowa. Ten człowiek szybko zniknął, ale wiedział co robi. Wykonał robotę bardzo profesjonalnie. Jak wyglądał ten rzekomy kelner?
- Brunet w ciemnych okularach, po 40-ce. Nic nadzwyczajnego. Specjalnie mu się nie przyglądałam, niezbyt wiele mogę na jego temat powiedzieć...
- Proszę się uspokoić. Zajmiemy się tą sprawą i ukarzemy winnych śmierci pani znajomego – powiedział Carlo...

Tymczasem zadowolony Jaguar już dawno odjechał samochodem należącym do Jose Manuela. Będąc w drodze zadzwonił do niego pochwalić się kolejnym znaczącym sukcesem.

- Melduję wykonanie zadania. Samochód jest mój! – powiedział Jaguar.
- Javier nie żyje? – zapytał niedowierzając Jose Manuel.
- Świętował coś z pana żoną w restauracji, a ja byłem dla nich kelnerem.
- Kim? Zgłupiałeś?
- Zatrułem wino tego Javiera i biedaczek został otruty. Pańska żona nie będzie już więcej zadawać się z tym gagatkiem. On dołączył do tych którzy ośmielili się nam przeciwstawić...
- Świetna robota. To będzie ostrzeżenie dla mojej małżonki. Już więcej nawet nie spróbuje mnie zdradzać.
- Właśnie sobie jadę tym pana cackiem i pozwoli pan, że wrócę już nim do swojej nory. Zgodnie z umową ten samochód jest już w moim posiadaniu...
- Mniejsze zło... Niech ci będzie. Jest twój – powiedział po chwili zastanowienia Jose Manuel...
- Dobrze, że pan mięknie na starość. Jutro uczcimy kolejny sukces i obgadamy kolejne posunięcia, ale teraz marzę tylko o porządnej kolacji we własnym domu, bo restauracji mam już na dziś dość... Bycie kucharzem i kelnerem jest ciekawe, więc będę kończył, bo umieram z głodu.
- Co mnie to obchodzi?
- Nie dane mi było zjeść obiadu, więc zjem kolację. A pan niech już nie zrzędzi, bo wykonałem zadanie...
- Rób co chcesz... Nie zepsujesz mi już humoru. Na emeryturze rzeczywiście mógłbyś dorabiać jako kucharz lub kelner...
- W zasadzie już to robię, ale mój braciszek jakoś mi za to nie płaci. Dobrze, muszę kończyć, bo wydzwonię majątek na tą komórkę. Adios don Jose Manuelu – powiedział Jaguar.
- Dzisiaj jego gadki nawet mnie śmieszą. W końcu mam powody do zadowolenia – pomyślał Jose Manuel...

Mieszkanie Rafaela Marquesa.

- Co pani mówi? A w ogóle kim pani jest? Nie rozmawiam z ludźmi których nie znam – powiedział Rafael próbując zamknąć Gracieli drzwi przed nosem.
- Jestem przyjaciółką matki pańskiego dziecka. Znam Deborah Santacruz i jej córkę Rosę. Wiem, że pan jest ojcem Rosy – powiedziała Graciela...
- Co to ma do rzeczy? To nie pani sprawa...
- Proszę mnie wpuścić, mogę panu pomóc...
- Dobrze. Niech pani wejdzie, powie to co chce powiedzieć i więcej mnie nie nachodzi. Nie mam czasu na zgadywankę. O co chodzi?
- Deborah pana potrzebuje. Zarówno ona jak i jej córka. Moja przyjaciółka wiele mi o panu mówiła. Nie chce się przyznać, ale jak widzę jak bardzo jej zależy na pana powrocie. Ona i Rosa potrzebują pana... Pragną zapomnieć o przeszłości i spróbować raz jeszcze. Może pan w to nie wierzyć, ale taka jest prawda. Deborah nie chce panu szukać, więc ja dyskretnie zrobiłam to za nią. Bardzo proszę pana żeby ta rozmowa została między nami. Niech pan skończy cierpienie mojej przyjaciółki i jej córeczki. Rosa potrzebuje ojca...
- To piękne co pani mówi, ale czy to jest prawda? Ja również o niczym innym nie myślę. Od lat zadaję sobie pytanie co dzieje się z moją rodziną. Wiem, że popełniłem przed laty błąd, ale chce go naprawić. Co mam zrobić aby je odzyskać?
- Po prostu je odwiedzić. To pierwszy krok ku odzyskaniu tych kobiet. Uda się panu, proszę tylko trzymać się moich rad. Znam Deborah bardzo dobrze i wiem co jest dla niej najlepsze. Wierzę, że może pan uratować je od życia w samotności. Należy tylko
spróbować – powiedziała Graciela.
- Sam nie wiem – zastanawiał się Rafael...

Rezydencja Vellasquezów.

Jose Manuel zadzwonił do Armanda.

- Witaj synu – przywitał go Jose Manuel.
- Cześć tato. Skąd masz tak miły głos? Jeszcze kilkadziesiąt minut zbyłeś mnie gdy byłem u ciebie w firmie – dziwił się Armando.
- Mam powody do zadowolenia. Pewne sprawy poszły po mojej myśli...
- Cieszę się.
- Myślałem o tej twojej prośbie i sądzę, że nie ma ku temu żadnych przeciwwskazań. Znajdzie się dla ciebie jakaś robota, ale póki co nie
z najwyższej półki żeby nie nabierać podejrzeń. Pamiętaj, że twoja matka nie może o niczym wiedzieć.
- Wiem i bardzo ci dziękuję. Nie wiem co powiedzieć.
- Spotkamy się jutro u Gracieli. Znów mamy kilka spraw do omówienia. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia tato – powiedział Armando...

Jose Manuel skończył rozmowę i zauważył, że Cristina wróciła do rezydencji. Była bardzo zdenerwowana.

- Gdzie byłaś kochanie? Coś się stało? Czemu masz taką dziwną minę. Płakałaś? – zapytał Jose Manuel...
- Nie odzywaj się do mnie, wiem, że to twoja sprawka – odparła Cristina.
- Moja sprawka? Nie mam pojęcia o czym ty mówisz...
- Zabiłeś go, ale nie myśl, że jesteś niezniszczalny. W końcu przegrasz
i wtedy ja będę górą!
- Ona wszystko wie... Jaguar nie był zbyt ostrożny... Może mnie oskarżać, ale i tak nie znajdzie dowodów – pomyślał zadowolony Jose Manuel...

Mieszkanie Lindy i Miguela.

Linda i Miguel kąpali właśnie swojego synka. Wciąż byli szczęśliwi, perspektywa ślubu była teraz dla nich najważniejsza. Jednak Linda martwiła się o Claudię oraz o swojego brata Juana.

- Chciałabym aby ułożyło się jej z Enrique. On wydaje się w porządku, ale ja jestem co do niego sceptyczna. Nie wiem dlaczego – powiedziała Linda...
- Zapewne przez to, że był świadkiem Fernanda na ślubie mojej siostry. Ja jednak bym go nie skreślał – przyznał Miguel...
- Nie skreślam go. Pragnę aby im się ułożyło... Podobnie jak Luisie i Juanowi. Ale na ich drodze zawsze będzie już stał Fernando...
- Niekoniecznie. Fakt, że Ayala jest bigamistą stwarza szanse na unieważnienie tego małżeństwa i może Luisa w końcu zazna wolności i odrobiny szczęścia – zastanawiał się Miguel. Twój brat jest prawnikiem, może coś wymyśli...

Kancelaria Juana.

- To miłe, że od strony prawniczej jest szansa abym uwolniła się od Fernanda – stwierdziła Luisa.
- Tak jak mówiłem Juanowi liczy się fakt zawarcia pierwszego małżeństwa, a więc Fernando jest mężem Patricii Rodriguez. Wasze małżeństwo jest nieważne – powiedział Antonio.
- To łatwo da się udowodnić w sądzie nawet bez obecności Ayali – dodał Juan...
- Naprawdę się cieszę, ale ten człowiek wciąż jest na wolności i obawiam się o swoje bezpieczeństwo – powiedziała Luisa...

Tymczasem na mieście.

- Wiesz, że jestem z tobą szczery i nic nie robię za twoimi plecami. Wpłaciłem ci te pieniądze. Czego jeszcze chcesz? Zrozum, że chcę żyć z Claudią i być z dala od tych brudnych interesów – powiedział Enrique.
- Nie żartuj sobie. Nigdy się od nich nie uwolnisz. Od dawna maczałeś w tym palce i jeżeli mnie złapią, to ty również za to zapłacisz. Radzę ci więc nie robić żadnych numerów. Kieruj dalej naszym interesem, a będzie dobrze. Jesteśmy wspólnikami, a zdrada to najgorsze co możesz zrobić. Pamiętaj o tym – stwierdził Fernando. Mam wystarczająco dużo problemów i nie chcę abyś ty był kolejnym który mam rozwiązać...
- Muszę znaleźć jakieś rozwiązanie z tej sytuacji, bo kiedyś to skończy się dla mnie tragicznie – pomyślał Enrique...

Na drugi dzień.

Rezydencja Vellasquezów.

- Mamo czemu zamknęłaś się w pokoju i nie chcesz zejść na śniadanie? – zapytał Raul.
- Nie jestem głodna – odparła Cristina.
- Co ty mówisz? Czy znowu ojciec coś ci powiedział? Posłuchaj mamo. Wiem, że się z kimś spotykasz i ja to całkowicie popieram. Uwolnij się od ojca i żyj własnym życiem. Nie robisz nic złego. Ten mężczyzna na pewno jest w porządku skoro zwróciłaś na niego uwagę.
- Ale...
- Żadne ale. Naprawdę masz od nas zielone światło...
- Ten mężczyzna nie żyje Raul! Wczoraj został otruty – powiedziała ze łzami w oczach Cristina...

Mieszkanie Gracieli.

- Ten samochód który zaparkowałem przed domem należał do Jose Manuela, ale szef oddał mi go w zamian za pozbycie się Javiera Mendozy – adoratora Cristiny Vellasquez – chwalił się Jaguar...
- Wielki powód do dumy. Zabiłeś go i to ci się chwali, ale sam fakt, że moja żona chciała mi wykręcić taki numer jest naprawdę niedopuszczalny – westchnął Jose Manuel...
- Po pierwsze zabiłem dwie osoby nie jedną, bo jeszcze kelnera... Biedactwo Bogu ducha winny, ale na niego padło. Zabiłem go bez powodu... chociaż nie, bo miał na imię Adrian które nie jest w moim guście... A co do pana żony to ona gustuje w młodszych – śmiał się Jaguar...
- Bierz ten samochód i zmiataj, bo znowu zaczynasz mnie denerwować!
- Spokojnie Jose Manuelu. Nasz wspaniały Jaguar ładnie się spisał.
21 i 22 morderstwo, to budzi respekt – przyznała Graciela.
- Jesteś kochana Grazzy. Super, że prowadzisz mi statystyki. Może otworzysz mi stronę internetową na temat moich dokonań. Przecież masz już jedną o podobnej tematyce – znaczy się o szpitalu psychiatrycznym...
- Nie mów do mnie Grazzy... A jeśli chodzi o twoje statystyki, po prostu pamiętałam...
- Zmieńmy temat moi drodzy. Co z moją pracą tato? – zapytał Armando.
- Jak już mówiłem dostaniesz ją. Szczegóły ustalimy wkrótce. Po zlikwidowaniu Javiera myślę teraz o tych przeklętych Cordillach. Trzeba załatwić w końcu tego Juana oraz nie dopuścić do ślubu Lindy i Miguela!
- Zrobi się – powiedział Jaguar. Na razie jednak cieszę się z mojego nowego autka...
- A ja znalazłam nowy sposób na zniszczenie Deborah. Sprowadziłam ojca małej Rosy, a on zrobi swoje aby szczęście tej dwójki i Valdeza zostało zniweczone – uśmiechnęła się Graciela...

Mieszkanie Deborah.

- Przemyślałem sobie wiele spraw i doszedłem do wniosku, że ja naprawdę nie tylko się do was przywiązałem, ale po prostu was pokochałem. Nie wyobrażam sobie życia bez twojej słodkiej córki oraz bez ciebie – powiedział Gustavo przytulając Deborah...
- Niesłychane... Związek szanowanego komendanta policji i dziwki. Przemyślałeś to Gustavo? – zapytała Deborah.
- Nie jesteś dziwką i proszę cię nie mów tak więcej. Jesteś już porządną i wspaniałą kobietą, która wyleczyła moje serce z niemożliwej miłości do pewnej kobiety. Teraz wiem, że jednak można się odkochać i zaznać w życiu szczęścia. To naprawdę cudowne uczucie...
- Chciałabym szczęścia i stabilizacji. Potrzebujemy tego z Rosą. Żadnych więcej niespodzianek tylko spokoju... Tego nam trzeba.
- I właśnie to będziecie miały – uśmiechnął się Gustavo.
- Ktoś dzwoni do drzwi. Pewnie to Graciela. Otworzę...

Po chwili.

- Witaj Deborah... Wróciłem – powiedział Rafael Marques...
- Rafael... Co ty tu robisz? – zapytała przerażona Deborah... Co ty tu robisz właśnie teraz?


Ostatnio zmieniony przez Greg20 dnia 10:52:35 25-03-08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 53, 54, 55 ... 72, 73, 74  Następny
Strona 54 z 74

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin