Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dwie strony boiska
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 28, 29, 30  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:26:33 20-04-10    Temat postu:

SPOILER

- ... Halo?... Co? – zatkał drugie ucho palcem, żeby lepiej słyszeć swojego rozmówcę – Mów głośniej! Albo czekaj, wyjdę na zewnątrz – przepraszająco spojrzał na swojego rozmówcę i skierował się w stronę wyjścia – No, już. A w ogóle, to gdzie ty się podziewasz?... Co? Co to znaczy, że jesteś z Blancą?! Przecież ona jest nieletnia! Do kryminału cię za to wsadzą!...
(...)
Nie miała już siły. Spojrzała na niego bezsilnie – Czego mi dosypałeś do drinka? – pytała z trudem łapiąc oddech – Chcesz mnie wykorzystać?…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:42:02 23-04-10    Temat postu:

Odcinek 20.

Marco wrócił do stolika, przy którym zostawił Balncę, ale nie zastał jej tam. Na stoliku leżała tylko przewrócona, pusta szklanka po drinku. Czyżby drink zaczął działać wcześniej niż to przewidywał? Zaczepił Gibę, który właśnie przechodził obok.
- Siedziała tu taka młoda dziewczyna – zaczął – długie, ciemne włosy…
- Mała Torres – przerwał mu Rodriguez – Rzeczywiście, jeszcze przed chwilą tu była. Wyglądała na znudzoną, może wróciła do domu? – uśmiechnął się cynicznie, ale myśl o tym, że Blanca wystawiła tego typa, rozbawiła go. Dziewczyna zdecydowanie miała nietuzinkowy charakterek. Przekonywał się o tym za każdym razem, gdy ją spotykał.
- Miała tu na mnie czekać – wycedził zdenerwowany Marco.
- Kobiety nie lubią czekać.. Przepraszam – dodał, wyciągając z kieszeni wibrujący telefon – Halo?... Co? – zatkał drugie ucho palcem, żeby lepiej słyszeć swojego rozmówcę – Mów głośniej! Albo czekaj, wyjdę na zewnątrz – przepraszająco spojrzał na Marca i skierował się w stronę wyjścia – No, już. A w ogóle, to gdzie ty się podziewasz?... Co? Co to znaczy, że jesteś z Blancą?! Przecież ona jest nieletnia! Do kryminału cię za to wsadzą!... Co?... – Giba poczuł, że krew odpływa mu z twarzy – Chyba sobie żartujesz… Dobra, już do ciebie jadę… Tak, będę trzymał gębę na kłódkę… Nara…

Sergio rozłączył się. Byli na miejscu. Ostrożnie wziął Blancę na ręce i wniósł do swojego mieszkania.
- Sergio – szepnęła na wpółprzytomna.
- Cii… BLANCA! – krzyknął, gdy poczuł, jak osuwa mu się w ramionach – Blanca, obudź się! Słyszysz?
Powoli otworzyła oczy.
- Niedobrze mi – wymamrotała.
- Wiem… tu jest łazienka… – posadził ją ostrożnie na macie koło wanny i wybiegł gdzieś. Wrócił po chwili z grubym kocem pod pachą i szklanką, w której była woda z solą – Wypij to…– mówił kucając obok niej – Grzeczna dziewczynka – szepnął, gładząc jej głowę, gdy zaczęła gwałtownie wymiotować.
- Wyjdź stąd – wymamrotała ze łzami w oczach. W jej spojrzeniu dostrzegł strach. Nie wiedziała co się z nią dzieje – Nie chcę, żebyś widział mnie w takim stanie… – kolejna fala wymiotów. Nie miała już siły. Spojrzała na niego bezsilnie – Czego mi dosypałeś do drinka? – pytała z trudem łapiąc oddech – Chcesz mnie wykorzystać?…
- Nie pleć bzdur – odgarnął jej włosy za uszy i okrył kocem, potem objął jej wątłą talię ramieniem i pomógł wstać – Chodź, położysz się…
- Nie chcę… Muszę jechać do domu… zanim ojciec…
Sergio nie zamierzał z nią dyskutować. Wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni.
Wymioty, bradykardia, zaburzenia oddychania, ruchy mimowolne. Dobrze znał działanie GHB. Wiedział, że ten narkotyk działa obezwładniająco, powodując częściową utratę przytomności i okresową amnezję. Zdawał sobie sprawę, że rano Blanca nie będzie niczego pamiętać, a w jej krwi nie będzie śladu po narkotyku.
Ułożył ją na łóżku i usiadł tuż obok. Wtuliła się w jego ramiona.
- Nie zasypiaj… Blanca… Nie wolno ci spać, rozumiesz? – spojrzał jej w oczy – Mów do mnie, śpiewaj, cokolwiek, ale nie śpij… Blanca! – chwycił ją za ramiona i potrząsnął. Zdawał sobie sprawę, że sprawia jej tym ból, ale doskonale wiedział też, że zbyt duże dawki mogą spowodować śpiączkę, z której bardzo trudno się wybudzić, dlatego postanowił, że nie pozwoli jej zasnąć.
- Sergio? – usłyszał znajomy głos.
- Jesteśmy w sypialni tato – odkrzyknął i po chwili w drzwiach pokoju stanął mężczyzna w średnim wieku. – Dobrze, że już jesteś... ktoś chyba dodał jej do drinka GHB…
- Zaraz zobaczymy – powiedział mężczyzna, siadając na łóżku obok młodych. Otworzył swoją podręczną torbę i wyjął z niej stetoskop – Dobrze się spisałeś, ale teraz zostaw nas – polecił synowi...
Sergio powoli wyszedł z pokoju. Za drzwiami czekał już na niego Giba. Sergio spojrzał na przyjaciela bezradnie. Skrzyżował ręce na piersiach i odwrócił się w stronę okna. Przez chwilę patrzył na spływające po szybie krople deszczu, a potem bezwładnie klapnął na stojący obok fotel i ukrył twarz w dłoniach…
- Sergio, powiedz coś, do cholery! Co się tak właściwie stało? Naprawdę jest aż tak źle?
- Nie wiem – szepnął, spoglądając na przyjaciela – Nie wiem…
- Nie zadręczaj się – Giba położył dłoń na ramieniu Sergia. Dobrze wiedział, o czym teraz myślał jego przyjaciel – Zrobiłeś wszystko co mogłeś… i dzisiaj i dwa lata temu.
- Gdybym dwa lata temu zrobił wszystko, dziś Marisa by żyła… – po twarzy Sergia wolno spłynęła łza – Zabiję tego gnoja, który dosypał jej tego świństwa do drinka! – z furią spojrzał na Gilberta, zaciskając pięści – Od początku mi się nie podobał…
- Uspokój się lepiej. Nie czas teraz na to…
Obaj podskoczyli jak oparzeni, gdy drzwi od sypialni otworzyły się.
- Co z nią? – spytał Sergio, gdy pojawił się w nich jego ojciec.
- Myślę, że będzie dobrze – mężczyzna lekko się uśmiechnął – Chyba uratowałeś jej życie. Czasem domowe sposoby, okazują się najlepsze.
Sergio z ulgą usiadł z powrotem. Odpłynął z niego cały stres.
- Mogę tam wejść? – spytał po chwili.
- Teraz śpi, sen dobrze jej zrobi. Zastanawiam się, czy nie powinnyśmy zabrać jej do szpitala, żeby zrobić dodatkowe badania…
- Czy to konieczne?
- Nie, nie sądzę – odpowiedział mężczyzna po chwili – Powinno być dobrze, mogą się wprawdzie pojawić jeszcze wymioty, ale to normalne. No i przez klika dni będzie wymagała starannej diety. Gdyby się coś działo, dzwoń po mnie synu – mężczyzna uśmiechnął się i z troską poklepał Sergia po ramieniu – A teraz idź już do niej, widzę że się niecierpliwisz – Sergio tylko na to czekał. Wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi. Podszedł do łóżka, klęknął przy nim i ostrożnie wziął w ręce jej dłoń, którą przytulił do ust. Delikatnie odgarnął jej kosmyki włosów z twarzy, a potem okrył szczelnie ciepłym kocem. Usiadł przy łóżku i patrzył na nią z czułością dopóki nie zmorzył go sen…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bones
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 26 Paź 2009
Posty: 3094
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:53:43 24-04-10    Temat postu:

Ciekawi mnie ta Marisa

Dobrze, że Sergio zabrał Blance do domu i wezwał swojego ojca... ciekawe co by się stało gdyby tego nie zrobił...
Giba pokazuje swoją drugą twarz ? Już nie jest cyniczny i zadufany w sobie, no i pokazał że jest prawdziwym przyjacielem ..
czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:59:20 24-04-10    Temat postu:

dzięki za koma ;*
postaci Marisy nie zamierzam rozbudowywać - to tylko "element" przeszłości Sergia

a Giba - sama do końca nie wiem, jaki on jest naprawdę mam nadzieję, że uda mi się to wymyślić nim skończę to opko;)

a new - właśnie się poprawia i pewnie będzie już niedługo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bones
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 26 Paź 2009
Posty: 3094
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:11:42 24-04-10    Temat postu:

Skoro nie bedziesz rozbudowywac to mozemy przyjac ze to jego ukochana dziewczyna ktora umarła?
No ja też nie nadążam za chłopakiem ale coraz bardziej mi sie podoba .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:18:28 24-04-10    Temat postu:

możemy tak przyjąć, bo dokładnie tak to wymyśliłam
a Giba - miał być tu tylko postacią drugoplanową a co mi wyszło? czasem to nawet myślę, czy by jego z Blancą nie zeswatać zamiast - w końcu kto się czubi... ;P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bones
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 26 Paź 2009
Posty: 3094
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:22:36 24-04-10    Temat postu:

Wiesz... zobaczymy co jeszcze z tym Gibem zrobisz jeśli bedzie mi nadal imponował i zaskakiwał to można pomyśleć o zeswataniu go z Blanca , tylko wtedy trzeba znaleźć kogoś dla Sergia .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:29:08 24-04-10    Temat postu:

zeswatanie go z Blancą przyniosłoby więcej kłopotów niż pożytku - nie dość, że Sergio zostałby sam, to jeszcze Lola, Vicky... to chyba nawet jak na moją wyobraźnię zbyt wiele
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:10:37 25-04-10    Temat postu:

Co byś zrobiła z postacią Giba, czy byłby tym niedobry, albo by sie zmienił i tak go nie widzę z Blancą. ;D

Dobrze, że na Sergia można liczyć. Gdyby nie on, już niewiadomo co by było z Blancą. Marco by ją bezczelnie wykorzystał, a tak nie zastał jej przy stoliku. Bardzo dobrze.! ;P Czekam na new!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:10:39 25-04-10    Temat postu:

jeszcze się zastanowię co z tym fantem zrobić - do końca jeszcze daleko, więc mam trochę czasu na przemyślenia
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:18:36 28-04-10    Temat postu:

Odcinek 21.

Rano obudziła się dokładnie w takiej pozycji, w jakiej zasnęła, ale nie czuła już za sobą Oscara. Przez moment zastanawiała się, czy jej się to wszystko nie przyśniło. Leniwie się przeciągając, obróciła się na drugi bok.
- Dzień dobry – usłyszała. Otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą roześmianą twarz Oscara. Leżał naprzeciw niej na boku z głową wspartą na ramieniu w na wpół rozpiętej koszuli. – Jak się spało?
- Nie narzekam – uśmiechnęła się flirciarsko – Długo tak tu leżysz i patrzysz?
- Już jakąś chwilę.
- Pewnie okropnie teraz wyglądam – spojrzała mu w oczy, Nic nie powiedział. Delikatnie odgarnął jej włosy za uszy. Czuła jak zalewa ją fala gorąca. Serce waliło jak oszalałe. Wiedziała, co się za chwilę stanie, ale wcale nie była pewna czy tego chce. Przez moment chciała nawet się jakoś wyślizgnąć, ale nie była w stanie się ruszyć. Leżała jak sparaliżowana. Nim się spostrzegła poczuła na swoich ustach ciepło warg Oscara. Choć tylko delikatnie je musnął, czuła, że całe palą ją jak żywy ogień. W przypływie podniecenia oddała pocałunek. Jęknęła cicho, gdy jego język wdarł się do jej ust, a jego dłoń spoczęła na jej piersi. Czuła, jak układa się między jej udami i przyciska ją ciężarem swego ciała. Jego usta łapczywie obcałowywały jej twarz, szyję, dekolt, a dłonie wędrowały wzdłuż talii i ud. Kiedy wsunął rękę pod jej koszulkę, postanowiła to przerwać.
- Oscar… przestań – szepnęła, jedną ręką, zatrzymując jego dłoń, wdzierającą się pod jej koszulę, a drugą, kładąc na jego rozpalonych wargach. Spojrzała mu w oczy. Oddychał ciężko, tak jak ona. Patrzył na nią jak dziki, głodny zwierz, spragniony świeżej padliny. Przez chwilę nawet się go bała – Proszę…
- Przepraszam – szepnął, odsuwając się od niej. Powoli dochodził do siebie – Obiecałem trzymać łapy przy sobie...
- Nie przepraszaj – wstała – I nie rób tego więcej – dodała wychodząc z pokoju.
Poszła do kuchni. Nalała sobie soku pomarańczowego.
- Jak mogłaś na to pozwolić kretynko – szeptała do siebie, wpatrując się w szklankę z sokiem, którą trzymała kurczowo w dłoniach. Czuła jak serce podchodzi jej do gardła i coś ściska ją w żołądku – Opanuj się dziewczyno – upomniała się surowo.
- Zła jesteś na mnie? – usłyszała za sobą.
- Nie, sama sobie jestem winna – mówiła wstając od stolika. Stał tuż przed nią. Był zdecydowanie za blisko – Nie powinnam była do ciebie przychodzić.
Spojrzała mu w oczy i przez chwilę stali tak w zupełnej ciszy. W końcu wyminęła go zgrabnie.
- Zrobię nam śniadanie – powiedziała jak gdyby nigdy nic.

*
Sergio obudził się pierwszy. W saloniku na kanapie zastał Gibę.
- Wstawaj stary – szturchnął go w ramię. Gilberto powoli otworzył oczy. Usiadł, rozciągnął się i przeczesał ręką włosy.
- Strasznie niewygodna ta twoja kanapa – wymamrotał – Powinieneś kupić nową.
- Mogłeś jechać do domu – mówił Sergio, wstawiając wodę na kawę.
- Nie chciałem cię z tym zostawiać. Dobrze wiem, jak musiałeś się czuć…
Sergio uśmiechnął się niewyraźnie.
- Zdawało mi się przez chwilę, że to jakieś cholerne déjà vu – mówił, podając przyjacielowi butelkę z piwem – Słowo daję, że jak dorwę tego gnoja, to rozwalę mu łeb gołymi rękami.
- Nie przesadzaj. Nawet nie wiesz, kto jej tego dosypał – Giba zerknął w stronę przyjaciela. Jego wymowne spojrzenie mówiło samo za siebie – Wiesz? – nie odpowiedział – Stary, ja cię proszę, nie pakuj się nic. I tak niczego mu nie udowodnią, a ona pewnie też nic nie pamięta… Przepraszam – wyjął telefon z kieszeni – Cześć Vicky… Nie, nie przyjadę po ciebie… Zaspałem… Wybaczysz mi?... Ok., to widzimy się po południu – wyłączył telefon – O czym to ja mówiłem? A! Nie brudź sobie rąk… a właściwie to kto to był?
- Sam to załatwię. Jedź już do Vicky i o nic się nie martw – mówił, ustawiając wszystko na tacy.
- Dzwoniłeś do Torresa? Może powinien wiedzieć, że jego latorośl…
- Dzwoniłem do Eleny. W razie czego powie, że Blanca nocowała u niej.
- Ty spryciarzu – Giba wyszczerzył wszystkie ząbki w szerokim uśmiechu – To skoro nad wszystkim panujesz, to ja cię opuszczam. Do zobaczenia na treningu – i wyszedł.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:36:04 01-05-10    Temat postu:

Świetny odcinek!
Fajnie, ze Oscar i Paola są coraz bliżej. Chociaz zastanawia mnie ta kobieta, ona chyba tez miała jakąś nieprzyjemną sytuację w swojej przeszłości. ;P
Ach ten Gib.. jednakże dobry z niego kumpel! Czekam na new!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bones
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 26 Paź 2009
Posty: 3094
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:37:09 01-05-10    Temat postu:

Giba jest zarąbisty Coraz bardziej lubie chłopaka Ciekawe czym nas jeszcze zaskoczysz .
Oscar i Paola nonono ciekawi mnie dlaczego tak zareagowała...czyżby jakiś nieprzyjemny incydent z przeszłości?
Przepraszam, że teraz komentuje ale nie mogę czasu znaleźć ... ale czytam zawsze po wstawieniu odcinka i czekam na new:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:59:50 03-05-10    Temat postu:

Odcinek 22.

Sergio chwycił tacę ze śniadaniem i ruszył do sypialni.
- Dzień dobry – przywitał się, widząc, że dziewczyna już nie śpi.
- Dzień dobry – wydukała zdezorientowana, w głowie jej szumiało, nie potrafiła zebrać myśli. W dodatku jej wspomnienia z ostatniego wieczora urwały się na tym, jak pod jej dom przyszedł Marco. Chciał porozmawiać, a potem pojechali gdzieś razem. – Co ja tu robię? – spytała, ze strachem spoglądając na Sergia. Nie wiedziała jednak, czy chce usłyszeć odpowiedź. Nie sądziła wprawdzie, że mógł jej coś zrobić, ale też nie znała go na tyle, by pozostawić go poza podejrzeniami.
- Niczego nie pamiętasz? – pokręciła przecząco głową. Sergio spuścił wzrok.
- Sergio… – zaniepokoiła się – co się stało? Dlaczego jestem… właśnie. Gdzie ja jestem?
- W moim mieszkaniu.
- Czy… czy ty… czy my? – zaczęła dukać. Uśmiechnął się. Zdziwiło go trochę, że pomyślała, że mogli kochać się tej nocy.
- Nie, nic między nami nie zaszło. Przywiozłem cię tu wczoraj z klubu… – usiadł na wprost niej na łóżku i zaczął jej opowiadać wszystko co wiedział, starając się by nie brzmiało to zbyt dramatycznie. Nie patrzył na nią. Nie wiedział, czy wytrzyma jej spojrzenie. Dopiero gdy skończył odważył się spojrzeć jej w oczy.
- To… to jest niemożliwe – chlipała – Marco… on by mi czegoś takiego nie zrobił – po jej policzku spłynęły łzy.
- Blanca… – mówił Sergio z czułością, niepewnie wyciągając rękę, by odgarnąć jej włosy z twarzy. Zdumiał się, gdy przytuliła twarz do jego dłoni. Przysunął się bliżej i zamknął ją w swoich ramionach. Gładził jej plecy i kołysał lekko.
- To nie może być prawda – powtarzała ciągle Blanca. Nie chciała uwierzyć, że chłopak, którego kiedyś kochała, do którego nadal coś czuła, mógłby zrobić jej takie świństwo. Wiedziała, że kiedyś, jeszcze we Włoszech zanim ją poznał, miał do czynienia z narkotykami, ale sądziła, że wyplątał się z tego, a nawet jeśli nie, to nigdy nie przyszłoby jej do głowy, że będzie chciał ją nafaszerować tym świństwem. Nie rozumiała czemu to zrobił. Czyżby chodziło mu seks? Przecież najzwyczajniej w świecie zaaplikował jej pigułkę gwałtu. Tysiące wspomnień związanych z Marco przelatywało jej teraz przez głowę, a łzy same płynęły jej z oczu. Pierwszy raz w życiu poczuła się taka słaba i bezsilna.
Sergio wciąż był obok, tulił ją czule. W jego ramionach czuła się bezpieczna, w głębi serca czuła, że te ramiona jeszcze nieraz ja ochronią. Pomyślała, że jest jej prywatnym aniołem stróżem i uśmiechnęła się lekko do swoich myśli. Przymknęła oczy, usiłując przypomnieć sobie przebieg wieczoru, ale miała pustkę w głowie.
– Giba… on się do mnie dosiadł – przypomniało jej się. Sergio delikatnie odsunął ją od siebie, by spojrzeć jej w oczy.
- Przykro mi – powiedział cicho. Serce mu się krajało, na widok jej łez. Zaczął żałować, że powiedział jej prawdę. Mógł przecież poprzestać na tym, że drink jej zaszkodził i nie wdawać się w szczegóły.

*
Marco był wściekły. Sergio Silva nieustannie wchodził mu w drogę. Nie sądził, żeby robił to umyślnie, uważał raczej, że to jakieś dziwne zrządzenie losu, że pojawia się zawsze wtedy, kiedy małej Blance trzeba iść z pomocą. Najpierw na plaży, potem wtedy, gdy „złapała” gumę i teraz, w dyskotece też on zajął się słaniającą się na nogach Blancą. Poprzedniego wieczora popytał w klubie i kilka osób potwierdziło mu, że to on wyprowadził stamtąd Blancę. Musiał teraz wymyślić, jak to wszystko obrócić na swoją korzyść. Blanca z pewnością mu tego nie ułatwiała. Była teraz znacznie dojrzalsza i bardziej rozważna. Teraz miał już stuprocentową pewność, że nie była tą samą naiwną dziewczynką, którą owinął sobie wokół palca we Włoszech. Ale była mu potrzebna tak samo, jak wtedy, a właściwie nie tyle ona sama, ile pieniądze jej ojca. Martin chciał koniecznie odzyskać pieniądze, które należały mu się ze sprzedaży jego towaru, a które Marco przepuścił w kasynie.
Lola zapewne nie będzie chciała mu pomóc. Od kiedy Martin zaskoczył ich w dość niejednoznacznej sytuacji, Lola zaczęła się od niego izolować. Przestali się spotykać, a wkrótce potem ona zainteresowała się Gibą. Nie mógł liczyć na jej pomoc, choć poprzedniego wieczora wydawała się przejmować jego losem. Była jednak przyszłą pasierbicą Martina, a to nie wróżyło niczego dobrego ich dalszej znajomości.
Blanca. Tylko ona mogła ocalić jego skórę…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:18:11 04-05-10    Temat postu:

Blanca nic nie pamięta, nic dziwnego. Dobrze tylko, że nie przyszło jej na mysl, że Sergio jej coś zrobił, chłopak się nią tylko zaopiekował. ;D I powiedział co się tak naprawdę stało... dobrze, niech w końcu zobaczy jaki jest ten jej Marco. Powinna trzymać się od niego jak najdalej. Bo jak wiadomo, chłopak chce ją tylko wykorzystać, na swoją korzyśc. Czekam na new!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 28, 29, 30  Następny
Strona 15 z 30

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin