Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pamiętny lot, pamietne wakacje...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Żaba
King kong
King kong


Dołączył: 06 Gru 2008
Posty: 2902
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:04:01 21-04-09    Temat postu:

yyy? Pierwsze spotkanie po latach natali i Jase...Dziwne..! Ale w końcu po tylu latach się spotykają...I przecież keidyś im się urwał kontakt...
No to skoro Fabian wie jak nazywa się piękna neiznajoma z lotniska to latwiej ja znajdzie!!
Cudne odcinki..Czekam na new..;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vondyk
Cool
Cool


Dołączył: 30 Sty 2009
Posty: 520
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:48:31 21-04-09    Temat postu:

taaaa ja chce nastepny kit z tmy ze sobie powiesz ze nie dzisiaj ja chce nastepny1
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:55:19 22-04-09    Temat postu:

a wlasnie ze nie powiem ;p

prosze bardzo ^^

ODCINEK 17

We czwórkę jechali wielkim terenowym samochodzie Jimeny. Jose siedział z przodu. Pomiędzy Natali i Rebeca czułby się trochę niezręcznie. Ale prawdę mówiąc nie miało to znaczenia… i tak czuł się niezręcznie. Co i rusz bowiem z tyłu słychać było głośniejsze zdania wyrwane z kontekstu:
„Nic nie mówiłaś, że przyjedzie!!” „Wiem, że jest przystojny” i inne teksty które sprawiały, że Jose czuł się jak piąte koło u wozu. A nie powinien się tak czuć!! Jechał przecież do własnego domu, z własną matka, siostra no i… jej przyjaciółką. To właśnie obecność Natali powodowała, że pociły mu się ręce, nie mógł wykrztusić z siebie słowa. Nie czuł się zbytnio komfortowo, obecność Natali na lotnisku, była dla niego kompletnym szokiem, co prawda miłym ale paraliżującym.

Podczas obiadu nie panowała zbyt ciepła atmosfera… Nie było prawie rozmów, o śmiechu nie wspomnę… Natali zrozumiała, że musi dać rodzinie spokój, pozwolić się wygadać, poopowiadać. Dziesięć lat jakby nie było to trochę czasu… Przegadali we trójkę całą noc…

Następnego dnia tuż po tym jak Rebeca przyszła do kuchni zjeść śniadanie:
-Wczoraj zapomniałam- powiedziała kobieta i podała Rebece kopertę. Ta łapczywie zaczęła ją rozrywać. Domyślała się co jest w środku, jednak nie odezwała się słowem, nie chciała zapeszyć. W końcu, gdy ja otworzyła i wyjęła zawartość wrzanseła z radości.
-Aaaa!! Mamo!! Mam prace!!- krzyczała i przytulała mamę jednocześnie. Po chwili do dołączył do nich ziewający Jose.
-Ci się tak drzesz siostra?- mówił, ale nie był jeszcze w pełni świadomy tego, że nie leży już w łóżku.
-Co??!! Ty się jeszcze pytasz co??!! Dostałam prace!! Moją pierwszą pracę, i to gdzie…- mówiła, a z jej twarzy nie znikał uśmiech.
-Gratuluje! Trzeba była tak mówić od razu! A gdzie ta praca?- uścisnął czule siostrę.
-W kancelarii prawniczej, jednego ze światowej sławy prawników…
-I co będziesz dla niego tłumaczyła kochanie?- wtrąciła się mama.
-Różne pisma, i będę z nim jeździła na spotkania z zagranicznymi klientami!! Ale się cieszę, będę miała tyle pracy, to znaczy styczności z językiem!!- mówiła podekscytowana. Zawsze w takich momentach dostawała słowotoku. Pracę zaczynała już od jutra. Trzymając w rękach list powtarzała sobie w myślach:
~~Eric… Eric Rubin ! To jest moja przyszłość~~

Fabian niestety nie zaczynał pracy od jutra… Ojciec był surowy, kazał mu harować od razu po powrocie. Uważał, że przez dwa tygodnie wypoczął aż nadto… Być może przez ten rygor ojcowski Fabian nie posiadał gromadki przyjaciół…

Po powrocie do kancelarii Fabian nie przywitał się z ojcem… bynajmniej nie zrobił tego tak jak zrobiłaby to większość z nas…
-Cześć tato. –powiedział zamykając drzwi do biura.
-Witaj- odpowiedział tym swoim oschłym i zimnym tonem…- czeka na ciebie sporo spotkań. Przez te dwa tygodnie sporo się działo, sprawa pani Mendez nabrała rozpędu, jutro kolejna rozprawa… będziesz mi towarzyszył…- powiedział mężczyzna. Nie obyło się oczywiście bez aluzji. Pobyt syna w Paryża był mu bardzo nie rękę. Oczywiście nie przywiązywał najmniejszej uwagi do tego, że wrócił on stamtąd sam… Szczerze mówiąc nigdy nie lubił Any… Czasami można było myśleć, że nie lubił nikogo. To śmierć żony sprawiła że stał się taki zgorzkniały. Matka Fabiana umarła rok po porodzie, chłopak jej nie pamięta… Pamięta tylko jedno… że ojciec zawsze „taki” był…

Pod koniec dnia, po powrocie do domu:
-Możemy porozmawiać- zapytała Fabian. Ojciec siedział na wielkiej skórzanej kanapie. Czytał jakąś książkę.
-Możemy- odłożył ją, zdjął okulary i spojrzał na syna.-a o czym chcesz porozmawiać?
-Potrzebne mi jest trochę pieniędzy…
-Przecież ci płacę.- powiedział i zamierzał powrócić do czytania.
-Tak… ale jako ojciec mógłbyś mnie chyba wspomóc kiedy cię proszę…
-Prosisz?- zapytał i rzucił mu takie spojrzenie, że nie jednemu by się odechciało dalej drążyć ten temat… Fabian jednak nie dawał za wygraną…
-Tak… proszę tato pożycz mi trochę pieniędzy. Będę oddawał ci część z każdej wypłaty…
-Trochę to znaczy ile?
-Dwa tysiące, góra trzy…
-Mogę ci je dać jutro?
-Możesz, dziękuje…- powiedział i poszedł do swojego pokoju.

Wiedział już dokładnie na co przeznaczy te pieniądze… Parę godzin spędził przed ekranem komputera szukając prywatnych detektywów…

Minął miesiąc…

Fabian wiedział o Rebece mnóstwo rzeczy… Miał stosy jej zdjęć, robionych oczywiście z ukrycia, tudzież tak zwanego przyczaju… Wiedział również gdzie pracuje, co robi jej matka, brat… Właśnie brat. Wyjaśniła się kwestia owego chłopaka z lotniska. Teraz był już pewny że nikt nie stoi mu na drodze, na drodze do serca Rebeci Lopez…

~~To głupie… Wynająłem człowieka żeby ją śledził… Sam powinienem się z nią spotkać, albo… Wiem! Mam inny sposób, żeby to ona zwróciła na mnie swoją uwagę…~~ Myślał, doszedł do wniosku, że detektyw to był idiotyczny pomysł…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
White Vampire
Cool
Cool


Dołączył: 29 Mar 2009
Posty: 572
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:56:17 22-04-09    Temat postu:

Dlaczego Fabian i Rebeca jeszcze się nie spotkali?
Swoją drogą jestem ciekawa co wydarzy się teraz, kiedy Fabian postanowił zadziałać.
Czekam na news.
Może dzisiaj??
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:09:42 22-04-09    Temat postu:

taki kaprys autorki, ze jeszcze sie nie spotkali ;p
moze i dzis
Powrót do góry
Zobacz profil autora
White Vampire
Cool
Cool


Dołączył: 29 Mar 2009
Posty: 572
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:11:38 22-04-09    Temat postu:

To może i ja czekam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Milka24
Idol
Idol


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 1984
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:16:06 22-04-09    Temat postu:

czekaj sobie czekaj sialalalala (tu sobie spiewam jakby co)
normalnie zbliza sie final wielkimi krokami hahaha! a ja wiem co sie stanie! sialalalala( i tu tez sobie spiewam)
cudownie bedzie sialalala( a tu juz nie spiewam;/)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:17:30 22-04-09    Temat postu:

no masz racje Kokosz nie spiewaj gadzino ;p ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Milka24
Idol
Idol


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 1984
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:19:17 22-04-09    Temat postu:

osz ty wredny Kajko jeden! i kto tu gadzina jest!!! a własnie ze bede spiewac sialalalalalalallalalalalalalal tralalalalalalalalalalala sialalalallalalalalalalaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ( tu był wielki finał mojej kwestii xD)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:59:09 23-04-09    Temat postu:

ODCINEK 18

Rebece doskonale układało się w pracy. Szef był z niej zadowolony. Chociaż swoim sposobem bycia nie przypadła jeszcze wszystkim w kancelarii. Nic jednak nie mogła na to poradzić. Czasem jedynie zaciskała zęby i gryzła się w język aby nie odpowiadać na złośliwe docinki. Aby nie zaprzepaścić swojej szansy…
[link widoczny dla zalogowanych]
Rebeca szykowała się właśnie do pracy, miała sporo czasu. Zaczynała dopiero o jedenastej wiec mogła poświęcić się swojemu ulubionemu rytuałowi… Najpierw prysznic, jakiś orzeźwiający żel pod prysznic… Potem po domu paradowała w samym szlafroku i ręczniku owiniętym na włosach. Uwielbiała to! Powoli szykowała się. Wyjęła z szafy spódnicę w fioletowe, czarne i białe wzory. Do tego białą bluzkę, czarny żakiet… Miejsce w którym pracowała zobowiązywało ja do takiego eleganckiego ubioru. Zazwyczaj jednak ubierała się w luźne ciuchy.

Rebeca włączyła radio śpiewając, chodziła po domu, prasowała ubrania, suszyła włosy i robiła jeszcze wiele innych rzeczy… Nikogo nie było w domu więc mogła sobie pozwolić na takie zachowanie… Śpiewała, a może raczej krzyczała do woli.

-I’m looking for someone!!- śpiewała urywki tekstu które pamiętała… Pociesznie wyglądała machając głową i skacząc po salonie.- Is it you is it you??!!- wrzeszczała tańcząc swój „taniec deszczu”.
-Dobra radia już się nasłuchałam!- powiedziała z pilotem w rękach. Ale cisza nie panowała długo… Nie przy Rebece! Tuż po tym jak wyłączyła radio postanowiła pooglądać telewizję.
-Dziewiąta, no to mam jeszcze czas, o nie… wiadomości…- jęknęła na widok sztywno siedzącej prezenterki widocznej na ekranie telewizora. Nie wyłączyła jednak, wzięła głośniej i wyszła do kuchni… Wyciskając sok z pomarańczy usłyszała coś co nagle przykuło jej uwagę!!

„Teraz pewien młodzieniec ma do państwa serdeczna prośbę…” Na ekranie telewizora pojawił się miło wyglądający chłopak.
~~Przystojniak z niego!~~ To była pierwsza myśl Rebeci po zobaczeniu Fabiana. Szczerze mówiąc to nie ma się co dziwić!

„Hej nazywam się Fabian Fernandez i poszukuję pewnej dziewczyny… Mam tu jej zdjęcie…” Mówił chłopak „z telewizora”. Potem pokazał widzom zdjęcie owej dziewczyny…
„Rebeca… wiem o tobie tyle, że nazywasz się Rebeca Lopez i że byłaś na wakacjach w Paryżu, leciałaś lotem 152… Jeśli mnie teraz oglądasz, lub jeśli ogląda mnie ktokolwiek z twojej rodziny lub znajomych błagam… skontaktujecie się ze mną” Powiedział i zrobił takie śliczne, słodkie oczka.

Rebeca siedziała na kanapie z otwartymi ustami… To co zobaczyła sparaliżowało ja totalnie… Siedziała tak przez najbliższe piętnaście minut i nie wiedziała co robić. Przez jej głowę przelatywały tysiące myśli, pytań…
~~O cholera! Przecież to było moje zdjęcie! Nieee… No jak to nie idiotko?! Nie ma drugiej takiej samej Rebeci Lopez… Po co on mnie szukał? I dlaczego robi to w taki sposób? Po cen cały „teatrzyk”? Nic nie rozumiem, skąd wie jak mam na imię? Skąd ma moje zdjęcie? Przecież to zdjęcie z koncertu, byliśmy na nim razem z Jose… bodajże tydzień temu… Od kiedy on może mnie szukać?~~ Rebeca przeżyła szok… Szok, jakiego nigdy jeszcze nie doznała…

Włączasz wiadomości, a tam przystojniak trzyma twoje zdjęcie i mówi że cię szuka… Czego chcieć więcej?! W pierwszej chwili Rebeca tak właśnie pomyślała… Potem jednak przemyślała wszystko…

~~Email!! Na dół ekranu, na pasku jest email!!~~ pomyślała, szybko złapała za długopis i zaczęła przepisywać. Ale co z tego? Potem przez jakiś czas patrzyła się w tę kartkę myśląc, następnie wylądowała ona w portfelu dziewczyny… Rebeca wyszła do pracy, jednak zdarzenie które miało miejsce rano nie dawało jej spokoju…

Tymczasem w Paryżu…

Odcinek 19

Lupe włączyła swojego laptopa… Otworzyła pocztę, na ekranie zobaczyła tak wyczekiwany komunikat: „masz wiadomość”. Wiedziała co to oznacza…
~~To pewnie Fabian…~~ Niepewnym kliknięciem otworzyła list. Czytała na głos:
„Nareszcie!! Zrobiłem to… wystąpiłem w telewizji… Ze zdjęciem Rebeci. Teraz już nie możliwe jest to ze mnie nie widziała… Jeśli nie ona to ktoś kto ją zna… Teraz na pewno się uda! Musi… Pamiętasz jak pisałem ci o prywatnym detektywie? Teraz powtarzam sobie jakim byłem idiotą Podałam swój email i teraz czekam, czekam no i jeszcze czekam! A co u Ciebie, jak kampania kosmetyków? Jak ci idzie w Paryżu? Fabian.”
~~I co ja mam mu teraz odpisać?…~~ zapytała sama siebie… Wzięła głęboki oddech i zaczęła niepewnie stukać w klawiaturę…
„U mnie wszystko w porządku… Kampania idzie po mojej myśli. Zapowiada się, że zostanę tu jeszcze około 6 miesięcy… Będziesz tęsknił? Wiem że tak ;p Jak Rebeca napisze Ci emaila to daj znać… Lupe”
[link widoczny dla zalogowanych]
~~I po co mam udawać?! Nie chce żeby ci odpisała, nie chce żebyś się z nią zobaczył!! A tym bardziej żebyś z nią był!! Fabian… żebyś wiedział jak ja cię kocham…~~ Nerwowo zamknęła ekran komputera, nie chciała patrzeć na wiadomości od Fabiana… Próbowała powstrzymać się przed tym uczuciem. Doskonale jednak wiedziała że to niemożliwe…
Nie można bronić się przed miłością… Przed wspomnieniami… Szczególnie wtedy, kiedy te wspomnienia są takie piękne… Każda ich wspólna chwila była chwilą radości, szczęścia i pełna była szczerego uczucia…Dlaczego więc zgasło?… Nikt chyba już nie da odpowiedzi na to pytanie… Kiedy Fabian mieszkał z nią w jednym pokoju wszystko odżyło… Lupe tylko stwarzała pozory, że o niczym nie pamięta, że miedzy nimi nie ma już uczucia… Było!! Lupe ze wszystkich sił szukała odpowiedzi…
Jak zapomnieć gdy serce jeszcze płonie?…
Jej serce płonęło i krwawiło równocześnie… Tak bardzo chciała aby on także pamiętał wszystkie ich wspólne chwile… Jednak czytając z jakim entuzjazmem pisze o Rebece, coraz mniej w to wierzyła… Ona jednak myślała o nim cały czas… O tym jak pocałowali się w hotelowym pokoju…
Dotknęła ust… starała sobie przypomnieć smak jego warg… jeszcze raz. Ile by dała żeby jeszcze raz w nich utonąć… Wstała, podeszła do szafy… Wyciągnęła z niej koszulę Fabiana. Powąchała… czuć jeszcze było zapach jego perfum…
~~Gdybyś tylko wiedział… Gdybyś wiedział jak mocno cię kocham…~~ Wtuliła się w ten kawałek materiału po czym rzuciła z powrotem w kąt szafy… Opadła na lóżko… Rozmyślała tylko o jednym… Przed oczami miał delikatną twarz chłopaka… Nie mogła zapomnieć tego cudownego wyrazu… Tych oczu w których tyle razy topiła swoje smutki, radości, niepowodzenia i sukcesy…

~~Wrócę do Meksyku… chociażby po to aby jeszcze raz cię zobaczyć…~~ Powtarzała w myślach. Łzy zaczęły kapać na poduszkę… Ale nie histeryzowała… Patrzyła się jedynie w okno, mokra od łez, zasnęła…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Żaba
King kong
King kong


Dołączył: 06 Gru 2008
Posty: 2902
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:54:42 23-04-09    Temat postu:

Lupe...No kurde coś mi sie zdaje, ze przez nią Fabian ni będzie szcczescliwy z Rebecą...Tak w ogóle to mnie zżera ciekawośc co ona zrobi...napisze ten eamil czy nie..
odcinki boskie..Czekma na new..;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:19:02 23-04-09    Temat postu:

ODCINEK 20

Powróćmy jednak do Meksyku… Do Rebeci i Fabiana… Ona? Nie wiedziała co ma począć z adresem, który przetrzymywała w portfelu… On? Tylko czekał aż wyjmie go stamtąd i wykorzysta… Wszyscy wiemy w jaki celu…
Rebeca po powrocie z pracy udała się prosto do pokoju Jose… Miała bowiem dylemat którym chciała się podzielić. Nic dziwnego, że wybrała właśnie jego. Był jej bratem, rozumieli się bez słów więc to zrozumiałe. Wbiegła po schodach i stanęła po drzwiami…
[link widoczny dla zalogowanych]
~~Jose?! Gra? Na gitarze?…~~ zastanawiała się. Wiedziała, że w dzieciństwie dostał gitarę i trochę nawet na niej brzdąkał… Ale teraz, po tylu latach? Tak grać! Była w szoku…
Oparła się o ścianę. Po chwili usłyszała jego głos…
~~No i jeszcze śpiewa… i ja nic o ty nie wiem, nie daruje mu chyba. Ale jestem z niego dumna… Mój braciszek ma śliczny głos… Zaraz zaraz! Czy on nie śpiewa przypadkiem o Natali?~~ Zadała sobie to pytanie chociaż znała na nie odpowiedź. To Natali jest głosem w jego głowie, powodem dla którego śpiewa… Tylko, że on nie musiał jej szukać. Była na wyciągniecie ręki… A jednak tak trudno było mu wykonać najprostszy krok… Rebeca postanowiła nie czekać już dłużej. Delikatnie zapukała, uchyliła drzwi i weszła do pokoju. Gestami pokazała Jose aby nie przestawał grać… Usiadła na kanapie i przysłuchiwała się słowom, melodii, barwie głosu brata… Patrzyła na niego z zaciekawieniem, lekko przechyliła głowę. Wyglądała tak pociesznie. Jose natomiast skupiony był na strunach, i na wydobywaniu z siebie głosu… Ale jaki to był głos…

(Wyłączyć proszę

-Dobra starczy…- powiedział odkładając gitarę.
-Nie! Jak dla mnie to możesz grać i śpiewać bez końca!
-Ta jasne… Pewnie nie mogłaś już mnie słuchać- chłopak pokazał jej język.
-Jakbym nie mogła słuchać to bym wyszła albo zakleiła ci usta taśmą. No ale nie zrobiłam tego czyli to znaczy ze mi się podobało… Nawet bardzo!! Masz śliczny głos…
-Dziękuje siostra… Cenie sobie szczerość… Bo ty byłaś szczera?
-No tak!! Jak najbardziej!!- mówiła poi irytowana tym, że musi przekonywać go do tego ze ma talent… Kto by nie był?
-Jejku… Jaki ty masz jeszcze talent co? Świetny projektant, teraz wokalista… A umiesz robić na drutach?
-A wiesz że próbowałem- odpowiedział. Oboje zaczęli się śmiać.
-No dobra teraz moja sprawa…- Rebeca zaczęła nieśmiało.
-Słucham…
-Mam problem, a raczej dylemat…- Jose wysłuchała całej relacji Rebeci. Był w takim samym szoku jak ona… Dziwił się… Jak chłopak, który w ogóle nie zna dziewczyny może być tak zdeterminowany? Ale jak widać może… Jose pomyślał chwilę po czym rzucił:
-Napisz do niego!
-Myślisz?
-Ja to wiem!
-Jakiś ty pewny…
-No ale widzę, że ty wręcz przeciwnie… A jak to ten jedyny?! To co?
-No błagam cię… Jedyny… bez przesady…
-Nie widzę tu żadnego entuzjazmu, nawet ociupinki…- powiedział Jose.- widzę, że nie mam innego wyjścia.- złapał Rebece za rękę i zaczął na sile ciągnąć do pokoju… Posadził przed komputerem, znalazł w torebce portfel i podał adres…
-Pisz.
-Ale…
-Rebeca… Nie ma żadnego ale…
Dziewczyna zaczęła pisać… O dziwo przychodziło jej to bez najmniejszego problemu… oczywiście po pokonaniu pierwszych oporów. Kiedy skończyła spojrzała na Jose znacząco…
-Nie patrz na mnie tylko wysyłaj…
-No dobra…- powiedział poczym kliknęła na prostokątne okienko z tym magicznym napisem „wyślij”…

ODCINEK 21

[link widoczny dla zalogowanych]
Internet, cóż za wspaniały wynalazek, odkrycie… jak zwał tak zwał. Kiedy ona naciskała jeden przycisk, do niego wędrowała wiadomość i tak w kółko…

Fabian profilaktycznie nie wyłączał komputera… Czekał na jakąkolwiek wiadomość od Rebeci. Skrzynkę miał pełną wiadomości w stylu:
„To ja Rebeca! Fabianku widziałam Cię w telewizji, musimy się spotkać. Ty też bardzo mi się podobasz, musimy się spotkać i lepiej poznać! ;* Rebeca ;* ”
Fabian jednak wiedział, ze to nie ona… Przecież nie napisałaby tak od razu… Gdzie miejsce na rozterki, zastanowienie się? Poza tym wszystkie te wiadomości były takie… przesłodzone. Zbierało mu się na wymioty kiedy czytał te puste zdania… W końcu jednak natrafił na emaila, który zdecydowanie przykuł jego uwagę! Po pierwsze adres: relola? Nic wspólnego z imieniem Rebeca, prócz „re”… Dla Rebeci było to jednak oczywiste, wszyscy, bynajmniej kiedyś mówili na nią lola. Nie lubiła tego, ale była z tego znana. Po drugie treść:

„Nie wiem od czego zacząć… Może od tego, że nazywam się Rebeca Lopez. Chyba mnie szukasz więc po długim zastanowieniu postanowiłam się ujawnić… To wszystko dzięki mojemu kochanemu braciszkowi, który mnie do tego przekonał. Inaczej mógłbyś mnie szukać bez końca… W ogóle od kiedy mnie szukasz i dlaczego?!… Mam nadzieje, że się dowiem… Dla pewności wysyłam Ci kilka moich zdjęć, żebyś miał dowód, że to na pewno ja…
Pewnie dostajesz stosy emaili podpisanych Rebeca, no ale ma nadzieje że zdjęcia są wystarczająco wiarygodne… Rebeca”

-O Boże!! To ona, to naprawdę ona!!- krzyczał podekscytowany patrząc w monitor swojego komputera. Czytał każde słowo po kilka razy. O zdjęciach już nie wspomnę… Był w nie zapatrzony ja w obrazek…
Szybko jednak zdał sobie sprawę, że trzeba odpisać!! Tak też zrobił…
-Odpisał!- powiedziała Rebeca do Jose siedzącego na kanapie w jej pokoju.
-Co?!- zapytał i szybko podszedł do monitora…
„O Boże to naprawdę Ty Rebeca… Ta sama Rebeca która leciała ze mną do Paryża? Nie wierzę… Jakie to szczęście, że się do mnie odezwałaś… Nawet nie wiesz ile Cię szukałem… Dlaczego? Bo wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia…Fabian”
„Wierzysz? A ja nie… Rebeca”

~~Nie mam szans~~ myślał zrezygnowany Fabian. ~~Ale nie poddam się! O nie! Nie spławisz mnie tak łatwo…~~
Pisali ze sobą ponad trzy godziny. Fabian starał się, a ona? No cóż… Z wrodzoną ironią odpisywał na każdego emaila… Po jakimś czasie jednak zaczęło jej się to podobać. To staranie, determinacja i wiara! Fabian bowiem wierzył, że w końcu Rebeca trochę zmięknie. Ta jednak z początku była nieugięta… To byłoby trochę dziwne gdyby od razu, gdy tylko Fabian jej odpisze „rzuciła mu się w ramiona”… Nie była łatwa. To na pewno… Potem, kiedy minęło około dwóch godzin zaczęli odnajdować wspólne tematy, pasje… Dowiedzieli się nawet, że pracują w tej samej branży… Co prawda w innych zawodach, ale i tak była to kolejna rzecz, która ich łączy.
Około godziny drugiej w nocy dostał tą wyczekiwaną odpowiedź!
„No niech będzie… Jutro? Ty wybierasz miejsce, godzinę i oczywiście fundujesz prawda”
Darowała sobie już podpis… Fabian zrobił to samo…
„Oczywiście. Taka rola faceta. Hard rock cafe może być?”
„Może może, skąd wiedziałeś, że uwielbiam tą kawiarnię co?”

~~Jakbyś się dowiedziała uznałabyś mnie za kretyna…~~ przypomniał sobie o detektywie… Nie chciał na pewno aby Rebeca o tym wiedziała!

„Zgadłem? Ja też ją bardzo lubię… Jutro o 18?”

~~Fabian idioto?! Nie wytrzymasz do 18!! No trudno już wysłałeś…~~ pomyślał, mówił o sobie w trzeciej osobie… Niektórym może wydawać się to dziwne, ale chyba każdemu się to zdarza
Rebeca zgodziła się… Oboje położyli się spać. Myśleli. O sobie nawzajem i o tym co się wydarzyło… I co jeszcze się wydarzy!…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Żaba
King kong
King kong


Dołączył: 06 Gru 2008
Posty: 2902
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:18:36 23-04-09    Temat postu:

Hoho..;D Cóż za rozmowy...No i co ona by zrobiłą gdyby jej braciszek zostął w Paryżu..? Tak przynajmniej dowiedziała się o jego głosie wspaniałym ;P Ciekawa jak będzie wyglądało to ich spotkanie..To ja czekam na odcinek..;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jowitka001
Komandos
Komandos


Dołączył: 11 Sty 2009
Posty: 610
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Monterey
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:26:26 25-04-09    Temat postu:

Świetne odcinki przeczytałam w jeden dzień
Myślę że będzie to ciekawe spotkanie
Mam nadzieje że Rebecka przyjdzie bez Jose
Czekam na next
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:14:31 25-04-09    Temat postu:

ODCINEK 22

Była sobota… Czyli ani Rebeca ani Fabian nie szli do pracy. Oboje żyli tylko dzisiejszym spotkaniem. Fabian trochę bardziej, ale to chyba jasne.
Rebeca zwlekła się z łóżka o godzinie 11… Nic dziwnego, była sobota. Wstała z lóżka, zeszła na śniadanie. W kuchni siedział Jose i jadł kanapki…
-I jak?- rzucił na dzień dobry.
-Co jak?- zapytała nie zbyt kojarząc fakty… przecierała oczy ręką.
-No jak to co?! Co z tym Fabianem całym?
-A.- nastała króciutka chwila ciszy.-O to ci chodzi, a raczej o niego… No to umówiliśmy się dzisiaj.
-Gdzie? O której? -wypytywał. Niby troskliwie, ale ciekawość wzięła górę.
-W hard rock cafe… o 18…- mówiła tonem trochę nieprzytomnym. Zachowywała się tak jakby ktoś zwlókł ją na siłę z lóżka w środku nocy! Po chwili jednak ocknęła się- Przepraszam bardzo! Czy ja jestem na przesłuchaniu!?
-Nie, ale i tak wszystko już wiem- pokazał jej język.
-Osz ty! Wykorzystałeś to, ze dopiero wstałam… jesteś okropny wiesz?
-Wiem.
-Ale jak będę cię potrzebowała to sms i jesteś tak?
-Tak.

Rebeca wyjęła z lodówki mleko. Dosypała płatki i śniadanie było gotowe. Potem wzięła się za sprzątanie pokoju. Była to czynność znienawidzona przez nią. Owszem była pracowita, ale jak już się rozleniwiła to na dobre. Tak działo się w każdą sobotę.
~~Rebeco! Trochę więcej mobilizacji! Dzisiaj masz randkę… Jak to brzmi w ogóle? Randka… Na ostatniej byłam chyba tysiąc lat temu…~~
Taka była prawda… Rebeca nie miewała randek. Chłopaków też miała tylko dwóch. No ale nie o tym… Nie są oni warci tego aby o nich opowiadać. Żaden jej nie kochał, stąd też jej ironia i nieufność…
Fabian od rana latał jak nakręcony. Wszystko leciało mu z rak. Ojciec kątem oka przyglądał się jego zachowaniom… Mógł myśleć jedno: „co za kretyn…” A on był tylko szczęśliwy. Podekscytowany, wniebowzięty, niecierpliwy, zakochany? I nie wiem co jeszcze. Wszystko to powodowane było spotkaniem z Rebeca… Przewracał wszystkie ciuchy w swojej szafie żeby znaleźć coś odpowiedniego. Normalnie jak baba! Ale nie ma się co dziwić, chciał wywrzeć na dziewczynie dobre wrażenie.
Teraz wyobraźcie sobie, że dwie różne osoby, robią to samo w tym samym czasie… Tak właśnie było teraz. Oboje się stroili! Tak, to odpowiednie słowo. Zajęło im to cały dzień.

Godzina 17

-Jose!
-Słucham?- zapytał chłopak, siedząc na kanapie. Rebeca była w kuchni, gotowa!! Nawoływali się tak z różnych pomieszczeń, wyglądało to dość śmiesznie.
-Nie mów słucham!
-Zboczeniec!
-Oj dobra, koniec! Podwieziesz mnie?- zapytała stojąc już w drzwiach salonu.
-Yyyy…
-Masz jakieś wątpliwości?- spytała, spojrzała po sobie po czym dodała- co? Źle wyglądam tak?
-Nie no wręcz przeciwnie. A te rurki? Genialnie w nich wyglądasz…- powiedział ze szczerym podziwem w głosie.
Miał rację. Wąskie spodnie idealnie podkreślały jej zgrabne nogi. Prezentowała się w nich jak modelka. Buty na obcasie dodawały jej jeszcze kobiecości.
-Podwiozę, podwiozę. Tylko, że jest 17. Co ty tam będziesz robiła przez godzinę? Sama.
-No nie teraz! Za jakieś pół godziny. Chce być pierwsza!- powiedziała i uśmiechnęła się szeroko.
-Nie wiem po co, no ale dobra. To za pól godziny w garażu tak?
-Tak!- powiedziała i poszła do siebie.
Stwierdziła, że musi się przygotować psychicznie do tego spotkania… Nie wiem jak chciała to zrobić, ale polegać to chyba miało na przemyśleniach…
~~Ciekawe czy mnie pozna? Nie no… Na pewno mnie pozna! Szukał mnie, miał moje zdjęcie, ja wysłałam jeszcze parę… Musiałby być ślepy żeby mnie nie zobaczyć! Zaraz, zaraz… Skąd on miał moje zdjęcia?! Ale mam do niego wiele pytań…~~
Kiedy Rebeca rozmyślał o tym o co zapyta chłopaka, ten także był gotowy… Czekał kiedy wybije godzina…no powiedzmy 17.45… Jednak około 17.15 zadzwonił jego telefon…
-Słucham?
-Fabian? Musisz podjechać do kancelarii.
-Tata? Ale ja jestem umówiony…
-No ale nie możesz po drodze podrzucić papierów do sądu?
-Mogę…- ojciec nic mu już nie odpowiedział, rozłączył się. Fabian był lekko zdenerwowany. Niby nie krzyżowało mu to planów, a jednak nie chciał jechać z tym papierami… Wolał czekać w spokoju, w domu, i stąd też jechać prosto na randkę. Nie miał niestety wyjście. Wsiadł do samochodu i pojechał do kancelarii. Nie zerkał w tym czasie na zegarek. Gdy wyszedł z sądu rzucił okiem na ekran telefonu i zobaczył godzinę…
~~O cholera! Za pięć, a ja mam do przejechania pół miasta!~~
[link widoczny dla zalogowanych]
Nie wiele myśląc wsiadł do auta i odjechał z piskiem opon. Rebeca była już na miejscu…
A on próbował przebić się przez zatłoczone jak nigdy miasto… Co i rusz stał w korku co powodowało, że jechał coraz szybciej… Pędził jak wariat… O wiele przekraczał dozwoloną prędkość, ale teraz miał tylko jedno w głowie, być jak najszybciej na miejscu!! Samochód jaki posiadał pozwalał mu rozwijać zawrotne prędkości… Jechał przez miasto z prędkością około 120 na godzinę… Sam nie wierzył, że potrafi tak szaleć, po mieście… Skrzyżowanie, z daleka widział już, że musi na nim stanąć… Oczywiście nie zrobił tego. Przecinając skrzyżowanie w bocznej szybie zobaczył samochód… Uderzył w bok jego auta… Potem nic już nie widział…
~~Gdzie on jest? Dwadzieścia po… a niby mu tak zależało… Dobra posiedzę tu sobie do 19, jak się nie zjawi… jego strata…~~Nieświadoma tego co się stało siedział i czekała…

Godzina 19
-Jose?- powiedziała, gdy tylko jej brat odebrał telefon.
-No a kto?
-Nie mam nastroju… Wystawił mnie…
-Już jadę…- rozumieli się bez problemu. Nie musiała mówić, że chce aby ją odebrał.
Wracając mijali owe skrzyżowanie…
-Spójrz jaki zmasakrowany samochód…- powiedział Jose. Rebeca jednak nic nie odpowiedziała… Patrzyła przez szybę samochodu na samochód „owinięty” na słupie… Wokoło karetki, straż pożarna, policja… A w samym centrum Fabian…

pewnie bedziecie zaskoczone, ale to dobrze
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 7 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin