Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sleeping Beauty |21.|
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11 ... 14, 15, 16  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:49:50 20-11-13    Temat postu:

To może ja już zaraz zacznę pisać i uda się wrzucić w piątek ;D

Zaglądałam na zb.pl. Jakiś czas temu zostało zupełnie zalane przez spam i część ludków przeniosła się [link widoczny dla zalogowanych], a ostatnio jak próbowałam wejść na zb.pl, to też mi się nie udało, więc wygląda na to, że faktycznie przestało istnieć. Na tym nowym niebradzo mi się podoba, więc tworzę sobie tutaj, choć czasami mam wrażenie, że nikogo tu nie ma i nikt nie czyta Kiedyś zdecydowanie więcej się tu działo. Ale nie ma co narzekać - zawsze przecież może być gorzej
Buziole :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marli
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 09 Lut 2012
Posty: 59
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:57:53 21-11-13    Temat postu:

Tych nowych for, powstało sporo, ale szczerze mówiąc, na żadnym nie mam konta. Też mi się wydaje, że forum przestało istnieć ;/. Bardzo szkoda, bo z tą stronę mam wiele fajnych wspomnień. Wiesz na zb.pl też kiedyś wiele się działo. Ale po skończonej emisji Rebelde, stopniowo zaczęło "wymierać". Wiesz, ja nie jestem przyzwyczajona do tego forum, więc rzadziej na nie wchodzę.
Pozdrawiam ;*.


Ostatnio zmieniony przez Marli dnia 19:59:37 21-11-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:56:54 24-11-13    Temat postu:

C H A P T E R 15.


Zerknął we wsteczne lusterko. Odkąd wsiadła do samochodu, nie odezwała się ani słowem, myślami najwyraźniej wciąż była w sypialni ze swoim mężem, o czym dobitnie świadczyła jej rozmarzona mina. Uśmiechnął się do siebie na ten widok i odchrząknął lekko, ściągając na siebie jej spojrzenie.
_____– Możesz przestać się głupio uśmiechać? – spytała, a on, korzystając z tego, że akurat zatrzymali się na czerwonym świetle, odwrócił głowę w jej stronę i spojrzał jej w oczy.
_____– Nie mogę – odparł, a jego usta ponownie wygięły się w lekkim uśmiechu. Po tym, jak zobaczył przyjaciół rano w sypialni, tym bardziej nie potrafił zrozumieć, jak David kiedykolwiek mógł nazywać tą uroczą istotkę Królową Śniegu. Gdy zmarszczyła gniewnie czoło, dodał szybko: – Cieszę się, że wreszcie zaczęło wam się układać.
Maddie westchnęła cicho, odgarnęła włosy za uszy i zerknęła za boczną szybę, by uciec od przenikliwego spojrzenia bruneta.
_____– David to wartościowy człowiek – kontynuował Tony, ponownie włączając się do ruchu. – Znam go niemal od dziecka i wiem, że jeśli się w coś angażuje, to całym sobą.
_____– Po co mi to mówisz? – spytała.
_____– Bo nie chcę, byś kiedykolwiek zwątpiła w szczerość jego uczuć.
_____– To nie tak, Tony – szepnęła, podświadomie czując do czego zmierza jej rozmówca. – Nigdy nie chciałam, żeby David przez kawałek papieru, jaki nas połączył, czuł się zobowiązany do czegokolwiek. Pomógł mi opuścić Marrakesz jako przyjaciel i chciałam, by nim został na zawsze, dlatego po przyjeździe tutaj, odwlekałam w nieskończoność rozmowę o rozwodzie. Z jednej strony nie chciałam zostać sama, a z drugiej… bałam się, że jeśli dojdzie między nami do czegoś więcej, to zniszczy naszą przyjaźń.
_____– Dlaczego po prostu nie porozmawialiście?
Maddie wzruszyła ramionami.
_____– Powinniście to zrobić już dawno, zamiast bawić się w podchody. Całe szczęście, że w końcu oboje przejrzeliście na oczy. Jeszcze dziś zabiorę resztę rzeczy i zostawię was samych, gołąbeczki – zakończył z uśmiechem.
_____– Możesz zostać jak długo zechcesz – odparła, odwzajemniając uśmiech, na co Tony przecząco pokręcił głową.
_____– Teraz właśnie tym bardziej powinienem się wyprowadzić – powiedział. – Musicie nadrobić stracony czas.
Maddie uśmiechnęła się i spojrzała na obrączkę na swoim palcu.
_____– A co z tobą? – spytała po chwili.
Tony nabrał powietrza w płuca.
_____– Ja też muszę zacząć wszystko od nowa – przyznał. – W końcu to do mnie dotarło i moja przeprowadzka, to kolejny, symboliczny krok ku nowemu życiu, ale to nie znaczy, że z dnia na dzień zapomnę o Harper i będę żył tak, jakby nigdy nie było tych wszystkich wspólnych lat.
_____– Nie powinieneś zapominać, ale powinieneś uwierzyć, że nadal możesz być szczęśliwy… z inną kobietą – dokończyła, wpatrując się w jego skupioną twarz, z której w chwili, gdy wypowiedziała te słowa, całkowicie zniknął uśmiech.
_____– Chyba jeszcze na to za wcześnie – odparł, zjeżdżając na parking.
_____– Po prostu miej otwarte serce na nowe uczucia i nie broń się przed nimi – powiedziała Maddie, a kiedy zatrzymał samochód przed teatrem, cmoknęła go szybko w policzek. – Dziękuję. Za wszystko.
_____Tony uśmiechnął się lekko, ale nim zdążył powiedzieć cokolwiek, jej już nie było. Odchylił głowę na zagłówek i przymknął powieki, a jego myśli momentalnie zalały wspomnienia z tamtego wieczoru, kiedy razem z Harper oglądali „Śpiącą Królewnę”.

__________________________________________________* * *

Rozmowa z Richardem Brownem, który okazał się bardzo ciepłym i niezwykle sympatycznym mężczyzną, bardzo ją podbudowała i zmobilizowała do tego, by jak najszybciej wrócić do pracy. Było w nim jednak coś dziwnego, czego nie potrafiła zrozumieć. Mężczyzna zadawał jej jakieś pytanie, a kiedy zaczynała mówić, on wpatrywał się w nią jak siódmy cud świata, sprawiając przy tym wrażenie, jakby myślami był zupełnie gdzie indziej i w ogóle nie słuchał. Pomyślała jednak, że skoro wszyscy wielcy tego świata mieli jakieś dziwactwa, to dlaczego on miałby ich nie mieć i cała w skowronkach pobiegła w stronę gabinetu Edwarda Steena, gdzie spodziewała się zastać Vance’a. Bardzo chciała podzielić się z nim wrażeniami po rozmowie z panem Brownem, a jeśli zastałaby tam również Edwarda, to zakomunikować, że jest gotowa wrócić do pracy choćby natychmiast. Zdążyła przy tym już zapomnieć o czerwonym szalu Faith, ale gdy w holu prowadzącym do gabinetu dyrektora, w jej nozdrza wdarł się zapach perfum brunetki, jej serce momentalnie zakołatało szybciej.
_____– Dlaczego mi nie powiedziałeś, że ta mała suka się obudziła? – Usłyszała wzburzony głos Faith. Podeszła więc bliżej gabinetu i przez niedomknięte drzwi dostrzegła dziewczynę i Vance’a, który swobodnie opierał się biodrami o blat biurka, obrzucając ją spojrzeniem, którego Ivy nigdy wcześniej u niego nie widziała.
_____– Po pierwsze, uważaj na słowa, po drugie, jakoś nie było okazji – bąknął, obojętnie wzruszając ramionami. – A po trzecie, nie uważam, żebym musiał ci się zwierzać z mojego prywatnego życia – dodał i odepchnąwszy się od biurka dłońmi, skierował się do szafki z alkoholami.
_____– Myślę, że czy się to podoba, czy nie, część twojego prywatnego życia jest nierozerwalnie związana ze mną.
Vance, wyraźnie rozbawiony słowami brunetki, sięgnął po szklankę z grubego szkła, wypełnił ją bursztynowym płynem i podał jej.
_____– Napij się i wyluzuj.
_____– Wyluzuj? – oburzyła się, odtrącając jego dłoń, w której trzymał szklankę. – Kpisz sobie ze mnie?
_____– Wkurzasz się, bo Brown nie padł z zachwytu na twój widok – odparł, uśmiechając się arogancko. – Może czas pogodzić się z tym, że wcale nie jesteś tak dobra, jak ci się wydaje.
_____– Talent nie ma tu nic do rzeczy i dobrze o tym wiesz.
_____– Przespałaś się z moim ojcem, by dostać rolę Ivy, więc może teraz powinnaś przespać się też z Brownem. Świat nie kręci się wokół ciebie, Faith. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla ciebie.
_____– I kto to mówi? – spytała z udawanym współczuciem, kładąc dłoń na jego torsie i powoli przesuwając ją w dół.
_____– Przestań! – przerwał jej stanowczo, chwytając ją za nadgarstek, na co brunetka tylko ironicznie się uśmiechnęła.
_____– Jesteś słabszy niż myślałam – prychnęła z pogardą. – Będziesz się jej trzymał tylko dlatego, że to twoja przepustka do wielkiego świata.
_____– Nie tylko moja – poprawił ją, gwałtownym szarpnięciem przyciągając do siebie. – Trzymaj się z daleka ode mnie i od Ivy – wyszeptał, patrząc jej prosto w oczy. – Nie pozwolę ci tego zniszczyć.
_____Ivy przymknęła powieki i nabrała powietrza w płuca, czując ogromny niepokój. Od dawna wiedziała, że Faith należy do osób, które do wyznaczonego sobie celu dążą po trupach, ale nie to było najgorsze. Vance, którego zobaczyła przed chwilą, nie miał nic wspólnego z tym uroczym chłopakiem, dla którego zupełnie straciła głowę. Nie była jednak w stanie stwierdzić, czy grał kogoś innego, będąc z nią, czy robił to teraz przed Faith.
_____Gdy usłyszała rumor za drzwiami, jeszcze zaraz zerknęła do środka i zaraz tego pożałowała. Faith, przyssała się do Vance’a niczym pijawka, gorączkowo rozpinając guziki jego koszuli, a on, choć początkowo wydawał się w ogóle nie reagować, to już po kilku sekundach zaczął ją bezceremonialnie obłapiać za piersi i pośladki.
Ivy zakryła usta dłonią, czując, że robi się jej niedobrze. Nie miała ochoty na to dłużej patrzeć, a na awanturę nie miała siły i choć nogi odmawiały jej posłuszeństwa, w końcu zmusiła się, by pobiec w stronę wyjścia, z trudem powstrzymując cisnące się do oczu łzy. Musiała zaczerpnąć powietrza. O ile po Faith można się było spodziewać wszystkiego, o tyle w głowie jej się nie mieściło, że jej kochany Vance był zdolny do czegoś takiego. Najwyraźniej wcale nie znała go tak dobrze, jak jej się wydawało, a wszystko co miało ich łączyć być może nigdy tak naprawdę nie istniało i było jedynie jedną z ról, jaką udało mu się świetnie odegrać. W jednej chwili w jej głowie pojawiły się wszystkie – jak kiedyś myślała – złośliwe komentarze koleżanek ze sceny na jego temat, że jest kobieciarzem, że tylko się bawi i wykorzystuje naiwność nowo zatrudnionych w teatrze dziewcząt. Jednak mimo wszystkich tych sygnałów, jakie do niej napływały i kazały trzymać się od niego z daleka, postanowiła zaryzykować i uwierzyła, że jej nigdy nie skrzywdzi, a teraz… Teraz chciała wierzyć, że ciągle tkwi w swoim śnie, a kiedy się obudzi, wszystko będzie jak dawniej, a jeśli jednak to wszystko okazałoby się rzeczywistością, to niczego nie pragnęła w tej chwili tak bardzo, jak tego, by znów zapaść w swój sen i ponownie spotkać nieznajomego bez twarzy, który wlałby w jej serce nadzieję.
_____Wybiegła przed teatr. Biegła na oślep, byle szybciej, byle dalej od niego i tego miejsca. Kiedy coś w nią uderzyło, upadła na chodnik i na chwilę ciemno zrobiło się jej przed oczami. Jakby z zaświatów słyszała, jak ktoś zatrzaskuje drzwi samochodu, podbiega do niej, a potem…
_____– Nic pani nie jest? – Dobiegł ją aksamitny, męski głos, a w nozdrza wdarł się zapach męskich perfum, które znała już doskonale, choć w tym momencie nie była w stanie przypomnieć sobie skąd. – Wszystko w porządku? – spytał z troską, chwytając ją za ramię.
_____– Chyba tak – wydukała niepewnie i wytarłszy pośpiesznie łzy wierzchem dłoni, odgarnęła włosy za uszy włosy i utkwiła wzrok w swoim nadgarstku, który rozharatała o asfalt, upadając.
_____– Proszę mi to pokazać – nakazał władczo, chwytając jej zranioną dłoń. – Myślę, że obejdzie się bez szwów, ale na wszelki wypadek zawiozę panią do szpitala – powiedział po chwili.
Ivy potrząsnęła gwałtownie głową. Nie miała najmniejszej ochoty wracać do szpitala.
_____– Nic mi nie jest – odparła i podniosła wzrok, by zobaczyć twarz nieznajomego. Kiedy na swojej drodze napotkała spojrzenie jego krystalicznie niebieskich tęczówek, zamarła, czując, że w płucach zaczyna jej brakować tlenu. On sam zresztą wyglądał na niemniej zszokowanego niż ona. I przez chwilę oboje trwali tak w totalnym bezruchu, wpatrując się w siebie nawzajem. Nie potrafiła tego racjonalnie wytłumaczyć, ale była pewna, że tajemniczy osobnik z jej snów, ma twarz klęczącego przy niej mężczyzny. Uśmiechnęła się niepewnie i przymknęła na chwilę powieki. Zaraz potem poczuła, że zaczyna odpływać w jakąś ciemną otchłań. Mówił coś do niej, ale nie była w stanie odróżnić słów, a kiedy otoczyły ją jego silne ramiona, jej myśli zlały się w wielką, czarną plamę…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mr.Szary
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 10 Lis 2013
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:23:47 25-11-13    Temat postu:

Dlaczego tak mało?!
Ja chcę więcej i więcej

Mam nadzieję że posłucha Mad i da się ponieść uczuciu.
Co do Vance'a to dupek z niego, ale może to i dobrze że Ivy ich zobaczyła.
Gdyby tak nie było to nie dane byłoby jej spotkać się znowu z Tonym

Kurcze nie mogę się doczekać dalszych losów głównej pary, ale wiem że trzeba być cierpliwym.
Na takie cudo można długo czekać Każdy rozdział jest jak ogromny deser z bitą śmietaną i truskawkami, rozpływa się w ustach xD

Przepraszam za mało składny komentarz ale wewnętrzna euforia nie daje mi pisać
Czekam na następny ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:33:09 25-11-13    Temat postu:

Mało? Hmm... to taka moja standardowa długość, ale dobra, następnym razem postaram się wykrzesać z siebie przynajmniej odrobinę więcej
I chyba jeszcze nikt w całej mojej "karierze pisarskiej" nie porównał mojej "pisaniny" do deseru z bitą śmietaną ;D Biorę to za komplement i dziękuję :* I nie przepraszaj, bo dla mnie każdy komentarz jest bardzo cenny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sobrev
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 04 Kwi 2010
Posty: 3118
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:41:45 25-11-13    Temat postu:

Iwy wreszcie spotkała Tonnego. Tak mogę wywnioskować z opisu i mam cichutką nadzieję że się nie mylę. Cieszę się że wreszcie przejrzała na oczy a co do Mad zgadzam się 100% z przedmówczynią. Niech da się wreszcie ponieść uczuciu acha i z tą częścią o bitej śmietanie truskawkach również ma racje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica.
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 10 Paź 2012
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Hiszpania
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:42:01 29-11-13    Temat postu:

Kiedy pojawi się kolejny rozdział?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19237
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:54:23 01-12-13    Temat postu:

Cudowny odcinek. Ivy w końcu wie jaki jest na prawdę Vance. Doskonale. Mam nadzieję, że teraz pośle go do diabła. No i w końcu Ivy spotkała się z Tony'm na co bardzo długo czekałam. :d
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mr.Szary
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 10 Lis 2013
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:11:54 01-12-13    Temat postu:

Kiedy będzie next?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:10:09 01-12-13    Temat postu:

Wy, to jednak potraficie zmobilizować człowieka, żeby wziął tyłek w troki i coś z siebie wykrzesał ;D Proszę - świeżynka, praktycznie prosto spod klawiaturki, więc jeśli są jakieś błędy to wybaczcie

C H A P T E R 16.


Gwałtownie wcisnął hamulec i przeklął w duchu sam siebie za to, że pochłonięty wspominaniem Harper, nie rozejrzał się dookoła nim uruchomił silnik. Gdyby to zrobił, z pewnością zauważyłby biegnącą na oślep szatynkę. Nie jechał wprawdzie z dużą prędkością, praktycznie dopiero co ruszył z miejsca i wydawało mu się nawet, że zahamował w porę, jednak dziewczyna mimo to straciła równowagę i upadła na chodnik, tuż przed maską jego samochodu. Wysiadł więc czym prędzej i podszedł do niej. Siedziała na ziemi oszołomiona, skrywając twarz za kurtyną długich, gęstych włosów.
_____– Nic pani nie jest? – spytał, ale nie odpowiedziała mu. Tkwiła w bezruchu, jakby nie dotarło do niej jeszcze co się przed chwilą zdarzyło. – Wszystko w porządku? – ponowił pytanie, chwytając ją za ramię, by zwrócić na siebie jej uwagę.
_____– Chyba tak – wydukała niepewnie i wytarłszy pośpiesznie twarz wierzchem dłoni, odgarnęła włosy za uszy włosy i utkwiła wzrok w swoim nadgarstku. Tony natychmiast podążył za jej spojrzeniem, a gdy dostrzegł spływającą po jasnej skórze, czerwoną ciecz, jego medyczny umysł natychmiast wziął górę nad wszystkim innym, skutecznie wypierając z myśli wspomnienia o Harper i wyrzuty sumienia, że to przez jego nieuwagę, ta młoda dziewczyna teraz cierpi.
_____– Proszę mi to pokazać – nakazał władczo, chwytając jej zranioną dłoń. – Myślę, że obejdzie się bez szwów, ale na wszelki wypadek zawiozę panią do szpitala – powiedział po chwili, podnosząc wzrok, by spojrzeć jej w twarz.
_____– Nic mi nie jest – odparła i wyczuwając na sobie jego badawcze spojrzenie, również podniosła wzrok.
_____Gdy zobaczył w końcu całą jej twarz i dotarło do niego, że to dziewczyna, która w ostatnim czasie zupełnie zaprzątała jego uwagę i kradła cały jego wolny czas, otworzył usta, by coś powiedzieć, ale żaden dźwięk nie wydobył się z jego gardła. Całkowicie zatonął w spojrzeniu jej piwnych oczu, owianym jakąś tajemnicą, a przez to niemal identycznym jak spojrzenie Harper, ale jednocześnie tak ciepłym i tak głębokim, że miał wrażenie, jakby zaglądał w głąb jej duszy. Pierwszy raz widział je tak bardzo tętniące życiem i patrząc w nie tak, jak mężczyzna patrzy w oczy kobiecie, a nie tylko tak, jak lekarz pacjentce, pomyślał, że to nie może być przypadek, że znów spotyka ją na swojej drodze, ale zaraz potem przypomniał sobie noc, kiedy ją pocałował i swój sen, a w uszach zadźwięczały mu słowa Harper: „Oboje możecie pomóc sobie nawzajem. Tylko pamiętaj, że ona nie jest mną…”
_____Nabrał powietrza w płuca i spojrzał na Ivy, której na twarzy obok jakiegoś rodzaju zaskoczenia, malował się spokój i… coś, co mógłby chyba nazwać zadowoleniem. Uśmiechnęła się do niego niepewnie i przymknęła powieki, osuwając się w jego ramiona.
_____– Hej, nie zasypiaj – rozkazał, ujmując jej podbródek i unosząc lekko. Kiedy dostrzegł ślady łez na jej policzkach, coś ścisnęło go za serce. – Ivy, nie wolno ci teraz zasnąć. Słyszysz? – mówił do niej, ale ona była już w swoim świecie, daleko od niego. Bał się, że znów zechce zostać tam dłużej, a świadomość, że on sam przyczynił się do tego, była nie do zniesienia. Nie po to przecież przez tyle czasu robił wszystko, by wróciła do świata żywych, by teraz znów miała odpłynąć w niebyt. Jako lekarz wiedział, że to raczej nie jest efekt wypadku, który przydarzył się im kilka minut temu, a którego jedynym skutkiem obok zranionego nadgarstka, będzie co najwyżej siniak na udzie, ale raczej jakichś silnych emocji, czego dowodem były ślady łez na jej policzkach. Mimo to czuł się winny. Ostrożnie wziął ją na ręce i posadził w swoim samochodzie. Pochylił się, by zapiąć jej pas i zerknął na jej bladą, ale spokojną twarz. Ich usta dzieliły centymetry, a on znów poczuł to samo, co tamtej nocy w szpitalu. Zganił się jednak szybko za te myśli, zamknął drzwi po jej stronie i okrążył samochód, by zająć miejsce kierowcy i jak najszybciej dostać się do szpitala.

__________________________________________________* * *

Gdy jego ojciec wszedł do gabinetu, natychmiast odskoczył od Faith i ostentacyjnie wytarł usta wierzchem dłoni. Nieśpiesznie zapinając koszulę, kątem oka zerknął na Edwarda, który jak gdyby nigdy nic, usiadł za swoim biurkiem i uśmiechnął się półgębkiem. Nawet nie zauważył, kiedy Faith opuściła gabinet, ale ucieszył się, że ojciec im przerwał. Teraz, kiedy Ivy wracała do zdrowia, a Richard Brown uzależniał podpisanie umowy od jej udziału w przedstawieniu, musiał odgrodzić się od panny McAdams grubym murem, choć zdawał sobie sprawę z tego, że nie będzie to łatwe.
_____– Powinniście bardziej uważać – upomniał go Edward, sięgając do drewnianej szkatułki po ulubione, kubańskie cygaro.
Vance przewrócił oczami i usiadł w fotelu na wprost ojca.
_____– Wiem. W ogóle nie powinienem był tego zaczynać, ale ty nie powinieneś powierzać jej głównej roli – wyrzucił. – Nie odpuści łatwo, a Brown wyraźnie nie był nią zachwycony. Nie był nawet obojętny. Ona mu się po prostu nie podobała.
_____– Nie przesadzaj. Faith jest piękną kobietą i utalentowaną aktorką. I z pewnością znalazłaby sposób, by przekonać do siebie samego Browna i całą jego świtę.
Vance otworzył usta, by odgryźć się ojcu, ale nie zdążył, bo w gabinecie zjawiła się jego matka.
_____– Vance, skarbie! – zaświergoliła, obejmując go za szyję i wyciskając na policzku całusa. – Byłeś świetny.
_____– Jak zwykle, mamo – odparł z uśmiechem i również cmoknął matkę w policzek.
_____– Ivy jeszcze nie przyszła? – spytała kobieta, rozsiadając się wygodnie na antycznej kanapie, stojącej pod ścianą.
_____– Ivy? – spytał Vance, gwałtownie podnosząc się z fotela. W jednej chwili poczuł, jak krew odpływa mu z twarzy.
_____– Spotkałam ją na korytarzu i poznałam z Richardem – odparła Monica. – Mieli porozmawiać, a potem Ivy miała przyjść do ciebie, żebyście mogli razem wrócić… Vance! – krzyknęła za nim, gdy ten wybiegł z gabinetu i zdezorientowana spojrzała na męża, który tylko westchnął ciężko, zagłębiając się w lekturze dokumentów, które przygotowali prawnicy Browna.

__________________________________________________* * *

Po porannej rozmowie z Davidem była w doskonałym humorze. Pełna optymizmu i wiary w to, że w końcu i do niej uśmiechnęło się szczęście, wkroczyła na piętro, gdzie znajdowały się pomieszczenia administracji. Sądziła, że nic nie będzie w stanie zepsuć jej humoru, ale kiedy o mały włos nie została staranowana przez jakiegoś młodego mężczyznę, który biegł korytarzem jak oszalały, przeklęła pod nosem, co nie zdarzało się jej często. Nabrała powietrza w płuca, przygładziła sukienkę na biodrach i pomyślała o zapłakanej szatynce, z którą zderzyła się tuż przy wejściu. Jej rozmarzony po porannych wyznaniach umysł, natychmiast ułożył historię straszliwej kłótni kochanków, która prędzej czy później z pewnością skończy się happy endem. Zachichotała cicho na tę myśl i odwróciła się na pięcie. I znów w kogoś uderzyła.
_____– Maddie? – spytał mężczyzna, odsuwając ją od siebie na odległość ramion. Kiedy spojrzała na niego zakłopotana, najwyraźniej nie mogąc sobie przypomnieć skąd go zna, jeśli w ogóle, dodał: – Kilka dni temu wpadłaś na mnie na ulicy, pamiętasz?
_____– Tak? – odpowiedziała pytaniem, nie mogąc sobie przypomnieć tego faktu. Zresztą, nie potrafiła się skupić na analizowaniu swoich wspomnień. Jej rozmówca był nieprzeciętnie przystojnym mężczyzną o zdecydowanie egzotycznym typie urody, a jego pożądliwe spojrzenie peszyło ją. Gdyby nie fakt, że była, jak się okazało, szczęśliwie zakochana we własnym mężu, być może zainteresowałaby się nim. Zawstydzona swoimi myślami i faktem, że nie potrafiła sobie przypomnieć swojego rozmówcy, opuściła głowę zmieszana, czując jej policzki pąsowieją.
_____– Jechałem wtedy z lotniska, a ty pędziłaś na jakieś ważne spotkanie. Ogoliłem się, wykąpałem i założyłem świeże ubranie, może dlatego mnie nie poznajesz – zaśmiał się, widząc, jak dziewczyna przetwarza wszystkie informacje, starając się wygrzebać w pamięci ów fakt.
_____– Ash? – załapała w końcu. – Przepraszam, miałam zwariowane dni – dodała, uśmiechając się ciepło. – Co tu robisz?
_____– Jestem głównym choreografem, a ty?
Maddie uśmiechnęła się od ucha do ucha, zastanawiając się czy David będzie przynajmniej odrobinę zazdrosny.
_____– Wygląda na to, że twoją asystentką – odparła.

__________________________________________________* * *

Powoli podniosła powieki. Znów siedziała na zielonej, ukwieconej polanie, w pięknej, długiej sukni, ale tym razem nie była sama. On, tajemniczy nieznajomy, siedział przy niej i trzymał ją za rękę, ale z tą przystojną twarzą, którą w końcu udało się jej zobaczyć, nie był już aż tak bardzo tajemniczy. Wpatrywał się w nią bez słowa, przewiercając na wskroś przenikliwym spojrzeniem swoich krystalicznie błękitnych tęczówek. Wiedziała, że to niemożliwe, ale jego oczy wydawały się jej jeszcze bardziej błękitne niż bezchmurne niebo nad ich głowami, a od orzeźwiającego zapachu jego perfum kręciło się jej w głowie.
_____– Długo tu zostaniemy? – spytała, wpatrując się w jego niezwracającą żadnych emocji twarz, o mocno zarysowanej linii szczęki. Przez chwilę wydawało się jej, że kąciki jego ust uniosły się nieznacznie ku górze, ale nic nie powiedział. Wierzchem dłoni przesunął delikatnie po jej policzku, przyprawiając jej ciało o drżenie. Cieszyła się, że siedzi, bo była pewna, że gdyby stała, nie byłaby w stanie utrzymać się na własnych nogach. Nie robił właściwie nic, nie odzywał się nawet słowem, po prostu był blisko, ale w każdym jego geście było więcej uczucia niż mogła to sobie wyobrazić.
Gdy nagle wziął ją na ręce, zupełnie bez trudu, jakby była ledwie małym piórkiem, wplotła swoje szczupłe palce w jego potargane, gęste, ciemne włosy i spojrzała mu w oczy, szukając w nich odpowiedzi na kołaczące się po głowie pytania. Nie doczekawszy się ich jednak, oparła głowę na jego silnym ramieniu.
_____– Jestem zmęczona… – wymruczała sennie, przymykając powieki. Znów poczuła się bezpieczna i spokojna. W jego ramionach znalazła swój azyl i nie chciała go opuszczać, choć wiedziała, że to nieuniknione. Westchnęła cicho, ciesząc się chwilą, a kiedy po chwili otworzyła oczy, nad jej głową nie było już błękitnego, bezchmurnego nieba, a szary sufit. Nie było też zielonej polany, pachnącej rozkwitającymi kwiatami, a cztery zimne ściany i odrażający zapach szpitala, przyprawiający o mdłości. Poprawiła się na niewygodnym łóżku i starając się przypomnieć sobie, jak się w nim znalazła, rozejrzała się niepewnie dookoła. W końcu zatrzymała wzrok na stojącym przy oknie brunecie, który przeglądał jej kartę. Ubrany był w czarną koszulę, w której podwinął rękawy i ciemne jeansy, wspaniale uwydatniające jego pośladki, od których nie przez dłuższą chwilę nie potrafiła oderwać wzroku. Gdy jednak wreszcie udało jej się spojrzeć na jego twarz, pomyślała, że zwariowała. Mężczyzna z jej snu, stał przed nią jak żywy. Zacisnęła mocno powieki i potrząsnęła głową, mając nadzieję, że jeśli to sen, to zaraz się z niego obudzi. Nic z tego. Brunet stał tam nadal. Odchrząknęła lekko, ściągając na siebie jego wzrok.
_____– Obudziłaś się w końcu, śpiąca królewno – powiedział, podchodząc do jej łóżka z szerokim uśmiechem na twarzy. Ivy również uśmiechnęła się lekko na te słowa, zastanawiając się czy jej rozmówca ma pojęcie jak bardzo dosłownie mogłaby potraktować jego słowa. – Jak się czujesz?
_____– Trochę kręci mi się w głowie, ale to nie powód, by przywozić mnie do szpitala – odparła, robiąc naburmuszoną minę i zastanawiając się kiedy zdążyli przejść na „ty”. – Niedawno z niego wyszłam i nie mam ochoty znów tu tkwić. Zresztą, na pewno nic mi nie jest – zakończyła, zabierając się za odrywanie plastra, którym przymocowany miała wenfoln.
Tony uśmiechnął się lekko, przysiadając na brzegu łóżka. Gdyby wiedziała, jak dużo o niej wie, nie mówiłaby tak.
_____– Pozwolisz ocenić to lekarzom? – spytał, a ona poczuła się jak małe dziecko, skarcone przez rodzica za niewłaściwe zachowanie i niemal natychmiast przytwierdziła plaster z powrotem.
_____– Przepraszam – wydukała, opuszczając głowę, by uciec od jego przenikliwego spojrzenia. – Wbiegłam ci pod koła, narobiłam kłopotu, a teraz jeszcze zamiast podziękować i przeprosić, że zajęłam ci czas, marudzę.
_____– Cóż za samokrytyka – zaśmiał się. – Przez grzeczność nie zaprzeczę – dodał, mrugając do niej z rozbawieniem, gdy spojrzała na niego jakby miała zamiar zabić go wzrokiem. – Tony – przedstawił się, podając jej rękę.
_____– Ivy. Znasz się na tym? – spytała, wzrokiem wskazując kartę, którą trzymał na kolanach i dziwiąc się samej sobie, że tak swobodnie czuje się w jego obecności. Był przecież dla niej zupełnie obcym mężczyzną, a ona czuła, jakby znali się od wieków.
_____– Twój przypadek akurat znam bardzo dobrze – odparł. Ivy spojrzała na niego zaciekawiona, unosząc wysoko brwi i zastanawiając się czy to możliwe, że to właśnie on siedział przy niej, gdy była nieprzytomna.
_____– To co tam wyczytałeś?
_____– Najważniejsze jest to, czego nie wyczytałem. Dlaczego biegłaś na oślep? – spytał już poważnie, spoglądając jej prosto w oczy. – Gdyby ktoś jechał z większą prędkością, nie skończyłoby się tylko na siniaku na udzie i zranionym nadgarstku.
_____Ivy przełknęła głośno ślinę o odwróciła głowę, by nie patrzeć mu w oczy. Przez jedną krótką chwilę pomyślała, że może jednak lepiej dla wszystkich byłoby, gdyby mogła na zawsze pozostać w swoim pięknym śnie, z dala od trosk, problemów. W świecie, w którym nie było bólu i… Vance’a.
_____– Zawiodłam się na pewnej osobie – zaczęła po chwili, miętoląc w palcach brzeg kołdry. Tony’emu niemal natychmiast przypomniał się chuderlawy brunet, który początkowo robił im awantury, że nie robią nic, by ją obudzić, a już kilka dni później, gdy dowiedział się, że Ivy może obudzić się dopiero za kilka miesięcy albo wcale, zaniechał odwiedzin, jakby dziewczyna, którą podobno kochał, w ogóle przestała dla niego istnieć. Kiedy Ivy siąknęła nosem, usiłując za wszelką cenę powstrzymać cisnące się do oczu łzy, machinalnie przykrył jej drobną dłoń swoją i uśmiechnął się ze zrozumieniem, mając nadzieję, że choć w ten sposób doda jej przynajmniej odrobinę otuchy.
_____– Nie chcę o tym mówić – zakończyła szybko, wysilając się na słaby uśmiech i wpatrując w ich splecione dłonie. Cieszyła się, że nie drążył tematu, bo wiedziała, że z pewnością rozkleiłaby się, a nie chciała wyjść na rozhisteryzowaną płaczkę. – I nie chcę tu dłużej tkwić – dodała stanowczo. – Mógłbyś zawołać lekarza?
_____Tony uśmiechnął się lekko, zastanawiając się czy powinien jej mówić, że to on jest jej lekarzem. Nim zdążył podjąć jakąkolwiek decyzję, do pokoju jak huragan wparowała urocza, drobniutka, filigranowa wręcz mulatka w pielęgniarskim kitlu. Tony odruchowo cofnął dłoń i szybko podniósł się z łóżka.
_____– Doktorze, wiem, że nie ma pan dziś dyżuru, ale przydałby się pan na izbie – wytrajkotała i spojrzała na niego przymilnie, wzrokiem, którego nie powstydziłby się sam kot ze Shreka.
_____– Już idę, Holly.
_____– Doktorze? – spytała Ivy, gdy pielęgniarka opuściła pokój.
Tony wzruszył ramionami i uśmiechnął się przepraszająco.
_____– Więc kiedy stąd wyjdę?
_____– Najpierw zaczekamy na wyniki twoich badań – odparł, wycofując się powoli w stronę drzwi.
_____Ivy westchnęła cicho. Nie takiej odpowiedzi oczekiwała, zwłaszcza, jeśli jej jedynymi dolegliwościami miało być bolące udo i rozharatany nadgarstek.
_____– Zadzwonić do kogoś i poinformować, że tu jesteś? – spytał, zatrzymując się przy drzwiach, na co ona tylko pokręciła przecząco głową. Nie miała przecież nikogo oprócz Vance’a, a jego zdecydowanie nie chciała widzieć. – Wpadnę do ciebie później – powiedział Tony, wyrywając ją z rozmyślań o podłości osoby, z którą zamierzała spędzić resztę życia.
_____– Nigdzie się nie wybieram… doktorze – bąknęła i zgrywając obrażoną, skrzyżowała dłonie na piersiach. Tony uśmiechnął się i pogroził jej palcem, a kiedy odwzajemniła jego uśmiech, wyszedł, zamykając za sobą drzwi.


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 22:22:00 04-12-13, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:23:20 01-12-13    Temat postu:

dubel

Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 22:25:23 01-12-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19237
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:02:25 02-12-13    Temat postu:

No w końcu znalazłam chwilę

Wyobraziłam sobie minę Tony'ego, kiedy rozpoznał kim jest dziewczyna, która wpadła mu pod samochód. Jej minę też sobie wyobraziłam.

Edward przerwał Vance'owi i Faith Haha Vance musiał mieć niezłą minę, kiedy mamuśka powiedziała mu, że Ivy była w teatrze. Coś mi mówi, że facet się chyba domyślił iż Ivy widziała go z Faith, ale mogę się mylić.

Maddie będzie asystentką Asha. Zapowiada się ciekawie, jednak boje się momentu kiedy ona dowie się iż on jest jej niedoszłym mężem. I co będzie kiedy on się tego dowie?

Scenka w szpitalu między Ivy a Tony'm bardzo mi się podobała. Ona się przy nim czuje taka swobodna. Mam nadzieję tylko, że on nie będzie jej porównywał z Harper.


Ostatnio zmieniony przez Anna. dnia 18:34:41 14-12-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sobrev
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 04 Kwi 2010
Posty: 3118
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:18:27 02-12-13    Temat postu:

Odniosę się teraz do drugiej części pierwszego akapitu. Nie wiem dlaczego przed oczyma zobaczyłam wypadek Eleny i ten moment kiedy Elena zemdlała w jego ramionach. Tak jakoś mi się skojarzyło. No i wreszcie się spotkali.

Haahahahahah Vince dupek wreszcie ma za swoje!Oczyma swojej wyobraźni widziałam jego bladą gębę.
tn choreograf czy tylko ja swoim nosem wyczułam problemy , sceny zazdrości itp? a wracając do moich ulubieńców. Od tyłka Iana zapewne nawet ja nie mogłabym oderwać oczu.
Cieszę się niezmiernie że dodałaś nowy odcinek. Czekam na więcej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:24:04 02-12-13    Temat postu:

Na pewno już to mówiłam, ale powtórzę raz jeszcze - cieszę się niezmiernie, że wciąż tu jesteście i nie znudziła Was jeszcze ta historia No i właśnie po to, żeby nie było zbyt słodko i sielankowo i żebyście się nie znudzili, potrzebne są takie postacie jak Ash
Oglądanie TVD zarzuciłam na początku trzeciego sezonu, więc wszelkie podobieństwa, jeśli jakiekolwiek się pojawią, będą absolutnie przypadkowe Zapewne nie będzie trudno o skojarzenia z Deleną skoro mamy tu tych samych aktorów, ale liczyłam się z tym, gdy dobierałam obsadę ;D
Jeśli zaś idzie o tyłek Iana, to... cóż, nie wiem czy którakolwiek z nas byłaby w stanie oderwać od niego oczy ;P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marli
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 09 Lut 2012
Posty: 59
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:50:35 03-12-13    Temat postu:

Od czego by tu zacząć? Hmm... może od Maddie i Davida. Ciesze się, że im się układa i oby było tak dalej ; ). Ale pewnie Ash sporo namiesza, bo nie może być ciągle sielankowo ;D. Ajj, Ivy widziała Vance'a i Faith. Z jednej strony dobrze, że ich razem zobaczyła i przekonała się jaki naprawdę jest Vance, ale z drugiej strony jest mi jej okropnie szkoda, bo przez długi czas była w śpiączce i okazało się, że nie mogła liczyć na jedyną, bliską jej osobę ; /. Ale na szczęście jest jeszcze Tony ;], ;p. Wydaje mi się, że młody Steen nie da za wygraną i będzie próbował przekonać Ivy, żeby dała mu jeszcze jedną szansę. Ivy i Tony - cóż za spotkanie ;D. Nie ma to jak wpaść pod samochód własnemu lekarzowi. Podobają mi się ich przekomarzanki ; >. Jestem ciekawa, jak będzie rozwijać się ich znajomość ;*. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
Pozdrawiam serdecznie,
Marlena < 33.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11 ... 14, 15, 16  Następny
Strona 10 z 16

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin