Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pamiętny lot, pamietne wakacje...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
roszpunka92
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 24 Kwi 2008
Posty: 3724
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Szczecin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:16:07 26-04-09    Temat postu:

Ale się porobiło... miało być spotkanie a Fabian uległ wypadkowi.
Teraz Rebeca myśli,że ją wystawił.Mam nadzieję,że z Fabianem
wszystko będzie okej ;]] Pozdrawiam i czekam na news ;***
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Żaba
King kong
King kong


Dołączył: 06 Gru 2008
Posty: 2902
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:51:45 26-04-09    Temat postu:

Aaaaaa?!?!?!?!
No yyyy.... Znacz halo..! Co tu się stało?! Jak to tak można.. 80 To już jest skandal...jakaś mania wypadków nastąpiła na forum
Też ten jego ojciec nie miał keidy do niego zadzwonić..Teraz dziewczyna myśli, ze on ją wystawił. A on miał tylk owypadek..
Tak w ogóle to co mu będzie..? Yhym..czekam na new..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:21:56 27-04-09    Temat postu:

ODCINEK 23

[link widoczny dla zalogowanych]
Rebeca przyglądała się całemu temu „zamieszaniu”… Zrobiło jej się żal… Żal tego kto być może zginął. Gdyby wiedziała że to Fabian… Nie zawahałaby się ani chwili i wyszła z samochodu… pobiegła do sanitariuszy… pojechałaby do szpitala. Niestety nie wiedziała, że to właśnie on…

Gdy dojechali do domu bez słowa udała się do siebie. Czuła się upokorzona i poniżona… po raz kolejny wystawiona… Gdyby tylko znała powód tego „upokorzenia”… Usiadła przed monitorem komputera, napisała do Fabiana… Raz, drugi, kolejny… Jednak na żadną z tych wiadomości nie otrzymała odpowiedzi…

~~Nie przyszedł… to teraz nie odpisze… Ech faceci, wszyscy są tacy sami… Teatrzyk, żeby zrobić na nas wrażenie a potem… a potem dzieje się to co zawsze… Nie dają najmniejszego znaku życia…~~
Gdybyś tylko wiedziała, Rebeca! Nie oceniła byś go tak szybko… Nie daje znaku życia, bo nie wiadomo czy tego życia właśnie nie stracił… Jak wiele krzywdy możemy wyrządzić i zbyt pochopnie ocenić… przez niewiedzę… W takiej teraz żyła także ta dziewczyna, wiele razy podobnie doświadczona. To jednak nie było to co zawsze! Fabian nie był kolejnym zimnym draniem jakiego spotkała na swojej drodze… On był inny, czuły, stały w uczuciach… Niestety nie było jej dane się o tym przekonać… bynajmniej nie teraz… Fabian przeżył… Był co prawda w krytycznym stanie, ale żył…

Od razu przewieziono go do jednej z najlepszych klinik w mieście… To za sprawą jego ojca… Ojca, który przejął się wypadkiem mimo wcześniejszego chłodu jakim darzył Fabiana… Gdy tylko dowiedział się o tym co się wydarzył rzucił wszystko i ruszał do szpitala… Siedział na krześle. Czekał na lekarza, który wyjdzie z bloku operacyjnego i oznajmi z nadzieją, że operacja się udała… Tak, operacja. Natychmiast trzeba było operować, lekarze mówili, że jest to nieuniknione… Mówili też, już miedzy sobą, że nawet jeśli wszystko będzie się układać nic nie jest pewne… Teraz trzeba było czekać… Tak często w takich właśnie sytuacjach nie możemy nic zrobić, możemy tylko czekać… Ale to czekanie zabija… Powoli, po cichu, ale bardzo boleśnie…

Ojciec chłopaka siedział i z początku patrzył przed siebie nieobecnym wzrokiem… Potem schował głowę w dłoniach i płakał… Niby nie robił nic co mogłoby się wydawać dziwne, szczególnie w tej sytuacji… a jednak. Od śmierci żony nie płakał ani razu. Mogłoby się wydawać, że tylko w obliczu śmierci do jego oczu napływają łzy… Tym razem jednak płakał nad tymi wszystkimi latami… Zdał sobie sprawę jaki był dla syna. Teraz chciał to naprawić, zmienić się, ale kiedy pomyślał ze może go strącić, tracił również nadzieję… Coś najcenniejszego…

-Mogę wejść?- zapytał nieśmiało Jose, stojąc w drzwiach do pokoju Rebeci.
-Tak…
Usiadł obok niej na łóżku. Patrzyła w sufit, a on patrzył na nią i widział jak się męczy…
-A co jeśli… nie mógł przyjechać? Jak stało się coś, co sprawiło, że nie był w stanie, mimo tego, że chciał… Bo na pewno tak było…
-Nie wiem co o tym myśleć- powiedziała i nagle spojrzała mu w oczy.
-Może teraz czas żeby role się odwróciły?
-Odwróciły? Co masz na myśli?
-Teraz ty go poszukaj…
-Ja?
-Tak ty, jak chcesz to ci pomogę…
-Chce…

Wyszli z domu… Jeździli od szpitala do szpitala. W tym samym czasie Rebeca dzwoniła po komisariatach… Dokładnie nie można określić w jaki celu, sprawdzała wszystkie wyjścia… W reszcie dotarli do właściwej kliniki…

-Przepraszam państwa! Tam nie wolno wchodzić!- krzyczał za nimi kobieta. Oni jednak nie zamierzali się cofnąć. Szczególnie teraz kiedy wiedzieli już, że tutaj jest Fabian i że to ten sam wypadek… Ten który widzieli…
Gdy byli już przed salą operacyjną zobaczyli siedzącego tam ojca Fabiana… Nie odezwali się do niego ani słowem. Nagle wyszedł lekarz…

-Operacja się udała…- nie dodał jednak tego, że nie wszystko musi się ułożyć. Takich rzeczy nie mówią nigdy…
Po tych słowach z sali wyjechało łóżko na którym leżał nieprzytomny chłopak. Rebeca naglę się podniosła, pierwszy raz spojrzała na jego twarz… Była taka spokojna, a ona? W niej aż się gotowała… Obwiniała się za to, że tak go oceniła… A to przez nią teraz tu leży… Tak bynajmniej myślała, wolała wziąć wszystko na siebie, obwiniać się…

Zawieziono go do sali, obok łóżka usiadł ojciec. Rebeca patrzyła na Fabiana jedynie prze szybę…
-Przepraszam… pani jest kimś z rodziny Fabiana?- zapytał lekarz wychodząc z sali.
-Nie… ale błagam niech mi pan powie co z nim…- prosiła lekarza. Ten popatrzył na nią. Wiedział, że nie może udzielać jej żadnych informacji, ale coś go skłoniło:
-Operacja się udała, ale teraz trzeba czekać… Co najmniej 24 godziny, jeśli nie wystąpią żadne komplikacje to chłopak wyjdzie z tego.- powiedział i nieśmiało się do niej uśmiechnął. Była bardzo ładna, poza tym widział po jej twarzy, że bardzo zależało jej na tych kilku słowach…

-Wejdziesz tam?- zapytał Jose siedzący na krześle, tuż za Rebeca.
-Nie mam odwagi… Tam jest jego ojciec… co ja mu powiem?
-Prawdę… że to do ciebie jechał…
-Przecież on mnie znienawidzi…
-Dlaczego?
-Bo przeze mnie był ten cholerny wypadek!- nie wytrzymała. Łzy zaczęły jej kapać po policzkach. Z każdym spojrzeniem na niego obwiniała się coraz bardziej… Leżał tam, słaby, bezbronny, nieobecny… Weszła… Ojciec Fabian oderwał wzrok o d syna i spojrzał na dziewczynę
-Kim jesteś?
-Jestem Rebeca… To do mnie jechała pański syn…
-Do Ciebie?- bezwładnie zmierzył ją wzrokiem, który nie był zimny…
-Tak…- powiedziała i przetarła oczy…
-Nie płacz, przecież to nie twoja wina…- po tych słowach odwróciła się i zaczęła płakać.
Siedziała razem z ojcem Fabiana przez całe 24 godziny… Bez słowa… Bez jedzenia, picia i niczego podobnego… Oboje patrzyli się na niego…

Tymczasem w Paryżu:

Giovanni wstał z lóżka i udał się do komputera… Zamierzał sprawdzić pogodę. Jednak nie zrobił tylko tego… Sprawdził również pocztę:

„Fabian miał wypadek… Nie wiadomo czy z tego wyjdzie. Przyjedź jeśli możesz. Pedro Fernandez”

-O Jezu…- zakrył twarz dłońmi.
-Co się stało?- zapytał Marco.
-Muszę jechać do Meksyku, natychmiast!
-Jadę z tobą…- powiedział bez wahania, nie wiedząc nawet co się stało.
-Weźmy najpotrzebniejsze rzeczy… ja muszę jeszcze zadzwonić do Lupe…

Drżącymi rękoma chwycił telefon i wystukał numer dziewczyny.

-Słucham?
-Lupe? Jedziemy do Meksyku, Fabian miał wypadek…
-Co?! Jadę z wami…
-Zaraz po ciebie będziemy…

Rozłączyli się. Lupe była w ogromnym szoku. Nie wiedziała co powiedzieć, nie wiedziała co robić… Nie wiedziała nawet czy Fabian Przeżył…


Ostatnio zmieniony przez Weronika^^ dnia 20:24:57 27-04-09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
**Mai Perroni**
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 36
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:08:40 27-04-09    Temat postu:

Genialna telka.
Rozdział bardzo smutny, ale mi się podoba. Szkoda mi Rebeci i Fabiana. Ona się obwinia o jego wypadek, a on walczy o życie. Nie dane im było się jeszcze spotkać i porozmawiać. Teraz do Meksyku przyjedzie Lupe i sądzę, że trochę namiesza. Może jednak się mylę, ale takie mam przecucia.
Czekam na kolejny odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marz
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 3639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: WKS
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:15:27 27-04-09    Temat postu:

To już wypadek !!
Aj opuściłam parę odcinków !! :]
No to się porobiło
Raz on szuka, raz ona
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:22:53 28-04-09    Temat postu:

ODCINEK 24

Jak już wspomniałam Rebeca wraz z ojcem Fabiana czuwała przy nim całe 24 godziny… Jose pojechał do domu, ale nie zabawił w nim długo. Następnego dnia postanowił, że razem z Natali pojadą do Rebeci i zawiozą coś do jedzenia… Ona nie był w stanie o tym myśleć.

Jose razem z Natali weszli do szpitala. Od razu zatrzymała ich pewna pielęgniarka:
-Kolego, kolego…- zawołała Josepha.- Co tam masz?- zapytała wskazując na papierową torbę z jedzeniem i kawą.
-Proszę pani… Nic- powiedział i obdarzył ją szczerym uśmiechem. Młodej pielęgniarce zmiękły kolana i bez słowa pozwoliła mu wejść dalej. Nie tylko na niej zrobił wrażenie. Natali również trochę się rozmarzyła…
-Chodź…- powiedział w kierunku dziewczyny i wziął ją za rękę. Wiedział, że mu się nie oprze. Miał rację.

-To on?- zapytała stojąc przed szyba.
-Tak.
-Rebeca idzie.- powiedziała widząc wstającą z krzesła dziewczynę. Powiedziała parę słów panu Fernandezowi, dotknęła jego ramienia, w geście pocieszenia po czym wyszła z sali.
-Mamy coś dla ciebie.- Natali podała Rebece torbę.
-Jest trochę więcej…
-Jose… pomyślałeś… Dziękuję. Fabian ma bardzo oddanego ojca… nie odstępuje go na krok…
-Dokładnie tak jak ty… -powiedział chłopak.

Rebeca wróciła na salę. Usiadła na ciepłym krześle, spojrzała na „śpiącego” chłopaka… Lekarze od czasu do czasu przychodzili, sprawdzali coś na małych ekranikach i bez słowa opuszczali salę. Rebeca przyglądała im się… Szczególnie temu, który powiedział jej, że nie wszystko musi się udać… Widziała na jego twarzy coś co mówił jej, że wszystko będzie dobrze. Tak też się stało. Rebeca przez cały ten czas trzymała Fabiana za rękę. Nagle poczuła, że nią poruszył… Szybko podniosła głowę i patrzyła jak otwiera oczy…

~~O matko… Budzi się! Ale co powie jak mnie tu zobaczy, co jeśli stracił pamięć…~~ Nie dopuszczała do siebie takiej myśli… Nie wyobrażała sobie momentu w którym usłyszy pytanie: Kim jesteś?

Fabian otworzył oczy, spojrzał na ojca. Ten uśmiechnął się do niego i pokazał wzrokiem na siedzącą z drugiej strony łóżka dziewczynę… Fabian powoli odwrócił głowę… I wtedy zobaczył ją… Odebrało mu mowę… Pamięci nie stracił, na szczęście.

-Rebeca?…
Nic nie odpowiedziała, pokiwała mu głową…
-Zostawię was samych…- powiedział mężczyzna i wyszedł z sali.

Stanął za szybą, razem z Lupe Giovannim i Marco którzy przed momentem wbiegli na korytarz. Stali i patrzyli na przyjaciela leżącego w szpitalnym łóżku… kto by chciał się znaleźć w podobnej sytuacji? Nikt… Lupe od razu chciała wejść na sale, ale Gio ją powstrzymał…
[link widoczny dla zalogowanych]
-Zostaw ich… -powiedział.
-Masz rację… Zostawię go. Widzę przecież jak oni na siebie patrzą. To nie ma sensu…- wytarła łzę, która ściekła jej po policzku.

~~Zduszę w sobie to uczucie… zapomnę… Ty jesteś teraz szczęśliwy… z nią. Mimo wypadku, na ten moment tyle czekałeś… i ja tego nie zepsuję. Nie zniszczę twojego szczęścia…~~ Do Lupe dotarło coś bardzo ważnego. Gio patrzył na nią trochę dziwnym wzrokiem… Nie wiedział co miała na myśli.

Wszyscy weszli do sali… Fabian mimo tego co się stało był naprawdę szczęśliwy…

It’s gonna be love…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:00:32 30-04-09    Temat postu:

Chce zadedykowac yen ostatni odcinek wszystkim czytelnikom, ktorzy sie ujawnili mianowicie:mili~*~, roszpunce92, Megan, mili851, Pauliś, malutkiej, vondykowi(raczej vondyczce, ni cholery nie wiem jak to odmienic^^), Anie124amorki:*, Olci89,White Vampire, Jowitce001, **Mai Perroni**, oraz wszystkim tym ktorzy czytali "pamietny lot, pamietne wakcje" a nie ujawnili sie, badz nie zostawili komentarza z nieznanych przyczyn. Dedykuje ten odcinek rowniez tym dziewojom ktore go czytał:Milce;* Marzence ;* Syliwi ;* Justynie;* Klaudi;* i reszcie dziewczyn z grona... Jeszcze raz dziekuje wszystkim ;* Dla Was pisalam i psze nadal. Moja pani od polskiego powiada ze dydykacja to dwa trzy zdania, ale ja zlamalam ta zasade! jeszcze raz dziekuje;* jesli kogos pominelam to z gory przepraszam

ODCINEK 25

Fabian zaskoczony obecnością wszystkich swoich przyjaciół nie mógł zdobyć się na nic innego jak tylko:

-Co wy tu robicie?!
-Nie cieszysz się?- zapytał Gio, który przyglądał mu się bardzo uważnie.
-Jak cholera!! Ale jak to się stało… że wy tu? Wszyscy?
-Jeden email i jesteśmy.- dodała nieśmiało Lupe.
Co do tego jednego emaila… Ojciec Fabian wychodząc z kancelarii kazał napisać sekretarce do Giovanniego… Tylko jego adres posiadał, poza tym był on jego najlepszym przyjacielem.
-Email?- spojrzał na Rebece pytająco.
-Nie patrz na mnie… Skąd ja miałabym adres?- zapytała i uśmiechnęła się. Choć był to trochę wymuszony uśmiech zdawał się być dość wiarygodny… Szczególnie dla osób, które Rebece widziały pierwszy raz w życiu. Czuła się w tym momencie jak piąte koło u wozu… Dosłownie! Czwórka przyjaciół znających się od dziecka… W zasadzie trójka, Marco był jedynie kolegą Fabiana. Rebeca postanowiła wyjść na zewnątrz… Już wstawała z krzesła kiedy chłopak złapał ja za rękę…
-A Ty gdzie?- zapytał i spojrzał na nią takim wzrokiem… proszącym. Nie miała sumienia wyjść. Usiadła z powrotem. Przysłuchiwała się rozmowom przyjaciół:
-No to teraz szczerze na ile przyjechaliście?- zapytał Fabian.
-Na tyle ile będzie trzeba… Z tego co widzę to masz nogę w gipsie. Więc trzeba będzie ci trochę pomóc prawda?- zapytał Gio.
-No niby tak, ale przecież mogę mieszkać u ojca… ostatnio tak zrobiłem, mój pokój stał wolny, a ja od rana do wieczora siedziałem w kancelarii… No to wracaliśmy razem…
-Nie tłumacz się… -wtrącił się Marco.- Masz swoje mieszkanie tak?
-No tak…
-No widzisz! Ty w naszym tez pomieszkiwałeś, więc mamy okazję ci się odwdzięczyć- powiedział i wszyscy zaczęli się śmiać. Razem z Rebeca.
-No niech wam będzie, ale jak mi zdejmą to coś, to wracacie do Paryża tak!
-Tak jest generale!- odparli chórem.
-A co z tobą Lupę?
-Yyyy ze mną?
-No tak.
-Ja zatrzymam się u jakiejś koleżanki i niedługo będę musiała wracać… Wiesz kontrakt i te sprawy… Nikt nie wiem że wyjechałam.
-Masz rację… Nie musisz przecież tu z nami siedzieć. Marco i Gio doskonale się mną zajmą…
-Wątpisz?!- zapytał Gio.
-Ja? Nie no gdzie tam…
-No! To sprawę mamy załatwioną, wprowadzamy się jak ciebie stąd wypiszą. A właśnie kiedy cię wypiszą?
-Spokojnie… Jestem tu chyba jeden dzień dopiero…
-Tak jeden…- Rebeca powiedziała cicho…
-Zanim zrobią wszystkie zbędne badania trochę minie… Ja tam mógłbym nawet teraz iść do domu, co prawda trochę jeszcze jestem połamany no ale.- powiedział, a wszyscy zaczęli się z niego śmiać. Mimo tego, że otarł się o śmierć humor mu dopisywał. Może to obecność Rebeci tak na niego wpływała?
[link widoczny dla zalogowanych]
-Zapomniałbym… - zaczął Fabian i chwycił Rebece za rękę. Ta spuściła wzrok.- To jest właśnie Rebeca, którą zobaczyłem na lotnisku. To do niej jechałem, wtedy, kiedy stało się to co się stało… A ona siedziała tu koło mnie cały ten czas… Chciałbym ci podziękować, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy…
-O czym ty mówisz…-zaczęła, a cała trójka postanowiła nie przeszkadzać. Bez słowa wyszli ze szpitalnej sali. Wiedzieli, że szykuje się poważna rozmowa…
-O tym, że nie znasz mnie, a czuwałaś tu z moim ojcem cały ten czas… Niewiele osób zrobiłoby to samo co ty…
-Czuję się winna… To przeze mnie miałeś ten wypadek. Miałam o tym tak po prostu zapomnieć?
-Czyli jesteś tu z litości tak?- puścił jej rękę, którą trzymał kurczowo, aż do tej chwili…
-Nie… To nie tak. Jak to powiedział mój brat, „może teraz czas żeby rolę się odwróciły” i miał rację… Teraz była moja kolej, ja chciałam cię szukać! Rozumiesz?
-Tak…
-I wiesz co? nie żałuję… Pamiętasz jak napisałam, że nie wierze w miłość od pierwszego wejrzenia?
-Jak mógłbym nie pamiętać…
-Kłamałam…

Fabian był w szoku, jego sen właśnie się spełniał. Rebeca powiedziała coś co dodawało mu skrzydeł… Przez chwile patrzyli na siebie w osłupieniu.

-Mogę?- zapytał przesuwając się na brzeg lóżka, z jednoznacznym zamiarem. Nic nie powiedziała, pokiwała głową, na znak, że się zgadza…

Fabian również pokiwał głową… Patrzył jej głęboko w oczy. Przysuwał się coraz bliżej i bliżej, aż wreszcie zatopił się w jej ustach… Z początku nieśmiało i delikatnie… Potem jednak zaczął poznawać jej wargi coraz lepiej… Tak długo na to czekał. Zaskoczenie i szczęście jakie się w nim kłębiły znajdowało ujście w tym pocałunku… Takim szczerym, czułym. Rebeca nie pozostawała obojętna na to co zrobił Fabian. Bez wahania odwzajemniła pocałunek… Ich języki smakowały się nawzajem. Dziewczyna dotknęła delikatnie jego twarzy. Jego przeszył dreszcz. Było mu tak dobrze… Wiedział już, że to ta jedyna i nie zamierzał tego zepsuć. Ich pocałunek trwał i trwał, było im cudownie. Pasowali do siebie jak nikt inny… Idealnie zgrywali swoje wargi w tym jakże miłym doznaniu… Na szczęcie nie pierwszym i nie ostatnim w ich życiu.

3 miesiące później.

Fabian pozbył się z nogi gipsu. „Pozbył” się również Giovanniego i Marco. Po długim przekonywaniu wrócili oni do Paryża. Uwierzcie jednak, nie było łatwo! Dwóch mężczyzn zastąpiła mu jednak kobieta… Rebeca. Postanowiła się do niego przeprowadzić. Na początku miało to być tylko tak na razie, żeby pomóc Fabianowi… Oboje jednak wiedzieli, że na tym się nie skończy. Było im za dobrze, żeby mogli nie mieszkać ze sobą. Nie chodzi o seks, nie spali jeszcze ze sobą…

Rebeca była przy Fabianie przez cały czas kiedy przebywał w szpitalu. Czyli prze tydzień. Dzień w dzień po pracy przychodziła do niego, siadała na krześle, rozmawiali. Poznawali się coraz lepiej… Mieli mnóstwo wspólnych tematów do rozmów, śmiali się z tych samych dowcipów… Byli dla siebie przeznaczeni! Z każdym dniem umacniali w sobie uczucie… Uczucie, dla którego odpowiednią i jedyna nazwą będzie: miłość. Po kilku dniach Fabian odważył się powiedzieć Rebece o detektywie… O dziwno nie wybiegła trzaskając drzwiami. Wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej była przekonana co do jego determinacji. Rozczulił ją fakt, że facet może posunąć się nawet do tego! Byleby znaleźć dziewczynę… Tę jedyną i wyjątkową… z którą być może spędzi resztę życia…

Jose coraz bardziej zbliżał się do Natali. Raz nawet się pocałowali! Natali nie mogła się powstrzymać sama zainicjowała pocałunek. Zresztą, kto by się nie oparł chłopakowi, który gra ci na gitarze i śpiewa, że to właśnie ty jesteś jego muzą… Z każdymi dniem przekonywała się do niego… Rozmawiali o Santosie, widział, że Jose rozumie ją jak nikt innym… Mijały tygodnie, a oni spotykali się bez przerwy… Postanowili spróbować… Sorbować być razem. Udało się.

Fabian i Rebeca wzięli tygodniowy urlop… Chcieli odpocząć od codzienności i nacieszyć się sobą… Wyjechali… do Paryża. Zatrzymali się w małym przytulnym hotelu. Już pierwszego dnia Fabian chciał Rebece coś pokazać… Udali się w stronę wieży Eiffla, ale wyjątkową dla Fabian dzielnicą… Dzielnicą na której mieszkała dziewczynka, której pomógł. Miał nadzieję ją spotkać… Tak też się stało. Szła za rękę z mamą. Obie w ładnych, być może nowych sukienkach. Minęły go. Jednak po chwili dziewczynka szarpnęła matkę za rękę. Wskazała palcem na Fabiana. Ta od razu rozpoznała w nim mężczyznę, który pomógł jej stanąć na nogi. Obie podeszły do niego. Zaczęły mówić coś po francusku. Tym razem jednak Fabian miał przy sobie Rebece, która na bieżąco tłumaczyła każde słowo kobiety… Rozmawiała z nią… Ta opowiedziała dziewczynie całą historię, o tym jak Fabian dał jej pieniądze… O tym jak tuz potem znalazła dobrze płatną pracę… Żyją teraz w dostatku, nie w biedzie, tak jak wcześniej, a to wszystko było zasługą Fabiana…

-Jesteś cudowny wiesz?- powiedziała Rebeca i pocałowała go czule. Poszli dalej, w kierunku wieży.

Wjechali windą. Fabian opowiedział dziewczynie, jak zbiegał za nią z samego szczytu. Rozbawiło ja to do granic możliwości, ale wszystko się zgadzało. To ona była wtedy na dole… Dotarli na sam szczyt…

-Pomyślałem, że to będzie odpowiednie miejsce…- zaczął. Wyjął z kieszeni małe zawiniątko. Rozwinął papier i jej oczom ukazało się małe czerwone pudełeczko. Otworzył je.
-Wyjdziesz za mnie?- nic nie odpowiedziała, uśmiechnęła się jedynie…

Koniec.

EPILOG

Odpowiedzi możemy się jedynie domyślać. Zważając jednak na sytuację, pewnie było to „tak”. Tego jednak się nie dowiemy. Szczęśliwe zakończenia mają to do siebie, że nie zapadają chyba zbytnio w pamięć… Mam nadzieję, że w tym przypadku będzie inaczej. Dziękuję wszystkim czytającym i komentującym. To byłby chyba koniec pamiętnego lotu i pamiętnych wakacji… Życzę wszystkim, aby takie wakacje przeżyli…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Milka24
Idol
Idol


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 1984
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:03:45 30-04-09    Temat postu:

Koniec!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Aaaaaaaaaaaaaaaaa piękny koniec!!!!!!!!! popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke popraosił ją o ręke

napewno powiedziała TAK!!! nie miała wyjscia...oprzec sie jego urokowi?????/ musiałaby byc kretynką!!!
piekna telka...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marz
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 3639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: WKS
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:17:08 30-04-09    Temat postu:

Hahaha wpadłam na pewien pomysł.
Hahaha
Rebeca z wrażenia zemdlała, a że stała tyłem poleciała na poręcz która była niezbyt stabilna i spadła z wiezy Hahaha :p:p
Mam też pare innych pomysłow na ciąg dalszy Hahaha \

Ale tak ogólnie to piękna telka !!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:22:46 30-04-09    Temat postu:

tam sa takie fajne kraty, ktore pokrzyzowaly Ci jedno z zakonczen ;p myslalam o tym zeby pierscionek z wrazenia wypuscila ^^
dzieki dziewczyny ;* szczerze mowiac to liczylam na opinie kogos kto to czytal pierwszy raz, no ale coz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marz
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 3639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: WKS
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:24:07 30-04-09    Temat postu:

Oj tam cicho !!
Wiatr mocniej zawiał albo piorum ich trzasnął
Coś zawsze można wymyślic !!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:25:21 30-04-09    Temat postu:

dobra dobra nie oszukujmy sie nikt tego nie czyta sory czytał
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marz
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 3639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: WKS
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:27:12 30-04-09    Temat postu:

Weź skończ!!!!
Nie wszyscy mają chopla i siedzą 24h na forum
Spokojnie poczekaj !! Zresztą dużo osób czyta a nie komentuje !!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:30:52 30-04-09    Temat postu:

ale jakiekolwiek zainteresowanie mogli by okazac ;p dobra juz koncze
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Milka24
Idol
Idol


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 1984
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:48:07 30-04-09    Temat postu:

wiesz my same tyle wyswietlen nie zrobiłysmy.... moje the other tez wcale jakos swietnie nie prosperuje i jakos nie rozpaczam z tego powodu... wiec zamilcz i sie nie pogrązaj
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 8 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin