Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sleeping Beauty |21.|
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 14, 15, 16  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:13:10 11-11-13    Temat postu:

Mr.Szary napisał:
Zalogowałam się na tym forum z jednego, bardzo ważnego powodu.
Kobieto do cholerki jasnej no... dawaj rozdział bo nie mogę się doczekać. Zaglądam tu codziennie a tu nic... Mimo że nie komentuje opowiadań to wiedz że Twoje czytam regularnie i ciągle mi go mało. Zresztą wszystkie Twoje opowiadania się wspaniałe ! Tak więc szybciutko dawaj kolejne cudo
Pozdrawiam i życzę weny :*


Ojej... to strasznie mi miło i ogromnie się cieszę, że moje historie wciąż się komuś podobają dziękuję za miłe słowo :* No i chyba będziesz musiała tu się pojawiać częściej, bo jeden Twój komentarz wystarczył, żebym w końcu dokończyła odcinek ;D Zapraszam ^^ Enjoy!


C H A P T E R 14.


Obudziła się wtulona w swojego męża, z głową spoczywającą na jego piersi i ręką przerzuconą przez umięśniony brzuch. Spał twardo, obejmując ją mocno, jakby bał się, że gdy się obudzi, zniknie i nigdy więcej jej nie zobaczy. Ona sama zaś pragnęła, aby ta niewinna, słodka chwila trwała jak najdłużej. Pierwszy raz od dawna nie myślała o swoim ojcu i niedoszłym mężu. Była szczęśliwa.
_____Ostrożnie, by go nie zbudzić, uniosła głowę i spojrzała na jego przystojną twarz. We śnie wyglądał beztrosko, jak niczym nieprzejmujący się nastolatek. Włosy miał uroczo zmierzwione, uśmiechał się lekko przez sen, a wczorajszy zarost dodawał jego chłopięcej twarzy męskości. Uniosła powoli rękę i niepewnie przesunęła opuszkami palców wzdłuż linii jego szczęki. Mruknął coś przez sen, ale nie obudził się, więc delikatnie musnęła jego usta swoimi. Gdy spojrzała na niego, oczy miał już otwarte.
_____– Cześć – przywitała się, uśmiechając się lekko i unikając jego wzroku, odwróciła głowę w stronę okna, gdzie przez zaciągnięte zasłony sączyło się łagodne poranne światło.
_____– Cześć – wychrypiał, wplatając palce w jej długie, gęste włosy. – Co robisz?
_____– Patrzyłam jak śpisz – przyznała zawstydzona i ponownie oparłszy głowę na jego nagim torsie, przesunęła palcami w dół jego brzucha i zaczęła kreślić jakieś wyimaginowane wzory wokół jego pępka. – Musiało ci się śnić coś przyjemnego, bo uśmiechałeś się przez sen – dodała, a on poczuł jak uśmiecha się przy jego skórze. Chwycił jej dłoń i uniósł do swoich ust, a gdy podparła się na przedramieniu i spojrzała na niego, uśmiechnął się szeroko.
_____– Powiedz, że mi się to nie śni – poprosił, patrząc jej prosto w oczy i gładząc delikatnie policzek, na co ona tylko uśmiechnęła się niewyraźnie, chowając twarz za kurtyną gęstych włosów. Teraz wydawał się najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi, a przecież minionego wieczora… nie chciał jej. – Mad? – zaniepokoił się i wsunąwszy palec pod jej brodę, zmusił by na niego spojrzała. – Co się dzieje?
Maddie wypuściła powietrze z ust ze świstem i wstała z łóżka, naciągając na siebie jego koszulkę. Prawie ubrana, w odpowiedniej odległości od niego, poczuła się nieco pewniej, choć intensywne, przewiercające ją wskroś spojrzenie jego szaroniebieskich oczu, niemal pozbawiło ją oddechu.
_____– Powinnam cię przeprosić za wczoraj – zaczęła cicho, krzyżując dłonie na piersiach i odwracając się w stronę okna. – Zachowałam się jak…
_____– Maddie… – szepnął jej wprost do ucha, zamykając ją w swoich ramionach. Zaskoczyło ją, że tak szybko i bezszelestnie znalazł się obok niej. Spięła się odruchowo, ale odwrócił ją wtedy przodem do siebie i zajrzał głęboko w oczy.
_____– Śmiejesz się ze mnie? – spytała drżącym głosem, usiłując zrobić naburmuszoną minę, gdy kąciki jego ust uniosły się lekko. David pokręcił głową i ująwszy jej twarz w swoje dłonie, oparł się czołem o jej czoło.
_____– Jesteś najpiękniejszą kobietą jaką w życiu spotkałem i… pragnę cię jak cholera – zapewnił, stopniowo ściszając głos do szeptu. – Nie bierz do siebie tego, że nie chciałem się wczoraj z tobą kochać. Nie chciałem, żebyś podejmowała tę decyzję pod wpływem chwili i potem czuła się wykorzystana. Chcę żebyś była tego pewna, żebyś przeżyła to w pełni świadomie i do końca życia zapamiętała każdą sekundę, jaką spędzimy razem…
_____– David… – szepnęła, starając się zapanować nad drżeniem głosu, gdy jego dłonie powędrowały na jej plecy i nieznośne powoli zaczęły przesuwać się w dół, wzdłuż jej kręgosłupa. Trafił się jej mężczyzna idealny. Przeklęła się w duchu za to, że dostrzegła to dopiero tak późno.
_____– Kocham panią, pani Madelaine de Lenclos i zrobię wszystko, żeby była pani najszczęśliwsza kobietą na ziemi – wyszeptał, gorączkowo szukając jej ust, a gdy z jej oczu popłynęły łzy, delikatnie scałował słone krople z jej policzków.
_____– Caramona – powiedziała cicho między pocałunkami, a kiedy odsunął się od niej nieznacznie i zmarszczył czoło, uśmiechnęła się szeroko. – Pani Madelaine Caramona – dodała, wyraźnie akcentując ostatnie słowo. David rozpromienił się na te słowa, jego serce zabiło mocniej, a oczy rozbłysły ogniem. W sekundę przygarnął ją do siebie i pocałował tak, że obojgu zabrakło tchu.
_____– Wracaj do łóżka – polecił, nawijając sobie na palec kosmyk jej włosów. – Przygotuję nam śniadanie.
_____– Nie jestem głodna – odparła i przesuwając opuszkami palców po jego torsie, przygryzła dolną wargę. – A poza tym, jak tak dalej pójdzie, to za chwilę spóźnię się do pracy – dodała, spoglądając mu w oczy. David uśmiechnął się lekko, a kiedy miał już znów sięgnąć do jej ust, ktoś zapukał do drzwi sypialni.
_____– Cześć – przywitał się Tony, ale widząc dwoje przyjaciół w objęciach, wskazujących na to, że właśnie coś im przerwał, zaraz się wycofał. – Wpadłem tylko po moje rzeczy, nie przeszkadzajcie sobie – zakończył, zamykając za sobą drzwi sypialni.
_____– Idę pod prysznic – zakomunikowała Maddie i cmoknąwszy męża przelotnie w policzek, zgrabnie wysunęła się z jego objęć. David westchnął, odprowadzając ją wzrokiem, a ona, zmierzając w stronę łazienki, ściągnęła z siebie najpierw jego koszulkę, a potem koronkowy stanik, którym rzuciła mu niemal prosto w twarz. Spojrzała przy tym na niego filuternie przez ramię, puszczając oczko, a on pomyślał wtedy, że to urodzona diablica, a nie anioł, za jakiego miał ją na początku ich znajomości.

__________________________________________________* * *

Kiedy przekroczyła próg teatru, przed oczami, niczym zwiastun jakiegoś filmu, mignęły jej urywki jakichś zdarzeń, które miały tu miejsce i których ona sama była uczestniczką. A potem, ni stąd, ni zowąd, zobaczyła postać mężczyzny ze swoich snów. Nadal nie miał twarzy, ale wiedziała, że uśmiecha się do niej ciepło i momentalnie poczuła się lepiej. Nabrała powietrza w płuca i ruszyła w stronę wejścia na widownię. Uchyliła cicho drzwi i przystanęła w progu. Trwała próba. Książę akurat pochylał się nad Śpiącą Królewną, by przywrócić ją do życia pocałunkiem, a kiedy ta podniosła się powoli do pozycji siedzącej, serce Ivy na chwilę przestało bić.
_____– Faith – wyszeptała przez zęby, patrząc jak Vance porywa ją w objęcia w finałowej scenie. Potrząsnęła głową, odganiając czarne myśli i już miała wycofać się do korytarza, kiedy zauważyła, że w trzecim rzędzie siedzi dyrektor teatru i ojciec Vance’a w jednym, Edward, w towarzystwie trzech mężczyzn, których nie znała. Gdy aktorzy ukłonili się na zakończenie, wszyscy czterej wstali z miejsc i podziękowali im krótkimi brawami.
_____– Świetnie się spisaliście – pochwalił Edward. – Myślę, że pan Brown jest zadowolony – dodał, spoglądając na swojego towarzysza. Szpakowaty mężczyzna skinął głową twierdząco, ściskając dłoń dyrektora.
_____– Byłbym bardziej zadowolony, gdybym mógł zobaczyć pannę Shirley – powiedział, uśmiechając się przyjaźnie.
_____– Niestety, obawiam się, że w najbliższym czasie nie będzie to możliwe. Panna Shirley miała wypadek i musi odpoczywać – odparł Edward.
_____– W takim razie powstrzymam się z ostateczną decyzją do czasu, kiedy panna Shirley wydobrzeje. W końcu to przede wszystkim dzięki niej osiągnęliście tak spektakularny sukces – odparł stanowczo Brown. – Muszę wyjechać na kilka tygodni więc proszę kontaktować się z moim synem – dodał, wskazując na stojącego za nim młodego szatyna. – Wesley jest moją prawą ręką. W międzyczasie Ash poprawi nieco choreografię – mówił, wskazując na drugiego ze stojących za nim mężczyzn o wyraźnie egzotycznym typie urody, rodem z Bollywood. – Jesteśmy w kontakcie – zakończył i jeszcze raz uścisnął dłoń Edwardowi.
_____Ivy przysłuchując się temu, poczuła jakąś dumę z tego, że trudno ją zastąpić i ktoś taki jak Richard Brown, jeden z najbardziej znanych i cenionych scenarzystów i reżyserów teatralnych w mieście, a może nawet w kraju, chce ją zobaczyć osobiście. Uśmiechnęła się do siebie i co sił w nogach pognała w stronę garderoby. Zatrzymała się, gdy w korytarzu poczuła znajomy zapach. Zapach perfum, którymi spryskany był szal. Zapach, który znała już wcześniej.
_____– Ta mała dzi**a, przeszkadza mi nawet leżąc bez ducha na szpitalnym łóżku! – dobiegł ją zza niedomkniętych drzwi rozwścieczony głos Faith. Zbliżyła się i zerknęła do środka.
_____– Vance ci nie powiedział? – spytała drobna szatynka, Abby, w której głosie dało się słyszeć drwinę. – Jego dziewczyna odzyskała przytomność i jest już w domu – dokończyła z jakąś dziwną satysfakcją.
_____– Tak bym chciała, żeby Ivy już wróciła – jęknęła stojąca za Abby blondynka, rozwiązując jej gorset. – Z całym szacunkiem, Faith, ale między tobą a Vance’em nie ma tej chemii jaka jest między nim a Ivy.
_____– Zamknij się, Lucy! – fuknęła brunetka, rozczesując włosy.
_____– Sam Richard Brown chce osobiście zobaczyć ją na scenie zanim podpisze umowę z Edwardem, chyba o czymś to świadczy, nie sądzisz? – zachichotała Lucy. – Od Ivy zależy przyszłość tego przedstawienia i nas wszystkich, więc lepiej, żeby prędko wróciła... Faith, miałaś kiedyś taki piękny czerwony szal, który przywiozłaś z Paryża – zmieniła temat po chwili. – Mogłabyś mi go pożyczyć? Mam dziś randkę i świetnie pasowałby do mojej kreacji.
_____– Nie, nie mogłabym – warknęła Faith, z trzaskiem odkładając szczotkę do włosów na stolik. – Zgubiłam go…
_____Ivy przełknęła głośno ślinę, czując w sercu jakiś dziwny niepokój, ale na myśl o tym, jak wkurzona w tym momencie musi być Faith, uśmiechnęła się lekko. Kiedy miała już wejść do środka, ktoś chwycił ją za ramię.
_____– Ivy? Co tu robisz? – spytała Monica, matka Vance’a, porywając dziewczynę w ramiona. Była pogodną, niezwykle zgrabną brunetką, która w ogóle nie wyglądała na swój wiek. – Myślałam, że odpoczywasz w domu – dodała, odsuwając ją lekko od siebie, by przyjrzeć się jej uważnie.
_____– Czuję się już znacznie lepiej i szczerze? Mam już dość siedzenia w domu. Chciałam zrobić Vance’owi niespodziankę.
_____– Mimo wszystko, nie powinnaś sama jeździć po mieście – upomniała kobieta surowo, chwytając ją pod ramię. – Ale skoro już tu jesteś, to musimy to wykorzystać. Richard Brown powinien jeszcze gdzieś tu być.
_____– Ale ja nie jestem przygotowana – zaprotestowała Ivy.
_____– Kochana, jesteś śliczna i zdolna. Nie potrzebujesz makijażu ani niewiadomo jakich kreacji. Richard i bez tego jest robą zachwycony.
_____Ivy westchnęła cicho i wiedząc, że nie wygra z kobietą, która była niemniej uparta niż jest syn, pozwoliła prowadzić się w stronę pomieszczeń administracji. Ostatecznie nie miała przecież nic do stracenia. Mogła tylko zyskać, zwłaszcza, że Richard był naprawdę wpływowym człowiekiem i wypromował już niejedną gwiazdę.
_____– Richard! – zawołała Monica, widząc go przed sobą. Szpakowaty mężczyzna odwrócił się w jej stronę, ale na widok Ivy zamarł w bezruchu. – To jest właśnie nasza gwiazda, Ivy Shirley. Ivy, to pan Richard Brown.
_____– Miło mi – powiedziała dziewczyna, uśmiechając się ciepło. – To dla mnie zaszczyt.
_____Mężczyzna, uśmiechnął się niewyraźnie, chwytając jej drobną dłoń. Na plakatach, w odpowiednim stroju i makijażu, dodatkowo poprawionych pewnie przez speca od grafiki i obróbki zdjęć, wyglądała inaczej. Teraz, gdy stała przed nim, taka naturalna i… zwyczajna, przed oczami mignęła mu twarz jego własnej córki. Szybko jednak przywołał się do porządku.
_____– Cieszę się, że mogę panią poznać. Jeśli ma pani chwilę i czuje się na siłach, chciałbym zamienić z panią kilka słów…

__________________________________________________* * *

Gdy jej dłoń, zamiast ciepłego ciała mężczyzny, z którym spędziła minioną noc, napotkała jedynie zimną pościel, leniwie podniosła powieki. Była sama. Po Jacku nie było ani śladu. Nie był jednak człowiekiem skorym do okazywania uczuć, więc nawet jej to specjalnie nie zdziwiło, choć zdecydowanie bardziej wolałaby się obudzić w jego ramionach. Zorientowawszy się, że zaspała, czym prędzej wyskoczyła z łóżka, wzięła szybki prysznic i jedząc w pośpiechu jakąś kanapkę, wybiegła z domu. Kiedy po około półgodzinie dotarła wreszcie do pracy, Jack już tam był. Z nachmurzoną miną, siedział nad jakimiś papierami i w ogóle zdawał się nie dostrzegać jej obecności. Zajęła się więc swoimi sprawami, starając się nie myśleć o nim i o tym, co wydarzyło się między nimi minionej nocy. Zdecydowanie inaczej wyobrażała sobie dzień, po wspólnie spędzonej nocy, nawet uwzględniając fakt, że osobą, z którą tę noc spędziła, był nie kto inny jak humorzasty komisarz, Jack West.
_____Kiedy zadzwonił telefon na jej biurku, a na wyświetlaczu zobaczyła jego wewnętrzny numer, serce podeszło jej do gardła. Poczuła się tak, jakby była wzywana przez dyrektora szkoły na dywanik i miała odpowiadać za przewinienia innych chociaż sama nie zrobiła niczego złego. Z ociąganiem podniosła słuchawkę.
_____– Geller – rzuciła służbowym tonem.
_____– Kay, przyjdź do mnie proszę – rozkazał Jack, niemniej służbowo. – Natychmiast.
_____Odruchowo zerknęła w stronę jego gabinetu oddzielonego od reszty wydziału szklanymi ścianami. Kiedy ich spojrzenia spotkały się, uśmiechnął się niewyraźnie i odłożył słuchawkę, a ona wiedziała już, że nie będzie to nawet przyjacielska pogawędka, nie mówiąc już o gorącej, nieprzyzwoitej wymianie zdań kochanków, którzy nie mogą się doczekać, gdy znajdą się sami.
_____Nabrała powietrza w płuca i wstała z fotela. Przez chwilę zastanawiała się czy nie zabrać ze sobą jakichś dokumentów, by przynajmniej spróbować zachować jakieś pozory, ale ostatecznie zrezygnowała z tego zamiaru. Przygładziła bluzkę na brzuchu, jakby chciała wygładzić jakieś niewidoczne fałdy i zdecydowanym krokiem ruszyła w stronę jego gabinetu.
_____– Dzień dobry – przywitała się, zamykając za sobą drzwi. Jack podniósł wzrok znad papierów i odchylił się wygodnie na oparcie swojego fotela, lustrując ją pożądliwym spojrzeniem. Nawet, jeśli bardzo starał się ukryć ogień, jaki w nim płonął na jej widok, zdradziło go jego spojrzenie. Odchrząknął lekko i wrócił do poprzedniej pozycji, opierając się przedramionami od blat biurka.
_____– Siadaj – polecił, a gdy zajęła miejsce na wprost niego, przesunął w jej stronę po blacie tekturową teczkę. – Proszę – powiedział. Kayleen chwyciła teczkę i spojrzała na niego z wysoko uniesionymi brwiami. – Myślę, że nasz wspólny szef nie będzie miał żadnych zastrzeżeń i podpisze to bez mrugnięcia okiem, a ty już niebawem będziesz mogła zacząć wszystko od nowa na zachodnim wybrzeżu.
_____– To jest…? – urwała, by spojrzeć Jackowi prosto w oczy.
_____– Twój przebieg służby, referencje i opinia – odparł bez emocji, wracając wzrokiem do papierów, nad którymi siedział. – Skoro chcesz robić karierę, nie mogę cię zatrzymywać.
_____– Jack…
_____– Przecież tego chciałaś, prawda? – spytał i spojrzawszy na jej zszokowaną minę, uśmiechnął się gorzko, a jego oczy znów stały się zimne i bez wyrazu.
_____– Wiedziałeś, że staram się o przeniesienie?
_____– Jestem twoim bezpośrednim przełożonym. Sądziłaś, że ukryjesz to przede mną? – odpowiedział, patrząc na nią w taki sposób, że gdyby jego wzrok mógł zabijać, to właśnie w tym momencie spłonęłaby żywcem.
_____– A wczorajsza noc? – spytała, choć w głębi serca czuła, że pożałuje tego pytania.
_____– Uznajmy, że to była twoja... zapłata za pozytywną opinię i referencje.
_____Kayleen gwałtownie podniosła się z fotela i zacisnęła dłonie w pięści, starając się za wszelką cenę powstrzymać cisnące się do oczu łzy.
_____– Jeszcze jakieś pytania? Jeśli nie to, możesz odejść. Mam dużo pracy – zakończył zupełnie bez emocji, zagłębiając się w dokumenty, jakby nic się nie stało podczas gdy ona wrzała ze złości. Jeśli naprawdę sądził, że przespała się z nim wyłącznie z tego powodu, to być może pomyliła się co do jego osoby. W pierwszym odruchu chciała mu wszystko wygarnąć, ale obojętność i chłód jaki bił od niego, gdy teraz na nią patrzył, kazały jej zacisnąć szczękę i opuścić jego gabinet bez słowa.


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 17:00:04 11-11-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mr.Szary
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 10 Lis 2013
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:11:58 11-11-13    Temat postu:

Doczekałam się !! Pochłonęłam ten odcinek z szybkością światła, jest naprawdę cudowny
Polecam się na przyszłość ^^

Ps. Faith to małpa ale nie wiedzieć czemu i tak ją lubię xD
Pozdrawiam ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:20:15 11-11-13    Temat postu:

Faith już chyba do końca ów małpą pozostanie, ale cieszę się, że mimo wszystko znalazł się ktoś, kto ją polubił
Dzięki za odwiedzinki :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:20:30 11-11-13    Temat postu:

Mmmm... rozpłynęłam się... nie już koniec teraz się boję.
Boję się co ty wymyślisz... no bo znając was wszystkie teraz już tak kolorowo nie będzie... chyba, że udasz się na jakąś imprezę, później są same słodkie odcinki No i po raz -enty wolę wątek drugoplanowy od tego pierwszego. Mad jest absolutnie słodka i troszkę, troszeczkę zaczyna się robić wredna

Natomiast nie potrafię przekonać się do Ivy. To nie tak, że wolę np. Faith czy Vanca. Ivy jest dla mnie mdła i nudna - jako człowiek. Marionetka ot tak na zawołanie. Matka Vanca i jej synuś robią z nią co chcą, a jej jest po prostu przykro, a nie potrafi się temu sprzeciwić. Mam nadzieję, że w końcu ożyje trochę przy Tony'm.

Jack to totalny, skończony kretyn. Dureń, imbecyl do kwadratu... puk,puk,puk w głowę... na miejscu Kayleen podarłabym te papiery i rzuciła mu nimi w twarz. Za nic na świecie bym ich nie wzięła... Może jestem trochę zbyt dumna i impulsywna, ale z takim kretynem nie da się inaczej ;/

No więc trochę się rozpisałam... liczę, że jak nas już trochę tutaj jest to ruszy coś wreszcie z kopyta na forum
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:42:46 11-11-13    Temat postu:

Dzięki, kochana :*
Mad wredna? Hmm... o co jak o co, ale o to bym jej nie podejrzewała
Ivy póki co jest jaka jest, bo wróciła do rzeczywistości zupełnie nieświadoma tego, co działo się gdy spała. Ale myślę, że już niebawem obudzi się całkowicie i pokaże pazurki ^^
Jeśli zaś chodzi o Jacka... no cóż, może ma jakieś powody?

Na imprezę póki co się nie wybieram, więc słodkości na pewno nie będzie ;D Ale rozpisuj się ile wlezie - bradzo lubię jak się rozpisujecie ^^
I też mam nadzieję, że coś w końcu ruszy na forum ^^


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 21:43:28 11-11-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:50:22 11-11-13    Temat postu:

Eillen napisał:
Dzięki, kochana :*
Mad wredna? Hmm... o co jak o co, ale o to bym jej nie podejrzewała
Ivy póki co jest jaka jest, bo wróciła do rzeczywistości zupełnie nieświadoma tego, co działo się gdy spała. Ale myślę, że już niebawem obudzi się całkowicie i pokaże pazurki ^^
Jeśli zaś chodzi o Jacka... no cóż, może ma jakieś powody?

Na imprezę póki co się nie wybieram, więc słodkości na pewno nie będzie ;D Ale rozpisuj się ile wlezie - bradzo lubię jak się rozpisujecie ^^
I też mam nadzieję, że coś w końcu ruszy na forum ^^


Hmm... źle się wyraziłam, ale zwalam winę na matematykę ! Chodziło mi o złośliwość, jak się droczyła rano z Davidem... Mam nadzieję, że Mad taka zostanie.

I szkoda, że na razie nie idziesz na imprezę, ale z drugiej strony będziesz mieć więcej czasu na rozmyślanie o postaciach
Mam nadzieję, że obudzisz Ivy, bo aż mi jej szkoda
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sobrev
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 04 Kwi 2010
Posty: 3120
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:52:17 11-11-13    Temat postu:

Jack zachował się jak dupek. Po prostu mam ochotę mu walnąć w tę jego buźkę może wreszcie coś do niego dotrze . a co do Mad i Davida więcej takich słodkich scenek mnie ani ciut ciut nie mdli na widok szczęśliwych po uszy zakochanych tylko. a co do Ivy to chyba zachowuje się tak jak człowiek wybudzony ze śpiączki wydaje się być lekko zdezorientowana i nawet zagubiona ja tam nie mogę się doczekać jej scen z Tonym liczę że takowe przewidziałaś. Buziaki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:07:41 11-11-13    Temat postu:

Sobrev napisał:
Jack zachował się jak dupek. Po prostu mam ochotę mu walnąć w tę jego buźkę może wreszcie coś do niego dotrze .


To co sztama?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sobrev
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 04 Kwi 2010
Posty: 3120
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:12:29 11-11-13    Temat postu:

mina107 napisał:
Sobrev napisał:
Jack zachował się jak dupek. Po prostu mam ochotę mu walnąć w tę jego buźkę może wreszcie coś do niego dotrze .


To co sztama?

Oczywiście
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:32:36 11-11-13    Temat postu:

Ej, dziewczęta, trochę wiary w człowieka Jack może wybrał nienajlepszy drogę, ale... a, co ja tam będę Wam tłumaczyć - niedługo same się przekonacie ;D
Oczywiście, że przewidziałam scenki Ivy z Tonym - w końcu to główne postacie ^^
Jak dobrze pójdzie, to pierwsza już w kolejnym odcinku ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:02:43 16-11-13    Temat postu:

Wow. Odcinek genialny.

Kolejna cudowna scenka między David'em i Maddie. Wiesz jak ja ich uwielbiam? Kocham ich ♥ Nie próbuj zepsuć między nimi tego co jest teraz bo uduszę.
Sam Richard chciał się spotkać z Ivy. Wyobraziłam sobie jego minę na jej widok. Czasami nachodzi mnie myśl, że ona i Harper mogły być bliźniaczkami rozdzielonymi zaraz po porodzie. Ivy chyba się już domyśliła, że szal należał do jej rywalki.
Co za piep***** idiota z tego Jack'a. Na miejscu Kay porządnie dałabym mu w twarz i zwyzywała go. A myślałam, że po wspólnie spędzonej nocy będzie między nimi pieknie i on zrobi wszystko aby ją zatrzymać.

Czekam na koleny odcinek i jednocześnie informuję, że do jutra powinien pojawić się nowy odcinek w moim opowiadaniu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:27:00 16-11-13    Temat postu:

Dzięki za odwiedzinki :*
Cieszę się, że odcinek się podobał Jedyne, co mogę powiedzieć to, że nie może być zbyt słodko, bo byłoby nudno ^^ że też postaram się tu jutro coś wrzucić i że na pewno zajrzę do Ciebie ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marli
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 09 Lut 2012
Posty: 59
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:52:55 19-11-13    Temat postu:

Ależ długo tu nie zaglądałam. Bardzo Cię za to przepraszam ;*. Tyle się działo, że nie wiem od czego zacząć. Zacznę może od tego, iż cieszę się, że Ivy wybudziła się ze śpiączki. Szkoda, że nie było wtedy przy niej Tony'ego, ale miał wtedy ważniejsze rzeczy na głowie. Ale wróćmy do Ivy. Och, jak ja nie cierpię Vance'a. Wkurza mnie, że okłamuje Ivy i, że zachowuje się jakby nic się nie wydarzyło pomiędzy nim, a Faith, w czasie gdy panna Shirley była w śpiączce. Może w jakimś stopniu zależy mu nadal na naszej głównej bohaterce, ale nie ufam mu i go nie lubię. Ivy na razie nie dostrzega, że Vance jest przy niej spięty i że zachowuje się dziwnie, ale myślę, że jeszcze trochę i dziewczyna wróci do zdrowia i zauważy, że wokół niej dzieje się coś "złego". Faith jest wściekła, że "nasza dziewczynka" się obudziła. Boje się, że wykombinuje coś niedobrego. Nie wiedziałam, że ojciec Harper jest cenionym scenarzystą i reżyserem teatralnym. Robi się coraz ciekawiej. Richard jest najwyraźniej zachwycony Ivy i chyba, po zobaczeniu jej przypomina mu jego zmarłą córkę. Naprawdę robi się coraz bardziej interesująco. Wszyscy są ze sobą w jakimś stopniu powiązani. Biedy Tony. Jest mi go tak strasznie szkoda. Kurcze, mam nadzieję, że jeszcze będzie szczęśliwy ; ). Spodobało mi się to, że spełnił ostatnią prośbę Harper. Zatrzymał obrączkę, co świadczy o tym, że nie jest jeszcze w stu procentach gotowy na rozpoczęcia życia bez ukochanej, ale wierzę, że jest na dobrej drodze ku temu ;*. Pojawia się coraz więcej informacji dotyczących wypadku Harper i Ivy. Coś mi mówi, że któryś ze Stone'ów ma coś wspólnego z oba tymi wypadkami. Fajnie, że między Davidem, a Maddie układa się wszystko coraz lepiej ; >. Dobrze, że David nie przespał się z Maddie, kiedy ta była nie trzeźwa. Ma u mnie dużego plusa ;D. A Jack i Kay? Głupi Jack! Dlaczego zachował się tak okropnie w stosunku do Kayleen? Jak mógł powiedzieć te raniące ją słowa? Po cudownej nocy spędzonej z nią, zranił ją. Podejrzewam, że po prostu broni się w ten sposób przez bólem rozstania z nią. Chce w ten sposób ochronić się przed złamanym sercem, bo jestem pewna, że ją kocha. Ach, mam nadzieję, że wszystko się między nimi ułoży. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Nie obiecuję, że będę komentować regularnie, ale się postaram ;D, < 33.
Pozdrawiam serdecznie,
Marlena ;*.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:01:16 19-11-13    Temat postu:

Jejku, Marlenko, jak miło Cię znów idzieć Cieszę się, naprawdę i bardzo dziękuję za komentarz - to dla mnie ważne wiedzieć, że są ludzie, którzy czytają choć nie komentują na bieżąco. Dziękuję :*
Jeszcze nie wiem jak to wszystko się skończy, czy u wszystkich będzie happy end, mam jeszcze kilka pomysłów więc wszystko okaże się w tzw. praniu dlatego wybacz, ale nie skomentuję Twojego komentarza ;D Postaram się za to wrzycić w weekend kolejny rozdziałek, a tymczasem pozdrawiam cieplutko :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marli
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 09 Lut 2012
Posty: 59
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:12:23 19-11-13    Temat postu:

Ach, wybaczam Ci ;D. Jestem dość cierpliwa i poczekam spokojnie, aż wszystko zacznie się wyjaśniać ; ). W weekend nowy rozdział? Bardzo się cieszę, choć przeczytam go ewentualnie dopiero w poniedziałek, bo idę w ten weekend na uczelnię xD. Choć wcale mi się nie chce ;D, ; >. Zaglądałaś na zb.pl? Bo ja mam wrażenie, że to forum przestało istnieć ;/. W ogóle nie mogłam na nie wejść.
Buziaki,
Marlena ;*.


Ostatnio zmieniony przez Marli dnia 23:13:13 19-11-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 14, 15, 16  Następny
Strona 9 z 16

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin