Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Miłość czy nienawiść?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 54, 55, 56 ... 72, 73, 74  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Najgorszy czarny charakter?
Jose Manuel
40%
 40%  [ 10 ]
Jaguar
12%
 12%  [ 3 ]
Fernando
4%
 4%  [ 1 ]
Alvaro
8%
 8%  [ 2 ]
Monika
8%
 8%  [ 2 ]
Armando
0%
 0%  [ 0 ]
Enrique
4%
 4%  [ 1 ]
Vanessa
16%
 16%  [ 4 ]
Wszyscy są tak samo źli
8%
 8%  [ 2 ]
Wszystkich Głosów : 25

Autor Wiadomość
Aishwarya
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 16454
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: München
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:43:53 24-03-08    Temat postu:

Nio ale jak to Javier nie żyje?
Nie rób mi tego, to przecież Javi Gomez!
Alll Jose Manu jest okropny...
Fajna scenka Lindy i Daniela...
Claudi musi być szczęśliwa i Luisa także zasługują na to....
Żal mi Pati, została oszukana przez tego kretyna Ferdka...on też mnie denerwuje....żeni się z dwiema i ma to gdzieś...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
a_moniak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 21 Lut 2007
Posty: 12531
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 21:48:35 24-03-08    Temat postu:

ech Javier nie żyje, ale Cris wie że to sprawka Jose Manuela...
Jaguar dzięki temu zdobył autko Jose Manuela
Graciela prowadzi statystyki Jagiemu, jeszcze mu otworzy stronę internetową
Armando dostał pracę, tatuś się zgodził..
pojawił się Rafael, ojciec Rosy, i to akurat teraz kiedy Deborah może sobie ułożyć życie z Gustavo...
Enrique chyba tak łatwo nie uwolni się od ciemnych interesów z Ferdkiem..
narazoe sielanka u Lindy y Miguela, oby jak najdłużej
czekam na kolejny odcinek, pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natka***
Mocno wstawiony
Mocno wstawiony


Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 6770
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:15:49 25-03-08    Temat postu:

Carlo dość szybko ustalił szczegóły śmierci Javiera. Na całe szczęście Cristina w przeszłości nigdy nie poznała Leoncia. Inaczej byłoby pewne, że to on dokonał tych dwóch zabójstw...
Jaguar zadowolony, że zadanie wykonał wyśmienicie - samochód już jest jego W końcu Jose Manuel go pochwalił i docenił.
Z Jagiego to niezły głodomór Gdyby mógł zjadłby konia z kopytami. Choć w zasadzie nie powinnam mu się dziwić, Jose Manuel oderwał go od obiadu więc Jagi zasługuje na porządną kolację
Jaguarowi spodobało się bycie kucharzem i kelnerem. Czyżby na emeryturze miał otworzyć własną restaurację? Tyle, że w niej byłby nie tylko kucharzem i kelnerem, ale i swoim najlepszym klientem Po tak długim czasie pojawiło się pożegnalne Adios! Ale ja je lubię Jose Manuel ma powodu do zadowolenia - nawet śmieszą go gadki Jaguara
Graciela jest gotowa na wszystko by tylko osiągnąć swój cel. Nagadała Rafaelowi głupot wyssanych z palca... Muszę przyznać, że Graciela wypadła bardzo wiarygodnie. Rafael uwierzył w jej zapewnienia, więc raczej odważy się powrócić do życia Deby
Ze szczęścia Jose Manuelowi głos się zmienił na bardziej miły. Nawet znajdzie jakąś robotę dla syna Armandita
Cristina jest przekonana o tym, że śmierć Javiera to sprawka Jose Manuela... Na szczęście nie ma na to żadnych dowodów. Obawiam się jednak, że Krysia zacznie się buntować... Może na nieszczęście mieć jakiegoś asa w rękawie... Oby jednak nie
U Lindy i Miguela nadal sielanka Oby trwała jak najdłużej.
Linda jest sceptyczna co do Enrique... Może i słusznie, choć nie powinna go skreślać. Gdzieś w głębi to dobry facet. Czyżby Luisa dzięki unieważnieniu małżeństwa zaznała wolności i szczęścia? Życzę jej tego, ale Ferdek raczej na to nie pozwoli. Niestety...
Juan i Antonio dużo gadają na temat tego unieważnienia małżeństwa, a szczerze mówiąc nic nie robią by to stało się faktem
Kike chce żyć z Claudią z dala od brudnych interesów. Dlaczego Fernando jednym ruchem psuje te piękne plany... Ten kretyn ma Enrique w garści i to mnie właśnie wkurza
Raul ostatnio bardzo martwi się o matkę. Jednak jego plany diabli wzięli... Chciał żeby Krysia była z Javierem, a tu przykra niespodzianka - Javier nie żyje...
Jagi nazwał kelnera, którego zabił biedactwem, ale prawdą jest, że niewinny facet zginął... Tu sprawdza się powiedzenie - Po trupach do celu - i to dosłownie Jaguar jest nieoceniony, znalazł nawet błachy powód dla którego zabił kelnera - nie podobało mu się jego imie
"- Spokojnie Jose Manuelu. Nasz wspaniały Jaguar ładnie się spisał.
21 i 22 morderstwo, to budzi respekt – przyznała Graciela.
- Jesteś kochana Grazzy. Super, że prowadzisz mi statystyki. Może otworzysz mi stronę internetową na temat moich dokonań. Przecież masz już jedną o podobnej tematyce – znaczy się o szpitalu psychiatrycznym...
- Nie mów do mnie Grazzy... A jeśli chodzi o twoje statystyki, po prostu pamiętałam...
"
Jaguarowi zamarzyła się strona internetowa Uciszył się, że Grazzy prowadzi mu statystyki Choć jej się nie spodobało to zdrobnienie imienia
Jose Manuel chce się wziąć teraz za wykończenie Cordillów... Leoncio jak narazie nie ma do tego głowy bo jest zajęty swoim nowym autkiem
Ale słodka przedostatnia scenka Gustavo nie tylko przywiązał się do Deby i Rosy, ale nawet je pokochał i nie wyobraża sobie już życia z dala od nich Kto by pomyślał, że to właśnie dzięki Deby serce Gustavo wyleczy się z nieszczęśliwej miłości. To chyba moja ulubiona parka telci
Cholerna Graciela... Dlaczego ten Rafael pojawia się akurat teraz??? Akurat w tej chwili... Teraz wszystko skomplikuje...
Podsumowując: odcinek genialny Czekam na kolejny i pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NiuNia
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 20 Sty 2008
Posty: 867
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ......z mojego nieba.....

PostWysłany: 20:30:34 25-03-08    Temat postu:

Szkoda że Javier nie żyje. Dlaczego ta po****na Graciela musiała znaleźc Rafaela i to właśnie teraz gdy Gustavo i Deborah są razem? Znowu ostatnia - przywykłam do tego. Jednym słowem odcinek świetny.Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Greg20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 10278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 22:00:27 25-03-08    Temat postu:

Dziękuję za wszystkie komentarze

Pozdrowienia dla takich osób jak: Natka***, a_moniak, blondi95 oraz Gaby

INTRO nr 1 [link widoczny dla zalogowanych]
INTRO nr 2 [link widoczny dla zalogowanych]

119 ODCINEK

Mieszkanie Deborah.

- Tak mnie witasz? Myślałem, że się ucieszysz moją obecnością – powiedział Rafael...
- To nie tak, ale wiesz jak to było w przeszłości między nami... I teraz twój nagły powrót? Co to ma znaczyć? Możesz mi to wyjaśnić? – pytała zdenerwowana Deborah.
- Co się stało kochanie? – wtrącił Gustavo...
- Kochanie? Widzę, że sobie ułożyłaś życie... I to z kim? Z samym komendantem policji w stolicy? Twoja przyjaciółka mówiła co innego! Podobno ty i Rosa tęskniłyście za mną! Właśnie widzę jak! Pozostałaś dziwką i nawet komendant policji przechodzi przez twoje łóżko!
- Nie wiem kim jesteś, ale uspokój się i przestań tak mówić o Deborah! – denerwował się Gustavo.
- To jest... ojcem Rosy – powiedziała Deborah. Gustavo bardzo cię proszę... zostaw nas samych...
- Nie zrobię tego!
- Proszę cię. To sprawa między mną a Rafaelem.
- Jak chcesz, ale będę przed domem – powiedział wychodząc Valdez.
- Gdzie moja córka? – zapytał Rafael.
- Jest w szkole...
- To nawet i dobrze. Musimy poważnie porozmawiać. Ja nie jestem taki zły za jakiego mnie uważasz... Musiałem wrócić. Bo bardzo za wami tęskniłem. Jeszcze nie wszystko stracone Deborah – stwierdził Rafael...

Mieszkanie Gracieli.

- Normalnie kocham cię Gracielo za twoje pomysły! Chciałbym teraz zobaczyć minę Deborah jak zobaczę tatusia swojego dziecka. Biedactwa, a co powie na to wszystko Valdez? To będzie dla niego niezły cios w żołądek – śmiał się Jaguar...
- Nie ma się co z nimi patyczkować. Od razu pod ziemię! Tak to zawsze będziemy mieli problem z tą dziwką i jej małą smarkulą! – odparł Jose Manuel...
- Pan to by chciał mieć tylko krew na rękach. A piąte przykazanie coś
w ogóle dla pana znaczy? – zapytał Jaguar.
- Tak się składa, że ja go przestrzegam w przeciwieństwie do ciebie.
- Ojciec ma rację. To ty zabijasz, on sobie nie brudzi rąk – wtrącił Armando.
- Ja jestem tylko jego narzędziem, jego ręką, która za niego naciska na spust...
- Oj Leoncio jaki ty jesteś zabawny. Chciałbyś się wybielić... Za twoje wszystkie dokonania powinieneś dostać 200 lat więzienia. Prawda jest taka, że obaj jesteście siebie warci – podsumowała Graciela.
- Nie wiem czy tyle dożyję – zastanawiał się Jaguar... Ale masz rację. Jesteśmy z Jose Manuelem jak stare dobre małżeństwo. Czasami się nie zgadzamy jak choćby w sprawie mojej fryzury czy moich nagród za wykonywanie zadań, ale ogólnie rzecz biorąc stanowimy jedność i tak samo nie lubimy swoich wrogów.
- Ale ja nie jestem gejem i mam żonę. Ty nie masz nawet stałej kobiety, wysługujesz się tylko dziwkami – stwierdził Jose Manuel...
- Pana żona też raczej pana nie dopuszcza do własnej sypialni. Wybacz don Armandito, ale twój ojciec naprodukował wiele dzieci, a teraz już nie może nawet korzystać z usług dziwek. Taki wiek – powiedział Jaguar...
- Jeszcze jedno słowo a zabiorę swój samochód z powrotem!
- Już nic nie mówię...
- Masz szczęście...
- Lepiej nie będę pana więcej denerwował. Wracam do swojej nory, ale najpierw odwiedzę Manola.
- To będzie najlepsze rozwiązanie – powiedział Armando.
- Nikt mnie tu nie chce, więc idę...
- Do mnie możesz zawsze wpaść – dodała Graciela.
- Nawet w nocy? – zapytał zainteresowany Jaguar...
- Kto wie, może i w nocy...
- I tym optymistycznym akcentem zakończę pogawędkę z wami. Adios!
- Nie zapomnij zrobić śniadania swojemu ułomnemu
braciszkowi – powiedział Jose Manuel...
- Śniadania już go nauczyłem robić – odparł Jaguar...
- Co za ludzie... I znowu pogadaliśmy o samych bzdetach. Problemy same się nie rozwiążą – załamał ręce Jose Manuel.
- Będzie dobrze tato. Graciela już zajęła się Deborah i jej córką, Javier nie żyje, ja dostanę pracę, a na Cordillów przyjdzie czas – powiedział Armando.
- Oby, bo już nie mogę patrzeć na Miguela i Lindę oraz Luisę i Juana...

Rezydencja Vellasquezów.

- Czemu mama nie zeszła na śniadanie? – zdziwiła się Luisa.
- To delikatna sprawa. Pamiętasz tego Javiera? To ten znajomy który pomógł mamie wyszukać fałszerstwa Fernanda w naszej firmie. Bardzo się zaprzyjaźnili – powiedział Raul...
- Co z nim? – zapytała Monika zainteresowana rozmową...
- Wczoraj spotkali się w restauracji. Javier został otruty. Zmarł na miejscu – oznajmił Raul... Mamo bardzo to przeżywa. Obawiam się czy przypadkiem ojciec nie maczał palców w tej sprawie...
- Nie przesadzaj Raul... Ale zgadzam się, że ta śmierć jest co najmniej dziwna. A może to zemsta Fernanda? – spytała Luisa...
- Po nim wszystkiego można się spodziewać. Już niczym mnie on nie zaskoczy – stwierdziła Monika...

Mieszkanie Fernanda.

- Zostało coraz mniej czasu do ślubu Lindy i Miguela. Muszę coś wymyślić! Oni nie mogą zostać małżeństwem! – denerwowała się Vanessa.
- Radziłbym ci się pośpieszyć, bo na razie nic ci nie wychodzi – odparł Fernando.
- Odezwał się mędrzec. Ty masz większe problemy. Założę się, że Juan Cordillo unieważni twoje małżeństwo z Luisą, a swojej pierwszej żony też raczej nie kochasz...
- Nawet mnie nie denerwuj. Ta kretynka Patricia chce abym do niej wrócił! W zamian ona mnie nie wyda! Rozumiesz? Nikt nie będzie mi stawiał ultimatum. Ona dostanie za swoje. Ukarze ją w taki sposób, że więcej nie będzie się wcinać w moje życie...
- Groźnie to zabrzmiało...
- Ciebie to raczej nie powinno dziwić. Patricia i Enrique to ostatnie osoby którym powinienem ufać...
- Masz rację. Bądź ostrożny. Ja poszukam sojusznika w walce z przeklętą Lindą. Muszę w końcu zacząć działać, bo czas ucieka – powiedziała Vanessa...

Mieszkanie Lindy i Miguela.

- Jest Diego. Kiedyś wyrośniesz na takiego porządnego człowieka jak twój wujek. Zobaczysz – powiedział Juan trzymając na rękach małego Diega. Boże jaki ja byłem głupi. Przepraszam cię raz jeszcze Lindo za wszystko co kiedyś mówiłem o twoim dziecku...
- Nie przepraszaj. Zamknęliśmy już sprawy należące do przeszłości. Ważne, że teraz wszyscy trzymamy się razem. Miguel jest w pracy, ale każda pomoc przy moim maleństwie będzie przydatna – powiedziała Linda.
- Służę pomocą...
- Marzę aby moje życie z Miguelem wyglądało tak samo jak teraz... Pragnę aby i tobie powiodło się z Luisą...
- Dzisiaj zrobiłem ku temu pierwszy krok. Wczoraj z Antoniem dopracowaliśmy pozew sądowy o unieważnienie jej małżeństwa z Fernandem. Jeszcze dzisiaj dostarczę te dokumenty. Wolałbym aby jej prawnikiem był Antonio, bo ja mogę i nie jestem bezstronny – przyznał Juan...
- Trzymam za was kciuki. Luisa powinna uwolnić się od tego łotra Ayali. Wiem, że z tobą będzie naprawdę szczęśliwa – powiedziała Linda przytulając brata. Tak – Diego... Twój wujek zasługuje na szczęście i je dostanie...

Mieszkanie Deborah.

- Oboje popełniliśmy błędy, ja też się do swoich przyznaję. Ale zrozum, że ja zasługuję na szansę bycia jej ojcem. Przepraszam cię za słowo o Gustavo Valdezie. Możesz być z kim chcesz... Wiem, że nie mamy szans na reaktywację naszego związku, ale nie możesz mi odebrać szansy na kontakt z Rosą. Chce naprawić stracone lata i być dla niej dobrym ojcem – powiedział Rafael...
- Zjawiłeś się po tylu latach i co ja mam powiedzieć? Nie mogę podjąć decyzji pod wpływem chwili... Burzysz mój spokój- odparła Deborah.
- To mój nowy adres i numer telefonu. Nie musisz odpowiadać teraz. Daj mi szansę, proszę cię – powiedział Rafael wychodząc z mieszkania.
- Czemu wszystko znów musi się komplikować? – lamentowała Deborah. Po chwili przytuliła się do Gustavo, który wiedział co się świeci. Nic jednak nie mówił. Nie chciał naciskać na zdezorientowaną dziewczynę...
- Chcę zostać sama, mam nadzieję, że zrozumiesz...
- W porządku, ja muszę i tak jechać na komisariat. Muszę kontynuować śledztwo zabójstwa Javiera Mendozy. Carlo Coracci już na mnie czeka. Ale wrócę i wrócimy do naszej rozmowy kochanie. Rozwiążemy twój problem z tym człowiekiem – powiedział Gustavo...

Jakiś czas później.

Firma Vellasquezów.

- Nie było mnie tu kilka dni i znowu papiery fruwają po całym biurku. Oszaleję! – lamentował Jose Manuel.
- Don Jose Manuelu – ktoś do pana...
- Kto znowu?
- Jakaś kobieta. Mówi, że już kiedyś tu była...
- Wpuść ją Ignacio...
- Witam pana Jose Manuela Vellasqueza – powiedziała Vanessa. Myślę, że wróciłam w samą porę aby rozwiązać pana problemy...
- Vanessa Cortez... Widzę, że wróciła pani ze swojego tournee. Głosno
o nim było. W czym znów mogę pomóc takiej pięknej kobicie jak pani?
- Nie chce pan ślubu Miguela i Lindy. Wspólnymi siłami możemy zapobiec temu nieszczęściu. To ostatni dzwonek. Teraz albo nigdy...
- Już mówiłem, że ja w tej sprawie nie za wiele mogę...
- Taki wpływowy i wspaniały mężczyzna jak pan może wszystko – Vanessa zaczęła ewidentnie uwodzić Jose Manuela. Dzikie spojrzenia, piękne nogi oraz nadęty specjalnie biust zrobiły swoje...
- Sam nie wiem. Takim kobietom nie sposób odmówić – Jose Manuel był onieśmielony wdziękiem Vanessy. Czuł jakby ubyło mu dwadzieścia lat...
- Pan i ja nie trawimy Lindy Cordillo. Każde z nas ma swoje powody aby nie doszło do tego ślubu. Możemy sobie pomóc, a przy okazji uratujemy pańskiego syna. Ja zawsze marzyłam o takim teściu jak pan i to jeszcze może stać się realne...
- Wie pani co – co prawda wolałbym panią na swoją żonę, a nie synową, ale umowa stoi. Pomyślimy nad tą sprawą. Jeszcze nie wszystko jest przegrane – powiedział Jose Manuel...
- Jednak jest pan naprawdę wspaniałym facetem – podsumowała Vanessa siadając na biurku starego Vellasqueza. Co pan proponuje? Jak pozbędziemy się tej żałosnej Lindy Cordillo?

Jose Manuel tylko się uśmiechnął...


Ostatnio zmieniony przez Greg20 dnia 22:11:19 25-03-08, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natka***
Mocno wstawiony
Mocno wstawiony


Dołączył: 15 Mar 2007
Posty: 6770
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:37:35 25-03-08    Temat postu:

Gustavo już zwraca się do Deby 'kochanie' - jak miło Nie fajne słowa wyszły z buźki Rafaela w stosunku do Deby, dobrze, że na miejscu jest Gustavo. Deborah chce porozmawiać z ojcem Rosy na osobności...
Spotkania Milusińskich ciąg dalszy Jaguar wzorowym katolikiem - nawet przykazania zna. 200 lat dla Leoncia? To chyba stanowczo za mało
Jose Manuel i Jagi tworzą wzór starego, dobrego małżeństwa. Pomimo różnych niezgodności są jednością jak ujął to Jagi.
Jose Manuel opatentował nową metodę na zamknięcie ust Jagiemu - wystarczy ostrzeżenie, że zabierze mu samochód, a ten od razu się przymyka. Te jego pożegnania są niezastąpione No i oczywiście bezcenne Adios.
JM nie docenił swojej prawej ręki. Jagi już nauczył brata robić śniadanie.

Luisa myśli, że śmierć Javiera to sprawka Ferdzia Szczerze mówiąc to nawet ma ręce i nogi. W końcu Kiepski mógł chcieć się zemścić...
Zegar tyka a Vanessa coraz bardziej się denerwuje... Chce znaleźć jakiegoś sojusznika, który pomoże jej niedopuścić do ślubu Lindy i Miguela...
Diegito stał się maskotką tej telci
Juan to fajny gość, a dziw bierze, że jeszcze nie dawno był głupim małpiszonem... A ta zmiana to tylko i wyłącznie zasługa jego ojca.
W końcu Juan zajmuje się tym słynnym unieważnieniem małżeństwa Luiski
Fajnie, że ostatnio Linda i Juan znów się do siebie zbliżyli Fajne z nich rodzeństwo.
Po tylu latach Rafael chce być dobrym tatusiem? Ciekawe czemu nie zainteresował się córką wcześniej... Oby miał dobre intencje
Deby i Rosa już dużo w życiu przeszły i w końcu odnajdują spokój u boku Gustavo... Dobrze, że Deby ma wsparcie Valdeza Ciekawe co dalej będzie z nimi i tym Rafaelem...
O nie... Vanessa u Jose Manuela - jeszcze tego brakowało Ta flądra znalazła sobie sojusznika... no jasne
Ten stary cep Jose Manuel onieśmielony wdziękami Vanessy... Dość żenujące Ciekawe co takiego wymyślą

Odcinek świetny Czekam na następny i przesyłam pozdrowienia
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aishwarya
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 16454
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: München
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:09:19 26-03-08    Temat postu:

Po co do szczęścia nam ten cały Rafael?
Niech spada stąd, Debi ma być z Gustem i koniec.
Jak Rafa odnosi się do Debi? Skandal
Nio Juan wreście zmądrzał ale i tak go nie cierpię...
Jak ja tego człowieka nie trawię WRRR
Ale wziął się w końcu za coś poważnego i unieważnia małżeństwo Luisy z tym padalcem, bigamistą itp
Szkoda mi Cris, Javi umarł, a lubiłam go...
Jakbym dorwała Jose Manu, to bym udusiła go własnymi rękoma.
Luis myśli o Ferdku, powody ma, ale niestety się grubo myli.
Nio i ta Vanessa, zołza jedna, też nie cierpię małpiszona, ona byle tylko zaszkodzić. Zrobiła bym to samo co z Jose Manu. Ogólnie cała tela jest czarnych charakterów... nio greg wyluzuj...
Jagi Jagi, gdzie jest Jagi
Ale pamiętaj, jeśli zerwiesz naszą umowę, to ja to sobie zapamiętam, na gadu już Ci napisałam, więc... ;>
Napisz jakąś romantyczną scenkę Lindy z Migusiem, to najlepsza para...
Nio i tam bardziej tego Lorene i Marco zblirz, także ich uwielbiam
To 3maj się narty i mnie nie zawiedź.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ardillita
Idol
Idol


Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 1452
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Elite Way School
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:14:41 26-03-08    Temat postu:

Natka*** napisał:
Gustavo już zwraca się do Deby 'kochanie' - jak miło Nie fajne słowa wyszły z buźki Rafaela w stosunku do Deby, dobrze, że na miejscu jest Gustavo. Deborah chce porozmawiać z ojcem Rosy na osobności...
Spotkania Milusińskich ciąg dalszy Jaguar wzorowym katolikiem - nawet przykazania zna. 200 lat dla Leoncia? To chyba stanowczo za mało
Jose Manuel i Jagi tworzą wzór starego, dobrego małżeństwa. Pomimo różnych niezgodności są jednością jak ujął to Jagi.
Jose Manuel opatentował nową metodę na zamknięcie ust Jagiemu - wystarczy ostrzeżenie, że zabierze mu samochód, a ten od razu się przymyka. Te jego pożegnania są niezastąpione No i oczywiście bezcenne Adios.
JM nie docenił swojej prawej ręki. Jagi już nauczył brata robić śniadanie.

Luisa myśli, że śmierć Javiera to sprawka Ferdzia Szczerze mówiąc to nawet ma ręce i nogi. W końcu Kiepski mógł chcieć się zemścić...
Zegar tyka a Vanessa coraz bardziej się denerwuje... Chce znaleźć jakiegoś sojusznika, który pomoże jej niedopuścić do ślubu Lindy i Miguela...
Diegito stał się maskotką tej telci
Juan to fajny gość, a dziw bierze, że jeszcze nie dawno był głupim małpiszonem... A ta zmiana to tylko i wyłącznie zasługa jego ojca.
W końcu Juan zajmuje się tym słynnym unieważnieniem małżeństwa Luiski
Fajnie, że ostatnio Linda i Juan znów się do siebie zbliżyli Fajne z nich rodzeństwo.
Po tylu latach Rafael chce być dobrym tatusiem? Ciekawe czemu nie zainteresował się córką wcześniej... Oby miał dobre intencje
Deby i Rosa już dużo w życiu przeszły i w końcu odnajdują spokój u boku Gustavo... Dobrze, że Deby ma wsparcie Valdeza Ciekawe co dalej będzie z nimi i tym Rafaelem...
O nie... Vanessa u Jose Manuela - jeszcze tego brakowało Ta flądra znalazła sobie sojusznika... no jasne
Ten stary cep Jose Manuel onieśmielony wdziękami Vanessy... Dość żenujące Ciekawe co takiego wymyślą

Odcinek świetny Czekam na następny i przesyłam pozdrowienia


Ojaaa nie pobiję Natki*** więc super odcinek xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NiuNia
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 20 Sty 2008
Posty: 867
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ......z mojego nieba.....

PostWysłany: 20:20:37 26-03-08    Temat postu:

Kasiunia219 ja też Natki*** nie pobiję.
Może warto spróbować choć w kawałku jej dorównać.
Niech ten idiota Rafael odczepi się od Deborah i Rosy.
Ona go nie kocha tylko Gustava.
Jak się nie odczepi własnoręcznie go zabiję.
Poprzez taką śmierć jaką poniósł Javier .
Dobrze że Linda i Juan znów się zbliżyli do siebie bo są naprawdę super rodzeństwem.
Udowodnili to na samym początku tej świetnej telci.
Ta po****na de***ka Vanessa poszła do Jose Manuela by poszukać sobie sojusznika w zniszczeniu Lindy.
Chyba ją zabiję wraz z Fernandem, Gracielą, Rafaelem, Jose Manuelem ... .
Może mógłbyś zastosować to co mówiłam ci na gg o V i JM.
Diego taki mały, a juz jest ulubieńcem (wcale sie nie dziwię skoro ma takich super starych).
Jednym słowem odcinek jak zwykle rewelacja, a ja jak zwykle ostatnia daję komenta. Czekam na new. Greg20 pozdrawiam cię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
a_moniak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 21 Lut 2007
Posty: 12531
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 21:09:09 26-03-08    Temat postu:

super odcinek
Vanne knuje, i to z samym Jose Manuelem, pewnie zburzy szczęście Lindy y Miguela...i to pewnie przed samym ich ślubem ..
boski Jagi znowu sypie rewelacyjnym tekstami, dostał pozwolenie od Gracieli że może przychodzić nawet w nocy
Deborah jest w rozterce, i nie wie co ma zrobić, mam nadzieję ze podejmie dobrą decyzję..
ogólnie to jakiś krótszy ten odcinek, niż zawsze, ale i tak super, czekam na kolejny
pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Greg20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 10278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 22:05:12 26-03-08    Temat postu:

Dziękuję za wszystkie komentarze

Pozdrowienia dla takich osób jak: Natka***, a_moniak, blondi95, Gaby oraz Kasiunia219

INTRO nr 1 [link widoczny dla zalogowanych]
INTRO nr 2 [link widoczny dla zalogowanych]

120 ODCINEK

Firma Vellasquezów.

- Pani chyba żartuje. Ja mam się pozbyć mojej przyszłej synowej? – kpił Jose Manuel.
- Udawać może pan przed wszystkimi, ale nie przede mną. Wiem jaki pan jest. Jedno kiwnięcie palcem i pana wrogowie znajdują się na tamtym świecie. Proszę zdjąć tą maskę i rozmawiać ze mną szczerze. Co pan zamierza? – zapytała Vanessa.
- Nic. Absolutnie nic. A jeżeli nawet coś zrobię, to nie poinformuję o tym panią.
- Dlaczego? Przed chwilą prawił mi pan komplementy. Przecież dobrze pan wie, że kocham Miguela i również nienawidzę Lindy Cordillo!
- Po pierwsze pani kocha nie Miguela, ale jego pieniądze. Po drugie Linda i Miguel mają dziecko. Też nie skaczę z radości z powodu ich nadchodzącego ślubu, ale nie mam wyjścia. A po trzecie jest pani dobrą znajomą Fernanda Ayali – człowieka który mnie zdradził i oszukał.
- Nawet nie wiem gdzie on przebywa? Czemu pan mnie z nim łączy? Czy ja odpowiadam za jego przestępstwa?
- Moja odpowiedź brzmi: nie! Proszę opuścić moją firmę albo wezwę ochronę! Natychmiast! – powiedział stanowczym głosem Jose Manuel.
- Już wychodzę... Stary kretyn. Co on sobie wyobraża? Bez jego pomocy też znajdę sposób na zniszczenie związku Lindy i Miguela – pomyślała wściekła Vanessa...
- Nie będę wchodził w spółkę ze znajomą Fernanda. Jest piękna, ale przebiegła. Ja załatwię to sam i na swój sposób – zastanawiał się Jose Manuel...

Komisariat policji.

- Wiem, że to dla pani trudne, ale proszę nam opowiedzieć raz jeszcze jak do tego doszło i jakie ma pani podejrzenia. Kto mógł chcieć śmierci pana Javiera Mendozy? – zapytał Gustavo.
- Javier był moim dobrym znajomym. Spotkaliśmy się na kolacji, na którą mnie zaprosił. Zdążyliśmy zamówić tylko wino. Kelner wydawał się bardzo uprzejmy, ale to on dolał jakiejś trucizny do kieliszka Javiera. Mnie oszczędził. Nie rozumiem dlaczego? – pytała sama siebie Cristina.
- O co sądził pani mąż o panu Mendozie?
- Nasze małżeństwo od wielu lat nie jest normalne. Żyjemy ze sobą, ale raczej oddzielnie. Jose Manuel nie lubił Javiera, ale czy on mógłby zaplanować jego zabójstwo? Nie sądzę...
- Ja jednak uważam, że wszystko jest możliwe. Proszę na siebie uważać. Najważniejsze aby odnaleźć tego rzekomego kelnera. Zaczynam podejrzewać kto mógłby się za niego podawać – pomyślał Gustavo...

Trzy tygodnie później...

Przez ten czas wiele się wydarzyło. Do ślubu cywilnego Lindy i Miguela pozostawały dwa dni. Po cywilnym miał odbyć się kościelny. Zakochani byli bardzo szczęśliwi i podekscytowani nadchodzącymi wydarzeniami. Oboje nie mogli oderwać oczu od cudownego maleństwa jakim był Diego. Juan przy pomocy Antonia oraz dokumentów złożonych przez Patricię nawet pomimo braku obecności Fernanda unieważnił jego małżeństwo z Luisą. Dziewczyna była wreszcie wolna i mogła zacząć nowe życie z Juanem. Dla Antonia zapaliło się światełko w tunelu. Zaistniała szansa na jego operację w Stanach Zjednoczonych za kilka tygodni. Antonio poczuł szansę chociaż nie chciał robić sobie zbędnych nadziei. Przyjaźnił się z Veronicą, ale do niczego więcej nie doszło. Podobnie było z Loreną i Marco, chociaż oni wyraźnie mieli się ku sobie. Fernando wciąż pozostawałw ukryciu i kilka razy spotykał się z Patricią, ale powoli miał tego dość. Vanessa wciąż nie wiedziała jakim sposobem dobrać się do Lindy i Miguela. Jose Manuel zatrudnił Armanda do pracy w swojej firmie. Chłopak nie powiadomił o tym nikogo prócz Vicky. Eva była zupełnie nieświadoma podobnie jak cała rodzina Vellasquezów. Rosa poznała swojego prawdziwego ojca. Rafael mógł odwiedzać córkę dwa razy
w tygodniu. To było umowa między nim a Deborah. Nie było to zbyt na rękę Gustavo, ale dla dobra sprawy postanowił nie oddzielać Rosy od Rafaela. Sam wciąż był podporą dla Deborah. Jaguar całe dnie spędzał u Gracieli i zaniedbywał Manola. Graciela wciąż pozostawała obojętna chociaż zalety Leoncia robiły na niej wrażenie. Cristina otrząsnęła się po śmierci Javiera i przysięgła zemstę na Jose Manuelu. Kariera Moniki nabierała tempa. Do jej pokazów pozostało niewiele czasu. Jej relację z Raulem również były znakomite. Siostra Gustavo wpadła w oku Carlo, ale Vicky wciąż cieszyła się szczęściem z Armandem. Tymczasem ten coraz trudniej znosił granie roli ukochanego chłopaka. Enrique wciąż grał na dwa fronty. Wiedział, że źle robi narażając Claudię, ale groźby Fernanda brały górę. Jose Manuel wydawał się być dziwnie spokojny. Planował jakąś akcję dopiero podczas ślubu kościelnego Lindy i Miguela. Jak zawsze miał mu w tym pomóc Jaguar. O ich planach nie wiedział jednak nikt więcej, nawet Armando czy Graciela...

Mieszkanie Lindy i Miguela.

- Za dwa dni nasz pierwszy ślub. Już się nie mogę doczekać – powiedział Miguel całując ukochaną.
- Ten miesiąc w końcu minął i niedługo nastąpi kulminacja naszego szczęścia. To będą najpiękniejsze dni mojego życia – odparła uradowana Linda.
- A po ślubie zrobimy sobie wycieczkę w trójkę. Tylko ty, ja i Diego. Należy nam się...
- Naturalnie, że tak. Oby nasze życie zawsze tak wyglądało. Linda i Miguel znów zaczęli się namiętnie całować, ale ich piękne chwile przerwał płacz Diega.
- Synu, dlaczego akurat teraz? – śmiał się Miguel...
- Jest zazdrosny i chce do mamy. Wcale mu się nie dziwię. Ty powinieneś chyba iść do pracy – powiedziała Linda.
- Muszę, choć nie chcę – machnął ręką Miguel.
- Mężczyźni to myślą tylko o jednym. Obyś ty taki nie był – powiedziała Linda do swojego synka...

Mieszkanie Fernanda.

- Fernando co dalej z naszym związkiem? Przychodzę do ciebie, wybaczyłam ci, a ty co? Traktujesz mnie obojętnie – denerwowała się Patricia.
- Zamknij się kretynko! Mam ciebie naprawdę dość! Myślisz, że dałem ci jakieś nadzieje? Jeżeli tak, to jesteś w błędzie. Mam cię gdzieś! Wynoś się z mojego życia. Wolę nie mieć żadnej żony niż mieć taką zrzędę jak ty! Nie czeka nas nic dobrego! Będziemy żyć tak marnie jak w przeszłości. To nie dla mnie! Wynoś się! – krzyczał Fernando.
- Chyba nie chcesz ryzykować żebym cię wydała policji?
- Zaryzykuję, ale najpierw nauczę cię szacunku! Fernando wyciągnął pas i po chwili pobił dotkliwie Patricię. Potem wyrzucił ją na ulicę!
- Jak mogłeś mi to zrobić Fernando – powiedziała cała posiniaczona Patricia...
- Ciesz się, że cię nie zabiłem. Więcej tutaj nie wracać szmato! Dla mnie nie istniejesz! Rozumiesz? A jeżeli mnie wydasz, to przysięgam, że dokończę robotę – krzyknął Fernando...

Mieszkanie Deborah.

- Rosa to cudowne dziecko. Dała szansę Rafaelowi chociaż powinna się gniewać. Ale i tak woli ciebie jako ojca – powiedziała Deborah.
- To miłe, ale ta sprawa z Rafaelem Marquesem wydaje się być dziwna. On coś wspominał o tym, że ktoś pomógł mu ciebie odnaleźć. Kto to mógł być? – zapytał Gustavo.
- Również nie mam pojęcia. Rafael to nie jest zły człowiek, ale jego powrót spowodował chaos w naszej i tak już skomplikowanej sytuacji. Niestety osoba która mu pomogła nie miała dobrych intencji. Tylko kto to mógł być? – zastanawiała się Deborah.
- Nieważne kto... Ani ta osoba ani Rafael nie popsuje relacji między nami. Ja zawsze będę przy tobie, a Rosę będę traktował jak moją córkę chociaż nie jestem jej ojcem – wyznał Gustavo...

Mieszkanie Gracieli.

- Ach ten Marques! Co za tępak! On miał zdobyć Deborah a tymczasem tylko kontaktuje się z Rosą. To zaledwie połowa mojego planu! Tymczasem ta kretynka wciąż jest z Valdezem! – wściekała się Graciela.
- Spokojnie kochanie. Złość piękności szkodzi – powiedział Jaguar. Może on działa powolnie i stopniowo. Na pewno nie jest aniołkiem. Tacy są potrzebni w naszej ekipie.
- Daj spokój Leoncio. Ostatnio nic nam się nie udaje. Nie rozumiem ani ciebie ani Jose Manuela. Co to za tajemnice? Niedługo ślub Miguela z Lindą, a wy nic nie robicie? Może jeszcze będziecie im świadkować na tym ślubie?
- Damy radę. Zobaczysz, że nie dojdzie do tego pseudo ślubu. W innym razie Jose Manuel zejdzie z tego świata przy pierwszym toaście – śmiał się Jaguar...
- Ty to byś tylko żartował...
- Możemy pofiglować albo sprawimy sobie kolejny ślub. Co ty na to?
- Idź pofiglować ze swoim braciszkiem, bo nie mam nastroju do żartów...
- Ech... Nawet Grazzy upodabnia się do starego – westchnął Jaguar...

Mieszkanie Armanda.

- Ta praca pochłania bardzo wiele twojego czasu. A co ze mną? – spytała Vicky.
- Pracuję, bo chcę utrzymać naszą rodzinę po ślubie. Co w tym dziwnego? – odparł Armando.
- Nawet nie odwiedzasz swojej matki. Wracasz wieczorem, idziesz spać, rano wstajesz i znowu znikasz. Jak długo to będzie trwać?
- Tak długo ile będzie trzeba. Przestań marudzić Vicky... To mnie zaczyna irytować. Ciesz się, że jeszcze się nie rozmyśliłem, bo mógłbym odwołać ślub...
- Czemu on się tak zachowuje... Bardzo się zmienił... Niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu – zasmuciła się Vicky...

Rezydencja Vellasquezów.

- Co robisz w moim domu z tym człowiekiem? – zareagował Jose Manuel na widok Luisy i Juana.
- Ona już nie jest mężatką i teraz jest moją dziewczyną. Możemy się pokazywać wszędzie – powiedział Juan. Jeżeli ma pan coś przeciwko to już akurat nie nasz problem... Może niedługo my również pomyślimy o ślubie tak jak moja siostra oraz pana syn...
- Juan przestań proszę – szepnęła mu do ucha Luisa...
- Nie wiadomo czy ślub Lindy i Miguela dojdzie do skutku...
- To groźba? Dopilnuję abyś nie zepsuł im tej ceremonii morderco! – zdenerwował się Juan...
- Wyjdź z mojej rezydencji!
- Teraz wyjdę, ale Cordillów nie pozbędziesz się już nigdy. Miłego dnia życzę...
- Przeklęty małpiszon... Kiedy skończy się mój problem z tą żałosną rodziną – westchnął Jose Manuel...

Jakiś czas później.

Komisariat policji.

- Chciałam zgłosić pobicie – powiedziała Patricia.
- Właśnie widzę jak pani wygląda. Kto to pani zrobił? – zapytał Gustavo.
- Jak to kto? Fernando Ayala... Muszę panu coś wyznać... Byłam głupia
i ślepo zakochana. Wiedziałam gdzie on przebywa... Ukrywałam przestępcę panie komendancie...
- Co takiego?
- Od prawie miesiąca wiedziałam gdzie ukrywa się mój mąż i nic nie powiedziałam. Dzisiaj on mnie pobił... To cud, że jeszcze żyję...
- Proszę się uspokoić. Zrobiła pani bardzo źle, ale teraz to nie jest najważniejsze. Będzie pani na zawsze bezpieczna, ale proszę podać mi natychmiast adres tego człowieka!
- To ten adres...
- Jedziemy tam natychmiast Carlo! A wy zostańcie tu z panią. Nie ma czasu do stracenia! – powiedział Gustavo...

Mieszkanie Vanessy...

- Jesteś kompletnym idiotą! Po co pobiłeś tą Patricię? Ona teraz poleci prosto na komisariat i będzie po tobie! – wściekała się Vanessa...
- Wiem, że źle zrobiłem... Cholera... sam nie wiem czy mogę teraz tam wrócić... Może schronię się u ciebie? – zapytał Fernando.
- Chyba zwariowałeś! Policja na pewno się tu również pojawi! Gdzie ty masz głowę? Już po tobie!
- Nie dość, że jestem spłukany to jeszcze straciłem obie żony! Jedną pobiłem, a druga podobno unieważniła moje małżeństwo! A teraz na dodatek jeszcze policja... Myślisz, że Patricia zaryzykuje?
- Myślę, że tak! Nie wracaj w tamto miejsce jeżeli masz jeszcze choć odrobinę rozumu!
- Ale gdzie się podzieję?
- To już nie mój problem...
- Pomogę ci w zemście na pewnych osobach, ale potrzebuję schronienia!
- U mnie nie zamieszkasz... Pomyśl! Rusz głową! Gdzie jeszcze mógłbyś się ukryć?
- Nie mam pojęcia... Zaraz zaraz... Fernando wyciągnął swoje dokumenty obok których znajdowały się klucze...
- Co to za klucze?
- To klucze od pewnego zapomnianego mieszkania. Tam mogę się bezpiecznie ukryć... To moja ostatnia szansa. Teraz tam zamieszkam, a potem razem dokończymy naszą zemstę – powiedział zadowolony Fernando...


Ostatnio zmieniony przez Greg20 dnia 22:09:35 26-03-08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aishwarya
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 16454
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: München
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:29:28 26-03-08    Temat postu:

Nio chociaz raz dobrze postąpił Jose Manu nie godząc się na propozycję Vanne. Vanne wściekła, nie dziwie się, jestem ciekawa, jak Jose to rozegra po swojemu. Wreście ślub Lindy z Migim, ale cosik się obawiam, że albo do niego nie dojdzie albo będą jakieś komplikacje po drodze... Ale cham z Ferdka, co on sobie wyobraża? Wyzywał swoją żonę od najgorszej a później ją pobił, idiota skończony. Uujjjjj Jose Manu zdenerwował się na widok córki z Juane..ale Juan ma rację, ona jest wolna, kocha go i pokazują się razem. Pati dobrze zrobiła zgłaszając na policję pobicie, niech Ferdek pójdzie do aresztu, gdzie kolwiek byle zniknął. Teraz szuka u Vanne schronienia, bałwan...
Pamiętaj o umowie!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
a_moniak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 21 Lut 2007
Posty: 12531
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 10:47:31 27-03-08    Temat postu:

świetny odcinek
bardzo mi się podobało to podsumowanie, co się działo w ciągu 3 tygodni, u większośći sielanka
do ślubu Miguela y Lindy pozostał tylko tydzień, ale w kazdej chwili może zniszczyć to szczęście Vanessa y Jose Manuel, aż dziwne że JM nie zgodził się na propozycję Vanne..
ten kretyn Ferdek pobił Patricię, dobrze ze poszła z tym na policję, ale mogła wcześniej, teraz ten się znowu gdzieś ukryje...
Rafael spotyka się z córeczką- myślę że to dobrze, ale żeby to nie posuło relacji między Deborah i Gustavo
tekst Jgiego do Grazzy : Możemy pofiglować albo sprawimy sobie kolejny ślub. Co ty na to? - no po prostu bomba
rewelacyjny odcinek, czekam na kolejny, pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NiuNia
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 20 Sty 2008
Posty: 867
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ......z mojego nieba.....

PostWysłany: 18:53:07 27-03-08    Temat postu:

Super że Jose Manuel odmówił Vanessie.
Jak ten kretyn Fernando śmiał podnieść rękę na Patricię??
Jakbym dorwała go w swoje ręcę sam by tak wyglądała.
Ciekawa jestem kogo podejrzewa o zabójstwo Javiera Gustavo.
Już nie długo ślub Lindy z Miguelem- ciekawe co wymyśli Vanessa i Fernando by zepsuć uroczystość.
Rosa to naprawdę cudowne dziecko.
Po tym wszystkim co Rafael wyrządził Deborah Rosa mu wybaczyła.
Jose Manuel fajnie nazwał Juana "małpiszon'.

Nareszcie nie daję komenta ostatnia - mam nadzieję.
Odcinek jest świetny.
Pozdrawiam autora tak świetnej telci
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Greg20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 07 Paź 2007
Posty: 10278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 19:50:35 27-03-08    Temat postu:

Dziękuję za wszystkie komentarze

Pozdrowienia dla takich osób jak: a_moniak, Gaby oraz blondi95

INTRO nr 1 [link widoczny dla zalogowanych]
INTRO nr 2 [link widoczny dla zalogowanych]

121 ODCINEK

Mieszkanie Fernanda.

- Oczywiście spóźniliśmy się! Niech to szlak! Ayala znowu nam uciekł! – powiedział wściekły Gustavo.
- Nie wiadomo. Nie widać śladów wyprowadzki. Może jeszcze wróci. Warto na niego zaczekać – odparł Carlo.
- On nie jest idiotą. Wie, że Patricia mogła go wsypać po takim pobiciu. Znowu nam się wymknął. Na wszelki wypadek jednak na niego zaczekamy. Przeszukajcie dom, może znajdzie się cokolwiek co doprowadziłoby nas do niego! Przeszukajcie każdą rzecz i każdy kąt tego mieszkania!
- Już się robi panie komendancie...
- Jesteśmy coraz bliżej złapania Fernanda Ayali. To tylko kwestia czasu – pomyślał Gustavo...

Gdzieś na obrzeżach miasta.

- Uratowałeś twarz Fernando. Doskonała jest ta kryjówka. Z daleka od miasta i te piękne widoki. Chyba będę cię często tu odwiedzać – powiedziała Vanessa...
- Proszę bardzo. Tu już nikt mnie nie znajdzie. I pomyśleć że to wszystko to zasługa mojego przyjaciela Enrique. Biedaczysko o niczym nie wie, że ukrywam się w jego posiadłości – śmiał się Fernando.
- Nasze położenie wciąż jest niezbyt korzystne. Za dwa dni ślub Lindy i Miguela, a ja wciąż jestem bezradna. Nie mam żadnego pomysłu jak im przeszkodzić. Na dodatek jak już ci kiedyś mówiłam twój były już teść nie chce mi pomóc...
- Nie martw się kochanie. On ci pomoże, ale pośrednio. Jestem pewien, że coś wymyśli żeby uniemożliwić ten ślub...
- Nie obchodzi mnie to! Nie będę czekać z założonymi rękami! Zaatakuję i uderzę w ich najczulszy punkt!
- Co masz na myśli? – zapytał zaciekawiony Fernando.
- Zobaczysz. Jak będziesz grzeczny to znajdzie się i dla ciebie miejsce
w realizacji moich planów – powiedziała Vanessa zacierając ręce...

Dwa dni później.

Dzień cywilnego ślubu Lindy i Miguela. Miał on odbyć się w rezydencji Vellasquezów. Oprócz rodziny mieli się zjawić wszyscy przyjaciele i znajomi nowożeńców. Była to szczególna chwila w życiu tych dwojga. Rezydencja została wystrojona i wszyscy cieszyli się ich szczęściem oczywiście z wyjątkiem Jose Manuela, który zachowywał spokój, ale nie zamierzał pojawić się na uroczystości. Nie było wiadome co zamierza...

Rezydencja Vellasquezów.

- Za dwie godziny pierwszy z moich ślubów, a ja jestem jeszcze niegotowa – wyznała Linda.
- Nie denerwuj się, to już ostatnie poprawki – powiedziała Eva.
- Zawsze marzyłam o tym dniu. Dzisiaj ślub cywilny, ale jutro to wszystko powtórzymy przed Bogiem w kościele... Jestem taka szczęśliwa...
- Zasłużyłaś na to szczęście. Ty, Miguel oraz Diego tworzycie naprawdę wspaniałą rodzinę...
- Wiem o tym. Bez nich nie byłabym taka radosna jak teraz. Oni są dla mnie najważniejsi w życiu. Oni oraz mój brat. Życzę mu żeby jak najszybciej ożenił się z Luisą. Juan również powinien zaznać w życiu trochę szczęścia – powiedziała podekscytowana Linda...

Rozmowa Juana i Luisy.

- Moja siostra zawsze marzyła o tej chwili. Za niecałe dwie godziny będzie żoną Miguela Vellasqueza. Zawsze byłem temu przeciwny, ale na szczęście w porę poszedłem po rozum do głowy. Teraz wiem, że Linda podejmuje najmądrzejszą decyzję na świecie – powiedział Juan patrząc na Luisę...
- Dziś to słońce świeci dla niej. Kiedyś przyjdzie taki dzień dla nas – odparła Luisa...
- Oczywiście, że tak. Najważniejsze, że uporali się oni z problemem jakim była Vanessa. Ta kobieta co prawda wróciła do kraju, ale chyba pogodziła się już z klęską. Oby twój ojciec czegoś nie wymyślił...
- Nic nie może zrobić. Ja tam martwię się Fernandem. Co z tego, że odnaleźli jego kryjówkę jak on znowu uciekł. I na dodatek pobił Patricię. To biedna kobieta. Współczuję jej, bo ten łotr oszukał ją tak samo jak mnie. Oby przepadł raz na zawsze z mojego życia – westchnęła Luisa...

Nora Jaguara.

- Dzisiaj ślub Miguela Vellasqueza i Lindy Cordillo. Członkowie dwóch najbardziej znienawidzonych rodzin pobierają się... Ależ wzruszająca historia. Gdybym mógł to zobaczyć, na pewno w moim oku zakręciłaby się niejedna łezka – powiedział Jaguar.
- Przestań kpić. Dzisiaj i jutro to dwa najgorsze dni mojego życia. Nie pokażę się na ślubie tych dwojga! Wolę umrzeć niż to zobaczyć! – denerwował się Jose Manuel...
- Myślałem, że tak łatwo pan się nie podda...
- Co ty bredzisz? Ostatnio nie mogę na ciebie w ogóle liczyć! Osiadłeś na laurach po wyeliminowaniu Javiera! Jeździsz moim samochodem jak szalony, spotykasz się z Gracielą, zajmujesz ułomnym bratem, a jeśli chodzi o ślub Miguela i Lindy nie kiwnąłeś nawet palcem!
- A co miałem zrobić? Nikt mnie nie zaprosił na ten ślub, nie jestem ani świadkiem ani druhną ani wodzirejem... Nie przydzielono mi żadnego zadania...
- Zaraz cię uduszę gamoniu!
- Spokojnie... Niech tylko pomyślę. Chyba wiem co zrobimy – Jaguar szepnął coś Jose Manuelowi na ucho...
- Brzmi nieźle – odparł Jose Manuel. Ale pamiętaj, że nie mamy za wiele czasu na taką akcję...

Mieszkanie Rafaela.

- Nie taką mieliśmy umowę! Miałeś zbliżyć się do Deborah i wyrzucić z jej życia tego Valdeza, a tymczasem ty tylko spotykasz się z Rosą. Co to ma znaczyć? Nie po to ci zapłaciłam! – wściekała się Graciela.
- Przykro mi, ale wydaje mi się, że Gustavo Valdez to znakomity kandydat dla Deborah. Nigdzie nie znajdzie lepszego. Nie zamierzam niszczyć jej życia. Ja chcę tylko od czasu do czasu widywać moją córkę. A pieniądze mogę pani oddać, nie zależy mi na nich.
- Posłuchaj mnie uważnie! Ja chcę uratować Deborah. Ona nie ma pojęcia kim jest Valdez. Ty jesteś odpowiednią osobą dla niej i dla Rosy. Wykorzystaj swoją szansę, bo drugiej możesz już nie mieć. Mam nadzieję, że przy naszej kolejnej rozmowie efekty twojego działania nie będą tak mizerne jak teraz! – powiedziała Graciela.
- Co za kobieta... Nie sądzę aby była przyjaciółką Deborah – zastanawiał się Rafael Marques...

Rezydencja Vellasquezów.

- Jest tu tylu ludzi, a na zewnątrz jest tak pięknie. Mam do ciebie prośbę Luiso. Mogłabyś wziąć małego Diega na krótki spacer? Jeżeli to dla ciebie nie problem. Ja i Miguel musimy jeszcze dopilnować kilku spraw – powiedziała Linda.
- To żaden problem. To dla mnie wielka przyjemność. Wiesz jak bardzo kocham to maleństwo. Chętnie przespacerujesz się z ciocią,
prawda? – zapytała Luisa. Jeszcze nie umiesz mówić, ale na pewno się zgadzasz. Wrócimy niedługo...
- Dziękuję ci, jesteś kochana. Witaj Antonio, co tam u ciebie? – zapytała kuzyna Linda...
- Jakoś żyję chociaż wciąż jestem przybity do tego wózka. Ale staram się być dobrej myśli – powiedział Antonio...
- A gdzie twoja Lorena?
- Ona już dawno nie jest moja... Veronikę chyba również odrzuciło moje kalectwo. Chyba już zawsze pozostanę samotny – westchnął Antonio.

Rozmowa Loreny i Marca.

- Poznaliśmy się poprzez tę rodzinę i nie żałuję – powiedział Marco.
- Ja również nie. Jesteś wspaniałym przyjacielem... Masz pecha... Widzę jak bardzo zainteresowany jesteś Moniką, ale ona jest niestety
mężatką – odparła Lorena...
- To tylko przyjaźń. Wiem, że nie mogę liczyć na więcej. A tobie jak układa się z Antoniem?
- Nie jesteśmy razem. Łączy nas tylko przyjaźń. To wspaniały facet i może kiedyś zazna szczęścia... Ostatnio zainteresował się Veroniką Guzman...
- Czy to ona?
- Tak.
- To ona chyba nie podziela jego uczuć. Znajoma Lindy przyszła na ten ślub z zupełnie innym partnerem – zauważył Antonio. Jak widać każdemu z nas trudno jest znaleźć szczęście...

Rozmowa Veroniki i Claudii.

- Pozwoliłam sobie przyjść ze znajomym. Mam nadzieję, że Linda nie będzie mi miała tego za złe – stwierdziła Veronika.
- No co ty... Każdy z nas jst znajomym Lindy i może przychodzić z kim chce – odparła Claudia...
- Poznaj mojego dobrego znajomego jeszcze z czasów studiów Ricardo Herrera.
- Miło mi. Jestem Claudia. A to mój chłopak Enrique...
- Mnie również miło. Czuję, że będzie piękny ślub – powiedział Ricardo...

Rozmowa Miguela, Raula i Moniki.

- Jesteś gotowy braciszku? – zapytał Raul.
- Oczywiście, nie widzisz? – żartował zdenerwowany Miguel.
- Będzie dobrze. Pierwszy raz się żenisz?
- Ach te twoje żarty Raul. Dałbyś spokój z nimi – wtrąciła Monika.
- Za kilka minut przyjdą urzędnicy. Oczywiście mojego ojca nie ma. On się nigdy nie zmieni. Gdzie ta moja przyszła żona się podziewa?

Rozmowa Lindy i Gustava.

- To miłe, że przyszedłeś. Dziękuję ci – powiedziała Linda.
- Nie mógłbym postąpić inaczej. Jesteś bardzo ważną osobą w moim życiu i zawsze będę przy tobie. Chce się cieszyć twoim szczęściem – powiedział Gustavo.
- Deborah nie przyszła z tobą?
- Proponowałem jej to, ale ona wolała nie spotykać się z Jose Manuelem Vellasquezem. Chociaż chyba zrobiła źle, bo nie widzę tutaj tego człowieka... Jest za to moja siostra razem z Armandem. Tam są.
- Zaraz się z nimi przywitam. Jeszcze raz ci dziękuję. Twoja obecność na moim ślubie wiele dla mnie znaczy – powiedziała Linda...

Rozmowa Cristiny i Evy.

- Miło mi poznać twojego syna... Daję sobie głowę uciąć, że już gdzieś pana widziałam – powiedziała Cristina spoglądając na Armanda.
- To niemożliwe – odparł Armando...
- Wydaje mi się, że widziałam pana albo w rezydencji albo w firmie. Ale może rzeczywiście z kimś pana pomyliłam. Twoja matka to wspaniała osoba. Pamiętaj jak z dawnych czasów. Cieszę się, że ponownie możemy się spotkać i porozmawiać...
- Armando jest z siostrą komendanta Victorią. Tworzą wspaniałą parę – powiedziała Eva...
- Niewątpliwie tak jest... A mój mąż oczywiście nie raczył się pojawić...
- Ciekawe czy ojciec coś wykombinuje. To ostatni dzwonek – pomyślał Armando...

Jakiś czas później.

Rezydencja Vellasquezów.

- Są już urzędnicy więc właściwie możemy zaczynać – powiedział Miguel. Czy są już wszyscy goście?
- Nie widzę Luisy – wtrącił Juan...
- Gdzie ona jest? Przecież już jakiś czas temu wyszła na spacer z Diegiem. Powinni już dawno wrócić – zdenerwowała się Linda...
- Spokojnie. I tak zaczynamy za wcześnie. Jest piętnaście minut przed czasem. Na pewno za chwilę się zjawią – uspokajał Lindę Miguel...

Tymczasem...

- Jesteś taki słodki Diego. Mieliśmy spacerować niedaleko domu, a za bardzo się oddaliliśmy się. Czas wracać, bo twoja mama będzie się denerwować – powiedziała Luisa patrząc na maleństwo leżące w wózku. Wracamy do domu, bo czeka nas ślub twoich rodziców...

Po chwili...

- To jest moja szansa. Drugiej okazji nie będzie – powiedział pewien mężczyzny patrzący na Luisę i Diego z oddali...

Akcja potoczyła się w ułamku sekund. Napastnik podszedł od tyłu i zaatakował Luisę. Uśpił ją chusteczką nasyconą chloroformem. Wciągnął ją oraz dziecko do swojego samochodu. Wózek pozostał w parku, który znajdował się niedaleko rezydencji Vellasquezów.

- Ciekawe czy teraz dojdzie do tego ślubu. Jedziemy teraz w daleką podróż. Nie będzie ona dla was przyjemna - powiedział sam do siebie mężczyzna...


W rolę Ricardo Herrery - przyjaciela Veroniki wcielać się będzie Juan Pablo Raba. Nowa postać na życzenie jednej z czytelniczek

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 54, 55, 56 ... 72, 73, 74  Następny
Strona 55 z 74

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin