Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pamiętny lot, pamietne wakacje...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
White Vampire
Cool
Cool


Dołączył: 29 Mar 2009
Posty: 572
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:40:32 17-04-09    Temat postu:

Ja chce
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:42:19 17-04-09    Temat postu:

ODCINEK 12

-Ej! Ziemia do Fabiana!- powiedział Gio, szturchając chłopaka.
-Daj ty mi na chwile spokój co?- powiedział i nadal patrzył w dół… Gdyby nie kratki na szczycie wieży już dawno wylądowałby na dole…
-Może lepiej byłoby widać z dołu?- wtrącił się Marco.
-Masz rację!!- powiedział i wydarł smugę na dół. Leciał schodami z taką prędkością… że nie sposób sobie tego wyobrazić… Biegł i biegł, pilnując się tylko aby nie wylądować twarzą na którymś ze stopni.

Rebeca w tym czasie ze słuchawkami na uszach rozciągała się dalej. Gio i Marco patrzyli ciągle w dół. Co prawda niewiele widzieli, ale to było silniejsze od nich dwóch razem wziętych. Fabian zaś biegł jak oparzony po schodach wieży Eiffla. Ludzie mijali go, kręcili głową- ze śmiechu i z politowania. Azjaci, Europejczycy, Amerykanie, Polacy… Wszyscy przyglądali się biegnącemu chłopakowi. Jedni śmiali się a drudzy patrzyli z przerażeniem czy nie wyląduje zębami na ziemi…

~~Lewa… Prawa! No szybciej Fabian! Rusz dupę!~~ Poganiał się w myślach, ale szybciej nie mógł już biec. Gdy zostało mu już około dwadzieścia schodków Rebeca postanowiła.

~~Dobra! Biegnę dalej, nie będę przecież tu stała nie wiadomo dokąd?! Ludzie patrzą się jak na debilke… No w sumie to dość oblegane miejsce wybrałam…~~ Myślała już w trakcie biegu… Gdy przekraczała ulice (na światłach oczywiście) Fabian zbiegł na dół. Zziajany stanął na betonowym placu i wypatrywał czerwonowłosą dziewczynę. Nerwowo kręcił głową. Nie chciał już biec, bo wiedział, że może ją minąć… Musiał się rozglądać… Gdy kręcił się jak pijany wpadł w śmietnik. Ten zaczął się bujać, a Fabian łapał go żeby nie runął z hukiem… Dzieci czekające na wejście miały z niego nie lada ubaw… Ciągnęły tylko rodziców za ręce, a ci tak samo zaczynali się śmiać… Miał chłopak szczęście do dzieci… nie ma co. Wracając do owego „szczęściarza”… To niezbyt trafione określenie… Fabian do szczęściarzy się nie zaliczał… Chodzi mi oczywiście o uczucia… Chłopak wpadł po uszy, nie wiem czy można powiedzieć, że się zakochał, ale na pewno się zauroczył… zauroczył się na maksa… I to na dodatek w dziewczynie którą widział dwa razy w życiu i nic o niej nie wie… Kompletnie nic… Poza tym, że ma czerwone włosy i jest piękna… Z racji, że miał pecha, nie odnalazł Rebeci… Ta biegła dalej, nie wiedząc co spowodowała swoim pojawieniem się pod wieżą Eiffla…
[link widoczny dla zalogowanych]
Fabian usiadł zrezygnowany na ławce… Szczerze mówiąc nie ma bladego pojęcia jak zdołał dostrzec Rebece z takiej wysokości… To chyba efekt pewnego rodzaju obsesji… Tak… obsesji… To nie był pierwszy raz kiedy wydawało mu się, że widzi dziewczynę z lotniska. Tylko, że tym razem ona naprawdę tam była! Po chwili do siedzącego na ławce Fabian dołączyli dwaj… małżonkowie…
-Co Ci się stało? Kogo tam wypatrzyłeś co?- dopytywał jak zwykle ciekawski Gio.
-Ją!!
-Aha… To wiele tłumaczy…
-Oj nie bądź zgryźliwy kochanie. – Marco przywołał go do porządku.
-No dobra sory… ale kto to jest niby?
-Dziewczyna…- Zaczął Fabian… Potem opowiedział im cała historię. Słuchali, ale w ich oczach nie było widać tej samej nadziei, którą miał Fabian…
-Znajdę ją! Rozumiecie?! Nawet jakbym miał d**a na piec usiąść, to ją znajdę!!
-To się nazywa determinacja… Ty też byś mnie tak szukał Gio?
-Szukałbym, ale na szczęście nie muszę- powiedział i cmoknął go w policzek.
~~Ile jeszcze mogę znieść… Nie wytrzymam jak nie zobaczę cię jeszcze chociażby jeden raz… Ale na tym się nie skończy… Na pewno nie! Dziewczyno o czerwonych włosach wiedz, że zrobię wszystko żeby cię odnaleźć, wszystko…~~
-Kiedyś cię znajdę!! Jestem coraz bliżej!!- wrzasnął nie zważając na tłumy znajdujące się w około… Po chwili z tłumu usłyszeć można było odpowiedź…
-Znajdziesz… Na pewno!!- zawołał znajomy głos… po hiszpańsku… Fabian gwałtownie się odwrócił i ujrzał osobę za którą tęsknił tak samo jak tęsknił za Giovannim…
-Lupe!!- wrzasnął równie głośno.
-Fabi!!- powiedziała i pobiegła w jego stronę. Rzuciła mu się na szyję, na twarzach obojga pojawił się ogromny banan Gdy oboje śmiali się i ściskali Gio odwrócił się i tak samo jak Fabian nie krył radości i zaskoczenia. Teraz już we dwóch ściskali Lupe.

Lupe, a właściwie Lupita to przyjaciółka Fabiana, przyjaciółka i była dziewczyna chłopaka… W życiu tego przystojniaka było niewiele dziewczyn, ale nie wiele na poważnie… Lupe była chyba jedyną, z którą był dłużej niż rok… To był poważny związek, jednak rozstali się… Oboje doszli do wniosku, że tak będzie lepiej, że ich uczucie jakoś się ulotniło… Nadal byli jednak najlepszymi przyjaciółmi co widać było po tym jak się przywitali… On, Gio i Lupe chodzili do jednej klasy… Znali się od piaskownicy. To z Fabianem jednak łączyła dziewczyna niezwykła więź, chociaż Giovanni nie był jej oczywiście obojętny.

Niektórzy nie wyobrażają sobie przyjaźni z byłym partnerem lub partnerką… Niektórzy także nie wyobrażają sobie przyjaźnie miedzy kobieta a mężczyzną… Ta dwójka jednak łamie wszystkie te stereotypy…

Lupe


Ostatnio zmieniony przez Weronika^^ dnia 21:43:16 17-04-09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
White Vampire
Cool
Cool


Dołączył: 29 Mar 2009
Posty: 572
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:50:46 17-04-09    Temat postu:

No i do jasnego piernika sie nie spotkali.
A już miałam nadzieję.
Swoją droga fajnie, że pojawiła się Maite.
Bardzo ją lubię.
Skoro masz skończoną tą telkę to powiedz mi ile ona ma odcinków?
Czekam na news
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vondyk
Cool
Cool


Dołączył: 30 Sty 2009
Posty: 520
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:51:00 17-04-09    Temat postu:

z gory to ja chyba cie zamorduje i najpeirw zapytam czy ty musiz konczyc w takim momencie?? o jezu... witki mi opadly aaaaaaaaaaahahhaha nie no mowie poswiecila sie jedna i wstawila odcinek hip hip hura... i kuzwa zawsze cos jak nie urok to sraczka aaaaaaaaaaaaaaahahah PROSZE O KOLEJNY!! CZEKAM!! Z POWAZANIEM VONDYK CWANIAK ZAJEBISTA AAAAAAAAAAAHAHAH

Ostatnio zmieniony przez vondyk dnia 10:12:13 18-04-09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:54:00 17-04-09    Temat postu:

hahah vondyk rozwalilas mnie tym komentarzem hahaha siedze i sie brechtam normalnie xD
25 ma odcinkow
Powrót do góry
Zobacz profil autora
White Vampire
Cool
Cool


Dołączył: 29 Mar 2009
Posty: 572
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:56:13 17-04-09    Temat postu:

To znaczy, że już niedługo muszą się spotkać. To plus.
Minus - Dlaczego ich do wszystkich anieli jest tak mało?
Czy wy się z Milką zmówiliście, że będziecie pisały takie krótkie telki czy co?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
roszpunka92
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 24 Kwi 2008
Posty: 3724
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Szczecin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:20:10 17-04-09    Temat postu:

Kurcze a już myślałam,że się spotkają.
Fabian jest zdeterminowany aby znaleźć czerwonowłosą.
Mam nadzieję,że nie długo mu się to uda.
Pozdrawiam i czekam na news
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Żaba
King kong
King kong


Dołączył: 06 Gru 2008
Posty: 2902
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:12:58 18-04-09    Temat postu:

O nie...Czy ona nie mogła jeszcze tam postać trochę..? Oni się mieli spotkać...Ła i Lupszon ;D Łaaaa xD Może ona ich zapozna ze sobą? xD
Przperaszam, bardzo dlaczego tak mało tych odcinków?! 25 to jest bardzo mało.
Odcinek świetny..Cem newa..;D;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vondyk
Cool
Cool


Dołączył: 30 Sty 2009
Posty: 520
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:20:36 18-04-09    Temat postu:

weroniko.... aaaaaaaahahhaa ja tylko napisalam to co mysle... a ze jestem hmmmy inna aaaaaaaaaaaahahha taki alien...w mojej glowie klebia sie rozne mysli... ale skoro masz juz ta telke napisana... to moze zrobilabys to dla ludzi i wstawila odcinek zaraz??
dziewczyny ja bym na cud nie liczyla aaaaaaaaaaahahaa mysle ze fabian spotka swoja "ukochana" w odcinku 24.... no znajmy ich litosc.... bo obie takie same tak jak milka tak i weronika.... poznaja sie w odcinku 23... aaaaaaaaaaahahahaha nie no taki zarcik a teraz prosze O ODCINEK...!!!!!!
JA GROZNA NIE JESTEM.... ale odcinek kuzwa chce!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:00:37 18-04-09    Temat postu:

dziewczyny dzieki za komentarze, chociaz vondykowi to chyba podpadlam ^^
jest tylko 25 bo to moje pierwsze opowiadanie i caly pic polegal na szukaniu, al nie jakiejs sielance

ODCINEK 13

Fabian postanowił przenieść się do pokoju hotelowego Lupe. Wynajęła dwuosobowy, a tłumaczyła to kobiecą intuicją.

W mieszkaniu Gio i Marco podczas „przeprowadzki” Fabiana był spory… tłok. No cztery osoby w małym mieszkanku to naprawdę dużo…
-Na pewno nie chcesz u nas zostać? Wiesz, że cię nie wyganiamy ani nic z tych rzeczy…- mówił Giovanni.
-Wiem, ale po pierwsze to wasza podróż poślubna, a po drugie to dość małe to mieszkanko wynajęliście- powiedział i wyszczerzył się do chłopaków.
-Ja chętnie przyjmę Fabiana w moim hotelowym pokoju- powiedziała Lupe.
-O! Widzicie, bezdomny nie będę, a swoją drogą to chyba się zmówiliśmy w te wakacje na ten Paryż- powiedział i wszyscy zaczęli się śmiać. No w sumie to nie dziwię się im. Cała trójka przyjaciół spotyka się w stolicy Francji… I to jeszcze w jakich okolicznościach. Jedno z nich wyszło za mąż, drugie rozstało się z partnerka, a trzecia z tych osób, zaczyna karierę i strasznie wyładniała…
Po wyjściu z mieszkania Lupe i Fabian wsiedli do taksówki. Przez całą drogę rzucali sobie trochę dziwne spojrzenia, a kiedy już się spotkały oboje parskali śmiechem. Dobrze im było, kiedy byli para…Widać było, że oboje trochę za tym tęsknią. Pociągali się nawzajem, nie dało się tego ukryć, ale teraz nic już ich nie łączyło. Bynajmniej nie była to miłość.

Wysiedli z taksówki i udali się do pokoju. Fabian po wejściu od razu udał się na wielkie dwuosobowe łóżko.
-Tego mi brakowało u Giovanniego i Marco- powiedział i uśmiechnął się do dziewczyny.
-Nie chce cię martwic, ale mam tu tylko jedno łóżko…- powiedziała i myślała, że fabian się zmartwi. Ten jednak wręcz przeciwnie był zadowolony.
-No… jakoś to przeżyjemy.
-Oj… ja znam ten uśmiech… Tak w ogóle, to co ty tu robisz sam?
-Zwiedzam, wypoczywam…- stanowczo wolał uniknąć tego tematu. Nie chciał do tego wracać, Lupe jednak brnęła dalej:
-No ale przecież mieliście tu przyjechać razem z Any…
-No i przyjechaliśmy…
-I gdzie ona jest w takim razie?
-Z tego co wiem to już w Meksyku, od jakichś dwóch dni?
-Jak to w Meksyku?!
-Tak to…
-Fabian proszę cię nie denerwuj mnie tylko mów co się stało, przecież widzę… Nie chcesz o tym rozmawiać czyli stało się coś poważniejszego…
-Zerwaliśmy ze sobą, wystarczy?
-Wiesz, że nie!
-Oszukiwała mnie przez cały ten nasz pożal się Boże związek…
-No wyglądaliście na szczęśliwych…
-Proszę cię… Jak mydliła mi oczy to na jakich mieliśmy wyglądać?
-Nic nie rozumiem…
-A ja nie rozumiem jako mogła mnie tak oszukiwać… Wiesz co się stało?- pokręciła głową na znak, że nie ma bladego pojęcia…
-Any Portilla to słynna na całą Europę modelka… A poza tym to całowała się z jakimś kolesiem, na wybiegu… Piszą o niej w każdej tutejszej gazecie…
-Żartujesz prawda?
-Nie i nie powiem, że chciałbym żartować, bo lepiej, że to się skończyło…- dziewczyna wstała z krzesła na którym siedziała i usiadła na łóżku, tuż obok Fabiana. Pogładziła go po plecach.
-Nie powiem, że mi przykro bo wiesz, że nigdy jej nie lubiłam… A to co zrobiła świadczy o tym, że nie była ciebie warta. Jestem przekonana że znajdziesz sobie o wiele lepsza dziewczynę…- powiedziała z taka pewnością w głosie.
-Może porozmawiać o nas? Nie o niej…
[link widoczny dla zalogowanych]
-Wiesz… nie ma już nas… ale zawsze możemy porozmawiać o tym jak było.
-Dobrze było…
-O taaak- powiedziała i uśmiechnęli się do siebie znacząco.
-Nie wiem czy wiesz…
-Nie wiem…
-Nie pożegnaliśmy się jak należy…- powiedział. Po chwili jednak nie wiedział czy na pewno chce tego, co miał na myśli… Odkąd spotkał Lupe na chwile zapomniał o dziewczynie z lotniska. Właśnie, tylko na chwilę… Po tych słowach uznał, że ma już swój cel…
-Przytulić cię?- zapytała.
-Nie o to mi chodziło, ale zapomnij o tamtym…
-O to?- powiedziała i przeszła do rzeczy… Bez pytania pocałowała go… Wiedziała, że oboje tego chcą, mimo tego co mówił Fabian. Zatopili się w swoich ustach tak jak dawniej… Wszystkie wspomnienia wróciły. Ale ten pocałunek miał jedną wadę… Mieli rozbiegane wzroki… To było ewidentną oznaką, że to nie był pocałunek z miłości… Tęsknili za swoimi ustami, dotykami ale nie kochali się! To było pewne. Chociaż było przyjemnie wiedzieli, że to tylko incydent. Nagle Fabian lekko się odsunął.
-Brakowało mi tego.- powiedziała Lupe.
-Mi też, ale…
-Wiem co chcesz powiedzieć, Fabian… ja tez cię nie kocham- powiedziała i uśmiechnęła się. Przytulili się mocno. Lupe kłamała… kochała go, ale jak przyjaciela. Nie rozstali się w gniewie, ale w przyjaźni. To właśnie pozwoliło im zachować tak dobre stosunki.

Większość byłych par nie robi takich rzeczy, ale nie byli jak większość. Byli inni, może dziwni, ale na swój sposób wyjątkowi… Ten „pocałunek” nie przekreślał ich dalszej przyjaźni.

Tymczasem w domu ojca Rebeci…


Ostatnio zmieniony przez Weronika^^ dnia 13:05:15 18-04-09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vondyk
Cool
Cool


Dołączył: 30 Sty 2009
Posty: 520
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:55:09 18-04-09    Temat postu:

mi podpadlas?? no co ty.... aaaaaaaaaaahahaha ja ciebie bardzo lubie zioom... a ze se tak psize to nei znaczy ze wiesz no.. aaaaaaaaaahahahaha odcinek boski... beso lupe i fabiana... no nie wytrzymam oni sa naprawde alienami
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:27:40 18-04-09    Temat postu:

ODCINEK 14

Rebeca nie wróciła jeszcze do domu. Jose korzystając z jej nieobecności rozmawiał z ojcem:
-Jesteś pewny?- zapytał Emanuel po raz kolejny.
-Tak tato!
-No jesteś już dorosły. Nie zatrzymam cię, bo nie mam po co…
-I tak by to nic nie dało…- powiedział pewny swojej decyzji. W tym momencie do domu wbiegła Rebeca.
-Padam!- mówiła od samego progu.
-To idź spać- powiedział mały Frankie, który od razu przybiegł do Rebeci.
-Mądrala się znalazł no- odpowiedziała i bez najmniejszego problemu wzięła malca na plecy. Poszła z nim do kuchni. Nie obyło się bez pisków i gróźb.
-Puszczaj bo cię ugryzę!!
-Tylko spróbuj to cię niechcący wypuszczę- pokazała język chłopcu.-o czym tak obradujecie?- zapytała siedzących przy stole brata i ojca.
-Jose chciał ci cos powiedzieć- powiedział i spojrzał na syna. Zdawało się jakby za wszelka cenę chciał powiedzieć „no dawaj już!”
-Ja? Ekhm, nie no to nic ważnego, może zaczekać do jutra… Jest już późno, Rebeca jest zmęczona… O! I Frankiego trzeba położyć spać.- zdecydowania unikał tego tematu. Wziął z rak Rebeci Frankiego i zaniósł go głową w dół do pokoju.
-Ja też już chyba pójdę spać, padam z nóg… Dobranoc tato!- powiedziała i udała się prosto do łóżka

Następnego dnia, godzina 11.00.
-Rebeca… wstawaj…- mówiła Monic cichym głosem i jednocześnie lekko szturchała dziewczynę.
-Co? Która jest w ogóle godzina?…- bełkotała zaspanym głosem.
-Jedenasta… Nie wiem czy pamiętasz miałyśmy dzisiaj iść na zakupy…
-A no tak!- powiedziała i zerwała się z lóżka. Chyba każda dziewczyna by tak zareagowała. Cały dzień spędzony w centrach handlowych w stolicy mody. To było jasne, że Rebeca skorzysta z tej propozycji.
-Widzę, że zapomniałaś- powiedziała Monic i uśmiechnęła się do Rebeci.
-Nie! Nie zapomniał, wczoraj po prostu byłam strasznie zmęczona i położyłam się spać… No i śpię aż do teraz… Daj mi godzinę dobrze?
-Dobrze, to ty się tutaj szykuj a ja idę na dół.- powiedziała i wyszła z pokoju.
~~Godzina?! Co mi do tego mojego łba strzeliło?! Przecież ja zdążę prysznic wziąć w godzinę! Nie no dobra, trzeba się sprężyć!~~ Jak pomyślała tak tez zrobiła. Pierwszy raz zrobiła wszystko w godzinę!! Zeszła na dół, tam czekała gotowa już Monic.

Na zakupach spędziły cały dzień. No ale jak to kobiety. Rebeca nie miała ograniczonego budżetu, tatuś zaszalał, nie ma co! Wchodziły do każdego sklepu i z każdego z nich coś wynosiły. Chociażby nawet najmniejszą pierdułkę. Obie miały teraz o „parę” rzeczy więcej.
Trudno było bowiem zliczyć te wszystkie bluzeczki, spodnie, spódnice, sukienki, buty, kolczyki! Były w raju! Rebeca już na samym początku znalazła wspólny język z Monic, ale teraz zbliżyły się do siebie jeszcze bardziej. Taki dzień, na zakupach może zdziałać cuda. Kiedy wróciły do domu, około czterech razy musiały wracać do samochodu po sterty toreb.

-Matko kochana…- powiedział załamany Emanuel po powrocie do domu. Gdy zastał bowiem dwie kobiety siedzące w salonie pośród niezliczonej ilości toreb nie był w stanie powiedzieć nic innego.
-No co? Tato! To są moje najbardziej udane zakupy!- powiedziała uradowana Rebeca.
-No to cieszę się, ale trochę boję się spytać ile pieniędzy na to wydałyście…
-Kochanie… tak więc nie pytaj- powiedziała Monic. Potem obie zaczęły wynosić swoje rzeczy.
-A byłyście może po jakaś walizkę?- zapytał w końcu Emanuel.
-Nie a po co?- odpowiedziały niemalże chórem.
-No jak to po co… Przecież Rebeca, ty się nie zmieścisz z tym wszystkim…
-No fakt, ale to już nie dzisiaj tato… Obawiam się też… że trochę zabulę za nadbagaż- powiedziała i uśmiechnęła się szeroko. Kto by nie chciał bowiem takiego nadbagażu.
-Trochę? To mało powiedziane- wszyscy zaczęli się śmiać.

W ten, jak i w inny sposób minęły Rebece całe dwa tygodnie. Razem z Jose zwiedzała Paryż, chodziła na imprezy… Zostaną jej tysiące wspomnień… i zdjęć. Starała się uwiecznić każdą chwile, aby potem o wszystkim opowiedzieć mamie. Pod koniec swojego pobytu stwierdziła, że jeszcze nie miała równie wspaniałych wakacji. Nie chciała wyjeżdżać, wiedział, że wyleje bardzo dużo łez… Mimo, że to był tak miły czas. Tym bardziej było jej trudno… Im coś było lepsze, tym trudniej to porzucić i wrócić do rzeczywistości.

Fabian również spędził te wakacje przede wszystkim z jedną osoba. Była to Lupe… Razem zwiedzali, chodzili na imprezy, śmiali się, wypoczywali… Spore podobieństwo miedzy tymi dwoma osobami prawda? Podczas tych dwóch tygodni Fabian odważył się w końcu opowiedzieć wszystko o dziewczynie z lotniska… Lupe oczywiście obiecała ze pomoże mu jak tylko będzie mogła, byle by ją odnalazł… Kochana była… nie da się ukryć.

Wielkimi krokami zbliżał się ten jakże niechciany dzień odlotu… Mijały kolejne dni, godziny aż w końcu nadszedł…
Rano…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Żaba
King kong
King kong


Dołączył: 06 Gru 2008
Posty: 2902
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:14:34 18-04-09    Temat postu:

No w takim miejscu się nie kończy... Ja teraz nie ejstem w stanie skomentować..Poprostu chce new..! I rpzepraszam bardzo kiedy on ją znowu zobaczy..?
Czekam na new..;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sylwia1425
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 31 Gru 2008
Posty: 4845
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:11:41 19-04-09    Temat postu:

czekajcie bo warto
każda kobieta chcialaby być tak szukana
przynajmniej ja tak........
potrzeba wiele odwagi.......
choć ona też sie okazala bardzo odważna..... jednak on bardziej
choć mieli inne zadania w tej bajce
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:16:35 21-04-09    Temat postu:

ODCINEK 15

-Fabian!- wołała Lupe, która biegała po całym pokoju zbierając rzeczy chłopaka. Wrzucała je byle jak do torby, byle by zdążyć! Fabian powoli zaczął ruszać się na ogromnym łóżku.
-Fabian no!! Wstawaj za dwie godziny masz samolot!!
-Co??!!- zawołał przerażony. Zdawał sobie sprawę ze została mu godzina na dojazd, śniadanie i inne poranne pierdoły… Lupita kontynuowała
-Śniadanie sobie darujesz, zjemy na lotnisku, leć szybko do łazienki, ja już cię spakowałam. Zaraz zadzwonię po taksówkę i nawet zdążymy. –powiedział zasuwając z trudem ostatni zamek w wielkiej torbie Fabiana. Wybrał się prawie jak baba. Miał tyle ciuchów, lubił zakupy… Ale nie był zniewieściały. Był jak najbardziej męski, a jednocześnie uczuciowy, zdolny do gestów jakich nikt by się po nim nie spodziewał.

W czasie kiedy Fabian w pośpiechu wybierał się na lotnisko Rebeca była zwarta i gotowa… Jeszcze spała, wszystko miała spakowane, wiec mogła sobie na to pozwolić.
-Idę obudzić Rebece- powiedział Jose do ojca, jedzącego śniadanie.
-A ty już jesteś spakowany, wszystko wziąłeś?
-Jestem, ale jak zwykle pewnie czegoś zapomniałem.
-W nocy się pakowałeś?
-Tak… a kiedy miałem to zrobić żeby nie widziała?
-Masz racje… Czyli plan jest taki… Zawieziesz ją na lotnisko, a my z Monic i Franko dojedziemy do was z twoimi rzeczami tak?
-Właśnie tak.- powiedział chłopak i poszedł na górę. Obudził Rebece. Ta zjadła śniadanie. Pożegnała się ze wszystkimi kompletnie nieświadoma tego co wymyślił Jose…

Lotnisko…
[link widoczny dla zalogowanych]
Fabian i Lupe jedli śniadanie. Rozmawiali o dalszej karierze dziewczyny w Paryżu i o planach Fabiana na odnalezienie dziewczyny… Lupe była ambasadorką Avon`u w Paryżu. Zamierzała tam zostać na pół roku, taka szansa bowiem mogła się już nie powtórzyć… Wkrótce na bilbordach w całej Europie miały pojawić się zdjęcia z wizerunkiem Lupe reklamującej kosmetyki.

W tym samym czasie na drugim końcu lotniska stała Rebeca wraz ze swoim bratem. Uwiesiła się na nim jak bluszcz i nie zamierzała puścić.
-Chce tu zostać i zawsze z tobą być… Braciszku tak bardzo cię kocham… Nie chcę wyjeżdżać… sama…- powiedziała i zaczęła szlochać jak mała dziewczynka…
-Nie wiem co powiedzieć… Pamiętam jak odbierałem cię z tego lotniska… wydaje mi się że to było wczoraj…
-A minęły już dwa tygodnie…Dlaczego ty musisz tu zostać?! Jedź ze mną…- powiedziała mokra od łez. W tym momencie usłyszała głos wzywający na odprawę.
-To mój lot, muszę iść…- mówiła i sama wiedziała że tego nie chce…
-Nie idź, poczekaj…
-No ale przecież to mój lot, nie chce ale muszę lecieć!
-Nie tym, to następnym…- powiedział i pokazał jej dwa bilety na lot, tylko o godzinę później.
-Jak to? Dlaczego masz dwa bilety- spojrzał na nią takim wzrokiem… W jego oczach było widać taką iskierkę, radość…
-Lecę z tobą siostra!!
-Aaaa!!- wrzasnęła nie zważając na tłumy ludzi dookoła. Znowu rzuciła mu się na szyję. Wtedy zobaczyła zmierzających w ich kierunku Monic Emanuela i małego Frankiego.
-To był spisek!- powiedziała i wszyscy zaczęli się śmiać.
Gdy oni cieszyli się sobą, żegnali i rozmawiali Fabian siedział już w samolocie… Cały czas rozglądał się i wypatrywał czerwonowłosą dziewczynę…

~~Już na odprawie jej nie widziałem… poza tym ma chłopaka~~ pomyślał i przed jego oczami ukazał się widok dziewczyny przytulającej wysokiego przystojniaka. Nagle jednak jego myśli przerwał apel stewardessy…

-Panią Rebece Lopez prosimy do wyjścia numer 3… powtarzam pani Rebeca Lopez… numer biletu…- Fabian nie słuchał już niczego więcej…
~~Rebeca Lopez… Rebeca Lopez!!~~…

ODCINEK 16

Przez cały lot myślał tylko o tych dwóch słowach… o imieniu i nazwisku, Rebeca Lopez… Był prawie pewien, że to była dziewczyna z lotniska. Umiejętność dedukcji jaka się wykazał w tym momencie była zadziwiająca… Połączył wszystkie fakty… że nie było jej na lotnisku, że leciała tym samym lotem numer 152, powinna wchodzić wyjściem numer 3 i tak dalej… W jego sercu odżyła nadzieja, a w głowie rodziło się milion pomysłów na minutę. Pomysłów na to jaką odnaleźć… Ograniczenie finansowego jako takiego nie miał… Pracował w jedne z najlepszych kancelarii adwokackich w kraju… u swojego ojca… Sam był w stanie sobie to zapewnić dopiero po skończeniu studiów które właśnie zaczął… Koniec o karierze zawodowej Fabiana… Dodam jeszcze jedno, wiedział że nie uśnie spokojnie póki nie znajdzie Rebeci Lopez!!

Ta zaś… Kiedy Fabian już godzinę szybował w przestworzach dopiero wsiadła na pokład samolotu. Razem z Jose oczywiście. Odkąd dowiedziała się, że wraca on razem z nią uśmiech nie ścierał się z jej twarzy. Wyglądała pięknie kiedy się uśmiechała. Nie miała już powodów do smutku. Rozstawała się z ojcem i z jego nową rodziną, ale wracała do matki, najlepszej przyjaciółki, na dodatek z bratem! Nie mogła się już doczekać kiedy zobaczy minę matki i Natali na widok Jose…

Fabian wylądował już w Meksyku. Udał się na parking, na którym stał jego samochód. Na niego w przeciwieństwie do Rebeci nikt nie czekał…Ojciec był zajęty. Fabian nie był samotny… Ale nie miał wielu przyjaciół. Można nawet powiedzieć, że zaliczali się do nich jedynie Gio i Lupe. Znajomych również dobierał z pewnym dystansem, rozwagą…
Godzinę później także samolot jakże wspaniałego rodzeństwa wylądował… Na lotnisku czekały już mama Rebeci razem z Natali:
-Ale się za nią stęskniłam- powiedział Jimena patrząc na lądujący samolot.
-Ja też… Nawet nie wie pani jak dwa tygodnie bez Rebeci są ciche i… nudne. Chyba już wysiadają…- powiedziała, stanęła na palcach wypatrywała przyjaciółki.
-Widzisz ją?
-Nie… Za duży tłum.-odparła dziewczyna. We dwie usiadły przy stoliku i czekały tylko na znak od Rebeci, że przeszła już odprawę i odebrała bagaż.

Razem z Jose stanęli z walizkami i szukali wzrokiem mamy.
-Nie tam?- zapytał Jose wskazując w kierunku Jimeny i Natali..
-Tak! Mama przyjechała z Natali!
-Z Natali?!- zapytał zaskoczony i uradowany jednocześnie.
-Tak! Wiem, że się cieszysz.- powiedziała, uśmiechnęła się szeroko i szturchnęła go w bok. Jose nie odezwał się już, wiedział, że nie przekona Rebeci. Nie miał po co, taka była prawda… Nie mógł sobie zażyczyć lepszego „komitetu powitalnego”. Własna mama (której nie widział tyle czasu) i dziewczyna w której kochał się potajemnie. Może być coś lepszego?
Rebeca w tym momencie wyjęła z kieszeni telefon. Jose nie zwracając na to uwagi chciał podejść do kobiet siedzących przy stoliku.
-Gdzie ty idziesz?!- zapytała i jednocześnie złapała go kurczowo za rękę.
-Do mamy?
-Poczekaj… Już wysyłam, spokojnie…
-Co znowu wysyłasz?- zapytał, nie uzyskał jednak odpowiedzi, sam się domyślił. To było swojego rodzaju pytanie retoryczne. Zobaczył jak ich mama wyjmuje z torebki telefon. Po chwili odwraca się… zakrywa usta ręką… Natali poszła w jej ślady i również się odwróciła. Obie nie wierzyły własnym oczom.
-O Boże…- rzuciła kobieta i pobiegła w stronę „dzieci”. Zrozumiałe jest to, że nie zważając na Rebece rzuciła się Jose na szyję. Bez problemu go poznała, czego nie można powiedzieć o Natali.
-Synku… jak ty urosłeś, a jaki jesteś przystojny…- powiedziała, łzy ściekały jej po policzkach. Nie była w stanie ich zatrzymać. Każdy kto przechodził obok był rozczulony tym widokiem. Kobiety tak wzruszonej… Kiedy Jimena wymieniała coraz to nowe zalety Jose. Natali podeszła to Rebeci. Przytuliły się, dziewczyna zapytała dyskretnie:
-Co to za przyst… chłopak? I co tu z tobą robi?
-No jak to?! Nie poznajesz, przecież to Jose.- powiedziała i uśmiechnęła się.
-Taaak, a ja jestem Jenifer Lopez.
-Nie poznajesz go?
-Nie żartuj…- powiedziała z niedowierzaniem. Spojrzała jeszcze raz na chłopaka i wtedy dostrzegła pewne podobieństwo. W tym momencie kobieta odeszła od Josepha i podeszła do Rebeci. Natali stała tuz przed nim i oboje nie wiedzieli co zrobić… W pewnej chwili jednak chłopak wyciągnął do niej rękę, jako powitanie. Natali spojrzała na niego, uśmiechnęła się. Opuściła jego dłoń i przytulił mocno, bez słowa… Dopiero kiedy trwali w tym uścisku Jose wykrztusił:
-Zmieniałaś się… i to bardzo…
-Ty też, nie poznałam cię…

Wszyscy udali się do domów. Fabian do swojego mieszkania. Rebeca, Jose, Jimena i… Natali udali się do jednego domu… Rebeca zaprosiła przyjaciółkę na obiad…


Ostatnio zmieniony przez Weronika^^ dnia 15:21:54 21-04-09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 6 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin