Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sleeping Beauty |21.|
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 14, 15, 16  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:49:54 22-09-13    Temat postu:

Ajaj, muszę to napisać! Choć może kiedyś już o tym wspominałam. Uwielbiam wątek Kayleen i Jack'a. Wiem, wiem...na chwilę obecną nie można tutaj mówić o jakichkolwiek zażyłościach, czy gorących uczuciach, ale w ich duecie jest coś tak intrygującego i przemawiającego do czytelnika, że z miejsca darzy ich sympatią i życzy im jak najlepiej. Dlatego też marzę tak po cichutku, żeby ta wspólna kolacja u Davida i Maddie zaowocowała jakąś zacną, może nawet uroczą, scenką między nimi. Tym bardziej, że to chyba właśnie wydarzenie sprzed roku stoi na przeszkodzie do tego, by mogli być prawdziwie szczęśliwi.
Tony z kolei wrócił do szpitala i pierwsze, co zrobił, to udał się do sali, którą zajmowała Ivy. Kobieta, która okazuje się mieć związek z wypadkiem jego ukochanej Harper - nono, zaczyna się robić naprawdę gorąco. Dlatego też z niecierpliwością czekam na rozwój sytuacji.
A Maddie i Davidowi życzę pięknej nocy poślubnej - niech w końcu wezmą uczucia w swoje rączki i wyznają sobie nawzajem uczucia, które od dłuższego czasu skrzętnie skrywają.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:15:26 22-09-13    Temat postu:

Dzięki Moniś :* Nie spodziewałam się, że Kay i Jack mogą wywrzeć na kimkolwiek takie wrażenie, mieli być tu tylko "dodatkiem" do całości więc tym bardziej się cieszę, że aż tak przypadli Ci do gustu
Plan na kolację już jest teraz tylko muszę znaleźć chwilkę by to spisać, co nie będzie takie proste bo w tej chwili duchem jestem w Gdańsku razem z naszymi siatkarzami
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:17:16 26-09-13    Temat postu:

Vance, Vance. Co z nim jest? Lubię go, chociaż chyba nie powinnam. Kombinuje ile wlezie, próbuje zapewne wrobić Ivy w ten wypadek, bo jak jednak sądzi Jack i Kayleen, to on jest glównym podejrzanym. A jednocześnie tak świetnie udaje wciąż kochającego chłopaka, a Ivy we wszystko mu wierzy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:22:46 26-09-13    Temat postu:

Ooo... Aniu - miło Cię widzieć, a raczej "czytać" ;D
Nie sądziłam, że ktokolwiek polubi Vance'a, chociaż ja sama naprawdę go lubię Co do jego uczuć do Ivy, to myślę, że na swój sposób chyba nawet coś do niej czuje, a ona? Hmmm... nie wiem czy tak do końca mu wierzy, a nawet jeśli faktycznie, to tylko i wyłącznie dlatego, że nie pamięta pewnych rzeczy - ale o tym w następnych "odcinkach"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:57:41 28-09-13    Temat postu:

Wybacz, że nie komentowałam na bieżąco, ale już się zabieram za nadrabianie odcinków

ODCINEK 10:
Wreszcie pojawili się bracia Harper Ciekawi mnie czemu Dany tak nienawidzi Tony'ego. Nie chce mi się wierzyć, że Tony zrobił mu coś złego i przez to teraz jest do niego tak wrogo nastawiony, prędzej zwalałabym winę na alkohol i narkotyki, które z pewnością mieszają mu w głowie. Być może jest też zazdrosny i obawia się, że to Tony zgarnie całą ich fortunę, a on zostanie z niczym. Liczę, że pociągniesz jego wątek, bo mnie bardzo zainteresował, zwłaszcza, że pan z sygnaturki wygląda bardzo imponująco (zabij mnie, ale nie rozpoznaję kto to jest xD).
Nie będzie zaskoczeniem, że i dla mnie para David & Maddie jest tą ulubioną, a na każdą, nawet najkrótszą, scenkę z nimi w roli głównej oczekują z ogromną niecierpliwością Stanowią piękną parę, która zaczęła od zwykłego układu, a być może skończy jako szczęśliwe małżeństwo, zapatrzone tylko i wyłącznie w siebie Od razu wspominam, ze nie zniosę jeśli ich rozdzielisz! Scenka w tym odcinku była niesamowicie romantyczne, ale żałuję, że nie było choćby pocałunku... Chemię między nimi stworzyłaś ogromną, toteż tyle osób jest zachwyconych tą parką

ODCINEK 11:
Vance potrafi wymyślić świetne kłamstwo w mgnieniu oka. Najpierw w szpitalu powiedział, że to ona spowodowała wypadek, bo była zdenerwowana kłótnią, a teraz jeszcze wmówił jej, że szal Faith to prezent dla niej... Ivy zbyt szybko mu w to uwierzyła. W końcu, byli ze sobą tak długo i on nie wiedziałby, że taki kolor i takie perfumy jej się nie podobają? Jednak i tak mam przeczucie, że Ivy bardzo szybko pożegna się z Vance'm, zwłaszcza, że po powrocie ze szpitala czuła się dziwnie będąc w jego towarzystwie. I nawet to zakończenie ich scenki, które wydaje się być takie urocze- jak dla mnie jest po prostu wymuszone. Ivy pewnie nie chce pokazać Vance'owi, że już nie czuje tego samego, co czuła przed wypadkiem. I mam też taką cichą nadzieję, że te wszystkie krętactwa tego, pożal się Boże, aktora wyjdą na jaw. A może i Faith trochę 'pomoże' Ivy poznać prawdę o swoim ukochanym?
Scenka w Barton Creek była tak wzruszająca, że czytając o każdym ruchu Tony'ego miałam łzy w oczach. Wspaniale to opisałaś i idealnie oddałaś emocje, jakie miotały całą rodziną Harper. Mogę sobie jedynie wyobrazić, jak ciężkie dla Tony'ego jest rozsypanie prochów Harper, bo to jednoznacznie oznacza jej odejście. Bardzo mi się podobało to, że założył obrączkę na palec, czym pokazał, ze Harper to największa miłość jego życia i nawet jeśli do Ivy poczuje coś więcej to nigdy to nie będzie takie uczucie. Aż szkoda, że nie mieliśmy okazji trochę dłużej poczytać o tej parze, bo była z pewnością jedną z najpiękniejszych

ODCINEK 12:
Tak długo czekałam na wyjaśnienie sytuacji z Jackiem i jego problemem z nogą i dostałąm mniej więcej odpowiedź. Wprost nie jest powiedziane co dokładnie się tam stało, ale zapewne ten przestępca usiłował zabić Kay, Jack stanął w jej obronie i źle skończył. Jedynie takie rozwiązanie mi przychodzi do głowy Wyrzuty sumienia Kay sa usprawiedliwione, bo gdyby nie jej upór to Jack zapewne nie cierpiałby, ale z drugiej strony- kobiety nie mogą być dyskryminowane, a to samo mogło się stać z którymś z pozostałych mężczyzn i Jack mógłby ucierpieć starając się uratować ich życie. Nie wiem czy Kay kiedykolwiek będzie w stanie zapomnieć o tamtej sytuacji i nie będzie miała wyrzutów sumienia, bo kocha Jack'a i nie chciała być przyczyną jego cierpienia. Jack nigdy nie miał do niej pretensji za tą akcję, więc może z czasem i się do siebie bardziej zbliżą i zdoła ją przekonać, że to w żadnym wypadku nie jest jej wina.
Tony zdecydowanie ma rację, radząc Davidowi jak najszybciej zacząć się starać o Maddie, bo nie dość, że ona sama myśli, iż jest dla niego jedynie żoną na papierku to jeszcze może pojawić się ktoś, kto sprawi, że Maddie straci dla niego głowę i zapomni o Davidzie. A tak stać się nie może, bo są po prostu idealną parką i brakuje jedynie sfinalizowania ich małżeństwa

Będę się starała na bieżąco komentować, ale tego nie obiecuję. Możesz być jednak pewna, że będę czytała Twoje opowiadanie i z niecierpliwością oczekiwała jakiegoś ruchu ze strony Davida
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:19:41 28-09-13    Temat postu:

Aga, ja czytam, czytam. A z komentarzami, wiesz jak to bywa, chociaż staram się na bieżąco być. Co do Vance, sama nie wiem w jaki to sposób darzę go sympatią, no i dobrze mi się czyta sceny z nim. Poza tym, czy zawsze trzeba lubić tylko pozytywnych bohaterów?

Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 13:22:08 28-09-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:39:51 28-09-13    Temat postu:

Natuś, Dany to Chace Crawford i na pewno się tu jeszcze pojawi a i kwestia jego "niechęci" do Tony'ego też się z czasem wyjaśni I masz rację co do Kay i Jacka i tamtego wydarzenia z przeszłości. A co do Davida i Maddie to pojawią się w kolejnym odcinku, który właśnie się pisze ;D
Dziękuję ślicznie za poświęcony na nadrabienie czas i cudny komentarz

Aniu oczywiście, że nie trzeba lubić tylko pozytywnych bohaterów, ale wydawało mi się, że Vance ma wszystkie cechy by go nie lubić
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:53:19 28-09-13    Temat postu:

Oszukuje, kłamie, zdradza - faktycznie, co tu można lubić? Ale jednak coś w tym jest.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:32:40 28-09-13    Temat postu:

Eillen napisał:
Natuś, Dany to Chace Crawford i na pewno się tu jeszcze pojawi a i kwestia jego "niechęci" do Tony'ego też się z czasem wyjaśni I masz rację co do Kay i Jacka i tamtego wydarzenia z przeszłości. A co do Davida i Maddie to pojawią się w kolejnym odcinku, który właśnie się pisze ;D
Dziękuję ślicznie za poświęcony na nadrabienie czas i cudny komentarz


Jak mogłam nie rozpoznać Chace'a? To teraz jeszcze bardziej oczekuję jakiejś wzmianki o nim w którymś z odcinków
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:14:03 06-10-13    Temat postu:

C H A P T E R 13.


Z uwagą ale i zadowoleniem przyglądał się swojej żonie, która bardzo szybko złapała kontakt z jego przyrodnim bratem. Gdyby nie wiedział, że serce Jacka bije tylko dla Kay, mógłby pomyśleć, że ten podrywa mu żonę, a widząc, jak ona reaguje na jego zaczepki, nawet poczuć się zazdrosnym. Oboje z Maddie świetnie się bawili i zachowywali się jakby byli na randce, popijając czerwone wino. Obserwując ich razem poczuł w sercu dziwne ukłucie, ale szybko odgonił czarne myśli. Co by nie mówić, wspólna kolacja udała się znakomicie. A byłaby wręcz idealna, gdyby Jack, który najwyraźniej wlał w siebie zbyt dużą ilość wina, nie popadł w swój pijacki, marudny nastrój. Nim jednak zdążył dać się wszystkim we znaki, Kayleen zamówiła taksówkę, a David pomógł jej zapakować go do samochodu.
_____– Dzięki za zaproszenie – powiedziała Kay, kiedy udało im się usadowić Jacka na tylnym siedzeniu. – Dawno już nie widziałam go w tak świetnym humorze – dodała po chwili.
_____– Jak on się trzyma? – spytał David, spoglądając Kay prosto w oczy.
_____– Jak zwykle zgrywa twardziela – odparła kobieta z wymuszonym uśmiechem. – Powinieneś z nim pogadać.
_____– To raczej twoja działka. Jesteś jedyną osobą, której uwagi Jack bierze do siebie.
_____– Jakoś nie zauważyłam – zaśmiała się. – Dzięki za miły wieczór – zakończyła i cmoknąwszy go w policzek, wpakowała się do taksówki obok Jacka. Gdy samochód zniknął mu z oczu, David wrócił do mieszkania. Maddie, której wino również zdążyło zaszumieć w głowie, siedziała na sofie w pozycji półleżącej, spoglądając na niego psotnie znad wielkiej płachty gazety, zakrywającej całą jej wątłą sylwetkę.
_____– O tej godzinie czytasz poranną prasę? – zaśmiał się, odkładając klucze od mieszkania na niską szafkę przy drzwiach.
_____Maddie wzruszyła ramionami.
_____– Lepiej późno niż wcale – zachichotała.
_____– No to podziwiam cię, zwłaszcza, jeśli po takiej dawce wina, jesteś w stanie czytać do góry nogami. Chodź, zaprowadzę cię do łóżka i utulę do snu – dodał po chwili. Dziewczyna przewróciła oczami i odłożyła gazetę na sofę, a David zamarł w bezruchu. Jego żona, nie licząc czerwonego żakietu, który przykrywał jej nagie ramiona, miała na sobie jedynie czarną, koronkową bieliznę, pończochy i równie czerwone jak żakiet szpilki.
_____– Nie podoba ci się? – spytała, trzepocząc niewinnie rzęsami, po czym podniosła się z kanapy i chwyciła go za klapy marynarki. David przełknął głośno ślinę, starając się zapanować nad własnym oddechem, który z każdą sekundą stawał się coraz bardziej płytki i urywany.
_____– Maddie… – wyszeptał, kiedy przesunęła szczupłymi dłońmi wzdłuż jego boków, a potem skierowała je w stronę jego pośladków, wsuwając palce w tylne kieszenie jego jeansów. Może jednak wcale nie była taka niewinna za jaką ją miał?
_____– Pocałuj mnie… – poprosiła cicho, przywierając do niego całą sobą i spoglądając mu w oczy.
_____David przez chwilę czuł się tak, jakby pierwszy raz w życiu trzymał w ramionach półnagą, piękną kobietę. Maddie zupełnie go zaskoczyła i choć bardzo pragnął spełnić jej prośbę, nie był pewien, czy powinno to się odbywać akurat w tym momencie i w ten sposób. Za żadne skarby świata nie chciał, by poczuła się wykorzystana, nie chciał jej skrzywdzić, a jednocześnie pożądał jej tak bardzo, jak jeszcze nigdy w życiu nie pożądał żadnej kobiety.
W końcu ujął jej twarz w swoje dłonie i przeniósł wzrok na jej pełne usta. Nim jednak sam zdążył zdecydować czy ją pocałować, poczuł jej wargi na swoich.
_____– Madelaine… – jęknął, ostatkiem sił woli powstrzymując się, by nie rzucić się na nią i nie zerwać z niej tej skąpej bielizny. – Igrasz z ogniem… – uprzedził, gdy ponownie musnęła delikatnie jego usta, tym razem prowokująco pochwytując jego dolną wargę zębami. Omiótł wzrokiem jej zgrabną sylwetkę. Madelaine była naprawdę piękną kobietą, jakiej mogli mu zazdrości inni mężczyźni. Kobietą, która mu zaufała i która teraz chciała mu ofiarować siebie. Nie wiedział czym sobie na to zasłużył, ale bał się, że to spieprzy. Delikatnie odgarnął jej włosy za uszy i spojrzał prosto w oczy, jakby szukał w nich odpowiedzi na kłębiące się w jego głowie pytania.
_____Maddie uśmiechnęła się niewinnie, kiedy pochylił się i musnął nosem jej włosy w niewinnej pieszczocie. Oddychał głęboko, a serce waliło mu niemal tak samo mocno jak jej własne. Czuła to wyraźnie, gdy wplatała palce w jego włosy, zachęcająco przyciągając go do siebie i potem, gdy wziął ją na ręce i niósł do sypialni.
_____– Pragnę cię… – wyszeptał i postawiwszy ją tuż przy łóżku, oparł się czołem o jej czoło, by po chwili pocałować ją mocno i namiętnie, rozchylając językiem jej usta. Gdy oderwał się od niej, by złapać oddech, wyraźnie rozochocona, bez zastanowienia zsunęła z jego szerokich ramion sportową marynarkę i chwyciła za dół jego koszulki, podciągając ją do góry. Pomógł jej zdjąć ją przez głowę i odrzucił cienki materiał na bok, a ona jak zahipnotyzowana wpatrywała się w niego, delikatnie, jakby z podziwem, przesuwając opuszkami palców po jego nagim torsie i potem dalej, w dół brzucha. W końcu z rozmysłem wsunęła palec wskazujący za pasek jego spodni i pociągła go w stronę łóżka, a kiedy uklęknął między jej nogami, wgramoliła mu się na kolana. Jego oczy były poważne, pełne sekretów, obietnic i uczuć, które do tej pory tak skrzętnie skrywał. Delikatnie pogładziła jego policzek, obejmując go drugim ramieniem za szyję i pocałowała, rozpoczynając ustami powolną wędrówkę od jego ust, wzdłuż linii szczęki aż do ucha. Jeśli kiedykolwiek miał jakieś wątpliwości co do jej uczuć, to właśnie w tym momencie wszystkie zniknęły. Wziął głęboki wdech i przymknął na chwilę powieki, a kiedy znów go pocałowała, odwzajemnił pocałunek i oboje opadli na łóżko. Jego dłonie wędrowały po jej ciele, zamykając się na jej piersiach i drażniąc nabrzmiałe brodawki, podczas gdy jej paznokcie znaczyły czerwone smugi na jego plecach.
_____– Kochaj się ze mną – wyszeptała, gdy wtulił twarz w jej włosy. Na chwilę zamarł w bezruchu z ustami tuż przy jej skórze, a ona przeklęła w duchu. Nie miała przecież doświadczenia z mężczyznami. Może nie powinna była nic mówić tylko po prostu pozwolić by to się stało? Kiedy poczuła, że lekko się uśmiecha, kamień spadł jej z serca. Odsunęła się od niego na tyle, by móc spojrzeć w jego oczy i ponownie zatonąć w ich stalowej głębi. – David? – spytała niepewnie, opuszkami palców wodząc po jego karku, tuż przy linii włosów.
_____– Och, Madelaine – wymruczał i całując jej szyję, ponownie zatopił nos w jej miękkich włosach, oddychając głęboko. W końcu podniósł się, opierając ciężar ciała na łokciach i musnąwszy nosem jej nos, spojrzał jej w oczy z uwielbieniem. – Przepraszam – szepnął. – Śpij – powiedział, mając zamiar wstać z łóżka i udać się do pokoju gościnnego, ale wtedy chwyciła go za rękę.
_____– Zostań – poprosiła, uśmiechając się lekko. Jej oczy błyszczały, a policzki były uroczo zaróżowione. – Po prostu zostań – dodała, widząc jego niezdecydowanie, a gdy w końcu jego usta drgnęły w lekkim uśmiechu, wsunęła się pod kołdrę po swojej stronie łóżka. – Dobranoc – dodała, odwracając się plecami do niego i układając na boku, wtuliła twarz w miękką poduszkę, czekając na niego. W końcu światło zgasło, a chwilę potem łóżko ugięło pod jego ciężarem. Położył się tuż za nią, a ona poczuła jego wargi na karku.
_____– Dobranoc – powiedział cicho. Maddie uśmiechnęła się do siebie i niemal natychmiast odwróciła się przodem do niego, opierając głowę na jego nagim torsie, a on objął ją ramieniem i pocałował czule w czubek głowy, sennym gestem gładząc ją po plecach. Nie chciał wykorzystywać tego, że była pijana. I miał nadzieję, że nie będzie mu miała za złe tego, że ta noc nie skończyła się tak, jak sobie to zaplanowała. Niezależnie od wszystkiego, chciał by było to dla niej wyjątkowe i w pełni świadome przeżycie.


__________________________________________________* * *

Odprowadził ją pod same drzwi i choć padał deszcz, cierpliwie czekał aż znajdzie klucze. Nie było to jednak takie łatwe, kiedy czuła, jak wwierca w nią swoje przenikliwe spojrzenie. Ciągle nie mogła wyjść z podziwu jak tak szybko zdołał wytrzeźwieć. Z niewymuszoną gracją wysiadł z taksówki i pewnym krokiem szedł z nią ramię w ramię, a teraz stał tuż obok niej, nonszalancko opierając się ramieniem o zimny mur.
_____– Ty się wcale nie upiłeś! – stwierdziła nagle, odwracając się przodem do niego. – Udawałeś, żeby jak najszybciej się stamtąd ewakuować!
_____Jack uśmiechnął się zawadiacko, niewinnie wzruszając ramionami. Nie dotykał jej, jedynie patrzył prosto w oczy, a ona i tak poczuła, że zrobiło się jej strasznie duszono, a nogi ma jak z waty. Pokręciła głową z niedowierzaniem, odganiając grzeszne myśli i wróciła do manewrowania kluczem w zacinającym się zamku.
_____– Pokaż mi ten klucz – polecił służbowym tonem, kładąc dłoń na jej dłoni, ale lekki uśmiech zdradzał jego rozbawienie. – Nie mogę się doczekać, kiedy znajdziemy się na górze – dodał rozbawiony, kiedy wycofała się, pozwalając mu działać. – Chociaż całkiem możliwe, że wcale nie zdołamy dotrzeć na górę – zakończył, otwierając przed nią drzwi i prowadząc do windy. Nie odpowiedziała, sądząc, że to tylko jego specyficzne, nieco seksistowskie i szowinistyczne poczucie humoru, ale kiedy drzwi windy zasunęły się za nimi i poczuła, że przygląda się jej uważnie ciemnoszarymi, płonącymi pożądaniem oczami, zrobiło jej się sucho w ustach.
_____– Żartowałeś, prawda? – spytała w końcu, bardziej by przerwać krępującą ciszę niż poznać odpowiedź. Jack pokręcił przecząco głową. Jego oczy błyszczały łobuzersko, a usta wygięły się w zmysłowym uśmiechu. Nim się spostrzegła, popchnął ją na ścianę, przyszpilając ją do niej biodrami.
_____– Od zawsze chciałem to zrobić – szepnął zmysłowym półgłosem i objąwszy ją w tali, przycisnął mocno do siebie, zachłannie wpijając się w jej usta. Nie wiedziała czy miał na myśli seks w windzie, czy seks z nią, ale nie zamierzała dociekać. Odruchowo przesunęła dłońmi, po jego koszuli, przylegającej do rozgrzanego ciała, wpatrując się we włoski pod mokrym materiałem. Spojrzała na niego wyczekująco, próbując opanować palpitacje serca, a w końcu oparła głowę o jego klatkę piersiową i przymknęła oczy, powoli wyciągając koszulę z jego spodni. Sama miała ochotę na to od dawna, ale zawsze bała się, że to zniszczy ich przyjaźń, a potem Jack, został jej bezpośrednim przełożonym i wszystko skomplikowało się jeszcze bardziej. Teraz jednak, gdy za miesiąc miała wyjechać na drugi koniec Stanów, nie miało to już żadnego znaczenia.
_____Gdy winda zatrzymała się na właściwym piętrze, wpadli do jej mieszkania, niczym napalone nastolatki, które wreszcie doczekały się chwili, gdy są same. Jack natychmiast przycisnął ją do ściany i zanurzając nos w jej gęstych włosach, podciągnął jej sukienkę, nie przestając całować, a gdy zaczęła rozpinać jego koszulę, sięgnął do zamka na jej plecach. Nie mogąc sobie z nim poradzić, ze zniecierpliwieniem odwrócił ją tyłem do siebie. Odsunął mokre włosy z jej szyi i przesunął chłodnymi ustami po karku, przyprawiając ją o dreszcze. W końcu odsunął zamek do końca i powoli zsunął sukienkę z jej ramion, zatrzymując dłonie na jej piersiach.
_____– Idealne – mruknął jej do ucha z uznaniem, uśmiechając się lekko, kiedy przywarła plecami do jego torsu i odchyliła głowę, by dać mu lepszy dostęp do szyi jednocześnie wpychając piersi w jego dłonie. Słysząc jak głośno wciąga powietrze, zgrabnie odwróciła się przodem do niego. Rozpięła jego koszulę i ściągnąwszy mokry materiał z jego ramion, sięgnęła do paska spodni.
_____– Kay… – wychrypiał jej we włosy, gdy zsunęła spodnie z jego pośladków. – Jesteś jasnym promykiem światła w moim życiu. Jeśli kiedyś z niego znikniesz…
_____– Cii… – uciszyła go, kładąc palec wskazujący na jego ustach. Nie chciała tego słuchać. Nie chciała znów mieć wątpliwości, analizować swojego postępowania i podejmować decyzji na nowo z uwzględnieniem w nich Jacka i jego oczekiwań. Ale musiała. Jego wyznanie wszystko skomplikowało, choć już wcześniej miała wątpliwości czy powinna go zostawić i zająć się swoim życiem i swoją karierą. Nie mogła przecież tkwić w miejscu i czekać na cud. Cud, który zdarzył się właśnie przed chwilą i kazał jej wszystko przemyśleć raz jeszcze. Jednak rozważanie tego wszystkiego musiało poczekać, przynajmniej do rana.
_____– Mam nadzieję, że nie jesteś zbytnio przywiązana do tej bielizny – mruknął rozbawiony, z chłopięcym, łobuzerskim błyskiem w oku, a gdy spojrzała mu w oczy, sugestywnie unosząc brwi do góry, jednym szarpnięciem rozerwał jej koronkowe stringi. Uśmiechnęła się lekko i objęła go mocno, przyciągając do siebie. Kiedy uniósł ją lekko, oplotła go nogami, a on oparł ją o ścianę, spojrzał jej w oczy i uśmiechnął się triumfalnie, nieznośnie powoli wypełniając ją sobą...


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 20:19:35 01-11-13, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19237
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:05:03 03-11-13    Temat postu:

W końcu znalazłam czas do nadrobienia odcinka. Scena między Davidem a Maddie była pełna różnych emocji co bardzo mi się podobało. Plus dla Davida, że nie wykorzystał tego iż kobieta była pijana.

No nareszcie! Już myślałam, że będę musiała czekać wieki zanim coś się stanie między Kay i Jack'iem. To powinno się wydarzyć już dawno. Mam nadzieję, że kobieta teraz przemyśli swój wyjazd i zostanie z Jack'iem.

Czekam na kolejny odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:31:54 03-11-13    Temat postu:

Dobrze, że Cię tu widzę bo już myślałam, że nikt tu nie zagląda i niespacjalnie mi się spieszyło do pisania kolejnego odcinka, choć pomysł na niego mam już od dawna ;D Ale skoro jesteś, to nie pozostaje mi nic innego jak wziąć się do roboty
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19237
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:43:42 03-11-13    Temat postu:

Wcześniej nie miałam czasu, ale w końcu go znalazłam
Ja też musze się wkrótce zabrać za swoje opowiadanie, ale kiedy to nie wiem bo mi wena uciekła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:53:57 03-11-13    Temat postu:

To się cieszę, że mimo wszystko znajdujesz czas i zaglądasz tu, zwłaszcza, że ostatnio ten dział forum świeci pustkami, co mnie osobiście dołuje na tyle, że odechciewa mi się pisania ... ale ciągle mam nadzieję, że coś tu się ruszy i tylko dlatego nadal tu jestem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mr.Szary
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 10 Lis 2013
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:01:03 10-11-13    Temat postu:

Zalogowałam się na tym forum z jednego, bardzo ważnego powodu.
Kobieto do cholerki jasnej no... dawaj rozdział bo nie mogę się doczekać. Zaglądam tu codziennie a tu nic... Mimo że nie komentuje opowiadań to wiedz że Twoje czytam regularnie i ciągle mi go mało. Zresztą wszystkie Twoje opowiadania się wspaniałe ! Tak więc szybciutko dawaj kolejne cudo
Pozdrawiam i życzę weny :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 14, 15, 16  Następny
Strona 8 z 16

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin