Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Un capricho de la nina mala - Odcinek 35 (6.07)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 18, 19, 20  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:03:48 13-10-13    Temat postu:

Nati, wiem, że każdy odbiera inaczej, ale wg mnie to Marcelo raczej przejmuję się tym, że rani Cami, mimo, że wyszło na jego. A to jak się skończy batalia o serce Cami jest na razie sprawą otwartą Co do Octavia to pomyślimy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:23:34 13-10-13    Temat postu:

Sunshine napisał:
Nati, wiem, że każdy odbiera inaczej, ale wg mnie to Marcelo raczej przejmuję się tym, że rani Cami, mimo, że wyszło na jego. A to jak się skończy batalia o serce Cami jest na razie sprawą otwartą Co do Octavia to pomyślimy

Niby Marcelo się przejmuje, ale gdyby naprawdę nie chciał jej skrzywdzić to chyba nie mówiłby jej o tym? Liczę, ze Octavio się pojawi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:42:18 13-10-13    Temat postu:

I tak by się pewnie wydało A nawet nie tylko "pewnie" co na 100 %
Octavio może się pojawi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:40:27 19-10-13    Temat postu:

Nowa entrada (już nam bliżej końca niż dalej, ale chciałam dodać parę rzeczy:))
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 9:41:11 19-10-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:47:04 19-10-13    Temat postu:

Świetna entrada, a piosenka, którą wybrałaś idealnie pasuje do Twojego opowiadania
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:00:40 10-11-13    Temat postu:



Odcinek 24

Cami naciskała dzwonek przy bramie odgradzającej ją od pięknej willi przy ulicy Madre Soltera 311. Ogłoszenie w miejscowej gazecie mówiło o dość sporym terenie do zagospodarowania jako ogród przed domem, a ona dość nagląco potrzebowała pieniędzy. Oczywiście, zarówno Leni jak i zapewne Marcelo, a nawet Santiago bardzo chętnie by jej pomogli, ale Cami nie zwykła żebrać. Zresztą niczego nie potrzebowała bardziej niż chwili oderwania się od nich wszystkich, zwłaszcza od mężczyzn zajmujących jej myśli zdecydowanie zbyt często. Blondynka wyrwała się ze swoich rozmyślań obserwując jak drzwi willi otwierają się i ukazuje się w nich umazany farbą mężczyzna. Cami spięła się i przygryzła policzek od wewnątrz zastanawiając się w duchu, dlaczego faceci przy pracy zdejmują z siebie koszulki i dlaczego, u diabła, nie mogła trafić na kobietę. Mogłaby być półnaga, już bez znaczenia, ale to? Dlaczego znowu ona?
- Dzień dobry, zgubiła się pani? - Szatyn odezwał się głębokim głosem podbiegając do bramy. Cami potrząsnęła głową i postarała się by jej uśmiech wyglądał naturalnie.
- Nie, przyszłam zapytać, czy ogłoszenie jest wciąż aktualne - na potwierdzenie swoich słów wyciągnęła gazetę z torebki. - Jestem architektem krajobrazu - dodała niepewnie widząc jego zdezorientowaną minę. Mężczyzna zmarszczył brwi w jednoczesnym rozbawieniu i zaskoczeniu.
- W życiu nie uwierzyłbym, że jest już pani po studiach. Wygląda pani na uczennicę pobliskiego liceum - Cami roześmiała się i przewróciła oczami wkraczając na teren posiadłości, gdy mężczyzna otworzył furtkę, by ją wpuścić. - Witam na moich włościach - szatyn wskazał na porośnięty trawą teren i dom uśmiechając się szczerze. - Nazywam się Lorenzo Costa - ujął jej drobną dłoń w obie ręce i uśmiechnął się jeszcze szerzej sprawiając, że Cami zaczęła się zastanawiać czy ten uśmiech nie dosięgnie zaraz uszu.
- Camelia Cecilie Montesinos, ale wszyscy mówią do mnie Cami - odpowiedziała dziewczyna czując jakby jej ręka miała zaraz wyswobodzić się ze stawu, gdy zaczął nią potrząsać. - Ma pan piękną posiadłość - powiedziała z podziwem oglądając się dookoła. Lorenzo przełożył sobie jej dłoń przez ramię i zaczął prowadzić ją w stronę domu.
- Gdzie tam pan, nie wyglądam może tak młodo jak ty, ale jutro kończę dopiero trzydzieści dwa lata - Cami przygryzła wargę zastanawiając się przelotnie, dlaczego od chwili gdy się do niej odezwał uśmiech nie schodził jej z twarzy.
- Niech będzie, malujesz wnętrza? - Zapytała przekraczając próg domu, gdzie spodziewała się zastać porozstawiane drabiny i kubły z farbą. Lorenzo pokręcił głową i wprowadził ją do idealnie czystego salonu urządzonego w zdecydowanie zbyt kobiecym stylu, by mieszkał tu sam.
- Nie, skąd, choć właściwie będzie mieściło się na ścianie - Cami została obrócona w stronę ściany, na której zaczęła rozkwitać feeria barw i niemal westchnęła, gdy rozpoznała artystyczną kreskę malarza.
- Jesteś artystą - bardziej stwierdziła niż zapytała blondynka i pełna szacunku spojrzała najpierw na fresk, a potem na Lorenza. - Ja też kiedyś malowałam - Cami uśmiechnęła się z zachwytem obserwując barwy rozlewające się na ścianie. - Ale na pewno nie tak...
- To nic takiego, wolę płótno, ale nie mogłem wytrzymać z tą bielą. Przytłaczała mnie - dodał wkładając na siebie koszulkę wisząca na drabinie.
- Twoja żona na pewno jest zachwycona, moja córka zakochałaby się w tym fresku - westchnęła Cami myśląc o tym, czy wielkim nietaktem byłoby wyciągnąć telefon i zrobić zdjęcie pracy. Mili naprawdę byłaby szczęśliwa widząc to.
- Żona? Nie mam żony - Cami uniosła brwi zaskoczona i obróciła się w kierunku głosu widząc Lorenza podającego jej szklankę soku. Cami obrzuciła salon speszonym spojrzeniem, nie mogła się mylić, zdecydowanie czuło się w tym wnętrzu damską rękę. - A pokój urządzała moja siostra, czuć to, prawda? Dlatego potrzebowałem coś zmienić - wskazał na ścianę i dziewczyna uśmiechnęła się ponownie obserwując precyzyjne linie pokrywające ścianę. - Ale pomówmy o ogrodzie. Mam artystyczną wizję tego jak powinien wyglądać, ale zupełnie nie znam się na kwiatach i ogrodnictwie, a od tego mam Ciebie - podał jej wstępny projekt ogrodu, który na pierwszy rzut oka wydał jej się o tyle abstrakcyjny, że nie była w stanie rozpoznać żadnego kształtu, a jedynie kolory. Dopiero po chwili udało jej się przypomnieć sobie umiejscowienie domu w terenie i przypasować jedyny regularny kształt na obrazku do bryły budynku. Blondynka spojrzała na projekt, na Lorenza i znów na projekt zanim zaczęła się uśmiechać i wyciągnęła ołówek z torebki nanosząc nazwy kwiatów, które uznała za odpowiednie na dane kształty krzewów i rabatek.
- Wiesz, że, żeby doprowadzić twój ogród do stanu odpowiadającego projektowi będzie kosztować Cię krocie, a mnie ze dwa miesiące pracy? - Lorenzo uśmiechnął się szeroko i wzruszył ramionami.
- Jeśli twój mąż Ci na to pozwoli, byś prze dwa miesiące zajmowała się kopaniem w ziemi to ja oddaje się całkowicie w twoje ręce - Cami zmarszczyła czoło i podała projekt z naniesionymi poprawkami szatynowi.
- Nie mam męża, za to córka zwariuje jeśli pozwolę jej pomagać - w oczach Lorenza zapaliło się światełko, które można było określić tylko jako diabelski błysk.
- W takim razie powinniśmy podpisać umowę - Cami pokiwała głową i o mało nie rzuciła mu się na szyję ze szczęścia. Nareszcie praca da jej chwilę wytchnienia od kłopotów uczuciowych, co dla niej było jak spełnienie życzenia u złotej rybki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:24:59 10-11-13    Temat postu:

Cami chciała choćby na chwilę uwolnić się od mężczyzn, a tu proszę- kolejny przystojniak Niedane jej jest zapomnieć o nich choćby na minutkę Dodatkowo mogła nacieszyć oczy ciałkiem nowego pracodawcy Cami spędziła z nim niewiele czasu, ale już go polubiła, o czym może świadczyć to, że nie przestawała się uśmiechać, gdy tylko go zobaczyła Mimo wszystko jestem za Santiagiem i liczę, ze ta nowa znajomość tylko utwierdzi ją w przekonaniu, że to właśnie on jest mężczyzną jej życia i to z nim musi być Zresztą, Segundo nijak mi nie pasuje do ślicznej Angelique

Zdecydowanie domagam się Octavia, już się za nim stęskniłam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:39:13 10-11-13    Temat postu:

Aj Cami, Cami nie dość, że Santiago i Marcelo to jeszcze jeden nowy przystojniak
Może skorzystasz z powiedzenia gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta
Lorenzo wychodzi na fajnego faceta i do tego jeszcze malarz dusza artystyczna uwielbiam
Cami to ma niezłe wzięcie, sama bym chciała
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:44:27 10-11-13    Temat postu:

Wychodzę z założenia, że ciągnie swój do swego Cami to też artystyczna dusza
I miałam ochotę na jej duet z Segundem, a nie miałam gdzie tego wsadzić, więc wrzuciłam tu
Z Octaviem zobaczę co da się zrobić
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:59:14 10-11-13    Temat postu:

W takim razie ja stoję w twardej opozycji co do nowego jegomościa...
Już chyba wolę Marcela, ale i tak Santiago bije wszystkich na głowę i ona musi z nim być
I ja poproszę o uroczę scenkę Mili i jej tatusia
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:02:48 11-11-13    Temat postu:

Hahahah, wiedziałam, że usłyszę (przeczytam) sprzeciw właśnie od Ciebie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:44:39 11-11-13    Temat postu:

A mnie tam się podoba
Przynajmniej nie jest nudno i jakoś mi Cami i Loreno pasują do siebie, bo jak mówisz oni obydwoje mają artystyczną dusze
I jeszcze te pytania o męża/żonę takie słodkie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:04:30 11-11-13    Temat postu:

    Odcinek 25

Cami wpatrywała się z uśmiechem w córeczkę bawiącą się pod czujnym okiem Octavia popijając herbatę.
- Kolejne spotkanie u adwokata, hmm? - Zagaiła mężczyznę, który zwrócił na nią spojrzenie swoich ciemnych oczu i uśmiechnął się kącikiem ust porzucając swój posterunek i siadając naprzeciw niej.
- Muszą wyjaśnić wszystko odnośnie testamentu, w którym nie uwzględniono Marcela. On bez żadnego wyraźnego powodu nagle zmienił zdanie i stwierdził, że pieniądze ojca nie są mu do niczego potrzebne, ale Leni uparła się, że powinien dostać swoją część. Mówię Ci, mam już tego wszystkiego serdecznie dość. Chciałbym móc już wrócić do domu - Cami pokiwała głową doskonale rozumiejąc jego podejście. Sama była już wyczerpana wszystkim, co wydarzyło się w Guadalajarze, a zwłaszcza zamieszaniem, które narobiło się w jej sercu.
- Też chciałabym już wracać, ale niestety nie mam na to szans - Octavio uniósł brwi w zaskoczeniu, a Cami nachyliła się do przodu, starając się, by Mili ich nie usłyszała. - Santiago nie pozwoli mi zabrać Milagros do stolicy bez jego pozwolenia. Chcę to załatwić polubownie, bo nie uśmiecha mi się ciąganie małej po sądach. Ale muszę odpocząć, dlatego znalazłam pracę - Cami przeniosła się na kanapę obok męża przyjaciółki, który chłonął każde jej słowo. Blondynka zerknęła na córeczkę z niepokojem, ale widząc, że mała jest całkowicie pochłonięta oglądaniem odcinka Smerfów, uspokoiła się i obróciła w stronę Octavia.
- Będę kierować pracami nad ogrodem jednego z tych bogaczy mieszkających przy Madre Soltera. Nie zrozum mnie źle, ale wolałabym Ci nie mówić nic więcej - Octavio zmarszczył nos i otworzył usta, by zadać pytanie dlaczego, ale Cami mu na to nie pozwoliła, odpowiadając zawczasu. - Droga idzie tak, ja powiem Tobie, ty Leni - uniosła dłoń przerywając mu, gdy chciał zaprzeczyć. - To oczywiste, mówicie sobie wszystko. A ona nie zachowa tego dla siebie i na pewno powie Marcelo, a w najgorszym przypadku Santiago, bo tak podpowie jej romantyczny zmysł - ostatnie słowa blondynka wypowiedziała dramatycznym tonem łapiąc się za serce i przykładając drugą dłoń do czoła. Octavio parsknął śmiechem i chcąc nie chcąc, przyznał w myślach rację dziewczynie.
- Ok, byłaby do tego zdolna. Jak długo masz zamiar pracować u tego człowieka? - Cami spuściła wzrok i spojrzała na Mili zanim powróciła spojrzeniem do Octavia.
- Jak długo będzie trzeba, ale jeśli dostanę wystarczającą liczbę pomocników to około miesiąca, jeśli nie, to około dwóch. Lorenzo, mój szef, powiedział, że wygodniej będzie mi pracować, jeśli zostaniemy u niego - brunet spojrzał na nią z zaskoczeniem, zastanawiając się czy ta cała praca Cami to na pewno był dobry pomysł.
- Przecież do Madre Soltera nie jest aż tak daleko - stwierdził, a Cami zaczęła ze zdenerwowaniem skubać skraj pomarańczowej sukienki, którą miała na sobie.
- Dobrze wiesz, że nie o to chodzi - Octavio przewrócił oczami słysząc jej słowa.
- Chcesz się schować, zwiewasz, najprościej mówiąc - powiedział Octavio odchylając się na oparcie kanapy.
- Dzięki, że mnie wspierasz - dziewczyna skrzywiła się i wzruszyła ramionami. - Może... Ale nie umiem inaczej, miałam spokojne życie. Ja i Mili. A teraz? Santiago usiłuje wmówić mi, że przez te wszystkie lata mnie kochał, a potem dowiaduję się, że o mało nie ożenił się w trzy miesiące po moim wyjeździe - powiedziała ściszonym krzykiem, rzucając niespokojne spojrzenie na Mili, która gdy złapała spojrzenie matki, uśmiechnęła się i powróciła do bajki. - A na dodatek, co krok natykam się na Marcela, który przypomina mi swoją osobą, że przez ten czas wspominał jak mogłoby być, gdyby udało mu się mnie ochronić przed "błędem życiowym", jakim był Santiago - Cami nakreśliła żabki w powietrzu i ułożyła się w podobnej pozycji co Octavio, który wyglądał jakby w każdej chwili miał wybuchnąć śmiechem. - Nie śmiej się ze mnie - zastrzegła blondynka unosząc palec wskazujący do góry. - Wykańcza mnie to psychicznie. Miałam spokój z facetami, wystarczyło wspomnieć o istnieniu Mili, by zwiewali, gdzie pieprz rośnie, a teraz nagle się o mnie biją. Prawie literalnie - mruknęła dziewczyna wydymając usta jak pięciolatka i w tym momencie Octavio nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Cami zmarszczyła na niego nos i westchnęła z żałością.
- Wybacz, serio. Jestem facetem i naprawdę nie umiem wczuć się w twoją sytuację, ale widzę, że Ciebie to męczy. Jedź i pracuj nas tym ogrodem, wiem, że grzebanie w ziemi Cię odpręża. A swoją drogą, ile lat ma twój szef? I jak zareagował na wiadomość, że będziesz z córką? - Cami zmarszczyła brwi w zastanowieniu, o co może chodzić przyjacielowi, ale nie doszukała się tych pytaniach niczego dziwnego.
- Trzydzieści dwa i powiedział, że nie stanowi dla niego to żadnego problemu... - Minęła chwila, a Cami wciąż nie była w stanie odpowiedzieć sobie dlaczego po jej odpowiedzi Octavio zaczął śmiać się jeszcze głośniej niż wcześniej.
- Dziewczyno, ale ty masz przejścia... Ok, zabierasz małą, jedziesz do pracy, ja nie mówię nic konkretnego Leni, a ty dzwonisz do nas codziennie, czy żyjesz, jasne? - Cami skinęła głową z wciąż niewyraźną miną.
- Nadal nie rozumiem twojej reakcji na moją odpowiedź - Octavio uśmiechnął się tajemniczo, gdy dziewczyna zaczęła zapinać sweterek na córeczce, zbierając się do wyjścia.
- Sama się przekonasz - uśmiechnął się mężczyzna zanim nachylił się, by pocałować ją i małą, którą trzymała na rękach, na pożegnanie. Cami wzruszyła ramionami zanim zamknęła za nimi drzwi, a on pokręcił głową, gdy zamek zaskoczył.
- Oj, Cami, wpadasz pod coraz to nowe rynny...


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 15:50:01 12-11-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:09:32 11-11-13    Temat postu:

Stała się rzecz niemożliwa PRAWIE, ale tylko PRAWIE polubiłam Octavia
A co do Leni to jeśli miałaby rozpowiadać takie rzeczy przy Santiago to może i ją kiedyś polubię


Ostatnio zmieniony przez mina107 dnia 23:13:33 11-11-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:11:22 11-11-13    Temat postu:

mina107 napisał:
Zaklepuję miejsce

Hahahahaha, ok

EDIT
Ciekawe za co ty go polubiłaś Nie pamiętam, żeby wzbudzał w Tobie jakieś dobre odczucia, ale chętnie się dowiem


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 23:17:08 11-11-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 18, 19, 20  Następny
Strona 14 z 20

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin