Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pamiętny lot, pamietne wakacje...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:38:12 10-04-09    Temat postu:

ups nie wiedzialam ze bede teraz maltretowana xD no ale coz zrobic ^^
odcnek zaraz bedzie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Żaba
King kong
King kong


Dołączył: 06 Gru 2008
Posty: 2902
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:56:19 10-04-09    Temat postu:

To ja się ciesze..;D Wiesz mozesz tak z okazji swiat 2 albo 3 wstawić ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:02:08 10-04-09    Temat postu:

tu nic nie było xD

Ostatnio zmieniony przez Weronika^^ dnia 20:42:36 10-04-09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:07:17 10-04-09    Temat postu:

najlepiej naraz xD hahaha
dobra obiecalam to wstawiam

ODCINEK 4

[link widoczny dla zalogowanych]
Fabian na początku stał jak wryty, Any domyślała się już co było w owej gazecie...
-Pytam się co to jest?!- krzyczał, a może raczej mówił... nie wiem, ale takim tonem nie mówił do niej nigdy. Wyobraźcie sobie ton mężczyzny ugodzonego w samo serce... Ośmieszonego, oszukiwanego, wściekłego... Setki, tysiące, miliony negatywnych uczuć kłębiły się teraz w jego wnętrzu... Rzucił gazetę na podłogę, w stronę dziewczyny...
-Sławna modelka z Meksyku, Any Portilla przyłapana za kulisami pokazu mody w Mediolanie- mówił spokojnie, o dziwo...- ale to tylko nagłówek... Słuchaj dalej... Od dawna cały świat mody huczał o tym romansie, Miguel Arango może nie był sławnym projektantem, ale chyba jedynym wybrankiem Any.. – tu przestał mówić...
-Przestań, błagam...- Any nie płakała, patrzyła w sufit, ale widziała, ze z każdym słowem, które czytał jego serce pękało coraz bardziej. Wiedziała tez, że to ona był przyczyną jego cierpienia...
-Jest jakieś racjonalne wytłumaczenie tego zdjęcia?!

Any milczała.
-Jest?! Pytam, odpowiedz do cholery!!
-Tak... Miguel zakochał się we mnie, podczas jednego z pokazów wybiegł i pocałował mnie...- powiedziała już ze łzami w oczach.
-Jakie to smutne, wzruszające wręcz!!- Jego krzyk powodował, że po policzkach dziewczyny spływały kolejne łzy.
-Jak mogłaś!!- kontynuował- oszukiwałaś mnie przez wszystkie 10 miesięcy!! Jak to było? Gdzie wyjeżdżasz?
-Na spotkania... jako asystentka doradcy finansowego firmy w której pracuje...- powiedziała i totalnie się rozkleiła, zaczęła szlochać coraz głośniej. Cytowała własne kłamstwa.. Kłamstwa, którymi karmiła swoje kochającego chłopaka.
-Dobre... ale chyba sama tego nie wymyśliłaś prawda?
-Zrozum, to zdjęcie uchwyciło tylko moment, on mnie złapał, nie miałam jak...- płacz powodował, że się jąkała, nabierała łapczywie powietrza- wyrwałam się, nie chciałam tego!
-Nawet gdyby??!! To co z tego!! Przez 10 miesięcy mydliłaś mi oczy, kłamałaś, a ja idiota wierzyłem... Latałem na każde Twoje zawołanie, KSIĘŻNICZKO!! Kochałem cię, ale teraz wiem jaka jesteś naprawdę, jesteś pusta i zakłamana!!- po tych słowach wyszedł z hotelowego pokoju...
Zszedł schodami na dół, nie miał najmniejszej ochoty czekać na windę... Nie miał ochoty stać, chciał jak najszybciej oddalić się, byle gdzie... Szedł uliczkami Paryża. Ręce trzymał w kieszeni, spuścił głowę i myślał... Myślał głownie jaki był głupi i naiwny... Ale Any była „mistrzynią”, bo nikt chyba nie umiał kłamać równie doskonale jak ona... Nie dawała po sobie niczego poznać, była rozkapryszona ale Fabian się do tego przyzwyczaił... Czasami nawet go to bawiło. Teraz jednak nie było mu do śmiechu... Nie wiedział gdzie iść.. Na początku szedł przed siebie, potem gdy kompletnie nie wiedział gdzie jest usiadł na ławce... Wziął telefon w ręce i wybrał numer przyjaciela
Po wysłuchaniu trzech sygnałów, Fabian stracił nadzieję. Nagle jednak usłyszał w słuchawce znajomy głos.
-Słucham.
-Giovanni?!
-Fabian?!- zadawali sobie pytania retoryczne. Obydwaj doskonale wiedzieli, że to ze sobą rozmawiają
-Tak! Gdzie jesteście?
-My to znaczy kto?
-No jak to kto, ty i Marco.
-My? Aktualnie w Paryżu, a czemu pytasz?
-Z nieba mi spadłeś wiesz?
-Tak, a to dlaczego?
-Podaj adres to ci wszystko wyjaśnię.- Giovanni podał adres, ale nie do końca wiedział co Fabian ma na myśli. Do głowy mu nie przyszło, że on także może być we Francji. Odłożył słuchawkę, telefon położył na szafce i oparł się o ścianę.
-Kto dzwonił?- Zapytał Marco, partner Giovanniego. Teraz już nawet mąż, nie tylko partner...
-Fabian...
-I co powiedział, bo masz minę jakby ktoś umarł normalnie... tylko nie wiem po co komu ten adres?
-Przestań... nawet tak nie myśl, że ktoś umarł...
-Przepraszam, po prostu ty nie widzisz się w lustrze. No i po co był mu ten adres?
-Powiedział, że spadłem mu z nieba, żebym podał adres to wyjaśni mi dlaczego...
-Dlaczego mu spadłeś z nieba?
-Właśnie tak.
-Nic nie rozumiem.
-To zupełnie tak jak ja...

Po niecałym kwadransie Gio i Marco usłyszeli dzwonek do drzwi:
-Otworzę- powiedział Giovanni...

Giovanni

Chciałabym życzyć wszytkim czytelnikom komentującym i wszystkim użytkwonikom tego forum
Wesołego Alleluja!!
smacznego jajka
szczesliwych i spokojnych swiat w gronie rodziny
no i mokrego dyngusa ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Żaba
King kong
King kong


Dołączył: 06 Gru 2008
Posty: 2902
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:25:34 10-04-09    Temat postu:

O tak! ;D To jest to zimny prysznic [czytaj--> Taka jedna Kaska] Sprawiły, ze racjonalnie myśle. A więc tak. Reakcja Fabiana nie była taka nie fajna. Chcoaż dla Any moła być. Ale jak ona by się czuła, gdy ją ktoś okłamywał prawie przez rok?! Pomyślała o tym!? Nie! No własnie wiec niech teraz cierpi! Ciekawe o czym będą rozmawiać Fabian, Giovanni i Marco. A tak w ogóle to ja ejstem ciekawa keidy i jak spotka się z Rebecką...
No to ja chce new..! Czekam;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:31:07 10-04-09    Temat postu:

kurde dwa razy mi sie wstawilo ;/ prosze (nie wiem kogo) o usuniecie, jesli sie da to tego odc bez zyczen
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marz
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 3639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: WKS
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:39:42 10-04-09    Temat postu:

Weroniko kochana zmień post po prostu
Usunąc sie nie da, ale wystarczy zmienic posta skasowac tekst i napisac Dubel I będzie wszystko jasne
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:43:41 10-04-09    Temat postu:

dzieki ;* ale chyba moderator jakis jest w stanie usunac no nie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
malutka
King kong
King kong


Dołączył: 10 Paź 2008
Posty: 2746
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z Polski :)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:44:06 10-04-09    Temat postu:

No to się spsuło
Ehh..... Ale teraz Fabian będzie mógł być z Rebeką.
Ana go okłamała ? Nie kumiem xD
Był tylko ten jeden kiss czy więcej ???
Jakoś nie myślę (czyt. taka jedna Paula.... )
Odc jak zawsze śliczny
Czekam na new ;*


Ostatnio zmieniony przez malutka dnia 20:44:21 10-04-09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marz
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 3639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: WKS
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:46:13 10-04-09    Temat postu:

Chyba jest ale raczej pojedyńczych postów to On się usuwa
Raczej zdublowane całe tematy !!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:51:52 10-04-09    Temat postu:

tak klamala, mala wyrachowana zmijka przez cale 10 miesiecy go bajerowala
Powrót do góry
Zobacz profil autora
vondyk
Cool
Cool


Dołączył: 30 Sty 2009
Posty: 520
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:42:54 10-04-09    Temat postu:

aaa no to pieknie... neizle... go dziewczyna wyrolowala... keidy next??
wiesz ja czytam telke od poczatku aaaaaaaaahahah zcyli nie tak od dawna.. ale wciaga..
wam wszystki etz zycze smacznego jaja i mokrego dyngusa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
roszpunka92
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 24 Kwi 2008
Posty: 3724
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Szczecin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:37:25 11-04-09    Temat postu:

No i wydało się,że Any cały czas okłamywała Fabiana.
Chłopak postanowił spotkać się z kumplami.
Pozdrawiam i czekam na news ;***
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:40:00 11-04-09    Temat postu:

ODCINEK 5

Gdy otworzył drzwi mieszkania ujrzał przyjaciela... Nie widzieli się od początku wakacji, dodam, że był sierpień.
-Gio, fiolet!- powiedział i po męsku się uściskali, bądź co bądź tęsknili za sobą przez ten miesiąc.
-A no filet, co Ty tu robisz?!
-Jestem na wakacjach, już sam...
-Jak to sam, a co z Any?
-Przed chwilą ze sobą zerwaliśmy...
-Jak to? Co się stało?... Wejdź dalej, nie będziemy przecież rozmawiać w drzwiach. Fabian przekroczył próg, małego mieszkania.
-Zaraz ci wszystko opowiem...- mówił dość przygnębiony, ale nie przez to, że jest sam... Był przybity przez to, że przez tyle czasu był oszukiwany...
Fabian usiadł na kanapie... Po chwili do salonu, o ile można go tak nazwać, wszedł Marco. Podał rękę chłopakowi, który wyglądał mniej więcej tak, jakby uszło z niego jakiekolwiek życie...
-Jestem Marco...
-Fabian... Gio dużo o tobie opowiadał, ale cieszę się, że nareszcie mogę cię poznać osobiście.. szkoda, że w takich okolicznościach...
-W jakich? Opowiadaj wszystko...- powiedział i podał mu kubek z herbata, robił się wieczór. Mimo lata, zapowiadał się dość chłodny...
[link widoczny dla zalogowanych]
-Nie jestem już z Any...
-No to już wiem, ale dlaczego?...
-Okłamywała mnie przez wszystkie 10 miesięcy... Wiesz kim jest i czym się zajmuje?...- zadał pytanie chociaż dobrze wiedział, że ten i tak nie odpowie...
-Nie...
-Jest sławna modelką... sławną w Europie... piszą tu o niej w gazetach... właśnie z jednej z nich dowiedziałem się, ze ma romans...
-Co?
-Romans... tłumaczyła się, że to tylko zdjęcie... że ona nie chciała, żeby on ją całował... ale to nie ma znaczenia...
-Jak ona mogła...
-Nie wiem...- odpowiedział bezradny...
-Wydawała się taka porządna, z dobrego domu.... słodka...
-Właśnie taką miała udawać... ale nikt chyba nie wie jaka jest naprawdę, jest pusta, rozkapryszona, i przede wszystkim zakłamana....
-Tak mi przykro... dlaczego nie możesz trafić na odpowiednią, najpierw Raquel potem Paola...
-Nie przypominaj mi błagam...
-Any wydawała się idealna...
-Dobrze powiedziane... wydawała się, bo na pewno taka nie była nie jest i nie będzie..
~~Dziewczyna z lotniska... to był ideał... pewnie nie tylko z wyglądu ale z charakteru też... ale co z tego skoro ma chłopaka...~~ myślał załamany, nie miał już nadziei, że ją odnajdzie, że znajdzie miłość...
Zapadła niezręczna cisza. Giovanni i Marco byli zdumieni... Jak ona mogła go tak zranić? Jak mogła tak oszukiwać? Nie zadali jednak tych pytań. Widzieli minę i zachowanie Fabiana... Gdyby wspomnieli jeszcze słowo o Any mógłby się rozkleić jak małe dziecko... Fabian uciął rozmowę i najwyraźniej nie chciał jej kończyć. Uważał, że ten rozdział jego życia, jest już definitywnie zamknięty... Ustalił z chłopakami, że przenocuje u nich jedną noc, potem wróci do hotelu, weźmie swoje rzeczy i przeniesie się w inne miejsce...

Podczas gdy miedzy Fabianem a Any doszło do rozstania w domu Lopez`ów była panowała bardzo rodzinna atmosfera, a królowały wspomnienia....

ODCINEK 6

Rebeca tego, jak i każdego dnia korzystała ze swoich wakacji i spała do jedenastej... Była strasznym śpiochem, ale w wakacje jej się należało.. Warto dodać, że jest bardzo pracowitą dziewczyną. W ciągu całego roku, szukała pracy, korzystała ze wszystkich praktyk i zleceń jakie tylko jej wpadły w ręce. Rebeca chciała bowiem zostać tłumaczką... Uwielbiała języki obce, doskonale miała opanowany hiszpański, angielski oraz francuski. Rozpoczęła również naukę włoskiego i niemieckiego. Tego ostatniego bardzo nie lubiła, ale zdawała sobie sprawę, że potrzebne jest jej parę języków aby zostać jak najlepszą tłumaczką. Rebeca oprócz tego był bardzo skromna i pracowita.. Wszystko co osiągnęła zawdzięczała ciężkiej pracy, łzom i wielu wyrzeczeniom... Chyba jedynym jej słabym punktem była punktualność, jak każda dziewczyna dużo czasu spędzała w łazience, przez to bardzo często się spóźniała Dziewczyna była też stanowcza i uparta. Należała do kobiet, które nie dają sobie w kaszę dmuchać.

O godzinie w pół do dwunastej zeszła na śniadanie. Ojca oczywiście nie było w domu, Frankie był w szkole, a Monic wyjechała w delegację i cały tydzień nie było jej w domu. W domu był tylko Jose. Siedział na ogromnej skórzanej kanapie i słuchała muzyki. Rebeca siedząc przy stole i jedząc mleko z płatkami słyszała rocka ze słuchawek brata. Przez 10 lat zmienił trochę gust muzyczny ,ale Rebece nawet podobała się ta „jego muzyka”. Gdy skończyła jeść poszła na górę do łazienki, umyła się, ubrała i zeszła z powrotem na dół. Usiadła na kanapie obok brata i włączyła telewizor. Ten oczywiście tego nie słyszał, za bardzo był wsłuchany... Gdy Rebeca dorwała pilota szukała hiszpańskojęzycznych kanałów. Najlepiej gdyby znalazła telewizję Meksykańską. Tak tez się stało, włączyła jeden z kanałów i wsłuchiwała się w wiadomości. Będąc w domu nie robiła tego. Teraz jednak czuła się trochę zobowiązana, ze wypadałoby się zorientować co dzieje się w jej kraju. Nic ciekawego jednak nie usłyszała i włączyła mtv. Wzięła głośniej i wyszła do kuchni po sok. Wróciła do salonu, szklankę postawiła na stoliku i zaczęła kręcić biodrami. Jej ruchy były przepełnione seksem a zarazem wydawały się takie spontaniczne... Niby wymyślała je na poczekaniu a jednak było w nich to coś. Robiła coraz więcej kroków, wczuła się w muzykę, odwróciła plecami do telewizora. Była jak gwiazda na scenie podczas koncertu... Z czasem dawała z siebie coraz więcej i więcej. Nie zauważyła nawet jak Joseph zdjął słuchawki i uważnie się jej przyglądał. Był zaskoczony, że ma tak seksowna siostrę. Rebeca nie przestawała tańczyć na środku salonu.
Nagle jednak Jose przemówił:
-E no siostra jestem pod wrażeniem! Brawo!
-Co?- powiedziała zmieszana i natychmiast przestała tańczyć.
-To co słyszałaś, jesteś świetna, a te ruchy...
-Braciszku ty żartujesz prawda?- powiedziała i przysiadła się do niego na kanapę ze szklanką soku.
-Ja?! Jestem śmiertelnie poważny, gdybym nie był twoim bratem śliniłbym się jak jakiś głupek...
-Naprawdę? Nie wiedziałam... nikt mi jeszcze tego nie powiedział, dziękuje ci- powiedziała i uściskała brata.
-Nikt nie odważył się powiedzieć prawdy? Nie wierzę- powiedział i uśmiechnął się szeroko.
-Przestań, bo się zarumienię nooo- odpowiedziała i lekko szturchnęła brata.- Ach! Na śmierć zapomniałam!
-O czym?
-Musze zadzwonić do mamy! Kazała mi się odezwać zaraz po przyjeździe, ta skleroza- powiedziała i złapał się dłonią za głowę. Wyjęła telefon z kieszeni i wybrała numer mamy...

M: Słucham?
R: Mamo! Przepraszam, ze nie zadzwoniłam wcześniej ale kompletnie mi to wyleciało z głowy...
M: Rebeca córeczko, nie poznałam cię po głosie a numer się nie wyświetlił... Doleciałaś szczęśliwie, wszystko w porządku, Jose odebrał cię z lotniska?
R: Tak mamo wszystko jest w porządku, nie martw się tylko na zapas...
M: Jak mam się nie martwic? Ja jestem tu a ty tam...
R: Ale wszystko jest okey, naprawdę Jose wziął urlop żeby się mną zając- powiedziała i uśmiechnęła się w kierunku brata, który przysłuchiwał się całej rozmowie.
M: Ale on jest kochany...
R: Mamo ty płaczesz?...
M: Nie nie.. widziałaś się z ojcem?
R: Tak...
M: A z Monic?
R: Nie jeszcze nie, jest w delegacji wróci dopiero w sobotę.
M: Aha, a jak Ci się podoba Paryż?
R: Mamo prześliczne jest to miasto. Jeszcze nie zwiedzaliśmy, ale strasznie mi się tu podoba. Jest całkiem inaczej niż w Monterrey. Następnym razem jedziemy obydwie, o i weźmiemy jeszcze Natali, a co do Natali do niej tez musze zadzwonić żeby się nie martwiła...
M: Właśnie... to ja kończę, następnym razem to ja zadzwonię żebyś nie zbankrutowała.
R: Dobrze, kocham cię mamo, trzymaj się, całuje i Jose tez cię całuje- powiedziała widząc gesty brata.
M: Tez go ode mnie ucałuj, pa córeczko.

Rebeca odłożyła słuchawkę.
-Natali Sunchez?
-Tak, a dlaczego pytasz?
-Tak z ciekawości- Rebeca widziała jednak minę brata... Gdy usłyszał jej imię na jego twarzy wypisało się taki dziwny wyraz... Zaskoczenie radość, a zarazem żal...
-Cały czas się przyjaźnimy... To będzie taka przyjaźń na cale życie wiesz... Od piaskownic się znamy... chodziłyśmy do jednej klasy przez te wszystkie lata, a wcale się nie kłócimy...
Jose milczał, myślał...
-Dlaczego nic nie mówisz? Wiem.. pokaże jej zdjęcie, mam w torebce...- Rebeca pobiegła na górę do torebki i wróciła z niedużym zdjęciem w ręku...


-Strasznie się zmieniła...- powiedział osłupiony Jose. Trzymał zdjęcie i wpatrywał się w nie tak jakby chciał zapamiętać ten obraz na całe życie...
-Nooo
-A jak wyładniała... Jej...
-Josephie Lopez co jest?
-Nic...
-No przecież widzę...
-Innym razem ci opowiem...
-Ale ja ci nie odpuszczę wiesz o tym prawda?
-Wiem wiem uparciuchu...- powiedział i oddał Rebece zdjęcie, z pewną niechęcią ale zawsze...
-Trochę zgłodniałam wiesz...
-Przecież niedawno jadłaś śniadanie- powiedział Jose.
-Niedawno?- dziewczyna wyjęła telefon i sprawdziła godzinę- jest trzecia..
-Już?
-Już, widzisz jak ten czas ze mną szybko leci- powiedziała i oboje zaczęli się śmiać.
Joseph zabrał Rebece na obiad do małej przytulnej knajpki. Potem oznajmił, że ma dla niej niespodziankę. Rebeca jak to Rebeca starała się wyciągnąć z niego chociaż najmniejszy szczegół.... Jose był jednak nieugięty...


z racji ze piaty taki krotki to macie dwa ;d mam nadzieje ze ktos sie ucieszy
dziekuje bardzo za wszystkie komantarze ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Weronika^^
Komandos
Komandos


Dołączył: 27 Lut 2009
Posty: 657
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kontowni xD ;p
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:03:35 14-04-09    Temat postu:

ODCINEK 7

-No powiedz co knujesz bo cię ugryzę!!- Rebeca groziła Josephowi gdy tylko weszli do domu.
-Mam się bać?- zapytał. Uwielbiał drażnić się z siostrą. Gdyby powstała taka dyscyplina sportowa, z pewnością zająłby pierwsze miejsce. Rebeca próbowała być groźna, denerwować się, ale nie umiała gdy ktoś miał dla niej niespodziankę. Jose złapał za rękę i zaciągnął ja do jej własnego pokoju. Po wejściu dorwał się do szafy. Wsadził głowę i wywracał wszystko do góry nogami.
-Czy ja ci oby nie przeszkadzam?- zapytała.
-Nie- odpowiedział i wyszczerzył się w stronę siostry. Potem jednak wrócił do grzebania w szafie dziewczyny.
-Skąd ty masz tyle ciuchów?
-Ze sklepu braciszku ze sklepu, no ale ty jako przyszły projektant sam sobie szyjesz ciuchu prawda?
-Właśnie- odpowiedział i oczywiście wsadził głowę z powrotem do szafy- Jest! To będzie idealne!
-Lubię te bluzki.
-No i pewnie dobrze się w nich prezentujesz.
-Z grzeczności nie zaprzeczę.
-Matko jakaś ty skromna- powiedział i oboje zaczęli się śmiać. Jose podał Rebece bluzki, ta poszła do łazienki je założyć.

Wracając zastała brata oczywiście z głową wewnątrz jej szafy.
-Czego ty tam jeszcze szukasz co?- zapytała, a Jose w tym samym momencie znalazł to czego szukał.
-To będzie idealne...- mówił trzymając w rękach niewiarygodnie krótka spódniczkę
-Krótszej tam nie znalazłeś?
-Nie, ale jakby dokładniej poszukać...
-Nie nie! Zostaw już moją szafę w spokoju... spójrz lepiej czy dobrze w tym wyglądam...
-Idealnie siostrzyczko!- powiedział podnosząc się z kolan. Ucałował ja w policzek.
-I nie będziesz się mnie wstydził tam gdzie idziemy tak? No chyba, że ta niespodzianka jest gdzieś w domu , to zaraz ją znajdę- powiedziała i uśmiechnęła się zawadiacko.
-Nie ma jej w domu- odparł i pokazał jej język- idziemy gdzieś, dlatego też zrobiłem ci taki bałagan w szafie, następnym razem sam ci coś uszyję.
-Jesteś cudowny wiesz?
-Wiem. A teraz idź do łazienki i zrób się na bóstwo, jest 18, za godzinę wychodzimy. Wyrobisz się?
-Mam nadzieję- rzuciła wychodząc
-Co mówiłaś?
-Nic- powiedziała i weszła do łazienki.
Tam spędziła cała godzinę. Wszystkie te pudry podkłady tusze do rzęs cienie... Czyli to wszystko na czym ja osobiście znam się w bardzo małym stopniu Wracając do Rebeci. Była mistrzynią makijażu, zwłaszcza swojego. Uwielbiała stać przed lustrem i tworzyć coraz to nowe, własne oblicza...
-Rebeca pospiesz się, jest za 15!- wołał gotowy już do wyjścia Joseph.
-Już wychodzę, spokojnie- powiedziała i otworzyła drzwi od łazienki.
-Ale masz nieziemskie oczy!- powiedział widząc makijaż siostry.- a ta bluza Ci po co?
-Tak dla niepoznaki, niby normalnie będę ubrana, a tu gdy zrzucę bluzę...
-Facetom opadną kopary tak?
-No nie wiem, bo nie wiem gdzie idziemy...
-Zaraz się przekonasz, chodź na dół bo taksówka już czeka...
-Ale jesteś tajemniczy- powiedziała a Joseph ciągnął ją za ręce na dół po schodach. Wsiedli do taksówki. Udali się w kierunku „niespodzianki” Rebeci. Jechali około dwudziestu minut. Była 19. 30. Gdy wysiedli z taksówki usłyszeli muzykę...
[link widoczny dla zalogowanych]
-Joseph czytasz mi w myślach!- wrzasnęła podekscytowana dziewczyna. Wiedziała już, że zaraz znajdzie się w miejscu z którego wydobywają się te dźwięki. Weszli do klubu.
-Tu jest cudownie..- powiedziała- a spójrz na tą scenę... Zajmij stolik, zamów drinki a ja idę na parkiet. Powiedział zrzuciła bluzę i poszła na sam środek parkietu. Z początku jej kocie ruchy nie odróżniały się niczym innym od pozostałych tańczących dziewczyn. Ale to była tylko kwestia czasu... Rebeca coraz lepiej czuła się na parkiecie. Flirtowała z każdym mężczyzną. Podchodziła do niego i lekko się ocierała. Każdy z osobna zwracał na nią uwagę. W tej krótkiej spódniczce prezentowała się tak seksownie... Nie zauważyła nawet kiedy zaczęło się dziać to samo co rano w salonie. Ludzie instynktownie się odsunęli. Rebeca miała mnóstwo przestrzeni. Robiła swoje, a była w tym naprawdę dobra... Choć nigdy nie trenowała tańca profesjonalnie, był w tym świetna... Tańczyła czasem przed lustrem, sama dla siebie, nigdy dla publiczności... Często się rozciągał. Na środku parkietu dawała popis swoich umiejętności. Wykopy, przepełnione seksem ruchy, nagłe skłony powodowały, że wszystkim mężczyznom stojącym wokoło pociły się dłonie... i nie tylko dłonie... Nie wiedział, że wzbudza, aż takie pożądanie... Skończyła swój występ. Zgrabnie podniosła się ze szpagatu i pewnym krokiem podeszła do stolika brata...


czyzby nikt nikt nie czytal? szkoda
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 3 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin